sobota, 20 sierpnia 2016

Golden Rose, Matte Lipstick Crayon nr 10

Hej, witam wszystkich bardzo serdecznie!

Golden Rose, Matte Lipstick Crayon to pomadki do ust w formie popularnych ostatnio kredek, które zna już chyba każda z nas - jest o nich bardzo głośno. Ja sięgnęłam po te pomadki (a w zasadzie pomadkę, bo mam tylko jedną sztukę) stosunkowo późno, ale lepiej późno niż wcale! Absolutnie nie żałuję zakupu i już teraz mogę Was zapewnić, że ten produkt pojawi się w ulubieńcach. 








Gama kolorów do wyboru jest naprawdę bogata. Każdy znajdzie coś dla siebie, a wybór nie jest łatwy. Możemy przebierać pomiędzy delikatnymi odcieniami nude, czerwieniami, różami i głębokimi odcieniami wina. Ja zdecydowałam się na jeden z bardziej popularnych kolorów, czyli nr 10. To piękny odcień ciemniejszego, brudnego różu. Sprawdzi się w wielu makijażach, dla mnie idealny kolor na co dzień.

Formuła matowych kredek odpowiada mi zdecydowanie bardziej niż słynnych matowych szminek z serii Velvet Matte. Jest mniej tępa, bardziej kremowa, aksamitna i przez to przyjemniejsza w aplikacji. Pomadka nie jest tak bardzo matowa jak wspomniane wcześniej Velvet Matte, wykończenie kredki w moim odczuciu jest matowo-satynowe. Na ustach prezentuje się pięknie.

Komfort noszenia pomadki na ustach jest bardzo wysoki. Nie wysusza ust, ale też nie nawilża - aczkolwiek przyznam szczerze, że wcale tego od niej nie oczekiwałam. Pigmentacja jest bardzo dobra, wystarczy delikatne pociągnięcie kredką i już mamy głęboki kolor na ustach. Trwałość również zasługuje na pochwałę - na moich ustach produkt utrzymuje się około 6 godzin. Podczas jedzenia i picia oczywiście traci na intensywności, ale usta nadal wyglądają bardzo dobrze. Nie ściera się nierównomiernie, nie znika z ust w niewyjaśnionych okolicznościach.

Jedynym minusem jaki można zauważyć jest fakt, że kredkę trzeba temperować. Musicie zaopatrzyć się w temperówkę z otworem na grube kredki.

Cena pomadki to 11,90 na stronie i wyspach Golden Rose. Pojemność 3,5 g.






Jak Wam się podoba ten kolor? Znacie te pomadki? :)

wtorek, 16 sierpnia 2016

Isana, lekki olejek do włosów - ulubieniec :)

Hej, witam wszystkich bardzo serdecznie!

Dzisiaj będzie w temacie włosów. A dokładnie o olejku do włosów Isana, który całkiem niedawno pokazywałam Wam w poście z zakupami. Już wtedy wzbudził Waszą ciekawość i byliście zainteresowani jak ta rossmannowska nowość sprawdzi się na moich włosach. Z przyjemnością zapraszam Was na recenzję :)





Isana, lekki olejek do włosówDo włosów cienkich oraz normalnych. Zawiera mikrokompleks olejów z awokado, babassu i abisyńskiego. 
- zapewnia włosom odżywczą pielęgnację
- ułatwia rozczesywanie
- nie obciąża
- rezultat: lśniące i elastyczne włosy.
Tak pokrótce przedstawiają się obietnice producenta, które za chwilę skomentuję.





Olejek znajduje się w bardzo porządnie wykonanej, smukłej buteleczce wyposażonej w sprawnie działającą pompkę. Opakowanie przezroczyste, dzięki czemu z łatwością możemy kontrolować zużycie produktu. Pompka dozuje niewielką ilość kosmetyku (porcję "jednej pompki" zobaczycie na następnym zdjęciu).

Olejek, jak sama nazwa wskazuje, konsystencję ma oleistą, ale nie jest bardzo tłusty. Zapach przez producenta został określony jako kwiat wiśni. Dla mnie jest to bardzo subtelny, ładny, kwiatowy zapach. Wiśni w nim nie wyczuwam, ale i tak zapach bardzo mi się podoba.

Olejku możemy używać na różne sposoby: 1) przed myciem włosów - do intensywnej pielęgnacji; 2) po umyciu włosów - na mokro, dla uzyskania połysku i elastyczności; 3) na suche włosy - dla wykończenia fryzury; 4) jako środek do zabezpieczania końcówek włosów przed łamaniem i rozdwajaniem.

Skład nie jest długi i moim zdaniem całkiem przyzwoity. Pierwszy składnik to emolient, który ma zmniejszać lepkość i ułatwiać rozprowadzanie kosmetyku na włosach. Drugi składnik ma bardzo podobne działanie. Olej babassu znajduje się na 3 miejscu w składzie, zaraz za nim znajduje się olej abisyński, dalej olej awokado. 





Teraz pora na najważniejsze - jakie rezultaty widzę w praktyce. Olejek używam najczęściej po umyciu, na lekko wilgotne włosy od połowy długości. Olejek wysycha razem z włosami, nie obciąża ich i nie wpływa w żaden sposób na świeżość fryzury. Po użyciu tego olejku moje włosy są zdecydowanie bardziej miękkie w dotyku - nawet końcówki, które mam trochę przesuszone i szorstkie. Rzeczywiście nadaje miękkość, połysk i elastyczność. Włosy są bardzo przyjemne w dotyku. Zdarzało mi się kilkakrotnie użyć olejku na suche włosy, do wykończenia fryzury. W tej roli też dobrze się sprawdza, wygładza, dociąża włosy i nadaje piękny połysk. Absolutnie nie obciąża, wchłania się i nie ma po nim śladu. Dla mnie to świetny produkt do zabezpieczania końcówek. Po użyciu olejku są one miękkie, lśniące, gładkie i nie rozdwajają się.

Jestem bardzo zadowolona z tego olejku. Naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył. Produkt jest bardzo wydajny, a opakowanie ma aż 100 ml - z pewnością na długo wystarczy. Aktualnie cena promocyjna w Rossmannie to 8,99 zł. 

czwartek, 11 sierpnia 2016

Nivea, Creme Care, Krem do oczyszczania twarzy

Cześć Dziewczyny!

Jakiś czas temu Nivea wprowadziła do swojego asortymentu krem do oczyszczania twarzy z serii Creme Care. Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić swoją opinię o tym produkcie. Jeżeli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdził - zapraszam na recenzję. 








Nivea, Creme Care, Krem do oczyszczania twarzy:
- dokładnie, a zarazem łagodnie oczyszcza skórę z zanieczyszczeń 
- utrzymuje naturalny poziom nawilżenia skóry
- pielęgnująca formuła z Euceritem®, pantenolem i niepowtarzalnym zapachem kremu Nivea jest dostosowana do wszystkich typów cery.
Pielęgnująca formuła sprawia, że skóra jest oczyszczona, gładka i naturalnie piękna.

Oto obietnice producenta, które pozwoliłam sobie skonfrontować z rzeczywistością. 






Kosmetyk nie bez powodu został nazwany kremem. Rzeczywiście to bardzo gęsty produkt, który w swojej konsystencji przypomina krem. Jest bardzo przyjemny, delikatny i z łatwością można rozprowadzić go na skórze.

Zapach jest piękny. Jeżeli jesteście fankami zapachu klasycznego kremu Nivea to z pewnością będziecie zadowolone. Moim zdaniem krem oczyszczający do twarzy pachnie jednak nieco subtelniej, delikatniej. Po umyciu twarzy zapach całkowicie znika. 

Swoją formułą kosmetyk przypomina typowy krem i z tego względu mycie twarzy może być początkowo trochę dziwne. Kosmetyk absolutnie się nie pieni. Proces mycia twarzy wygląda tak jakbyśmy rozsmarowywały na twarzy krem, który się nie wchłania. Produkt oczyszcza skórę z sebum, kurzu, potu, zanieczyszczeń, które nagromadziły się na twarzy w ciągu dnia. Świetnie sprawdzi się do delikatnej, porannej pielęgnacji twarzy. Poradzi sobie z oczyszczeniem twarzy z resztek makijażu, ale NAPRAWDĘ resztek - jako taki ostatni etap oczyszczania po uprzednim demakijażu płynem micelarnym lub innym produktem przeznaczonym do demakijażu. Sam w sobie ten krem ze zmyciem całego makijażu sobie nie poradzi. Po umyciu twarzy tym produktem nie miałam uczucia przesuszenia, ściągnięcia skóry. To duży plus, rzeczywiście krem zadbał o odpowiedni poziom nawilżenia skóry. Chociaż szczerze mówiąc nie wiem czy mogę użyć określenia "nawilżenie", ponieważ krem zawiera w swoim składzie (dość wysoko, bo już na 4 miejscu) parafinę. Niestety krem nie zapewnia uczucia odświeżenia i oczyszczenia skóry - z pewnością wiecie co mam na myśli. Bardzo lubię produkty oczyszczające, które zapewniają mi uczucie świeżości, orzeźwienia, odświeżenia cery. Ten niestety tego nie robi. Nie zgodzę się z producentem, że krem sprawdzi się do pielęgnacji każdego rodzaju cery. Ja jako posiadaczka cery mieszanej z tendencją do trądziku niestety nie mogę go używać. Moja cera jest skłonna do zanieczyszczeń, naprawdę wiele kosmetyków potrafi mnie zapchać i spowodować wysyp pryszczy. I tak właśnie się stało po kilku pierwszych użyciach tego produktu - spodziewałam się tego, gdyż parafina bardzo mnie zapycha. Oddałam ten krem mojej mamie, która ma cerę suchą i u niej sprawdza się zdecydowanie lepiej. Mogę polecić ten produkt do delikatnego oczyszczania cery. Natomiast jeżeli, tak jak ja, macie skórę skłonną do zapychania i powstawania wyprysków to radzę uważać.





Znacie ten kosmetyk? Sprawdza się u Was?

niedziela, 7 sierpnia 2016

Zakupy, nowości! Golden Rose | My Secret | Bielenda | Eveline ...

Cześć Dziewczyny!

Zapraszam Was dzisiaj na post z zakupami. W ostatnim miesiącu pojawiło się u mnie trochę nowości. Jestem zadowolona, bo w większości są to kosmetyki, które rzeczywiście były mi potrzebne (ich poprzednicy dobili do denka), a zachcianek jest niewiele, więc można powiedzieć, że nie popełniłam zbyt wielu grzeszków ;)



Sun Ozon, Matujący fluid przeciwsłoneczny SPF 30
Sun Ozon - firma rossmannowska w bardzo przystępnych cenach. Fluid w rzeczywistości to po prostu krem z filtrem spf 30, ma matować i chronić bladą, wrażliwą skórę. Producent nie obiecuje zbyt wiele, ale to dobrze. Chętnie przetestuję ten kremik i dam Wam znać jak się sprawdza. Dostępne były jeszcze wersje z spf 50. Pojemność 50 ml, cena około 8 zł.

O'Herbal, Odżywka wzmacniająca włosy 
Wykańczam już moje odżywkowe zapasy i potrzebowałam czegoś nowego. Bardzo zainteresowała mnie seria kosmetyków O'Herbal firmy Elfa Pharm. Odżywka ma wzmacniać włosy, nadawać im sprężystość i ułatwiać rozczesywanie, zawiera ekstrakt z korzenia tataraku. Opakowanie z pompką, transparentne (widać poziom zużycia), pojemność 500 ml, cena około 20 zł.



Eveline, Slim Extreme 4D, Skoncentrowane serum antycellulitowe
Nie wierzę w spektakularne działanie tego typu produktów, ale na pewno ich stosowanie nie zaszkodzi jeśli chcemy trochę ujędrnić skórę. Serum ma redukować cellulit, przyspieszać spalanie tkanki tłuszczowej, poprawiać napięcie/jędrność/elastyczność skóry, pobudzać skórę do produkcji kolagenu. Dużo obietnic, które już niedługo skonfrontuję z rzeczywistością. Jeśli serum będzie fajnie nawilżało i delikatnie ujędrniało to będę zadowolona. Pojemność 250 ml, cena około 18 zł.

Bielenda, Expert Czystej Skóry, Odżywczy dwufazowy płyn do demakijażu oczu i ust
Nie jestem wielką fanką dwufazowych kosmetyków do demakijażu, często przeszkadza mi tłusty film jaki zostawiają tego typu kosmetyki. Ostatnio często używam matowych, długotrwałych pomadek, często zdarza mi się także mocniej podkreślić oko - przydałoby się coś co szybko i skutecznie taki makijaż usunie. Wypróbuję z przyjemnością, bo markę Bielenda lubię. Pojemność 150 ml, cena około 12 zł.



Montagne Jeunesse, Maseczka czekoladowa oczyszczająca
Kosmetyki o słodkim zapachu (a już w szczególności czekoladowe) zawsze mnie do siebie przyciągają. Maska ma głęboko oczyszczać, odblokowywać pory, nawilżać i odżywiać. Pojemność jest całkiem spora jak na taką saszetkową maskę, bo wynosi aż 20 g, cena to koło 6 zł.

Skinlite, Kolagenowa maseczka pod oczy
W rzeczywistości to po prostu płatki pod oczy. Zwykłe, materiałowe, bardzo dobrze nasączone. Zawierają kolagen, witaminę E, ekstrakt z zielonej herbaty. Używałam ich dopiero 3 razy, ale na razie jakoś mnie nie przekonują do siebie. Na pewno dam znać jak się sprawdzą przy dłuższym stosowaniu. 30 sztuk w opakowaniu, cena około 7 zł.



Sally Hansen, Complete Salon Manicure (odcień 672 Jaded)
Lakier dostałam od mamy. Kolor bardzo mi się podoba w buteleczce, taki delikatny turkusowy odcień - idealny na wiosnę/lato. Na paznokciach niestety nie wygląda już tak atrakcyjnie, trochę słabo kryje (3 warstwy to minimum). Pojemność 14,7 ml, moja mama kupiła go za około 10 zł w Rossmannie.

Bell, Look Now! HD Powder

Puder transparentny, ma dawać matujący efekt. Jeszcze nie używałam, ale jestem do niego pozytywnie nastawiona (kosmetyki Bell zawsze dobrze się u mnie sprawdzały). Dla mnie najważniejsze jest żeby puder utrwalał makijaż, delkatnie matował i nie dawał koloru. Pojemność 9 g, cena około 13 zł.



Golden Rose, Style Liner Metallic (odcień 02)
Chciałam jakiś przyjemny eyeliner w nietypowym kolorze (czyli nie czarny i nie brązowy) w niewielkiej cenie. Skierowałam się więc do stoiska Golden Rose i tam znalazłam to cudeńko. Eyeliner w przepięknym złotym kolorze. Cudownie rozświetla spojrzenie, wygląda naprawdę bardzo efektownie. Testuję go i na pewno pojawi się osobny post na temat tego linera. Pojemność 6,5 ml i cena 13,90 zł.

Golden Rose, Matte Lipstick Crayon (odcień 10)
Wszystkim dobrze znane matowe kredki do ust. Ja dopiero teraz skusiłam się na ten kosmetyk. W moim odczuciu nie jest tak bardzo matowa jak pomadki Velvet Matte. Konsystencja przyjemniejsza, bardziej kremowa, lepiej się rozprowadza. Ta pomadka z pewnością pojawi się jeszcze na blogu. 3,5 g i cena 11,90 zł.

Golden Rose, Dream Lips Lipliner (odcień 510)
Kolorek podobny do wcześniej opisanej pomadki, ale jednak zdecydowanie ciemniejszy (co najlepiej widać po nałożeniu na usta). Konturówka, która świetnie sprawdza się nałożona na całe usta, jak typowa pomadka. Kolor ciemnego, brudnego różu o matowym wykończeniu. 1,4 g i cena 6,30 zł. 



My Secret, Matt Eye Shadow (odcień 505 i 512)
Dwa matowe cienie, które bardzo zaskoczyły mnie swoją pigmentacją. Zwłaszcza odcień 505 (beż), który naprawdę jest niesamowicie napigmentowany, rewelacyjnie sprawdza się jako cień bazowy na całą powiekę, na łuk brwiowy, w wewnętrzne kąciki oczu - no wszędzie :D Odcień 512 (delikatny róż) jest bardzo twarzowy i sprawdzi się świetnie w każdym makijażu.
Każdy cień ma pojemność 3 g i kosztuje 6-7 zł.


To już wszystko, całe moje zakupy :) Dajcie znać co Wam ostatnio wpadło w ręce :)

czwartek, 4 sierpnia 2016

Najlepsze kosmetyki pod oczy + dwa rozczarowania

Cześć Dziewczyny!

O skórę pod oczami warto dbać już w młodym wieku. Pielęgnacja tych miejsc jest szczególnie ważna, bo po skórze pod oczami bardzo szybko widać upływ czasu. Skóra w tym miejscu jest cienka, delikatna, pozbawiona praktycznie tkanki tłuszczowej. Szybko pojawiają się pierwsze zmarszczki, a tego chcemy uniknąć. Wróć, uniknąć się nie da - chcemy to maksymalnie opóźnić.

Dzisiaj przedstawię Wam dwóch ulubieńców w pielęgnacji okolic oczu. Jestem pewna, że sprawdzą się one u większości z Was. Dodam też, że moje oczy są wrażliwe, więc zwracam szczególną uwagę na to, aby kosmetyki które stosuję pod oczy były łagodne i nie podrażniały.
Opowiem Wam także o dwóch rozczarowaniach kosmetycznych. Nie mogę jednoznacznie nazwać tych kosmetyków bublami, ale ich działanie daleko odbiega od oczekiwań jakie miałam wobec tych produktów.



Zacznę od moich absolutnych hitów. Jako posiadaczka wrażliwej i bardzo suchej skóry pod oczami mogę śmiało polecić te dwa genialne produkty.



Nacomi, olej z pestek winogron
Nie jest ważna firma, ważny jest sam produkt - olej z pestek winogron. Dla mnie jest po prostu cudowny. Nie jest z gatunku tych bardzo tłustych olejków, ma dość lekką teksturę i całkiem dobrze się wchłania. Stosowany systematycznie pod oczy niesamowicie poprawił kondycję mojej skóry w tych rejonach.  Po 3 tygodniach stosowania pożegnałam się z przesuszoną i nieprzyjemnie ściągniętą skórą. Okolice pod oczami są rewelacyjnie nawilżone, odżywione i zregenerowane. Skóra stała się bardziej elastyczna i gładsza. Olej ma zapobiegać powstawaniu zmarszczek i tutaj rzeczywiście mogę przyznać, że delikatnie wygładza skórę. Ma także zmniejszać opuchliznę - tego niestety nie wiem, ponieważ nie mam takich problemów. Polecany również w pielęgnacji cer tłustych i trądzikowych, nie zatyka porów - sprawdzone :)

Retimax 1500, maść z witaminą A
W przypadku tego produktu również nie jest ważna firma. Maść z witaminą A uwielbiam stosować pod oczy. Jest gęsta, tłusta i treściwa, zapewnia mojej skórze pod oczami porządną dawkę nawilżenia i odżywienia. Dba o cienką i delikatną skórę wokół oczu, delikatnie ją natłuszcza (dlatego polecam stosować na noc). Maść z witaminą A zapobiega powstawianiu zmarszczek, jest niezbędna do prawidłowego formowania się komórek skóry. Jej formy, retinoidy, stosowane są w pielęgnacji przeciwstarzeniowej. Polecam wypróbować, zwłaszcza że taka maść to wydatek rzędu 3-5 zł.




Ziaja Pro, Program Naprawczy, krem-maska do skóry wokół oczu z ceramidami 1,3,6
O tym kosmetyku czytałam sporo pochlebnych opinii, więc z ogromnym entuzjazmem pobiegłam po niego do sklepu stacjonarnego Ziaja (dostępny jest właśnie w sklepach Ziaja i dobrze zaopatrzonych aptekach). Krem o pojemności 50 ml, cena 30 zł. Przeznaczony do skóry bardzo suchej, odwodnionej, zwiotczałej, jako kuracja kondycjonująca skórę po zabiegach estetycznych.
Kosmetyk jest gęsty i treściwy, jak na maskę przystało. Nakładałam go zawsze solidną warstwą, a mimo to wchłaniał się szybko. Nawilżał bardzo przeciętnie, nie zauważyłam poprawy elastyczności, wygładzenia czy odżywienia. Dla mnie absolutnie rozczarowanie. 


Rival de Loop, krem pod oczy Zielona Herbata
Przyznam, że skusił mnie oryginalny wygląd tego kremu. Produkt zawiera ekstrakt z żeń-szenia (chroni przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi), ekstrakt z zielonej herbaty (zapewnia skórze młodzieńczy wygląd), kwas hialuronowy (zapobiega wysychaniu skóry, zapewnia gładkość, jędrność, elastyczność), wyciąg z rumianku (koi wrażliwą skórę wokół oczu), proteiny jedwabne (ujędrniają, uelastyczniają). To tyle z obietnic producenta. Kosmetyk ma bardzo ciekawą formę - to żel, w którym zatopione są kuleczki kremu. Zdecydowanie jest to bardziej żel niż krem pod oczy. Bardzo lekki, wchłania się szybko. Poza przeciętnym nawilżeniem nie robi nic. Absolutnie nie uelastycznia, nie poprawia jędrności, nie wygładza. Nie zgodzę się również z tym, że koi wrażliwą skórę - wręcz przeciwnie, zdarzyło się kilkakrotnie, że bardzo podrażnił moje oczy. Kosmetyk, który poza ciekawym wyglądem nie ma w sobie nic interesującego. Sprawdziłby się u bardzo młodych osób, którym wystarczyłby lekko nawilżający żel pod oczy (aczkolwiek jestem zdania, że lepiej kupić bardzo fajny żel z Flos Leku za 7 zł, który naprawdę działa o niebo lepiej). Pojemność 20 ml, cena 21 zł.






Czekam na Waszych ulubieńców i rozczarowania z kategorii kremów pod oczy :)

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Rozdanie! Wygraj zestaw Lancôme :)

Cześć Dziewczyny!

W ramach przeprosin za moją ostatnią nieobecność na blogu, ale także w ramach podziękowań, że jest Was ze mną tak dużo - chciałabym zaprosić Was na rozdanie.

Szczęśliwym przypadkiem jestem posiadaczką dwóch takich samych zestawów kosmetyków, więc jednym z nich z radością podzielę się z Wami. Udało mi się kupić jeden zestaw w atrakcyjnej cenie, a drugi... dostałam w prezencie (prywatnym, nie od żadnej firmy) :D  Długo kusił mnie ten zestaw, bardzo o nim marzyłam i tak to jest jak się opowiada wszystkim dookoła co by się chciało dostać :D

Zestaw kosmetyków Lancome składa się z dwóch kremów i toniku. Kosmetyki przeznaczone są do skóry wrażliwej, mają intensywnie nawilżać i łagodzić podrażnienia. Myślę, że takie produkty sprawdzą się u każdego, więc serdecznie zachęcam Was do udziału w rozdaniu.


BANER DO POBRANIA




REGULAMIN

1. Organizatorem rozdania jest autorka bloga urodowo.pl
2. W związku z powyższym zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie. 
3. Sponsorem nagrody jest autorka bloga.
4. W rozdaniu mogą brać udział osoby pełnoletnie lub niepełnoletnie za zgodą rodziców/opiekunów (jeżeli jesteś osobą niepełnoletnią i zgłaszasz udział jest to dla mnie jednoznaczne ze zgodą opiekunów).
5. W rozdaniu bierze udział każdy kto prawidłowo wypełni zgłoszenie.
6. Wygrywa jedna osoba.
7. Wysyłka obowiązuje na terenie Polski, na mój koszt. Na maila z danymi do wysyłki czekam 3 dni od dnia ogłoszenia zwycięzcy. W przypadku nie otrzymania danych losuję nowego zwycięzcę.
8. Rozdanie trwa od 01.08.2016 do 01.10.2016 do godziny 23:59. 
9. Wyniki zostaną ogłoszone do 3 dni od daty zakończenia rozdania. 
10. Zgłaszając się akceptujesz regulamin.
Osoby, które po zakończeniu rozdania przestaną obserwować bloga nie będą mogły brać udziału w kolejnych rozdaniach. Niestety takie sytuacje zdarzają się dość często, a nie chciałabym nagradzać kogoś, kto bloga odwiedził tylko w jednym, wiadomym celu.

Warunki udziału w rozdaniu:
KONIECZNE , OBOWIĄZKOWE:
1. Musisz być publicznym obserwatorem mojego bloga ( osoby, które przestaną obserwować blog po zakończeniu rozdania nie będą mogły brać udziału w kolejnych) 
2. Musisz wypełnić wzór zgłoszenia (w komentarzu) 
Za te dwa punkty otrzymujesz 1 los.
DODATKOWE:
1. Umieścić na swoim blogu baner z rozdaniem (+ 1 los)
2. Umieścić notatkę o rozdaniu na swoim blogu (+ 1 los)
3. Dodać mój blog do blog rollu (+ 1 los)
4. Zaobserwować mnie na Instagramie (+ 1 los)

WZÓR ZGŁOSZENIA 
Obserwuję jako:
Baner: 
Notka:
Blogroll:
Instagram:

środa, 27 lipca 2016

Ulubieńcy lipca 2016 - Tołpa | Ziaja | Lily Lolo | Catrice | Smart Girls Get More

Cześć Dziewczyny!

Wracam po długiej przerwie. Dużo obowiązków i trochę komplikacji w życiu prywatnym złożyło się na to, że niestety nie miałam czasu i możliwości pisać regularnie postów. Na szczęście już wracam i mam nadzieję, że Wy również z przyjemnością powrócicie do czytania moich postów :)

Dzisiaj przyjemny temat, a mianowicie ulubieńcy. Z ogromną radością przedstawię Wam kilka produktów z kolorówki i pielęgnacji, które bardzo przypadły mi do gustu i są godne wypróbowania. 







Na nowo odkryłam (trochę zapomniany przeze mnie) prasowany cień do powiek Lily Lolo w odcieniu Stark Naked. Producent opisał go jako matowy, beżowo-różowy odcień. Z tym matem to nie do końca tak jest. Cień jest piękny, matowo-satynowy. Odcień jaśniutki, śliczny, pięknie rozświetla spojrzenie. Cień jest trwały, nie osypuje się i nałożony na korektor (lub jakąkolwiek bazę) nie roluje się i nie zbiera w załamaniach. Ostatnio nie mam czasu na wymyślny makijaż i z ogromną przyjemnością używam tylko tego cienia na całą ruchomą powiekę, a efekt jest naprawdę przyjemny. Cena tego cienia to około 42 zł, pojemność 2g, opakowanie zawiera małe (ale dobrej jakości) lusterko. 


Na paznokciach zazwyczaj goszczą u mnie delikatne, jasne odcienie. Moim ogromnym ulubieńcem jest Catrice, Luxury Nudes, odcień 11 Hidden&Forbidden Rose. Przepiękny beżowy odcień z domieszką różu. Ma w sobie delikatne, bardzo maleńkie drobinki, które nadają pomalowanym paznokciom ładny, elegancki połysk. Lakier jest kremowy, do pełnego krycia wystarczą dwie warstwy. Pędzelek bardzo wygodny, gęsty i dobrze wyprofilowany. Lakier na moich paznokciach utrzymuje się 3-4 dni. Pojemność 10 ml, cena około 11 zł.


Jako prawdziwa pomadkoholiczka nie mogłam nie umieścić w ulubieńcach produktu do ust. Bardzo dużym zaskoczeniem (oczywiście pozytywnym) jest dla mnie pomadka Long Lasting Love Lipstick z firmy Smart Girls Get More (moja w odcieniu 02 In The Bath). Pomadka ma bardzo ładny odcień beżu z minimalną domieszką brudnego, chłodnego różu (wszystkie kosmetyki kolorowe, które dzisiaj Wam pokazuję mają taki sam odcień :) ). Jest bardzo kremowa i komfortowa w noszeniu na ustach. Pigmentacja jest dobra, pomadka daje bardzo ładny kolor. Nie ma w sobie żadnych drobinek, ale nadaje ustom bardzo ładny połysk charakterystyczny dla kremowych pomadek. Utrzymuje się całkiem ładnie, około 3 godzin. Serdecznie polecam wypróbować te pomadki, kolorów do wyboru jest dużo - każdy znajdzie coś dla siebie. Pojemność 4,8 g i cena około 8 zł.







Moja skóra jest wrażliwa i problematyczna, muszę ją traktować delikatnie. Bardzo polubiłam natłuszczający olejek myjący, kuracja dermatologiczna z serii Med firmy Ziaja. Produkt rzeczywiście ma postać olejku, ale w kontakcie z wodą staje się bardziej kremowy i wytwarza lekką piankę podczas mycia. Kosmetyk doskonale oczyszcza skórę, ale robi to bardzo delikatnie. Podczas jego stosowania mam uczucie, że już podczas mycia moja skóra jest pielęgnowana. Olejek radzi sobie z wszelkimi zanieczyszczeniami, sebum, kurzem, potem i resztkami makijażu. Skóra jest czysta, miękka, gładka i nawilżona po jego zastosowaniu. Nie przyczynia się do pogorszenia stanu mojej cery skłonnej do trądziku. Jest bardzo wydajny, pojemność to 270 ml, cena około 20 zł.


Skóra w okolicach moich oczu jest sucha i potrzebuje dobrego nawilżenia. Szukając kremu idealnego skusiłam się na nawilżający krem łagodzący pod oczy z serii Green firmy Tołpa. To pierwszy (i jak na razie jedyny) kosmetyk Tołpy, który tak bardzo mi się podoba. Krem jest gęsty, ale nie tłusty. Bardzo przyjemnie i łatwo się rozprowadza, wchłania się stosunkowo szybko i dobrze sprawdza się pod makijażem. Rzeczywiście jest łagodny i nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Bardzo przyjemnie nawilża, niweluje uczucie suchej i ściągniętej skóry pod oczami. Delikatnie wygładza i sprawia, że skóra wokół oczu jest miękka. Bardzo przyjemny krem, który warto wypróbować. Pojemność 17 ml, cena około 23 zł.


Znacie moich ulubieńców? Może przekonałam Was do wypróbowania któregoś z tych kosmetyków? Chętnie poczytam o Waszych ulubieńcach :)