sobota, 18 czerwca 2016

Ziaja Med - dwa świetne kosmetyki!

Cześć Dziewczyny!

Te z Was, które regularnie czytają bloga wiedzą, że jestem fanką kosmetyków Ziaja. Oczywiście jak w przypadku każdej firmy, trafiają się lepsze i gorsze produkty - ja miałam takie szczęście, że do tej pory większość ziajkowych kosmetyków przypadła mi do gustu.




Ostatnio z chęcią sięgam po produkty z serii Med. Są to kosmetyki przeznaczone do skóry z różnego rodzaju niedoskonałościami/problemami. Dzisiaj chciałabym Wam polecić i krótko zrecenzować dwa bardzo ciekawe i godne uwagi produkty. 




Ziaja Med, Kuracja Dermatologiczna AZS, natłuszczający olejek myjący do kąpieli i pod prysznic

Kiedyś wspominałam, że okresowo mam problemy z atopowymi zmianami na skórze. Te dolegliwości nasilają się w okresie jesienno-zimowym, ale o skórę dbam odpowiednio przez cały rok. Aktualnie moja cera jest podrażniona przez stosowanie kuracji na trądzik i wymaga delikatnego traktowania. Początkowo olejek zamierzałam stosować tylko do mycia twarzy. Jest tłusty, jak to olejek, o delikatnie żółtawym zabarwieniu. W kontakcie z wodą traci swoją oleistą konsystencję i zamienia się w bardzo delikatną, przyjemną piankę. Świetnie myje, usuwa zanieczyszczenia, sebum, resztki makijażu. Spłukuje się bez problemu i nie zostawia na skórze tłustej warstwy. Dla mnie ogromnym plusem jest fakt, że olejek nie tylko oczyszcza, ale również pielęgnuje skórę. Po myciu jest nawilżona, miękka i gładka. Zero przesuszenia! Bardzo ważna sprawa - nie zapycha i nie powoduje powstawania wyprysków. Czasami używam go także do mycia całego ciała i sprawdza się równie dobrze. 
Olejek jest bardzo wydajny, używam go 1,5 miesiąca i zużyłam około 1/3. Pojemność 270 ml, cena 20 zł.




Ziaja Med, Kuracja Nawilżająca, krem redukujący podrażnienia na dzień 

Jak już wspominałam, moja cera jest teraz podrażniona i wymaga ukojenia, złagodzenia podrażnień i naprawdę dobrego nawilżenia. Krem stosuję codziennie rano, również pod makijaż. Jest lekki, nietłusty i bardzo szybko się wchłania. Rzeczywiście w przypadku podrażnionej skóry przynosi delikatną ulgę, ale jeżeli podrażnienia są duże i towarzyszy im zaczerwienienie to nie oczekiwałabym cudów - lekko złagodzi dyskomfort, ale problemu nie usunie. To co bardzo podoba mi się w tym kremie to fakt, że bardzo dobrze nawilża skórę. Moja jest teraz przesuszona przez leki i maści na trądzik, więc naprawdę krem miał pole do popisu. Mimo swojej lekkości daje porządne nawilżenie. Skóra jest gładka i miękka w dotyku. Krem nadaje się świetnie pod makijaż. Posiada SPF 6, nie jest to duża ochrona, ale zawsze jakiś dodatkowy plus. Krem ma 50 ml, kosztuje około 16 zł i oryginalnie zapakowany jest w kartonik (którego ja już niestety nie posiadam). 


niedziela, 12 czerwca 2016

Piękne ciało przed wakacjami! Perfecta Express Slim

Cześć Dziewczyny!


Wakacyjne, gorące miesiące to czas, w którym szczególnie zależy Nam, aby ciało wyglądało dobrze. Rękę w górę niech podniosą te z Was, które zawsze w tym okresie zaopatrują się w kosmetyki zawierające na opakowaniu hasła "wyszczuplający", "redukujący tkankę tłuszczową", ''ujędrniający" itd. 

Dzisiaj chętnie przedstawię Wam moją opinię na temat dwóch kosmetyków pochodzących z linii Express Slim firmy Perfecta - kremu powiększającego i unoszącego biust oraz wyszczuplającego krio serum. 




Oba kosmetyki mają bardzo zbliżone do siebie opakowania i szaty graficzne. Tubki stoją na zamknięciach - to bardzo praktyczne rozwiązanie, krem sukcesywnie spływa w dół i można go z łatwością wydobyć nawet pod koniec użytkowania. Oba produkty mają pojemność 200 ml.

Konsystencje również są do siebie zbliżone. Kosmetyki są lekkie, delikatne i bardzo szybko się wchłaniają. Dla mnie to ogromny plus, nie muszę długo czekać aż produkt się wchłonie i dzięki temu z przyjemnością używam ich nie tylko wieczorem, ale także rano, kiedy nie mam zbyt wiele czasu. 





Zaznaczę od razu - nie wierzę w to, że jakikolwiek kosmetyk powiększy mi biust albo wyszczupli brzuch czy uda bez jakiejkolwiek diety i ćwiczeń. Tego typu produkty mogą być jednak dobrym uzupełnieniem zdrowego i aktywnego trybu życia. 

Zacznijmy od kremu powiększającego i unoszącego biust. Niestety, biustu nie powiększył. Nie mniej jednak bardzo polubiłam ten produkt i już wyjaśniam dlaczego. Jak wspominałam, krem ma bardzo lekką konsystencję, szybko się wchłania. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że skóra na dekolcie i biuście jest dobrze nawilżona i jędrna. Kosmetyk delikatnie napina skórę, co powoduje optyczne uniesienie biustu. Takie pozytywne efekty zaobserwowałam i jestem zadowolona z działania kremu. Nie wierzcie jednak w zapewnienia, że takie kremy (i jakiekolwiek inne kosmetyki) zwiększą rozmiar, objętość biustu czy pobudzą rozrost tkanki tłuszczowej. 





Wyszczuplające krio serum przeznaczone jest do stosowania na brzuch, pośladki, uda i ramiona. Obietnice producenta są naprawdę kuszące - redukcja rozmiaru komórek tłuszczowych, redukcja tkanki tłuszczowej czy nawet blokowanie wchłaniania glukozy z pożywienia do komórek tłuszczowych!
Jak to wygląda w praktyce? Serum jest lekkie, szybko się wchłania. Dodatkowym plusem dla mnie jest odczuwalny efekt chłodzenia - bardzo lubię takie działanie kosmetyków w upalne, letnie dni. Serum dobrze nawilża skórę, nadaje jej miękkość i gładkość. Czy wyszczupla, wysmukla i redukuje tkankę tłuszczową? Żaden kosmetyk nie ma takiej mocy. W połączeniu z ćwiczeniami (aczkolwiek niezbyt forsownymi) zauważyłam, że moja skóra w strategicznych miejscach rzeczywiście jest bardziej jędrna i napięta. Owszem, sylwetka się wysmukla, ale podejrzewam, że bez ćwiczeń nie uzyskamy takiego efektu. 


Oba kosmetyki są bardzo wydajne, aczkolwiek ze zrozumiałych względów krem do biustu wystarczy na dłużej. Podsumowując, oba kosmetyki sprawdzają się przyzwoicie i jeżeli tylko nie oczekujecie cudów, macie rozsądne podejście do tego typu produktów to myślę, że będziecie zadowolone. 

czwartek, 26 maja 2016

Jak zahamować wypadanie włosów? Moje sposoby!

Cześć Dziewczyny!


Na temat wypadania włosów napisano już chyba wszystko. Z pewnością każda z Nas doświadczyła tego problemu na sobie. Wypadanie włosów, zwłaszcza to nadmierne może mieć wiele przyczyn i w pierwszej kolejności należy zastanowić się dlaczego włosy wypadają.

Przyczyn wypadania włosów jest bardzo wiele. Silny stres czy zła dieta to czynniki, które źle wpływają na włosy. Warto przyjrzeć się swojej diecie. Intensywne odchudzanie, radykalne diety, niedobór białka i żelaza wpływają na kondycję włosów. Bardzo duże znaczenie dla włosów mają hormony - nieprawidłowa gospodarka hormonalna, choroby tarczycy, wysoki poziom testosteronu czy prolaktyny powodują wypadanie włosów o podłożu hormonalnym.

Wypadanie włosów mogą powodować też niektóre leki, zwłaszcza te o działaniu rozrzedzającym krew, o wysokiej zawartości witaminy A, stosowane do leczenia nadciśnienia i chorób serca oraz leki na depresję. Jeżeli macie podejrzenie, że to leki powodują u Was wypadanie włosów to warto skonsultować się z lekarzem.
Nieprawidłowa pielęgnacja również może prowadzić do wypadania włosów. Niektóre zabiegi w nadmiernej ilości i częstotliwości mogą wyraźnie osłabić włosy - częste farbowanie, częste stosowanie dużej ilości silnych kosmetyków do stylizacji, używanie prostownicy, mocne upięcia i silne ściąganie pasm włosów gumką, zaplatanie ciasnych warkoczy.


Warto poznać przyczynę wypadania włosów i postarać się ją wyeliminować. Jeżeli wina leży po stronie zdrowia to kosmetyki niewiele pomogą, konieczna będzie wizyta u lekarza. Warto jednak wspomóc się produktami pielęgnacyjnymi, na pewno nie zaszkodzą. Z przyjemnością opowiem Wam o trzech produktach, które pomogły mi w walce z wypadającymi włosami.






Pharmaceris H, Skoncentrowany szampon wzmacniający do włosów osłabionych

Szampon przeznaczony do włosów wypadających, osłabionych. Zawiera witaminę P, związki polifenolowe, flawonoidy i prowitaminę B5. Stymuluje mikrokrążenie, wpływa na lepsze odżywienie cebulek włosów, wzmacnia włosy i chroni je przed szkodliwym działaniem czynników atmosferycznych.
Szampon rzeczywiście jest skoncentrowany, wystarczy odrobinka do umycia włosów. Pieni się wystarczająco, ale nie przesadnie. Szampon zostawiamy na włosach przez około 2 minuty.
Nie spodziewałam się cudów od szamponu. Ten kosmetyk bardzo miło mnie zaskoczył. Po około 2 miesiącach stosowania zauważyłam, że włosy znacznie mniej wypadają. Stały się mocniejsze i nie ulegały tak łatwo uszkodzeniom mechanicznym. Dodatkowo po tym szamponie moje włosy bardzo ładnie się rozczesują i układają. 250 ml w cenie około 28 zł, do kupienia w aptekach.





Orientana, Ajurwedyjska terapia do włosów 

Mieszanka olejków, która ma wzmocnić, zahamować wypadanie włosów i sprawić, że będą gęste. Olejek nie jest zbyt tłusty, dla mnie to plus - nie przepadam za oleistą konsystencją i do tej pory trudno było mi się zmusić do używania olejków. Zapach jest przepiękny! Trochę jak Raffaello, trochę jak marcepan :) Olejek rzeczywiście działa, wzmacnia zauważalnie włosy i zapobiega ich wypadaniu. Nie zauważyłam jednak szybszego porostu ani baby hair. Mogę go polecić, bo naprawdę bardzo dobrze hamuje wypadanie włosów, a stosowany na całą ich długość pięknie odżywia, nawilża i dodaje blasku. Cena to około 25 zł, pojemność 105 ml





Biotebal

To kluczowy element mojej walki z wypadaniem włosów. Jestem zachwycona działaniem Biotebalu. Na początku warto zaznaczyć, że nie jest to suplement diety. Biotebal jest lekiem należącym do grupy preparatów witaminowych. Nie można stosować go w czasie ciąży i karmienia piersią. Substancja czynna to biotyna, której dawka wynosi 5 mg - to naprawdę dużo, trudno jest znaleźć inny suplement diety czy lek bez recepty o takim stężeniu biotyny. Biotebal przyjmuje się raz dziennie (1 tabletka), w razie pominięcia dawki nie wolno jej uzupełniać.
Działanie mnie zachwyciło. Włosy przestały wypadać, bardzo się wzmocniły. Najlepszym efektem jednak jest to, że one odrastają. Włosy zagęściły się i jest to widoczne szczególnie w miejscach, w których włosy wcześniej były znacząco przerzedzone przez nadmierne wypadanie. Zauważyłam też sporo nowych, małych włosków przy linii czoła.
Serdecznie polecam Biotebal każdej osobie, która ma problem z wypadaniem włosów. Warto jednak rozsądnie podejść do kuracji i robić przerwy w stosowaniu leku - ja robię przerwę po 3-miesięcznej kuracji.
Biotebal kupicie bez recepty w aptekach. Cena opakowania 26-30 zł, jedno opakowanie zawiera kurację na miesiąc (30 tabletek).
 


wtorek, 10 maja 2016

Tanie i dobre kosmetyki!

Cześć Dziewczyny!


Dzisiaj porozmawiamy sobie o kosmetykach, które mają dwie zasadnicze zalety - są dobre i do tego nie kosztują wiele. Każda z Nas na pewno lubi wyszukiwać takie tanie kosmetyczne perełki. Mam dzisiaj dla Was trzy propozycje kosmetyków pielęgnacyjnych, po które naprawdę warto sięgnąć.





Natur Planet, Shea Butter

Masło shea to produkt, który warto mieć w swojej kosmetyczce. Prawdziwe, naturalne masło shea (zwane również masłem karite) jest nieocenione w pielęgnacji całego ciała. Pierwsze wrażenie może nie być najmilsze - masło jest bardzo twarde, zbite i specyficznie pachnie. W kontakcie z ciepłem naszych palców masło rozgrzewa się i topi, staje się mięciutkie i bez problemu można nałożyć je na wybraną partię ciała. Jakie ma właściwości? Wspaniale nawilża i zmiękcza nawet bardzo suchą, szorstką skórę (świetne na łokcie, kolana, stopy), działa przeciwzmarszczkowo, chroni i przyspiesza regenerację naskórka, ma właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne, odżywia i uelastycznia skórę. Uwielbiam stosować to masło na całą twarz, szyję, dekolt i na problematyczne (czyli przesuszone) partie ciała. Skóra po jego zastosowaniu jest przepięknie nawilżona, miękka, jędrna i odżywiona, polecam każdemu. Cena niewielka, oczywiście zależy od gramatury i firmy. Moje opakowanie o pojemności 100 ml kosztowało około 10 zł. Dodam, że masło shea jest niewyobrażalnie wydajne i nie jestem w stanie zużyć takiego pojemniczka sama przed upływem ważności - podzieliłam się z mamą ;)





Bania Agafii, maski do twarzy - odświeżająca i odmładzająca 

Rosyjskie kosmetyki podbijają serca kobiet i jest to całkowicie zrozumiałe - mają świetne składy i takie samo działanie. Maski do twarzy Babuszki Agafii są naprawdę godne uwagi. Mam dwie wersje: odmładzającą i odświeżającą. Pierwsza z nich należy do moich ogromnych ulubieńców. Wspaniale nawilża, odżywia, ujędrnia i dodaje zdrowego blasku skórze. Druga maska jest u mnie od niedawna, używałam jej kilka razy i również bardzo przypadła mi do gustu. Rzeczywiście jest odświeżająca, orzeźwiająca, lekka. Pięknie odświeża, tonizuje i usuwa oznaki zmęczenia, skóra jest po niej gładka i miękka. Maski mają bardzo praktyczne opakowania - saszetki z nakrętką. Wydajność bardzo przyzwoita, wystarczy na kilkanaście użyć. Każda saszetka ma 100 ml i kosztuje około 8 zł. Warto zaznaczyć, że maski mają naprawdę bogate składy, pełne ziołowych ekstraktów i mogą uczulać, więc warto czytać skład przed zakupem (jeżeli oczywiście wiecie jaki składnik Was uczula). 





Nectar of Nature, żel pod prysznic z nasionami granatu i malin

Niepozorny żel pod prysznic kupiony w Carrefourze za kilka złotych. Żel pod prysznic należy do podstawowych kosmetyków, do których większość z Was pewnie nie przykłada większej uwagi. Natomiast osoby, które tak jak ja mają bardzo suchą skórę z pewnością wiedzą jak ważne jest, aby tego typu kosmetyk dobrze mył i oczyszczał skórę, a jednocześnie był delikatny i nie wysuszał. Ten kosmetyk właśnie taki jest. Dobrze oczyszcza, ale nie wysusza i nie powoduje uczucia ściągnięcia skóry. Ma piękny, orzeźwiający owocowy zapach z delikatnie kwaśną nutką. W żelu zatopione są małe drobinki, które wyglądają mi na prawdziwe pestki granatu lub malin, świetna sprawa! Dzięki nim żel ma delikatne działanie peelingujące. Serdecznie polecam. Pojemność 250 ml, cena około 5 zł.


Jakie tanie i dobre kosmetyki ostatnio używałyście i możecie mi polecić? Chętnie poczytam Wasze rekomendacje :)



poniedziałek, 9 maja 2016

Zakupy, nowości! Ziaja | Perfecta | Receptury Babuszki Agafii | Fitokosmetik i inne

Cześć Dziewczyny!

Tradycyjnie, jak co miesiąc, chciałabym Was zaprosić na dawkę nowości w mojej kosmetyczce (a w rzeczywistości w łazience). Mam nadzieję, że podpatrzycie coś ciekawego dla siebie, a jeśli już używałyście i znacie te kosmetyki to koniecznie podzielcie się ze mną swoją opinią na ich temat.



Bardzo lubię Ziaję i bywam w ich sklepie regularnie. Masło kakaowe, krem do rąk to kosmetyk, który skusił mnie przede wszystkim zapachem. Ta seria pachnie bardzo słodko i  apetycznie. Jeśli chodzi o Ziaję to w większości przypadków celuję teraz w produkty z serii Med i tym razem skusiłam się na krem redukujący podrażnienia na dzień, który zawiera alantoinę, olej Canola, kwas hialuronowy i prowitaminę B5 oraz natłuszczający olejek myjący do kąpieli i pod prysznic przeznaczony do skóry atopowej, nie zawiera parabenów, SLS, SLES, olejów mineralnych, mydła i barwników. 




Moja mama w trosce o moje wiecznie przesuszone dłonie kupiła skoncentrowane serum do rąk i paznokci Cztery Pory Roku, które ma przynosić ulgę zniszczonej i podrażnionej skórze JUŻ po 1 użyciu :)  Korzystając z promocji w Naturze skusiłam się na żel micelarny 3w1 Vis Plantis. Duża butelka o pojemności 500 ml, zaopatrzona w sprawnie działającą pompkę. Płyny micelarne uwielbiam, ale żel to dla mnie nowość. Kosmetyk według producenta jest delikatny i odświeżający, zawiera ekstrakt z bławatka. 




Dzięki uprzejmości portalu zBLOGowani.pl mam możliwość przetestowania dwóch kosmetyków firmy Perfecta. Do testów otrzymałam krem powiększający i unoszący biust PUSH-UP oraz wyszczuplające krio serum. Efekty stosowania tych preparatów mają być widoczne już po 4 tygodniach. 




Dwa żele pod prysznic. Ja mam fazy na różne zapachy żeli. Pewnie większość z Was wybiera te słodkie i ciepłe aromaty zimą, a wiosną zdecydowanie stawiacie na coś owocowego czy kwiatowego. Ja niekoniecznie :)  W lutym z przyjemnością używałam żelu o boskim zapachu maliny i granatu, a w maju wybrałam sobie zimowy żel pod prysznic Isana, który pachnie przecudownie, jak krówka (cukierek). Idealny żel dla mnie! Drugi egzemplarz to Play It Wild z Playboy'a - to wersja karmelowa. Byłam nastawiona na słodziutki karmelek, a jestem trochę rozczarowana. 




Wspominałam Wam niedawno, że szukam dobrego, mocno nawilżającego kremu pod oczy. Zdecydowałam się na nawilżający krem łagodzący pod oczy z serii Green firmy Tołpa. Zdaniem producenta krem nawilża, wygładza i redukuje cienie pod oczami.  Jest hypoalergiczny i nadaje się do skóry wrażliwej.  Kolejny kosmetyk to bardzo przeze mnie lubiany żel do mycia ciała i włosów Babydream. Zdecydowanie wolę jego działanie na włosach niż na ciele. Jest delikatny, dobrze oczyszcza, włosy są pełne objętości i ładnie się układają. 




Od sklepu internetowego BioEMA otrzymałam do testów trzy produkty. Fitokosmetik, naturalna maska do włosów ,,Kefir i Łopian"  przeznaczona jest do włosów wymagających regeneracji, nadaje im miękkość, objętość i blask. Fitokosmetik, błękitna glinka Azowska do twarzy i ciała - tonizująca. Może nie uwierzycie, ale to moja pierwsza glinka :) Jestem niesamowicie ciekawa jej działania. Receptury Babuszki Agafii, krem na noc do 35 lat - Zatrzymanie młodości to krem składający się w 98% z naturalnych składników. Kosmetyk zawiera ekstrakt z dzikiej róży, arktyczną malinę moroszkę, korkowiec amurski, niebieską malwę, arcydzięgiel i inne dobroczynne składniki.


Znacie te kosmetyki? Coś Was szczególnie zaciekawiło? Chętnie poczytam co Wy ciekawego ostatnio kupiłyście :)

wtorek, 3 maja 2016

Nowości Bell! Matowe pomadki, rozświetlacz, bronzer, wosk do brwi i inne!

Cześć Dziewczyny!


Jakiś czas temu dostałam do przetestowania kilka nowości Bell. Z ochotą przystąpiłam do testów, bo kosmetyki tej firmy lubię i używam od dawna. Wszystkie dzisiaj pokazane produkty dostępne są w Biedronkach. Bez zbędnych wstępów zapraszam Was na recenzje, ten post chyba będzie długi :)






Lakiery Fashion Colour
Fast dry top coat

Kolory lakierów są bardzo wiosenne. Szczególnie podoba mi się pastelowy, jasny róż (05), który jest uroczy, dziewczęcy i pięknie pasuje do każdej stylizacji i na każdą okazję. Drugi kolorek (02) jest pięknym połączeniem zieleni i niebieskiego, ale chyba nie mogę nazwać go miętą. Oba lakiery mają wygodne, długie pędzelki (niestety nie są wyprofilowane), do pełnego krycia wystarczą 2 warstwy w przypadku zielono-niebieskiego odcienia i 3 warstwy bladego różu. Same lakiery utrzymują się na paznokciach 3 dni, potem zaczynają delikatnie ścierać się na końcach.
Rewelacją okazał się dla mnie top coat przyspieszający wysychanie. Mała zgrabna buteleczka kryje w sobie bezbarwny produkt, który nakładam na świeżo pomalowane paznokcie (no dobrze, czekam 15 sekund od pomalowania) i z zegarkiem w ręku odliczam 60 sekund. Top coat naprawdę działa, w niecałą minutę lakier jest wysuszony i można grać na gitarze :) Dodatkowo pięknie nabłyszcza i przedłuża trwałość lakieru o 1 dzień.







Sculpting Mat Powder
Shimmering Powder 

Pudry przeznaczone do twarzy - brązujący i rozświetlający. Pierwsze co mnie urzekło to prześliczne wytłoczenia pudrów! Te kwiaty są tak urocze, że aż szkoda używać kosmetyków. Pudry mają bardzo przyjemną, miękką konsystencję (rozświetlacz jest bardziej miękki), łatwo się nakładają i bardzo przyjemnie rozcierają. Pigmentacja pudru brązującego jest dobra, ale nie na tyle mocna żeby zrobić sobie nim krzywdę. Początkowo na dłoni można w nim dostrzec delikatnie ciepłe tony, natomiast przy rozcieraniu znikają i puder świetnie sprawdzi się u osób z jasną karnacją. Rozświetlacz ma szampański odcień, raczej ciepły. Daje przepiękny połysk, ale ma w sobie minimalne drobinki (można się ich z łatwością pozbyć otrzepując nadmiar z pędzla). Wygląda ślicznie, nawet na jasnej karnacji. Jest delikatny i nim również nie można zrobić sobie krzywdy.
Na mojej mieszanej skórze znacznie dłużej utrzymuje się puder brązujący niż rozświetlacz (upodobała go sobie moja mama, więc idzie w jej ręce).




                        


Mat Lipstick

Pomadki z matowej serii, których do wyboru mamy bodajże 6 odcieni. Szminki są świetnie napigmentowane, ich kolory są przepiękne. Mam odcienie 02 (róż) i 06 (czerwień).
Róż jest bardzo słodki, delikatnie cukierkowy, żywy i przyciągający spojrzenia. Kolor sam w sobie piękny, natomiast ja wyglądam w nim troszkę zbyt cukierkowo - przynajmniej takie mam wrażenie.
Natomiast czerwień... Ta czerwień mnie urzekła! Jest przepiękna, głęboka, nasycona. To zdecydowanie chłodny odcień czerwieni, zęby wyglądają korzystnie przy tej pomadce.
Szminki mają przyjemną konsystencję, nie są zbyt tępe, można porównać je do matowych pomadek Golden Rose. Jak same na zdjęciu widzicie, one tak do końca matowe nie są. Owszem, nie mają żadnych drobinek, ale na ustach zostaje delikatne wrażenie kremowości. Trwałość pomadek jest bardzo dobra, na moich ustach 4-5 godzin w dobrym stanie. Pomadki barwią usta, więc nawet jeśli pomadka odrobinę się zetrze, to efekt i tak nie jest zły.


                



  

Wax Eye Brow Pencil
Mega Lashes Mascara 

Wosk do brwi w kredce bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Rysik jest cienki, dzięki czemu można naprawdę precyzyjnie i dokładnie podkreślić brwi. Bez większych problemów można nawet dorysować włoski w miejscach, w których są ubytki. Kolor, który posiadam (01) jest świetny dla blondynek w chłodnym typie urody. To brąz, który nie jest zbyt ciepły ani zbyt szary. Nazwa kosmetyku (wosk) nie jest przypadkowa - rzeczywiście kredka ma woskową konsystencję i dobrze ujarzmia nawet dłuższe włoski na cały dzień. Produkt jest trwały, na moich brwiach trzyma się od rana do wieczora bez zarzutu. Jedyny minus to fakt, że kredka jest mała i szybko się skończy.
Tusz do rzęs ma silikonową szczoteczkę ze spiralnie ułożonym włosiem. Można nią bardzo dokładnie pomalować nawet najmniejszą rzęsę w wewnętrznym kąciku. Szczoteczka nabiera odpowiednią ilość tuszu, dzięki czemu rzęsy nie są przesadnie oblepione ani sklejone. To tusz, który bardzo ładnie wydłuży i świetnie rozdzieli rzęsy. Niestety ja potrzebuję bardziej pogrubienia, a w tej kwestii maskara sprawdza się przeciętnie. Duży plus za trwałość, od rana do wieczora bez żadnych zarzutów (nie osypuje się, nie rozmazuje, nie odbija na górnej powiece). Zdjęcie po lewej - 1 warstwa tuszu, zdjęcie po prawej - 2 warstwy. 


Ze wszystkich kosmetyków najbardziej podoba mi się top coat przyspieszający wysychanie lakieru, pomadki oraz wosk do brwi. Te produkty są absolutnie świetne i mogę je Wam serdecznie polecić :)

sobota, 23 kwietnia 2016

Codzienny makijaż! Ingrid | Maybelline | Essence | Bell

Cześć Dziewczyny!

Na blogu zdecydowanie częściej pojawiają się posty dotyczące pielęgnacji twarzy, ciała czy włosów niż posty z makijażem, kolorówką. Wspominałam często, że tematyka pielęgnacyjna jest mi zdecydowanie bliższa, większą uwagę przykładam do właściwego dbania o skórę niż do makijażu. A jest tak między innymi dlatego, że chyba nie mam zbyt dużych zdolności w tej dziedzinie ;)Dzisiaj chciałabym Wam pokazać i opowiedzieć trochę o moim codziennym makijażu i kosmetykach, które używam do jego wykonania. Nie będzie to żaden odkrywczy makijaż, nie mam zamiaru próbować Was tutaj czegokolwiek uczyć, nic z tych rzeczy. Po prostu codzienny makijaż i pokrótce o każdym z kosmetyków.





Mój codzienny makijaż jest delikatny, lekki, stonowany. Używam kilku kosmetyków w niewielkich ilościach. Staram się żeby makijaż dodawał świeżości, blasku mojej cerze. Mam małe problemy z pozostałościami po trądziku, ale nie staram się ich zakrywać całkowicie. Zdecydowanie wolę naturalny wygląd i rezygnuję z pełnego krycia. Cienie neutralne, w kolorach beżu, brązu i szarości. Na ustach zazwyczaj delikatna pomadka nude lub bardziej żywy róż.






Długotrwały podkład Ingrid Ideal Face to nowość w mojej kosmetyczce. Pierwsze wrażenie mam bardzo pozytywne. Podkład dobrze kryje, nie tworzy efektu maski na twarzy, jest trwały. Mój odcień (10 Light Ivory) jest bardzo jasny, nie ma przewagi pomarańczowych ani różowych tonów. Cieszę się, że producent pomyślał o bardzo jasnych karnacjach. 


Avon, Ideal Flawless CC Colour Correcting Pearls to puder wyrównujący koloryt cery w perełkach.Nie daje matowego wykończenia, bardziej rozświetlające. Niekoniecznie lubię go używać na całą twarz (mam cerę mieszaną z tendencją do świecenia się w strefie T). Perełki mają różne kolory, oczywiście staram się dokładnie wymieszać wszystkie kuleczki pędzlem, a jednak kosmetyk potrafi zostawić na twarzy bardziej zieloną czy różową plamkę. Nie jestem szczególnie zadowolona z tego produktu i raczej do niego nie wrócę po zużyciu tego egzemplarza.







Maybelline, Lash Sensational Mascara jest moim ulubieńcem. Ma delikatnie wyprofilowaną szczoteczkę, którą można bardzo dokładnie i precyzyjnie pomalować każdą rzęsę (nawet tą najmniejszą w wewnętrznym kąciku). Producent zapewnia, że maskara świetnie rozdziela rzęsy tworząc z nich zachwycający wachlarz. To prawda, ja dodam od siebie, że również pogrubia, wydłuża, nie osypuje się i nie rozmazuje. 
                


Bell, Wax Eye Brow Pencil to wosk do brwi w postaci automatycznie wykręcanej kredki. Rysik jest na tyle cienki, że można dokładnie i precyzyjnie podkreślić brwi, a nawet dorysować je i uzupełnić ubytki. Kolor 01 jest świetny dla blondynek, to chłodny brąz (ale nie zbyt szary). Kredka jest trwała, utrzymuje się bez zarzutu od rana do wieczora. 







Essence, All About Nudes to paletka, której używam najczęściej. Nie zawsze mam ochotę na makijaż oczu z użyciem cieni, często zadowalam się samym tuszem. Kiedy mam ochotę na mocniejsze podkreślenie oka w ruch idą cienie Essence. Są tutaj cienie matowe, satynowe i te z większą ilością drobinek. Przeważa chłodna tonacja, ale znajdziemy w palecie również ciepłe, czekoladowe brązy. Pigmentacja dobra, pięknie się rozcierają, tworzą całkowicie spójny makijaż oka. Bez bazy delikatnie zbierają się w załamaniu po około 7-8 godzinach, ale jest to na tyle subtelny efekt, że nie psuje estetyki makijażu.


Smart Girls Get More, Long Lasting Love Lipstick - niepozorna pomadka, która zwróciła moją uwagę w trakcie zakupów w Naturze. Mój kolor to nr 02, który jest bardzo jasnym beżem. Będzie ślicznie wyglądał u osób z jasną karnacją. Pomadka nie zawiera żadnych drobinek, jest kremowa, bardzo komfortowo nosi się na ustach. Polecam rozejrzeć się za tymi szminkami, jest sporo pięknych kolorów do wyboru.