niedziela, 30 lipca 2017

Make Me Bio, Garden Roses, Nawilżający krem dla skóry suchej i wrażliwej

Chciałabym opowiedzieć Wam o kremie, który polubiłam od pierwszego użycia. Każda kolejna aplikacja utwierdzała mnie w przekonaniu, że krem Garden Roses z firmy Make Me Bio to fantastyczny kosmetyk, który sprawdzi się w pielęgnacji każdej cery. Każdej! 




Make Me Bio, Garden Roses, Nawilżający krem dla skóry suchej i wrażliwej

Krem znajduje się w uroczym słoiczku o pojemności 60 ml, którego szata graficzna jest prosta, ale urzekająca. Słoiczek wykonany jest z grubego, ciemnego szkła. Produkt zabezpieczony został naklejką, którą przerywamy w momencie pierwszego otwarcia - daje to pewność, że kosmetyk nie był wcześniej otwierany.

Zapach to kwestia bardzo indywidualna, każdy ma inny gust. Krem, zgodnie z nazwą, jest różany i tak właśnie pachnie. Przywodzi na myśl delikatną różę, naturalną, subtelną, ale dobrze wyczuwalną. Nie jest to intensywny, drażniący zapach. Jeżeli lubicie różane zapachy to z pewnością będziecie usatysfakcjonowane.







Konsystencja kremu jest bardzo ciekawa. W opakowaniu krem jest niezwykle gęsty, zbity, treściwy - wyglądem przypomina delikatne masełko. Formuła zmienia się w momencie kontaktu ze skórą - krem jest lekki, delikatny, rozprowadza się z łatwością, nie pozostawia żadnej tłustej warstwy.


Działanie pielęgnacyjne kremu Garden Roses odczułam już po pierwszej aplikacji. Moja skóra jest mieszana, aktualnie w trakcie kuracji przeciwtrądzikowej. Krem zapewnił mojej skórze natychmiastowe nawilżenie na bardzo wysokim poziomie. Moim zdaniem wykazuje właściwości regenerujące i odżywcze. Skóra po jego zastosowaniu jest wyraźnie odżywiona, gładka i przyjemna w dotyku. Krem fantastycznie radzi sobie z podrażnieniami i jest naprawdę pomocny w tej kwestii. Moja skóra bywa często zaczerwieniona i podrażniona po preparatach z kwasami i po peelingach, ten krem zawsze jest ratunkiem. Łagodzi, ma delikatne działanie kojące, uspokaja skórę i pomaga jej wrócić do normalnego stanu. Jest lekki, delikatny, wystarczy bardzo mała ilość do jednorazowej aplikacji - oczywiście przekłada się to na bardzo dobrą wydajność produktu. Na uwagę zasługuje piękny, naturalny skład kremu. Mojej cerze w żaden sposób nie zaszkodził - nie podrażnił, nie uczulił, nie zapchał. Serdecznie polecam, sprawdzi się dla każdej cery, zarówno tej suchej i wrażliwej, jak i mieszanej oraz tłustej. W przypadku cery suchej sprawdzi się świetnie pod makijaż, przy tłustej i mieszanej radziłabym ostrożne działanie w tej kwestii.








Bardzo polubiłam krem Garden Roses, który jest świetnym uzupełnieniem pielęgnacji mojej wymagającej cery. Fantastyczny, naturalny skład i świetne działanie od pierwszego użycia sprawiają, że używam go z ogromną przyjemnością i serdecznie polecam, jest wart wypróbowania.

Krem kosztuje 46,90 zł i dostępny jest w sklepie Cuda.pl

piątek, 28 lipca 2017

Ulubieńcy ostatnich miesięcy (maj, czerwiec, lipiec 2017)! Bielenda | Make Me Bio | Evree | Golden Rose | Catrice...

Cześć!

Witam wszystkich bardzo serdecznie po długiej przerwie. Powrót po tak długim czasie nie jest łatwy ;) Mam nadzieję, że zechcecie towarzyszyć mi tutaj ponownie, będzie to dla mnie wielka radość :)

Myślę, że dobrze będzie zacząć pozytywnym akcentem - a nie ma przyjemniejszego tematu niż ulubieńcy. Będą to produkty z ostatnich kilku miesięcy, bardzo dokładnie wyselekcjonowane, naprawdę ulubione, takie które mogę (i chcę!) Wam polecić.



Bielenda, Super Power Mezo Serum, Aktywne serum korygujące
To kosmetyk, który mnie zachwycił. Prezentowana buteleczka to już drugi egzemplarz, który z przyjemnością zużywam. Serum rewelacyjnie sprawdza się na mojej mieszanej (w stronę tłustej) cerze z tendencją do wyprysków. Jest delikatne w działaniu, złuszcza naskórek sukcesywnie, ale nie ma mowy o żadnym nadmiernym łuszczeniu czy podrażnieniu. Z pewnością pojawi się niedługo dokładna recenzja.

Make Me Bio, Garden Roses, Nawilżający krem dla skóry suchej i wrażliwej
Przy złuszczaniu skóry silnymi preparatami konieczna jest odpowiednia pielęgnacja zapewniająca skórze porządne nawilżenie oraz złagodzenie i ukojenie ewentualnych podrażnień. Krem różany z Make Me Bio to fantastyczny produkt o pięknym, naturalnym składzie. Sprawdzi się nie tylko dla skóry suchej i wrażliwej, moja mieszana również świetnie się z nim dogaduje. O tym kosmetyku będzie następny post :)




Nivea, Ujędrniający balsam do ciała
W pielęgnacji ciała bardzo lubię stosować kosmetyki o lekkiej, szybko wchłaniającej się formule. Taki właśnie jest balsam Nivea. Delikatny, przypominający swoją konsystencją mleczko. Wchłania się natychmiastowo pozostawiając skórę niezwykle gładką i miękką w dotyku. Dobrze nawilża, ale warto zaznaczyć, że nie będzie to nawilżenie satysfakcjonujące wybitnie suchą skórę. Czy ujędrnia? Przy dłuższym stosowaniu i regularnej aktywności fizycznej rzeczywiście skóra jest trochę bardziej napięta i po prostu lepiej wygląda.

Evree, Instant Help, Krem ratunek dla rąk 
Skóra moich dłoni jest bardzo wymagająca. Nieustannie szukam bardzo mocno nawilżającego, regenerującego kosmetyku, który kompleksowo zadba o jej stan. Krem z Evree okazał się być bardzo dobrym wyborem. Wysoko w składzie zawiera m.in.: glicerynę, olej słonecznikowy, masło shea, olej awokado, masło mango. Dobrze nawilża, zostawia na skórze delikatny (nie jest to coś nieprzyjemnego) film ochronny, wspomaga proces regeneracji i niweluje szorstkość. Kolejny atut to bardzo wydajna formuła kosmetyku.




Isana, Maska nawilżająca Oil Care
Maska do włosów, do której wróciłam po długiej przerwie. Bardzo lubię ten kosmetyk w codziennym użytkowaniu, sprawdza się rewelacyjnie. Doskonale nawilża, wygładza i dociąża moje włosy bez efektu obciążenia, nadaje im miękkość i bardzo ładny połysk. Mam długie włosy, o które z przyjemnością dbam w celu zachowania ich dobrej kondycji jak najdłużej. Ta maska bardzo mi w tym pomaga. Polecam wypróbować, bo jest naprawdę godna uwagi.

Marion, 7 Efektów, Fluid na rozdwojone końcówki z olejkiem arganowym 
Fluid Marion to kremowy produkt do zabezpieczania końcówek, wobec którego miałam pewne obawy. Myślałam, że nie poradzi sobie z moimi włosami przyzwyczajonymi do olejków stosowanych na końce. Pozytywnie się zaskoczyłam! Lekka, delikatna, kremowa konsystencja niemal natychmiastowo się wchłania. Absolutnie nie obciąża. Końcówki są gładkie, miłe w dotyku, bardziej elastyczne, zyskały zdrowo wyglądający połysk. Produkt taniutki i zaskakująco miły w użytkowaniu.




Golden Rose, Matte Lipstick Crayon nr 12
Pierwsza była kredka w sławnym już kolorze (nr 10), którą nadal uwielbiam, ale teraz zdecydowanie częściej wybieram tą o numerku 12. To przybrudzony odcień różu, ale jest jasny i to sprawia, że idealnie nadaje się na lato. Pięknie wygląda na ustach, świeżo, naturalnie, dziewczęco. Konsystencja aksamitna, łatwo nakłada się na usta i trwałość, która jest bardzo satysfakcjonująca.

Eveline, Volume Celebrities Mascara
Tusz, który ma bardzo dobre opinie. Długo czekałam z jego zakupem, sama nie wiem dlaczego. Szczoteczka silikonowa (taka jak lubię!), troszkę przypomina klepsydrę (delikatnie zwężana na środku). Tusz ma bardzo intensywny odcień czerni, nie osypuje się, nie rozmazuje i nie odbija w ciągu dnia. Moje rzęsy doskonale rozdziela, nadaje im zauważalną objętość, dobrze wydłuża i pogrubia w zadowalającym stopniu.

Catrice, Liquid Camouflage nr 010
Bardzo znany korektor. Kolor rzeczywiście jest jasny i nie ciemnieje. W tym momencie jest to mój korektor idealny - bardzo dobrze kryje, nakłada się z łatwością, ma stosunkowo lekką konsystencję i nie tworzy na skórze efektu 'maski', nie zbiera się w załamaniach/zmarszczkach, jest bardzo trwały. Świetny, na pewno zostanie ze mną na długo.

Rimmel, Lakier do paznokci z linii Rita Ora nr 860
Świetny lakier, który jest moim ogromnym ulubieńcem! W cieplejsze dni mam nieodpartą ochotę na intensywne odcienie niebieskiego na paznokciach. Ten lakier właśnie taki jest, to przepiękny, intensywny niebieski kolor, który przyciąga uwagę. Wystarczą dwie warstwy do pełnego krycia, wysycha szybko, pędzelek jest dość gęsty i wyprofilowany, nie tworzy smug, utrzymuje się na moich paznokciach 4-5 dni. Rewelacja :)


To już wszystkie polecane kosmetyki :) Z chęcią poczytam Wasze opinie na ich temat. Będzie mi miło, jeżeli napiszecie jakie kosmetyki są ostatnio Waszymi ulubieńcami :)


niedziela, 26 lutego 2017

Zakupy, nowości! Bielenda, Make Me Bio, Flos Lek, Celia...

Cześć!

Zapraszam Was dzisiaj na post z nowościami. Zakupy zawsze poprawiają humor, a mój ostatnio do najlepszych nie należał - myślę, że takie wyjaśnienie jest wystarczające i każda z Was doskonale mnie rozumie :)




ECO Laboratorie, Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu
Uwielbiam płyny micelarne i od dawna stanowią one podstawę pielęgnacji mojej cery. Długo byłam wierna słynnemu różowemu Garnierowi, po drodze trafiłam też na świetny płyn do cery wrażliwej z firmy Soraya (chętnie do niego wracam). Przyszedł czas na wypróbowanie czegoś z bardziej naturalnej półki, z lepszym składem. Płyn micelarny zawiera 95% składników pochodzenia roślinnego, z których najważniejsze to: organiczny ekstrakt z uczepu trójlistnego, olejek z lotosu, olejek różany, woda z morskiego źródła i proteiny ryżu. Kosmetyk jest delikatny, bezzapachowy i przeznaczony do cery wrażliwej. 200 ml/ 15 zł.




Bielenda, Super Power Mezo Serum, Aktywne serum korygujące
Moja cera jest problematyczna, intensywnie przetłuszcza się w strefie T i ma dużą skłonność do trądziku. Potrzebuję czegoś, co dobrze złuszcza i tym samym pozwoli utrzymać moją skórę w ryzach. O serum Bielendy czytałam bardzo dużo pozytywnych opinii i w końcu postanowiłam wypróbować na sobie. Używam już od jakiegoś czasu i wrażenie mam bardzo pozytywne, efekty na skórze zobaczyłam już po tygodniu. 30 ml/26 zł.




Ziaja, Jagody Acai, Ekspresowe serum do twarzy i szyi wygładzająco-ujędrniające
Nowa seria firmy Ziaja wykorzystująca jagody acai - silny antyoksydant neutralizujący wolne rodniki i chroniący skórę przed uszkodzeniami oksydacyjnymi. Nie wierzę w silne właściwości ujędrniające i wygładzające zmarszczki, ale myślę, że takie lekkie serum będzie dobrym wstępem do pielęgnacji przeciwdziałającej procesom starzenia. Serum ma postać lekkiego żelu-kremu, który świetnie się wchłania i całkiem przyjemnie nawilża. 50 ml/12 zł.




Flos Lek, Arnica, Krem pod oczy arnikowy
Używałam kiedyś krem pod oczy Flos Lek przeznaczony do skóry wrażliwej i byłam bardzo zadowolona. Z serii arnikowej mam żel, który jest moim totalnym ulubieńcem. Mam nadzieję, że krem pod oczy będzie równie dobry. Kosmetyk ma przede wszystkim nawilżać, wygładzać i uelastyczniać skórę oraz redukować cienie pod oczami. Substancje aktywne to ekstrakt z arniki i aceroli. Krem ma lekką konsystencję, szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż. 30 ml/16 zł.




Isana Kids, Pianka do kąpieli - malinowa
Tutaj muszę się przyznać - skusiło mnie kolorowe opakowanie i piękny malinowy zapach. Produkt przeznaczony dla dzieci, nie zawiera SLS i SLeS - u mnie pełni funkcję szamponu do codziennego, delikatnego oczyszczania. Naprawdę bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, bo włosy wyglądają po myciu świetnie. 500 ml/12 zł.




Make Me Bio, Garden Roses, Nawilżający krem dla skóry suchej i wrażliwej
Krem, który otrzymałam do testów od sklepu cuda.pl w ramach współpracy. Krem ma głęboko i intensywnie nawilżać skórę, ma właściwości zmiękczające i odświeżające. Regeneruje skórę i wpływa na wzmocnienie ochrony przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Główne składniki kremu to: olej z orzechów macadamia, masło mango, olej ze słodkich migdałów, olejek jojoba, róża i woda z kwiatu geranium. 60 ml/ 46 zł.




Neauty Minerals, Podkład i róż mineralny 
Kiedyś już miałam przygodę z minerałami, którą wspominam bardzo pozytywnie. Od jakiegoś czasu intensywnie zastanawiałam się nad powrotem do kosmetyków mineralnych. Wybór padł na firmę Neauty - zamówiłam podkład matujący w odcieniu Neutral Fair oraz róż w odcieniu Faded Rose. Oba kosmetyki testuję i zamierzam poświęcić im osobny wpis z recenzją. Podkład 8 g/ 44 zł, róż 2 g/ 19 zł.




Celia, Nude, Nawilżająca pomadka-błyszczyk 
Pamiętacie te pomadki? Kiedyś były niesamowicie popularne. Na długo zapomniane, ale bardzo przeze mnie lubiane. Wróciłam do dwóch ulubionych kolorów: 606 i 602. Pierwszy jest typowym beżowym odcieniem, a drugi to śliczny nude z domieszką różu. Pomadki są delikatne, półtransparentne - nie dają dużego krycia, ale ślicznie podkreślają usta. Pomadka w cenie około 12 zł.


To już wszystkie moje nowości. Jeżeli znacie te kosmetyki to chętnie poczytam Wasze opinie na ich temat :)

sobota, 18 lutego 2017

Delikatny, dzienny makijaż (do szkoły, na uczelnię...)! Eveline | Kobo | Bell...

Cześć!

Wpisy z makijażem pojawiają się u mnie bardzo rzadko. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, nie maluję się w wyszukany sposób i na co dzień nie eksperymentuję - stawiam na delikatny, subtelny i lekki makijaż podkreślający urodę. Dzisiaj mam dla Was właśnie taką lekką propozycję, która sprawdzi się też dla młodziutkich osób - makijaż idealny do szkoły czy na uczelnię, a tak naprawdę na każdą okazję :) Podzielę się z Wami moją opinią o kosmetykach, których używam najczęściej do codziennego makijażu - może coś Was zainteresuje i wypróbujecie na sobie. 






Jak już wcześniej wspominałam, mój dzienny makijaż jest lekki - nie używam na co dzień mocno kryjących i matujących podkładów, wybieram raczej lekkie podkłady lub kremy tonujące. Obowiązkowym elementem jest puder przedłużający trwałość makijażu i matujący moją przetłuszczającą się cerę. Aktualnie rezygnuję z różu na policzkach i wybieram mocniejsze konturowanie. Makijaż oczu jest u mnie minimalistyczny, najczęściej podkreślam linię rzęs kredką lub używam delikatnego cienia w sztyfcie, do tego obowiązkowo tusz do rzęs. Na ustach ostatnio najczęściej goszczą matowe pomadki.





Bell, Krem BB z serii Hypoallergenic to bardzo lekki podkład, a w zasadzie krem tonujący. Ma naprawdę delikatne krycie i sprawdzi się na mało problematycznej cerze. Zapewnia wyrównanie kolorytu, delikatnie przykryje zaczerwienienia i zapewni cerze delikatne rozświetlenie. Nie jest to produkt matujący, powiedziałabym nawet, że delikatnie nawilżający. Najjaśniejszy dostępny odcień nie jest bardzo jasny, ale nałożony w niewielkiej ilości bardzo fajnie stapia się z cerą. Przypudrowany utrzymuje się u mnie od rana do wieczora.

Eveline, Matujący puder sypki
 to świetny puder wykończeniowy. Mój odcień nazwany jest transparentnym, natomiast dopatruję się w nim delikatnie beżowego odcienia. Bardzo dobrze matuje i nie tworzy efektu maski na twarzy. Nie przesadzam z ilością pudru, używam go w niewielkiej ilości żeby uniknąć efektu nadmiernie pudrowej cery. Świetnie przedłuża trwałość makijażu.

Kobo, Face Contour Mix
to kółeczko kremowych produktów do konturowania twarzy. Sprawdza się rewelacyjnie. Mieszam ze sobą dwa najciemniejsze brązy i przy ich użyciu podkreślam kości jarzmowe. Najjaśniejszy odcień świetnie sprawdza się do rozjaśniania wybranych partii twarzy. Ostatni, najmniej używany przeze mnie odcień może fajnie sprawdzić się w roli korektora - jednak dla osób tak jasnych jak ja może być zbyt ciemny. Ładnie się rozciera, trwałość jest naprawdę świetna i uważam, że w tej cenie to naprawdę kosmetyk bez wad. 






Nyx, Jumbo Eye Pencil, czyli cień w kredce to szybki i prosty sposób na makijaż oka. Odcień, który posiadam jest naprawdę piękny - lekko brzoskwiniowy, ciepły, rozświetlający oko. Produkt bardzo kremowy, miękki - z łatwością można go zaaplikować na powiekę i rozetrzeć adekwatnie do potrzeb. Trwałość nie jest imponująca, po kilku godzinach traci na intensywności i może się delikatnie rozmazać - mimo to bardzo go lubię, bo naprawdę pięknie podkreśla spojrzenie. Zazwyczaj nakładam go tylko przy linii rzęs.

Miss Sporty, Studio Lash Instant Volume to kolejny tusz tej marki, który bardzo polubiłam. Szczoteczka jest silikonowa - taka jak lubię. Bardzo ładnie wydłuża i pogrubia rzęsy, nadaje im piękny i głęboki odcień czerni. Niestety nie potrafię ocenić jak sprawdzi się w kwestii podkręcenia rzęs, ponieważ moje z natury są już podkręcone. Tusz nie osypuje się, nie rozmazuje i nie odbija na powiece. Początkowo może sklejać rzęsy, ale po czasie (jak już troszkę podeschnie) problem znika. 





Smart Girls Get More, Eyebrow Pencil to całkiem przyjemny kosmetyk, ale nie dla każdego. Pierwszym minusem jest fakt, że w ofercie marki jest bardzo mało odcieni. Ja wybrałam 02 i mam wrażenie, że jest dla mnie delikatnie zbyt ciemny (jaśniejszy był z kolei zbyt ciepły). Kredka ma przyjemną, lekko woskową konsystencję - dzięki temu delikatnie utrwala brwi (nie jest to jednak mocny efekt). Pigmentacja dobra, bardzo łatwo i szybko można podkreślić brwi w wyraźny sposób. Trwałość w moim przypadku jest bardzo dobra, brwi wyglądają niemalże identycznie przez cały dzień. 

Makeup Revolution, pomadka w odcieniu The One to nie jest mój faworyt w kategorii produktów do ust, ale używam jej dość często. Biorąc pod uwagę jej cenę (5 zł) to nie mam wobec niej większych zarzutów. Jest matowa, w konsystencji trochę tępa, ale nie wysusza moich ust. Kolor to jasny, delikatny nude z minimalną domieszką różu. W moim odczuciu bardzo twarzowy odcień. Pomadka przez swoją konsystencję ma tendencje do mocnego podkreślania suchych skórek, więc przed jej aplikacją konieczne jest wykonanie peelingu ust i porządne nawilżenie. 





Tak prezentuje się skończony makijaż. Mam nadzieję, że taka lekka wersja podkreślająca naturalną urodę przypadnie Wam do gustu. Jestem ciekawa czy znacie przedstawione kosmetyki, a może zachęciłam Was do ich wypróbowania? :) 

czwartek, 16 lutego 2017

Vabun - zapachy dla mężczyzn

Cześć! :)

Dzisiaj będzie coś dla mężczyzn. Marka Vabun sygnowana nazwiskiem Radosława Majdana do niedawna była mi zupełnie obca. Nic dziwnego, ponieważ specjalizuje się ona w produktach (wody perfumowane oraz żele pod prysznic) skierowanych do mężczyzn. Cieszę się, że miałam okazję poznać te zapachy i żele, bo naprawdę są godne uwagi. Niebawem w ofercie marki zagoszczą także zapachy dla kobiet, więc cieszę się podwójnie. 







Vabun Sport
Zapach zamknięty w solidnej, szklanej buteleczce. Jest bardzo interesujący i oryginalny. Wersja Sport jest niezwykle energetyczna, orzeźwiająca i pobudzająca. Na tym się jednak nie kończy - ta energetyczna i świeża nuta miesza się z delikatnie słodkim kardamonem. Zapach ma w sobie nutę tajemniczości, która ujawnia się z czasem. Początkowa świeżość ustępuje miejsca ciepłemu, otulającemu aromatowi z wyraźną nutą drzewa sandałowego, piżma i ambry. Piękny, wielowymiarowy i wyrazisty zapach. Trwałość jest bardzo dobra, intensywność zapachu utrzymuje się kilka godzin. 







Vabun Classic
Buteleczka całkowicie trafia w mój gust. Czarna, matowa ze złotymi wstawkami - kwintesencja elegancji. Przyznam szczerze, że ta klasyczna wersja wyjątkowo mi się podoba. Zapach jest naprawdę wyrazisty, mocny i wyrafinowany. Zdecydowanie przypadnie do gustu mężczyznom, którzy lubią wyróżniać się z tłumu. Kompozycja idealnie łączy w sobie słodką owocową nutę z gorczycą grejpfruta, co zapewnia temu klasycznemu, eleganckiemu zapachowi odrobinę lekkości i świeżości. Osobiście uwielbiam, niezwykle elegancka i seksowna kompozycja. W przypadku tego zapachu trwałość jest zdecydowanie lepsza niż poprzedniej wersji, utrzymuje się bez problemu przez kilkanaście godzin. 




Perfumowane żele pod prysznic, wersja GOLD i SPORT
Wersja Sport zapachem odpowiada wodzie perfumowanej z tej samej serii. Zapach jest oczywiście mniej intensywny, ale bardzo dobrze wyczuwalny. Produkt przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Ma delikatną formułę, która ma pozostawiać skórę gładką i nawilżoną. Żel jest bardzo przyjemny i spełnia swoją rolę - myje, nie wysuszając skóry, zapach utrzymuje się na skórze mniej więcej do 3-4 godzin po kąpieli. 
Wersja Gold nie jest już tak energetyczna i orzeźwiająca jak poprzednia. Tutaj mamy bardziej wyrafinowany i zmysłowy zapach z nutą słodyczy. Idealnie łączy w sobie owocowe aromaty truskawki, jabłka i ananasa z wyrafinowanym i zmysłowym zapachem piżma, jaśminu i gałki muszkatołowej. Bardzo zmysłowy i idealnie wyważony zapach. Pod względem właściwości pielęgnacyjnych żel sprawdza się tak samo dobrze jak poprzednik - myje, nie wysusza skóry, a zapach utrzymuje się na skórze do kilku godzin.


Jeżeli zainteresowały Was te zapachy - zapraszam na stronę marki Vabun.


piątek, 10 lutego 2017

Projekt denko - styczeń 2017!

Cześć! :)

Chciałabym Was dzisiaj zaprosić na projekt denko. Wiem, że jestem już nieźle spóźniona, bo mamy drugi tydzień lutego, a ja dopiero planuję rozliczyć się ze styczniowych zużyć. Mimo to zapraszam Was serdecznie na podsumowanie zużytych kosmetyków - tym razem nie tylko pielęgnacja, ale także kolorówka! :)




Fitomed, krem pod oczy 'Aksamitka Wyniosła' i serum nawilżające 'Arnika Górska'
Wpis z recenzją obu kosmetyków tutaj (klik). Krem pod oczy był gęsty, treściwy i naprawdę dobrze nawilżający. Skóra pod oczami była odżywiona, delikatnie wygładzona i bardziej elastyczna. Dobrze sprawdzał się zarówno w wieczornej pielęgnacji, jak i porannej (nadawał się pod makijaż). Jedyny minus - zdarzało się, że podrażniał delikatnie moje bardzo wrażliwe oczy. Serum było delikatne, nietłuste i świetnie sprawdzało się rano pod makijaż - nie używałam już kremu, nie czułam takiej potrzeby. Kosmetyk świetnie nawilżał, nadawał skórze piękny, zdrowy blask. Delikatnie łagodził zaczerwienienia i koił podrażnienia skóry. Wieczorem stosowałam go pod krem i świetnie wzmacniał jego właściwości pielęgnacyjne.


Pharmaceris T, Krem z 10% kwasem migdałowym
Krem złuszczający przeznaczony do cery z niedoskonałościami. Jest delikatny i nie wywołuje praktycznie żadnych skutków ubocznych - u mnie nie było nawet jednej suchej skórki w trakcie jego stosowania. Używałam kilka razy w tygodniu i byłam zadowolona - na efekty trzeba co prawda troszkę poczekać, bo krem działa stopniowo. Zdecydowanie zmniejsza częstotliwość powstawania wyprysków, zmniejsza widoczność blizn i przebarwień potrądzikowych i delikatnie reguluje wydzielanie sebum. Dobry produkt, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość i spokojnie poczekać na efekty :)




Iwostin Purritin, Aktywny krem eliminujący niedoskonałości
Krem do skóry tłustej i trądzikowej. Miał bardzo delikatną, lekką formułę i szybko się wchłaniał. Pozostawiał na skórze satynowe wykończenie, dobrze sprawdzał się pod makijaż. Nawilżał, ale nie spektakularnie. Czy eliminował niedoskonałości? Na pewno delikatnie wspomagał proces ich gojenia i regenerację naskórka. Nie zauważyłam natomiast żeby znacząco wpływał na eliminowanie zmian trądzikowych.


Eveline, Luksusowy balsam głęboko nawilżający
Bardzo dobry kosmetyk o cudownym zapachu. Jeżeli lubicie słodkie, dość mocno wyczuwalne aromaty - ten balsam jest dla Was! Jest lekki, szybko się wchłania i natychmiastowo nawilża skórę. Sprawdził się na mojej bardzo suchej skórze, która po każdej kąpieli jest nieprzyjemnie ściągnięta i wysuszona. Wygładza, nadaje miękkość i piękny zapach, który utrzymuje się do kilku godzin po aplikacji. Pełna recenzja tutaj (klik).




Bania Agafii, Maska odmładzająca na mleku łosia
Bardzo polubiłam tą maseczkę. Kremowa, gęsta, treściwa i niesamowicie wydajna. Moją skórę wspaniale nawilżała, wygładzała i nadawała jej piękny, zdrowy wygląd. Po każdym użyciu miałam wrażenie, że skóra jest wypoczęta, zrelaksowana i po prostu lepiej wygląda. Maseczka ma aż 100 ml, a jej cena to około 7 zł, więc naprawdę warto wypróbować.


O'Herbal, Odżywka wzmacniająca włosy
Ten kosmetyk niestety nie sprawdził się na moich włosach. Konsystencję miał przyjemną, niezbyt gęstą. Zapach bardzo intensywnie ziołowy, ale dla mnie przyjemny. Niestety produkt nie nawilżał wystarczająco moich włosów, nie zauważyłam też obiecywanego wzmocnienia czy łatwiejszego rozczesywania włosów. Niestety nie dla mnie.




Sensique, Protein In Action, odżywka do paznokci
Jedna z moich ulubionych odżywek, do której chętnie wracam. Fajnie sprawdza się jako baza pod lakier, przedłuża delikatnie jego trwałość. Odżywka zapobiega odbarwieniu płytki paznokcia, wygładza jej powierzchnię i delikatnie wzmacnia paznokcie. Ma subtelny, mleczno-różowy odcień i pięknie wygląda na paznokciach solo. Nie jest to bardzo intensywnie wzmacniający preparat, więc jeżeli macie naprawdę duże problemy z paznokciami to raczej nie oczekiwałabym cudów.


Essence, I Love Extreme Crazy Volume Mascara
Mój tusz idealny :) Ma świetną silikonową szczoteczkę, która sprawdza się rewelacyjnie w przypadku moich rzęs. Tusz bardzo mocno pogrubia i rzeczywiście widocznie dodaje rzęsom objętości. Wydłuża również w zadowalającym stopniu. Jeden z niewielu tuszy, który robi na moich rzęsach niesamowity efekt. Nie osypuje się, nie odbija i nie kruszy. Jedyny minus to fakt, że na początku (kiedy jeszcze nie przyschnie) mocno skleja rzęsy.


Bell, Pocket 2 Skin, Matujący puder prasowany
Kosmetyk zamknięty w bardzo ładnej, solidnej puderniczce z lusterkiem dobrej jakości. Mój odcień 041 nazwany jest jako transparentny, ale moim zdaniem ma w sobie trochę koloru. Jest bardzo jasny i sprawdzi się u naprawdę bladych osób. Dobrze matuje na około 4 godziny, utrwala makijaż i wygląda na twarzy po prostu ładnie - nie tworzy efektu maski. Bardzo dobry puder.


Bell, Wosk do brwi w kredce
Świetny produkt. Mój jest w odcieniu przeznaczonym dla blondynek. Kredka jest automatyczna i na tyle cienka, że nie ma potrzeby jej temperowania. Ma woskową konsystencję i dzięki temu od razu utrwala brwi i trzyma je w ryzach przez cały dzień. Odcień był idealny dla blondynki - brąz w dość chłodnym (ale niezbyt szarym) odcieniu. Niestety jedyny minus kredki to jej mała wydajność, ale za tak niewielką cenę (kilka złotych) można jej to wybaczyć.


Jestem ciekawa czy znacie kosmetyki z mojego denka i jakie macie na ich temat zdanie :)




sobota, 4 lutego 2017

Ulubieńcy stycznia 2017! Bania Agafii | Golden Rose | Essence...

Cześć! :)

Dzisiaj będę Was kusić i namawiać na zakupy. Czuję się usprawiedliwiona, bo naprawdę wszystkie te kosmetyki, które Wam dzisiaj pokażę są świetne. Jak najbardziej zasłużyły na miano ulubieńców!





Selfie Project, Żel do mycia twarzy
Bardzo polubiłam ten żel - pełna recenzja tutaj (klik). Kosmetyk przeznaczony jest do cery młodej, problematycznej, borykającej się z niedoskonałościami. Konsystencja jest lekka, w kontakcie z wodą żel wytwarza delikatną pianę. Dużym plusem jest fakt, że kosmetyk nie zawiera SLS i SLeS. Moja cera po użyciu żelu nie jest w najmniejszym stopniu przesuszona, nie odczuwam nieprzyjemnego ściągnięcia skóry. Żel dobrze oczyszcza skórę, radzi sobie także z makijażem. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że skóra jest bardziej gładka, przyjemna w dotyku, a wszelkie zmiany skórne i wypryski są złagodzone. Serdecznie polecam.


Bania Agafii, 'Malina Moroszka' balsam do włosów - nawilżenie i odbudowa
Kupiłam go za niecałe 5 zł w osiedlowej drogerii i naprawdę nie myślałam, że będzie to tak dobry kosmetyk. Odżywka, a raczej balsam, ma dość gęstą konsystencję i bardzo przyjemny, delikatnie słodki zapach. Po użyciu włosy pięknie się rozczesują, nie plączą się i bardzo ładnie układają. Balsam świetnie nawilża moje włosy i wspaniale je wygładza, a jednocześnie nie obciąża i włosy zachowują objętość. Są gładkie, lejące i sypkie. Naprawdę nie zliczę komplementów, które usłyszałam na temat włosów - niewątpliwie jest to zasługa tego balsamu i jestem pewna, że jak tylko zużyję pierwszą buteleczkę to kupię kolejne.





Essence, I Love Extreme, Crazy Volume Mascara
Tusz, który w ofercie kosmetyków Essence jest już od dawna, ale ja odkryłam go dopiero teraz i stwierdzam bez żadnych wątpliwości, że jest REWELACYJNY. To co robi z moimi rzęsami to bajka. Wydłuża, wspaniale pogrubia i dodaje objętości. Nie osypuje się, nie odbija na dolnej/górnej powiece, nie rozmazuje. Ma silikonową, dość sporą szczoteczkę. Jedyny minus - początkowo (zanim troszkę przyschnie) może sklejać rzęsy i trzeba wspomóc się czystą szczoteczką żeby je dokładnie wyczesać. Używam od mniej więcej 3 miesięcy i jeszcze jest w przyzwoitej formie. Wspaniały tusz, uwielbiam.


Smart Girls Get More, Konturówka do ust nr 03
Produkty do ust z firmy Smart Girls Get More są zaskakująco dobrej jakości. Konturówka w pięknym odcieniu beżu z domieszką różu jest jednym z moich ulubionych produktów do makijażu ust. Kolor jest idealny na co dzień, bardzo twarzowy i pasujący do różnych makijaży. Mocna pigmentacja, matowe wykończenie i bardzo dobra trwałość za około 6 zł. Polecam! Warto zainteresować się tymi konturówkami.


Golden Rose, Ice Chic nr 30 
Lakiery do paznokci z Golden Rose w większości bardzo dobrze się u mnie sprawdzają. Tak też jest w przypadku tego lakieru. Ma gęsty, równo przycięty pędzelek - bardzo wygodny w użyciu. Lakier ma dobrą pigmentację, zazwyczaj nakładam 2 warstwy i jest to satysfakcjonujący efekt. Trwałość jest dobra, na moich paznokciach utrzymuje się około 3-4 dni. Na szczególną uwagę zasługuje kolor tego lakieru, który jest przepiękny. Delikatny, pastelowy, rozbielony, wrzosowy odcień. Za każdym razem kiedy mam go na paznokciach dostaję mnóstwo pytań o to, jakiego użyłam lakieru. Moja mama stwierdziła, że to najpiękniejszy lakier jaki widziała :)












Jestem bardzo zadowolona z moich styczniowych ulubieńców. Wszystkie te kosmetyki serdecznie polecam i mam nadzieję, że skusiłam Was na wypróbowanie któregoś z nich. Jeżeli już znacie te produkty to z przyjemnością przeczytam Wasze opinie na ich temat :)