wtorek, 29 listopada 2016

Makijaż z Eveline

Witam serdecznie :)

Chciałabym Wam dzisiaj pokazać makijaż jaki stworzyłam przy użyciu kosmetyków Eveline. Z przyjemnością podpowiem Wam na co warto zwrócić uwagę - znalazło się kilka perełek :)

Jak już wielokrotnie powtarzałam, nie jestem szczególnie utalentowana i moje makijaże to nic odkrywczego. Nazwałabym to delikatnym podkreśleniem urody :)








Bardzo lubię pudry sypkie. Ucieszyłam się, że mogę przetestować matujący puder w odcieniu transparentnym - zazwyczaj tylko takie nie są zbyt ciemne dla mojej jasnej cery. Puder jest bardzo drobno zmielony, gładki i aksamitny w swojej konsystencji. Przy nakładaniu delikatnie pyli, ale nie jest to bardzo uciążliwe. Dla mnie on ma w sobie troszkę kolorku, nie jest biały, ale rzeczywiście bardzo jasny. Ładnie wygląda na twarzy, rzeczywiście jest to matowe wykończenie i trzeba używać go w niewielkiej ilości (nie lubię zbyt matowego, płaskiego efektu na twarzy). Na mojej problematycznej cerze mat utrzymuje się przez 4-5 godzin - dla mnie bardzo dobry efekt.

Zestaw składający się z różu, bronzera i rozświetlacza wygląda przecudownie! Jak tylko go zobaczyłam to już miałam dobre przeczucie. I nie zawiodłam się! Pigmentacja jest dobra i trzeba wyczucia przy nakładaniu (szczególnie jeżeli dopiero zaczynacie przygodę z tego typu kosmetykami), ale ogromnym plusem jest fakt, że te produkty pięknie się rozcierają. Przy pierwszym użyciu delikatnie przesadziłam, ale z łatwością roztarłam wszystko dużym pędzlem. Bronzer ma delikatnie ciepłe tony, które można zminimalizować poprzez rozcieranie. Sprawdzi się też u osób z chłodnym typem urody. Róż to typowy róż :) Przepiękny, idealny na każdą okazję. Pięknie ożywia twarz dodając jej świeżości. Rozświetlacz utrzymany w chłodnych tonach, ma delikatnie widoczne malutkie drobinki. Nie jest to jednak efekt brokatu, można tym produktem uzyskać piękny efekt przypominający taflę wody. Wszystkie kosmetyki utrzymują się w świetnym stanie przez cały dzień. Nie mam uwag.

Baza pod cienie 8w1 ma przedłużać trwałość makijażu, wzmacniać intensywność cieni, odżywiać, nawilżać, ujędrniać, napinać, regenerować, wygładzać zmarszczki i zapobiegać powstawaniu nowych. Naprawdę sporo obietnic! Tubka zawiera 12 ml bazy o dość rzadkiej konsystencji i jasnym, beżowym odcieniu. Nie ma dużej pigmentacji, więc raczej tylko delikatnie wyrówna koloryt powieki. Jest mokra, cienie fajnie się do niej przyczepiają. Delikatnie podbija ich kolor i zapobiega zlewaniu się w jedną niezidentyfikowaną barwę. Niestety na moich tłustych powiekach cienie z tą bazą nie utrzymują się w idealnym stanie od rana do wieczora. Po około 8-9 godzinach delikatnie zbierają się w załamaniach. Nie zauważyłam działania pielęgnacyjnego, nie jestem w stanie powiedzieć czy baza nawilża, regeneruje, ujędrnia i wygładza zmarszczki, ale nawet tego od niej nie oczekuję. Od tego są kremy pod oczy :)










Tusz do rzęs o wdzięcznej nazwie All In One ma nam zapewniać wszystko czego tylko można chcieć - podkręcenie, wydłużenie i objętość. Od razu zaznaczę, że moje rzęsy są z natury podkręcone. Maskara jest całkiem przyjemna, wydłuża i pogrubia bardzo przyzwoicie. Moje rzęsy są cienkie i delikatne, nie jest ich dużo. Na tle innych maskar ta wypada naprawdę dobrze. Dla mnie ogromnym plusem jest też fakt, że silikonowa szczoteczka jest na tyle precyzyjna, że bez problemu mogę pomalować każdą rzęsę. Maskara nie skleja (a o to u mnie łatwo) i nie osypuje się.

I na sam koniec mój hit i ogromny ulubieniec - matowa pomadka :) A w zasadzie dwie pomadki. Jednak to odcień 501 skradł moje serce. Przepiękny jesienno-zimowy odcień brązu z domieszką czerwieni. Druga propozycja to boski odcień fuksji. Bardzo twarzowa, przyciągająca uwagę. Szminki niesamowicie napigmentowane, już jedno pociągnięcie zapewnia głębię koloru. Wykończenie i konsystencja bardzo podobne do słynnych pomadek Golden Rose - aksamitne, welwetowe, nakładanie ich nie jest problemem. Pomadki utrzymują się na ustach bardzo długo, u mnie spokojnie 6-7 godzin. W kontakcie z jedzeniem i piciem nie znikają z ust, nie ścierają się, jedynie kolor traci troszkę na intensywności. Pomadka barwi usta, więc kolor pozostanie na nich naprawdę długo. Odcienie są przepiękne i planuję zaopatrzyć się w inne kolory.













Coś Was zainteresowało? Skusicie się na kosmetyki Eveline?



niedziela, 27 listopada 2016

Niezbędniki w pielęgnacji twarzy!

Witam wszystkich bardzo serdecznie!
Każda z Nas ma swoje niezbędniki w pielęgnacji twarzy - to takie kosmetyki, bez których nie wyobrażacie sobie dnia. Dla mnie takim 'must have' jest produkt, który delikatnie oczyści twarz i (co bardzo ważne!) jej nie wysuszy. Od jakiegoś czasu jestem też ogromną fanką peelingów do ust - używam ich regularnie i naprawdę dostrzegam różnicę.

Dziś chciałabym przedstawić Wam kosmetyki, które dostałam do testowania. Oba pochodzą z firmy Eveline i spodobały mi się na tyle, że wprowadziłam je do swojej codziennej pielęgnacji.






Krem do twarzy pod prysznic 5w1

Zacznę od kosmetyku przeznaczonego do twarzy. Wszyscy znamy już balsamy pod prysznic, o których swego czasu było bardzo głośno. A czy znacie krem do twarzy pod prysznic? Taką nowość proponuje nam Eveline. Ja otrzymałam wersję do cery mieszanej i tłustej.

Kosmetyk możemy używać na dwa sposoby: jako krem oczyszczający (czyli po prostu myjemy nim twarz jak typowym żelem do mycia twarzy) lub jako maseczkę z peelingiem (rozprowadzamy na suchej lub zwilżonej skórze i zmywamy po upływie 5 minut).








Kosmetyk rzeczywiście ma konsystencję bardzo podobną do kremu do twarzy. Jest gęsty, nie spływa z dłoni. Jednocześnie jest na tyle lekki w swojej formule, że można go bez problemu rozprowadzić na twarzy. Pachnie bardzo delikatnie, a jest to zapach z gatunku męskich (i bardzo przyjemnych) - ale tak jak mówię, zapach jest bardzo subtelny i tylko nieznacznie wyczuwalny. Jako produkt do oczyszczania twarzy sprawdza się naprawdę dobrze - ładnie myje, oczyszcza twarz z makijażu (lub jego resztek, jeżeli wykonujecie wcześniej demakijaż), nie podrażnia, nie wywołuje uczulenia i nie wysusza skóry. Nie powiem, że po umyciu twarzy nie nałożę już kremu - ja go potrzebuję i lubię porządnie nawilżyć twarz. Jednakże trzeba przyznać, że krem nie wysusza skóry, zostawia ją w komfortowym stanie i nie muszę biec z prędkością światła po krem nawilżający.

Jako maseczka z peelingiem również sprawdza się bardzo fajnie. Kosmetyk ma w sobie malutkie drobinki, ale stosujemy go jak peeling enzymatyczny. Działa - po zmyciu produktu od razu widzę efekt, cera jest miękka i gładka, martwy naskórek usunięty. Czasami zdarza się, że po zmyciu mam delikatnie zaczerwienioną skórę, ale zdarza mi się to teraz bardzo często (jestem w trakcie kuracji dermatologicznej). Nie podrażnia, nie uczula, nie pogarsza stanu cery, nie zapycha.
Dostępne są również wersje dla cery normalnej, suchej i wrażliwej.




Delikatny peeling do ust 8w1

W peelingach do ust zakochałam się za sprawą bardzo znanej pomadki peelingującej z Sylveco. Z przyjemnością przetestowałam peeling z Eveline i chętnie przedstawię Wam swoją opinię.






Peeling występuje w formie pomadki do ust. Pięknie wyglądający różowy sztyft sprawia, że aż chce się jej używać. Drobinki są niewielkie i sam peeling nie należy do mocnych, ale wcale nie oznacza to, że nie jest skuteczny. Wręcz przeciwnie! Bardzo dobrze i delikatnie usuwa martwy naskórek, usta są gładkie i miękkie - idealnie przygotowane do nałożenia kolorowej pomadki.
Peeling nakładam na usta i masuję je delikatnie przez 2 minutki. Nie powiem, że kosmetyk napina i ujędrnia usta, bo nie wierzę żeby mógł mieć takie działanie po 1,5 miesiąca użytkowania.
Jeżeli szukacie dobrego, ale delikatnego peelingu (usta są wrażliwe, wskazana delikatność) o dobrym działaniu wygładzającym i nawilżającym - polecam serdecznie.

Znacie? Używacie?

poniedziałek, 21 listopada 2016

Eveline, Luksusowy balsam głęboko nawilżający

Witam wszystkich po długiej przerwie. Mam nadzieję, że czas pozwoli mi pisać częściej i bardziej regularnie.

Chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o jednym z moich ostatnich ulubieńców. Jako posiadaczka bardzo suchej skóry potrzebuję mocnego nawilżenia. W kosmetykach pielęgnacyjnych do ciała bardzo cenię sobie konsystencję i szybkość wchłaniania się produktu - na pewno przyznacie mi rację, że jest to ważny aspekt, zwłaszcza w chłodne pory roku. 


Przez ostatnie tygodnie z przyjemnością używam luksusowy balsam głęboko nawilżający z firmy Eveline. Moja wersja zapachowa to pistacja i migdał. 




Balsam zamknięty jest w miękkiej tubie stojącej na zakrętce. Szata graficzna bardzo estetyczna i przyjemna dla oka.
Zapach jest absolutnie piękny. Jeżeli jesteście fanami ciepłych, otulających i delikatnie słodkich aromatów - będziecie zadowoleni :) Na skórze można wyczuć subtelny zapach przez kilka godzin od aplikacji. 







Konsystencja jest dość lekka. Na skórze balsam rozprowadza się bardzo sprawnie i bez problemu. Wchłania się praktycznie natychmiast. Jestem bardzo zadowolona z właściwości pielęgnacyjnych. Balsam przynosi ukojenie mojej suchej skórze, która po kąpieli jest bardzo wysuszona i podrażniona. Dzięki temu kosmetykowi praktycznie od razu czuję ulgę i porządne nawilżenie. Przy regularnym stosowaniu skóra jest wyraźnie gładsza i bardziej miękka, przyjemna w dotyku. Nawilżenie jest naprawdę na wysokim poziomie. Kosmetyk zawiera masło shea, olej sojowy (już na drugim miejscu w składzie), mocznik, olej kokosowy i wiele innych składników, które naprawdę zauważalnie dbają o skórę.

Serdecznie polecam wypróbować. Balsam ma 250 ml, kosztuje w granicach 15 zł. 

niedziela, 30 października 2016

Ulubieńcy października 2016! Nivea | Eveline | Rimmel | Fitomed

Witam w nowym poście :)

Serdecznie zapraszam Was na wpis, który jest jednym z najprzyjemniejszych w miesiącu. Wśród ulubieńców minionego miesiąca znalazły się kosmetyki do pielęgnacji twarzy, ciała, włosów oraz kolorówka, tak więc mamy tym razem cały przekrój :)




Nivea, Long Care & Repair, odżywka do włosów

Poprzedniej wersji (tak bardzo rozsławionej) niestety nie używałam. Skusiłam się na tą odżywkę mając wobec niej duże oczekiwania. I szczerze przyznam - nie zawiodłam się. Odżywka jest dość gęsta, wystarczy niewielka ilość do pokrycia moich długich włosów od połowy ich długości. Odżywka pięknie pachnie i ten zapach utrzymuje się cały dzień na moich włosach. Co do właściwości pielęgnujących - świetnie wygładza, dociąża włosy, nawilża i sprawia, że bardzo łatwo się rozczesują. Dla mnie nie ma minusów. 





Fitomed, Mój krem numer 12

Kosmetyk dedykowany cerom tłustym i mieszanym z problemem trądziku. Na mojej skórze sprawdza się rewelacyjnie. Dobrze nawilża, wchłania się błyskawicznie i jest świetny pod makijaż. Nie zniweluje problemu trądziku w nasilonym stopniu, ale pojedyncze zmiany złagodzi i przyniesie skórze delikatne ukojenie. Jest bardzo wydajny i jednym minusem może być fakt, że trzeba go zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia. Pełna recenzja tutaj (klik).




Eveline, Luksusowy balsam głęboko nawilżający "Pistacja | Migdał" 

Balsam, który naprawdę niesamowicie mnie zaskoczył. Na mojej suchej skórze sprawdza się rewelacyjnie. Jest leciutki i wchłania się naprawdę w ekspresowym tempie (duży plus, nie trzeba długo czekać z zakładaniem ubrań). Mimo swojej delikatnej formuły naprawdę mocno nawilża i przywraca suchej skórze komfort, niweluje nieprzyjemne uczucie ściągnięcia po kąpieli. Do tego przepiękny zapach! Będzie pełna recenzja.





Eveline, Velvet Matt Lipstick 

Pomadka z nowej, matowej serii Eveline. Mam dwa kolory, ale to prezentowany na zdjęciu odcień 501 skradł moje serce. Piękny odcień, który trudno jest jednoznacznie zdefiniować. Określiłabym go jako idealnie jesienny :) Mieszanina beżu i brązu z delikatnymi czerownymi tonami. Bardzo twarzowy odcień. Sama formuła pomadki nie jest tępa i zbyt matowa, nakłada się ją bardzo sprawnie. Trwałość jest świetna. Będzie osobny post.






Rimmel, 60 Seconds Super Shine

Lakiery Rimmel nie bez powodu zbierają dużo pozytywnych opinii. Dostałam od siostry lakier w kolorze 430 Coralicious. Koralowy jest trudny do określenia, dla każdego może oznaczać inny odcień. W tym przypadku delikatnie przeważają czerwone tony, ale dla mnie to tylko plus - w okresie jesiennym i zimowym bardzo lubię czerwienie na paznokciach. Pędzelek wyprofilowany, bardzo łatwo się nim maluje. Do pełnego krycia nakładam 2, czasami 3 warstwy (w zależności od upodobań). Lakier na moich paznokciach utrzymuje się 4 dni. 


Znacie moich ulubieńców? Może coś Was zainteresowało i chętnie wypróbujecie? 

sobota, 22 października 2016

Zakupy! Rossmann -49% | Natura | Biedronka

Cześć! :) 

Uwielbiam posty z zakupami (pisać i czytać), więc pomyślałam, że pokażę Wam co kupiłam na ostatnich promocjach. Przede wszystkim będą to zakupy z Rossmanna poczynione z okazji -49% na kosmetyki kolorowe. Do tego doszło dosłownie kilka rzeczy z Natury i Biedronki. Jeżeli jesteście ciekawe co nowego w mojej kosmetyczce - zapraszam serdecznie :)





Rossmann -49% | Tydzień I: usta i paznokcie

Jako pomadkoholiczka miałam ogromną ochotę na kilka produktów do ust, ale wygrał zdrowy rozsądek i świadomość dość pokaźnej kolekcji szminek. Nie kupiłam nic z kategorii kosmetyków do ust i jestem z siebie bardzo zadowolona. 
W kwestii lakierów również nie poszalałam - kupiłam mój ulubiony Gel Like Top Coat z Wibo (na zdjęciu jest jedna sztuka, kupiłam dwie), lakier z Miss Sporty Lasting Color Gel Shine w numerku 552 (brudny róż z domieszką beżu, typowy nude) oraz lakier Rimmel z kolekcji Rita Ora w numerze 322 Neon Fest (bardzo intensywny róż wpadający w fuksję). 





Rossmann -49% | Tydzień II: oczy
Rossmann -49% | Tydzień III: twarz


W drugim tygodniu promocji kupiłam tylko jedną rzecz - tusz do rzęs Miss Sporty Studio Lash Instant Volume. Czytałam dużo pozytywnych opinii o tuszach Miss Sporty. Jeden z moich ogromnych ulubieńców również pochodzi z serii Studio Lash (w żółtym opakowaniu, świetny tusz), więc chętnie przetestuję kolejny kosmetyk tej firmy.

Nadszedł czas na twarz :) Tutaj postawiłam na firmę Bell i serię Hypoallergenic. Kupiłam krem BB i krem CC. Oba produkty mają dobre opinie, jestem ciekawa jak sprawdzą się u mnie. Zainteresowała mnie nowość w asortymencie Bell - produkty do konturowania w sztyfcie (róże, rozświetlacze, bronzery). Wybrałam dla siebie róż w sztyfcie w numerze 1 (bardzo ładny, zgaszony odcień różu).





Drogeria Natura i Biedronka

Od dłuższego czasu chciałam wypróbować tusz do rzęs Essence I love Extreme, ale zawsze przy okazji zakupów w Naturze po prostu o nim zapominałam. W końcu mam i już rozpoczęłam testy. W moje ręce wpadł zestaw do konturowania oczu (ta moda na konturowanie ;)) - Contouring Eyeshadow Set w numerze 01. Zestaw zawiera dwa matowe cienie - rozświetlający i konturujący. Dostępne są jeszcze dwie wersje kolorystyczne.
Ostatnia rzecz to Bell Wanted, cień w kremie nr 04 kupiony w Biedronce. Podobno lepszy niż sławne kremowe cienie Maybelline. Oferta Bell zawiera 4 kolory. Ja zdecydowałam się na nude z domieszką różu. 












Co nowego u Was? Koniecznie dajcie znać, jestem ciekawa Waszych zakupów :)

niedziela, 16 października 2016

Naturalna pielęgnacja twarzy - Fitomed

Witam wszystkich bardzo serdecznie!


Chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o dwóch kosmetykach do pielęgnacji twarzy, które naprawdę zrobiły na mnie duże wrażenie. Kosmetyki naturalne, bo to o nich dzisiaj będzie mowa, zdobywają coraz szersze grono entuzjastów i zwolenników.  Ja również bardzo cenię sobie naturalność w pielęgnacji i dlatego z ogromną przyjemnością zabrałam się do testowania kosmetyków Fitomed



Fitomed, Mój krem nr 12 do cery mieszanej, tłustej i trądzikowej

Krem, który przeznaczony jest do cery problematycznej. Na stronie internetowej Fitomed przeczytałam opis tego kosmetyku i stwierdziłam, że w 100% odpowiada on potrzebom mojej skóry.
Krem ma nawilżać, zmiękczać skórę i łagodzić istniejące zmiany. Ma działanie antyseptyczne dzięki olejkowi z drzewa herbacianego. Dodatek oleju z czarnuszki siewnej ma stabilizować barierę lipidową naskórka. Najważniejsze składniki to świeży napar ziołowy z bratka, nagietka i lukrecji, olejek z drzewa herbacianego i olejek z czarnuszki siewnej. 

Krem ma bardzo przyjemną, lekką konsystencję - idealną dla cer mieszanych i tłustych. Zapach jest ziołowy, przyjemny, nie drażni nosa (moja mama stwierdziła, że to zapach czarnuszki). 




Krem wchłania się błyskawicznie i to jest dla mnie ogromny plus. Idealny kosmetyk do stosowania rano kiedy mam mało czasu i bardzo się spieszę. Ma właściwości nawilżające, ale na poziomie satysfakcjonującym cery tłuste/mieszane.  Krem nawilża, ale jednocześnie świetnie matuje. To jeden z nielicznych kremów, który naprawdę ograniczył wydzielanie sebum w mojej strefie T - jestem bardzo zaskoczona i zachwycona. Nie mogę powiedzieć, że twarz jest matowa przez cały dzień, ale spokojnie przez 4-5 godzin nie ma śladu świecenia. Krem działa łagodząco i kojąco na zmiany trądzikowe - uspokaja je, wycisza skórę i daje ukojenie. Proces gojenia i regeneracji skóry jest przyspieszony. Ja niestety męczę się z trądzikiem i w momentach jego nasilenia krem nie jest w stanie poradzić sobie z wypryskami. Mimo to uważam, że to świetny krem do pielęgnacji cer problematycznych z wyjątkiem bardzo mocno nasilonych problemów z chorobą jaką jest trądzik. Krem jest bardzo wydajny, potrzeba naprawdę niewielką ilość do pokrycia całej twarzy i szyi.
Pojemność: 50 ml
Cena: 25 zł

Skład: 
Aqua, Viola Tricolor Extract, Glycyrrhiza Glabra root extract, Camellia sinensis leaf/flower extract, Calendula Officinalis flower extract, Cetearyl alcohol, Cetyl palmitate, Vitis Vinifera Seed Oil, Nigella Sativa Seed Oil, Cocoa butter, Arachidyl alcohol, Behenyl alcohol, Cetearyl glucoside, Cera alba, Arachidyl glucoside, Hydroxyethyl acrylate, Phenoxyetanol, Sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, Ethylhexylglycerin, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil.



Fitomed, Serum olejowe antyoksydacyjne

Serum zawiera zestaw witamin oraz zimnotłoczone, nierafinowane oleje roślinne o wysokiej zawartości cennych kwasów nienasyconych i substancji antyoksydacyjnych. Ma dostarczać skórze substancje aktywne niezbędne do zdrowego funkcjonowania naskórka oraz związki o działaniu zapobiegającym starzeniu się skóry.
Główne składniki aktywne: olej z pestek czarnej porzeczki, olej z pestek granatu, olej słonecznikowy, kwas alfa-liponowy, witaminy C i E, lipoglicyna.
Serum ma formę olejku, ale nie jest bardzo tłuste. Zabarwienie lekko żółte. Zapach trudny do określenia, dla mnie lekko orzechowy, olejkowy. 





Opakowanie typu air-less, bardzo praktyczne i higieniczne. Jedynym minusem jest fakt, że nie możemy skontrolować poziomu zużycia.
Kosmetyk używam na noc, 2-3 razy w tygodniu. Szczególnie lubię używać go po peelingu. Skóra po zastosowaniu tego serum jest niesamowicie gładka i miękka. Cudowna w dotyku, aż chce się jej dotykać. Moją mieszaną cerę (aktualnie bardziej przesuszoną) nawilża idealnie. Rano budzę się z piękną skórą - nawilżoną, zregenerowaną, miękką, gładką i pełną zdrowego blasku. Jedynym małym minusem w moim odczuciu jest to, że u mnie serum bardzo powoli się wchłania. Przez dłuższy czas mam uczucie delikatnie oleistej powłoczki na skórze. Może wynika to z faktu, że używam go w nieco większej ilości niż zaleca producent (stosuję około 4 krople na jedno użycie, producent wspomina o nałożeniu 1-2 kropel).
Kosmetyk nie zapycha, nie uczula, nie podrażnia. Serum ma malutką pojemność, ale jest naprawdę wydajne.
Pojemność: 15 ml
Cena: 26 zł


Skład: Ribes Nigrum Seed Oil, Punica Granatum Seed Oil, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Tetrahexyldecyl Ascorbate, Alfa Liponic Acid, Capryloyl glycine, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract




Jeżeli jeszcze nie znacie kosmetyków Fitomed to serdecznie polecam wypróbować. Świetna jakość, świetne działanie, naturalne składy i niskie ceny. Tutaj dostępna cała szeroka oferta firmy Fitomed.

wtorek, 4 października 2016

Zakupy kosmetyczne + wyniki rozdania!

Witam wszystkich bardzo serdecznie!

Zapraszam na post z nowościami :) Nie ma tego dużo, w ciągu minionego miesiąca kupiłam kilka podstawowych, potrzebnych (i tych mniej potrzebnych) kosmetyków. Także jeżeli jesteście ciekawi co nowego w mojej kosmetyczce - zapraszam serdecznie. Na końcu podam również wyniki rozdania z kosmetykami Lancome. 






Kupiłam odżywkę Nivea, Long Care & Repair - podobno lepszą i udoskonaloną wersję. Odżywka bardzo znana i lubiana w poprzednim wydaniu, jestem ciekawa jak sprawdzi się na moich włosach. Po pierwszym zastosowaniu jestem zachwycona jak długo pachną moje włosy :)

Kolejną nowością jest Perfecta, Mineralny tonik złuszczający. Kosmetyk przeznaczony do skóry tłustej i mieszanej, więc teoretycznie powinien dobrze się u mnie sprawdzić. Zawiera kwas migdałowy (niestety nie ma informacji w jakim stężeniu). Tonik ma złuszczać, wygładzać, wyrównywać koloryt cery, oczyszczać i regulować wydzielanie sebum. 






Mój aktualny kosmetyk do demakijażu jest już na wykończeniu i w zastępstwie wybrałam płyn micelarny Lift Extreme z firmy Uroda. Płyn przeznaczony do demakijażu twarzy, oczu i ust. Do cery wrażliwej. Płyny micelarne uwielbiam, więc z chęcią przetestuję każdą nowość. 

Bardzo znany i lubiany, a przeze mnie kupiony po raz pierwszy - krem do rąk Isana Med z 5,5% zawartości mocznika. Kosmetyk ma intensywnie pielęgnować suchą skórę. W okresie jesienno-zimowym moje dłonie są ekstremalnie przesuszone i jestem bardzo ciekawa czy ten kremik da sobie z nimi radę. 





Modelujące serum ujędrniające biust PUSH UP, seria Nivelazione firmy Farmona to nie jest produkt pierwszej potrzeby, ale ja takie kosmetyki przeznaczone stricte do okolic biustu bardzo lubię. Jestem ciekawa jak się sprawdzi. Nie oczekuję wymodelowania i wypełniania, ale jeśli fajnie nawilży i ładnie napnie skórę to będę bardzo zadowolona. 

Maluszek obok to Ziaja, Kokosowy balsam do ust. Zapach kokosowej serii Ziaja to coś w moim guście. Balsam to w rzeczywistości biały kremik, który całkiem przyjemnie nawilża. Pierwsze wrażenie mam pozytywne, ale na recenzję przyjdzie czas :)





Po nieudanej przygodzie z Wibo wróciłam do jednej z moich ulubionych odżywek do paznokci - Sensique, Protein In Action. Odżywka dedykowana pękającym i rozdwajającym się paznokciom. Ma także chronić przed przebarwieniami. Świetna, u mnie idealna w roli bazy pod lakier kolorowy.

Wet N Wild, Glitter Single to cień wyjątkowy. Dla mnie to brokat w kremie. Mój odcień to przepiękne srebro, które na powiece mieni się na złoto i różowo. Cudo :)

Kredka do ust, a w zasadzie konturówka z firmy Smart Girls Get More w odcieniu 03 to kolor idealny dla mnie. Piękny różowy nude z domieszką brązu. Na ustach wygląda bardzo ładnie, ma matowe wykończenie, przyjemnie się nakłada i trwałość też jest całkiem niezła. 


Na koniec zostały gumki do włosów Invisibobble w pięknym, delikatnym odcieniu różu. W zestawie były 3 sztuki - na zdjęciu widzicie tylko dwie, ale to dlatego, że jedną z nich mam teraz na włosach :)




A tak wyglądają wyniki rozdania :) Serdecznie gratuluję i proszę o kontakt mailowy i podanie danych do wysyłki :) Mail w zakładce współpraca/kontakt :)