niedziela, 26 lutego 2017

Zakupy, nowości! Bielenda, Make Me Bio, Flos Lek, Celia...

Cześć!

Zapraszam Was dzisiaj na post z nowościami. Zakupy zawsze poprawiają humor, a mój ostatnio do najlepszych nie należał - myślę, że takie wyjaśnienie jest wystarczające i każda z Was doskonale mnie rozumie :)




ECO Laboratorie, Płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu
Uwielbiam płyny micelarne i od dawna stanowią one podstawę pielęgnacji mojej cery. Długo byłam wierna słynnemu różowemu Garnierowi, po drodze trafiłam też na świetny płyn do cery wrażliwej z firmy Soraya (chętnie do niego wracam). Przyszedł czas na wypróbowanie czegoś z bardziej naturalnej półki, z lepszym składem. Płyn micelarny zawiera 95% składników pochodzenia roślinnego, z których najważniejsze to: organiczny ekstrakt z uczepu trójlistnego, olejek z lotosu, olejek różany, woda z morskiego źródła i proteiny ryżu. Kosmetyk jest delikatny, bezzapachowy i przeznaczony do cery wrażliwej. 200 ml/ 15 zł.




Bielenda, Super Power Mezo Serum, Aktywne serum korygujące
Moja cera jest problematyczna, intensywnie przetłuszcza się w strefie T i ma dużą skłonność do trądziku. Potrzebuję czegoś, co dobrze złuszcza i tym samym pozwoli utrzymać moją skórę w ryzach. O serum Bielendy czytałam bardzo dużo pozytywnych opinii i w końcu postanowiłam wypróbować na sobie. Używam już od jakiegoś czasu i wrażenie mam bardzo pozytywne, efekty na skórze zobaczyłam już po tygodniu. 30 ml/26 zł.




Ziaja, Jagody Acai, Ekspresowe serum do twarzy i szyi wygładzająco-ujędrniające
Nowa seria firmy Ziaja wykorzystująca jagody acai - silny antyoksydant neutralizujący wolne rodniki i chroniący skórę przed uszkodzeniami oksydacyjnymi. Nie wierzę w silne właściwości ujędrniające i wygładzające zmarszczki, ale myślę, że takie lekkie serum będzie dobrym wstępem do pielęgnacji przeciwdziałającej procesom starzenia. Serum ma postać lekkiego żelu-kremu, który świetnie się wchłania i całkiem przyjemnie nawilża. 50 ml/12 zł.




Flos Lek, Arnica, Krem pod oczy arnikowy
Używałam kiedyś krem pod oczy Flos Lek przeznaczony do skóry wrażliwej i byłam bardzo zadowolona. Z serii arnikowej mam żel, który jest moim totalnym ulubieńcem. Mam nadzieję, że krem pod oczy będzie równie dobry. Kosmetyk ma przede wszystkim nawilżać, wygładzać i uelastyczniać skórę oraz redukować cienie pod oczami. Substancje aktywne to ekstrakt z arniki i aceroli. Krem ma lekką konsystencję, szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż. 30 ml/16 zł.




Isana Kids, Pianka do kąpieli - malinowa
Tutaj muszę się przyznać - skusiło mnie kolorowe opakowanie i piękny malinowy zapach. Produkt przeznaczony dla dzieci, nie zawiera SLS i SLeS - u mnie pełni funkcję szamponu do codziennego, delikatnego oczyszczania. Naprawdę bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, bo włosy wyglądają po myciu świetnie. 500 ml/12 zł.




Make Me Bio, Garden Roses, Nawilżający krem dla skóry suchej i wrażliwej
Krem, który otrzymałam do testów od sklepu cuda.pl w ramach współpracy. Krem ma głęboko i intensywnie nawilżać skórę, ma właściwości zmiękczające i odświeżające. Regeneruje skórę i wpływa na wzmocnienie ochrony przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Główne składniki kremu to: olej z orzechów macadamia, masło mango, olej ze słodkich migdałów, olejek jojoba, róża i woda z kwiatu geranium. 60 ml/ 46 zł.




Neauty Minerals, Podkład i róż mineralny 
Kiedyś już miałam przygodę z minerałami, którą wspominam bardzo pozytywnie. Od jakiegoś czasu intensywnie zastanawiałam się nad powrotem do kosmetyków mineralnych. Wybór padł na firmę Neauty - zamówiłam podkład matujący w odcieniu Neutral Fair oraz róż w odcieniu Faded Rose. Oba kosmetyki testuję i zamierzam poświęcić im osobny wpis z recenzją. Podkład 8 g/ 44 zł, róż 2 g/ 19 zł.




Celia, Nude, Nawilżająca pomadka-błyszczyk 
Pamiętacie te pomadki? Kiedyś były niesamowicie popularne. Na długo zapomniane, ale bardzo przeze mnie lubiane. Wróciłam do dwóch ulubionych kolorów: 606 i 602. Pierwszy jest typowym beżowym odcieniem, a drugi to śliczny nude z domieszką różu. Pomadki są delikatne, półtransparentne - nie dają dużego krycia, ale ślicznie podkreślają usta. Pomadka w cenie około 12 zł.


To już wszystkie moje nowości. Jeżeli znacie te kosmetyki to chętnie poczytam Wasze opinie na ich temat :)

sobota, 18 lutego 2017

Delikatny, dzienny makijaż (do szkoły, na uczelnię...)! Eveline | Kobo | Bell...

Cześć!

Wpisy z makijażem pojawiają się u mnie bardzo rzadko. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, nie maluję się w wyszukany sposób i na co dzień nie eksperymentuję - stawiam na delikatny, subtelny i lekki makijaż podkreślający urodę. Dzisiaj mam dla Was właśnie taką lekką propozycję, która sprawdzi się też dla młodziutkich osób - makijaż idealny do szkoły czy na uczelnię, a tak naprawdę na każdą okazję :) Podzielę się z Wami moją opinią o kosmetykach, których używam najczęściej do codziennego makijażu - może coś Was zainteresuje i wypróbujecie na sobie. 






Jak już wcześniej wspominałam, mój dzienny makijaż jest lekki - nie używam na co dzień mocno kryjących i matujących podkładów, wybieram raczej lekkie podkłady lub kremy tonujące. Obowiązkowym elementem jest puder przedłużający trwałość makijażu i matujący moją przetłuszczającą się cerę. Aktualnie rezygnuję z różu na policzkach i wybieram mocniejsze konturowanie. Makijaż oczu jest u mnie minimalistyczny, najczęściej podkreślam linię rzęs kredką lub używam delikatnego cienia w sztyfcie, do tego obowiązkowo tusz do rzęs. Na ustach ostatnio najczęściej goszczą matowe pomadki.





Bell, Krem BB z serii Hypoallergenic to bardzo lekki podkład, a w zasadzie krem tonujący. Ma naprawdę delikatne krycie i sprawdzi się na mało problematycznej cerze. Zapewnia wyrównanie kolorytu, delikatnie przykryje zaczerwienienia i zapewni cerze delikatne rozświetlenie. Nie jest to produkt matujący, powiedziałabym nawet, że delikatnie nawilżający. Najjaśniejszy dostępny odcień nie jest bardzo jasny, ale nałożony w niewielkiej ilości bardzo fajnie stapia się z cerą. Przypudrowany utrzymuje się u mnie od rana do wieczora.

Eveline, Matujący puder sypki
 to świetny puder wykończeniowy. Mój odcień nazwany jest transparentnym, natomiast dopatruję się w nim delikatnie beżowego odcienia. Bardzo dobrze matuje i nie tworzy efektu maski na twarzy. Nie przesadzam z ilością pudru, używam go w niewielkiej ilości żeby uniknąć efektu nadmiernie pudrowej cery. Świetnie przedłuża trwałość makijażu.

Kobo, Face Contour Mix
to kółeczko kremowych produktów do konturowania twarzy. Sprawdza się rewelacyjnie. Mieszam ze sobą dwa najciemniejsze brązy i przy ich użyciu podkreślam kości jarzmowe. Najjaśniejszy odcień świetnie sprawdza się do rozjaśniania wybranych partii twarzy. Ostatni, najmniej używany przeze mnie odcień może fajnie sprawdzić się w roli korektora - jednak dla osób tak jasnych jak ja może być zbyt ciemny. Ładnie się rozciera, trwałość jest naprawdę świetna i uważam, że w tej cenie to naprawdę kosmetyk bez wad. 






Nyx, Jumbo Eye Pencil, czyli cień w kredce to szybki i prosty sposób na makijaż oka. Odcień, który posiadam jest naprawdę piękny - lekko brzoskwiniowy, ciepły, rozświetlający oko. Produkt bardzo kremowy, miękki - z łatwością można go zaaplikować na powiekę i rozetrzeć adekwatnie do potrzeb. Trwałość nie jest imponująca, po kilku godzinach traci na intensywności i może się delikatnie rozmazać - mimo to bardzo go lubię, bo naprawdę pięknie podkreśla spojrzenie. Zazwyczaj nakładam go tylko przy linii rzęs.

Miss Sporty, Studio Lash Instant Volume to kolejny tusz tej marki, który bardzo polubiłam. Szczoteczka jest silikonowa - taka jak lubię. Bardzo ładnie wydłuża i pogrubia rzęsy, nadaje im piękny i głęboki odcień czerni. Niestety nie potrafię ocenić jak sprawdzi się w kwestii podkręcenia rzęs, ponieważ moje z natury są już podkręcone. Tusz nie osypuje się, nie rozmazuje i nie odbija na powiece. Początkowo może sklejać rzęsy, ale po czasie (jak już troszkę podeschnie) problem znika. 





Smart Girls Get More, Eyebrow Pencil to całkiem przyjemny kosmetyk, ale nie dla każdego. Pierwszym minusem jest fakt, że w ofercie marki jest bardzo mało odcieni. Ja wybrałam 02 i mam wrażenie, że jest dla mnie delikatnie zbyt ciemny (jaśniejszy był z kolei zbyt ciepły). Kredka ma przyjemną, lekko woskową konsystencję - dzięki temu delikatnie utrwala brwi (nie jest to jednak mocny efekt). Pigmentacja dobra, bardzo łatwo i szybko można podkreślić brwi w wyraźny sposób. Trwałość w moim przypadku jest bardzo dobra, brwi wyglądają niemalże identycznie przez cały dzień. 

Makeup Revolution, pomadka w odcieniu The One to nie jest mój faworyt w kategorii produktów do ust, ale używam jej dość często. Biorąc pod uwagę jej cenę (5 zł) to nie mam wobec niej większych zarzutów. Jest matowa, w konsystencji trochę tępa, ale nie wysusza moich ust. Kolor to jasny, delikatny nude z minimalną domieszką różu. W moim odczuciu bardzo twarzowy odcień. Pomadka przez swoją konsystencję ma tendencje do mocnego podkreślania suchych skórek, więc przed jej aplikacją konieczne jest wykonanie peelingu ust i porządne nawilżenie. 





Tak prezentuje się skończony makijaż. Mam nadzieję, że taka lekka wersja podkreślająca naturalną urodę przypadnie Wam do gustu. Jestem ciekawa czy znacie przedstawione kosmetyki, a może zachęciłam Was do ich wypróbowania? :) 

czwartek, 16 lutego 2017

Vabun - zapachy dla mężczyzn

Cześć! :)

Dzisiaj będzie coś dla mężczyzn. Marka Vabun sygnowana nazwiskiem Radosława Majdana do niedawna była mi zupełnie obca. Nic dziwnego, ponieważ specjalizuje się ona w produktach (wody perfumowane oraz żele pod prysznic) skierowanych do mężczyzn. Cieszę się, że miałam okazję poznać te zapachy i żele, bo naprawdę są godne uwagi. Niebawem w ofercie marki zagoszczą także zapachy dla kobiet, więc cieszę się podwójnie. 







Vabun Sport
Zapach zamknięty w solidnej, szklanej buteleczce. Jest bardzo interesujący i oryginalny. Wersja Sport jest niezwykle energetyczna, orzeźwiająca i pobudzająca. Na tym się jednak nie kończy - ta energetyczna i świeża nuta miesza się z delikatnie słodkim kardamonem. Zapach ma w sobie nutę tajemniczości, która ujawnia się z czasem. Początkowa świeżość ustępuje miejsca ciepłemu, otulającemu aromatowi z wyraźną nutą drzewa sandałowego, piżma i ambry. Piękny, wielowymiarowy i wyrazisty zapach. Trwałość jest bardzo dobra, intensywność zapachu utrzymuje się kilka godzin. 







Vabun Classic
Buteleczka całkowicie trafia w mój gust. Czarna, matowa ze złotymi wstawkami - kwintesencja elegancji. Przyznam szczerze, że ta klasyczna wersja wyjątkowo mi się podoba. Zapach jest naprawdę wyrazisty, mocny i wyrafinowany. Zdecydowanie przypadnie do gustu mężczyznom, którzy lubią wyróżniać się z tłumu. Kompozycja idealnie łączy w sobie słodką owocową nutę z gorczycą grejpfruta, co zapewnia temu klasycznemu, eleganckiemu zapachowi odrobinę lekkości i świeżości. Osobiście uwielbiam, niezwykle elegancka i seksowna kompozycja. W przypadku tego zapachu trwałość jest zdecydowanie lepsza niż poprzedniej wersji, utrzymuje się bez problemu przez kilkanaście godzin. 




Perfumowane żele pod prysznic, wersja GOLD i SPORT
Wersja Sport zapachem odpowiada wodzie perfumowanej z tej samej serii. Zapach jest oczywiście mniej intensywny, ale bardzo dobrze wyczuwalny. Produkt przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Ma delikatną formułę, która ma pozostawiać skórę gładką i nawilżoną. Żel jest bardzo przyjemny i spełnia swoją rolę - myje, nie wysuszając skóry, zapach utrzymuje się na skórze mniej więcej do 3-4 godzin po kąpieli. 
Wersja Gold nie jest już tak energetyczna i orzeźwiająca jak poprzednia. Tutaj mamy bardziej wyrafinowany i zmysłowy zapach z nutą słodyczy. Idealnie łączy w sobie owocowe aromaty truskawki, jabłka i ananasa z wyrafinowanym i zmysłowym zapachem piżma, jaśminu i gałki muszkatołowej. Bardzo zmysłowy i idealnie wyważony zapach. Pod względem właściwości pielęgnacyjnych żel sprawdza się tak samo dobrze jak poprzednik - myje, nie wysusza skóry, a zapach utrzymuje się na skórze do kilku godzin.


Jeżeli zainteresowały Was te zapachy - zapraszam na stronę marki Vabun.


piątek, 10 lutego 2017

Projekt denko - styczeń 2017!

Cześć! :)

Chciałabym Was dzisiaj zaprosić na projekt denko. Wiem, że jestem już nieźle spóźniona, bo mamy drugi tydzień lutego, a ja dopiero planuję rozliczyć się ze styczniowych zużyć. Mimo to zapraszam Was serdecznie na podsumowanie zużytych kosmetyków - tym razem nie tylko pielęgnacja, ale także kolorówka! :)




Fitomed, krem pod oczy 'Aksamitka Wyniosła' i serum nawilżające 'Arnika Górska'
Wpis z recenzją obu kosmetyków tutaj (klik). Krem pod oczy był gęsty, treściwy i naprawdę dobrze nawilżający. Skóra pod oczami była odżywiona, delikatnie wygładzona i bardziej elastyczna. Dobrze sprawdzał się zarówno w wieczornej pielęgnacji, jak i porannej (nadawał się pod makijaż). Jedyny minus - zdarzało się, że podrażniał delikatnie moje bardzo wrażliwe oczy. Serum było delikatne, nietłuste i świetnie sprawdzało się rano pod makijaż - nie używałam już kremu, nie czułam takiej potrzeby. Kosmetyk świetnie nawilżał, nadawał skórze piękny, zdrowy blask. Delikatnie łagodził zaczerwienienia i koił podrażnienia skóry. Wieczorem stosowałam go pod krem i świetnie wzmacniał jego właściwości pielęgnacyjne.


Pharmaceris T, Krem z 10% kwasem migdałowym
Krem złuszczający przeznaczony do cery z niedoskonałościami. Jest delikatny i nie wywołuje praktycznie żadnych skutków ubocznych - u mnie nie było nawet jednej suchej skórki w trakcie jego stosowania. Używałam kilka razy w tygodniu i byłam zadowolona - na efekty trzeba co prawda troszkę poczekać, bo krem działa stopniowo. Zdecydowanie zmniejsza częstotliwość powstawania wyprysków, zmniejsza widoczność blizn i przebarwień potrądzikowych i delikatnie reguluje wydzielanie sebum. Dobry produkt, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość i spokojnie poczekać na efekty :)




Iwostin Purritin, Aktywny krem eliminujący niedoskonałości
Krem do skóry tłustej i trądzikowej. Miał bardzo delikatną, lekką formułę i szybko się wchłaniał. Pozostawiał na skórze satynowe wykończenie, dobrze sprawdzał się pod makijaż. Nawilżał, ale nie spektakularnie. Czy eliminował niedoskonałości? Na pewno delikatnie wspomagał proces ich gojenia i regenerację naskórka. Nie zauważyłam natomiast żeby znacząco wpływał na eliminowanie zmian trądzikowych.


Eveline, Luksusowy balsam głęboko nawilżający
Bardzo dobry kosmetyk o cudownym zapachu. Jeżeli lubicie słodkie, dość mocno wyczuwalne aromaty - ten balsam jest dla Was! Jest lekki, szybko się wchłania i natychmiastowo nawilża skórę. Sprawdził się na mojej bardzo suchej skórze, która po każdej kąpieli jest nieprzyjemnie ściągnięta i wysuszona. Wygładza, nadaje miękkość i piękny zapach, który utrzymuje się do kilku godzin po aplikacji. Pełna recenzja tutaj (klik).




Bania Agafii, Maska odmładzająca na mleku łosia
Bardzo polubiłam tą maseczkę. Kremowa, gęsta, treściwa i niesamowicie wydajna. Moją skórę wspaniale nawilżała, wygładzała i nadawała jej piękny, zdrowy wygląd. Po każdym użyciu miałam wrażenie, że skóra jest wypoczęta, zrelaksowana i po prostu lepiej wygląda. Maseczka ma aż 100 ml, a jej cena to około 7 zł, więc naprawdę warto wypróbować.


O'Herbal, Odżywka wzmacniająca włosy
Ten kosmetyk niestety nie sprawdził się na moich włosach. Konsystencję miał przyjemną, niezbyt gęstą. Zapach bardzo intensywnie ziołowy, ale dla mnie przyjemny. Niestety produkt nie nawilżał wystarczająco moich włosów, nie zauważyłam też obiecywanego wzmocnienia czy łatwiejszego rozczesywania włosów. Niestety nie dla mnie.




Sensique, Protein In Action, odżywka do paznokci
Jedna z moich ulubionych odżywek, do której chętnie wracam. Fajnie sprawdza się jako baza pod lakier, przedłuża delikatnie jego trwałość. Odżywka zapobiega odbarwieniu płytki paznokcia, wygładza jej powierzchnię i delikatnie wzmacnia paznokcie. Ma subtelny, mleczno-różowy odcień i pięknie wygląda na paznokciach solo. Nie jest to bardzo intensywnie wzmacniający preparat, więc jeżeli macie naprawdę duże problemy z paznokciami to raczej nie oczekiwałabym cudów.


Essence, I Love Extreme Crazy Volume Mascara
Mój tusz idealny :) Ma świetną silikonową szczoteczkę, która sprawdza się rewelacyjnie w przypadku moich rzęs. Tusz bardzo mocno pogrubia i rzeczywiście widocznie dodaje rzęsom objętości. Wydłuża również w zadowalającym stopniu. Jeden z niewielu tuszy, który robi na moich rzęsach niesamowity efekt. Nie osypuje się, nie odbija i nie kruszy. Jedyny minus to fakt, że na początku (kiedy jeszcze nie przyschnie) mocno skleja rzęsy.


Bell, Pocket 2 Skin, Matujący puder prasowany
Kosmetyk zamknięty w bardzo ładnej, solidnej puderniczce z lusterkiem dobrej jakości. Mój odcień 041 nazwany jest jako transparentny, ale moim zdaniem ma w sobie trochę koloru. Jest bardzo jasny i sprawdzi się u naprawdę bladych osób. Dobrze matuje na około 4 godziny, utrwala makijaż i wygląda na twarzy po prostu ładnie - nie tworzy efektu maski. Bardzo dobry puder.


Bell, Wosk do brwi w kredce
Świetny produkt. Mój jest w odcieniu przeznaczonym dla blondynek. Kredka jest automatyczna i na tyle cienka, że nie ma potrzeby jej temperowania. Ma woskową konsystencję i dzięki temu od razu utrwala brwi i trzyma je w ryzach przez cały dzień. Odcień był idealny dla blondynki - brąz w dość chłodnym (ale niezbyt szarym) odcieniu. Niestety jedyny minus kredki to jej mała wydajność, ale za tak niewielką cenę (kilka złotych) można jej to wybaczyć.


Jestem ciekawa czy znacie kosmetyki z mojego denka i jakie macie na ich temat zdanie :)




sobota, 4 lutego 2017

Ulubieńcy stycznia 2017! Bania Agafii | Golden Rose | Essence...

Cześć! :)

Dzisiaj będę Was kusić i namawiać na zakupy. Czuję się usprawiedliwiona, bo naprawdę wszystkie te kosmetyki, które Wam dzisiaj pokażę są świetne. Jak najbardziej zasłużyły na miano ulubieńców!





Selfie Project, Żel do mycia twarzy
Bardzo polubiłam ten żel - pełna recenzja tutaj (klik). Kosmetyk przeznaczony jest do cery młodej, problematycznej, borykającej się z niedoskonałościami. Konsystencja jest lekka, w kontakcie z wodą żel wytwarza delikatną pianę. Dużym plusem jest fakt, że kosmetyk nie zawiera SLS i SLeS. Moja cera po użyciu żelu nie jest w najmniejszym stopniu przesuszona, nie odczuwam nieprzyjemnego ściągnięcia skóry. Żel dobrze oczyszcza skórę, radzi sobie także z makijażem. Przy regularnym stosowaniu zauważyłam, że skóra jest bardziej gładka, przyjemna w dotyku, a wszelkie zmiany skórne i wypryski są złagodzone. Serdecznie polecam.


Bania Agafii, 'Malina Moroszka' balsam do włosów - nawilżenie i odbudowa
Kupiłam go za niecałe 5 zł w osiedlowej drogerii i naprawdę nie myślałam, że będzie to tak dobry kosmetyk. Odżywka, a raczej balsam, ma dość gęstą konsystencję i bardzo przyjemny, delikatnie słodki zapach. Po użyciu włosy pięknie się rozczesują, nie plączą się i bardzo ładnie układają. Balsam świetnie nawilża moje włosy i wspaniale je wygładza, a jednocześnie nie obciąża i włosy zachowują objętość. Są gładkie, lejące i sypkie. Naprawdę nie zliczę komplementów, które usłyszałam na temat włosów - niewątpliwie jest to zasługa tego balsamu i jestem pewna, że jak tylko zużyję pierwszą buteleczkę to kupię kolejne.





Essence, I Love Extreme, Crazy Volume Mascara
Tusz, który w ofercie kosmetyków Essence jest już od dawna, ale ja odkryłam go dopiero teraz i stwierdzam bez żadnych wątpliwości, że jest REWELACYJNY. To co robi z moimi rzęsami to bajka. Wydłuża, wspaniale pogrubia i dodaje objętości. Nie osypuje się, nie odbija na dolnej/górnej powiece, nie rozmazuje. Ma silikonową, dość sporą szczoteczkę. Jedyny minus - początkowo (zanim troszkę przyschnie) może sklejać rzęsy i trzeba wspomóc się czystą szczoteczką żeby je dokładnie wyczesać. Używam od mniej więcej 3 miesięcy i jeszcze jest w przyzwoitej formie. Wspaniały tusz, uwielbiam.


Smart Girls Get More, Konturówka do ust nr 03
Produkty do ust z firmy Smart Girls Get More są zaskakująco dobrej jakości. Konturówka w pięknym odcieniu beżu z domieszką różu jest jednym z moich ulubionych produktów do makijażu ust. Kolor jest idealny na co dzień, bardzo twarzowy i pasujący do różnych makijaży. Mocna pigmentacja, matowe wykończenie i bardzo dobra trwałość za około 6 zł. Polecam! Warto zainteresować się tymi konturówkami.


Golden Rose, Ice Chic nr 30 
Lakiery do paznokci z Golden Rose w większości bardzo dobrze się u mnie sprawdzają. Tak też jest w przypadku tego lakieru. Ma gęsty, równo przycięty pędzelek - bardzo wygodny w użyciu. Lakier ma dobrą pigmentację, zazwyczaj nakładam 2 warstwy i jest to satysfakcjonujący efekt. Trwałość jest dobra, na moich paznokciach utrzymuje się około 3-4 dni. Na szczególną uwagę zasługuje kolor tego lakieru, który jest przepiękny. Delikatny, pastelowy, rozbielony, wrzosowy odcień. Za każdym razem kiedy mam go na paznokciach dostaję mnóstwo pytań o to, jakiego użyłam lakieru. Moja mama stwierdziła, że to najpiękniejszy lakier jaki widziała :)












Jestem bardzo zadowolona z moich styczniowych ulubieńców. Wszystkie te kosmetyki serdecznie polecam i mam nadzieję, że skusiłam Was na wypróbowanie któregoś z nich. Jeżeli już znacie te produkty to z przyjemnością przeczytam Wasze opinie na ich temat :)

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Selfie Project - kosmetyki dla cery z niedoskonałościami

Witam wszystkich bardzo serdecznie!

Każdy wie jak ważna jest odpowiednia pielęgnacja cery. Szczególnych problemów może przysporzyć pielęgnacja cery z niedoskonałościami. Trądzik może być problemem w każdym wieku, ale to wśród najmłodszych osób najczęściej pojawiają się trudności z doborem odpowiednich kosmetyków.

Dzisiaj przedstawię Wam dwa produkty z firmy Selfie Project - młodej stażem firmy, która prężnie się rozwija i proponuje bardzo interesujące kosmetyki do cery młodej, problematycznej, z niedoskonałościami.





Przetestowałam dwa produkty - żel do mycia twarzy oraz bibułki matujące. Teoretycznie idealnie wpasowują się w potrzeby mojej mieszanej cery z tendencją do trądziku. Jak wypadły w użyciu i czy rzeczywiście są to godne polecenia produkty? Zapraszam na recenzję.





Żel do mycia twarzy

Kosmetyk podstawowy, który jest niezbędnikiem w codziennej pielęgnacji twarzy. Żel ma bardzo wygodne opakowanie - wyposażone w sprawnie działającą pompkę z funkcją blokady. Buteleczka jest przezroczysta, dzięki czemu bez najmniejszego problemu można skontrolować poziom zużycia kosmetyku. Szata graficzna jest ładna, schludna i minimalistyczna. Ogromny plus za ważne informacje zamieszczone na opakowaniu - producent informuje, że żel nie zawiera SLS, SLeS i jednocześnie wyjaśnia czym są te substancje i dlaczego skóra z niedoskonałościami powinna ich unikać. Jest to ogromnie ważne, zwłaszcza dla młodych osób, które czasami z niewiedzy mogą stosować mocno wysuszające kosmetyki do twarzy.






Żel jest przezroczysty, lekki, niezbyt gęsty. Zapach zaliczyłabym do gatunku tych świeżych, pobudzających. Pompka dozuje idealną ilość, która wystarcza do umycia całej twarzy. I teraz przejdziemy do najważniejszego punktu, czyli do działania. Żel naprawdę bardzo dobrze oczyszcza twarz z sebum, kurzu, potu i wszelkich zanieczyszczeń zgromadzonych na skórze przez cały dzień. Poradził sobie również z makijażem. W żaden sposób mnie nie podrażnił, nie uczulił, nie zapchał. Ważne jest również to, że żel nie wysuszył skóry w najmniejszym stopniu.

Kosmetyk ma wyciąg z Białej Wierzby, która jest źródłem naturalnego kwasu salicylowego o działaniu antybakteryjnym, oczyszczającym, wygładzającym skórę, zwężającym pory i działającym przeciwzapalnie. Wyciąg z Black Quinoa delikatnie oczyszcza, nawilża, łagodzi i koi podrażnienia. Nie powiem, że ten żel jest lekiem na trądzik i niweluje całkowicie problem. Mimo wszystko przy regularnym używaniu zauważyłam, że pojawiające się na skórze wypryski są mniej zaognione i skóra jest delikatnie uspokojona, mniej zaczerwieniona po użyciu żelu. Zgadzam się, że dobrze oczyszcza i wpływa pozytywnie na pory - są mniej widoczne. Skóra rzeczywiście jest bardziej gładka i bardzo przyjemna w dotyku.

Żel jest bardzo wydajny, a jego pojemność to aż 250 ml. Po 1,5 miesiąca używania wiem, że będzie to bardzo ekonomiczny produkt.





Bibułki matujące

Bardzo podoba mi się opakowanie - jest małe, zgrabne, utrzymane w delikatnie pastelowej kolorystyce. Po prostu urocze! Tutaj również producent zadbał o najważniejsze informacje o produkcie. W opakowaniu znajduje się 100 sztuk bibułek.






Bibułki są bardzo cieniutkie, równo przycięte, niewielkich rozmiarów. Przy tego typu produktach nie ma większej filozofii działania - po prostu przykładamy bibułkę do skóry i czekamy chwilę aż wchłonie ona nadmiar sebum. Rzeczywiście tak się dzieje i w efekcie skóra jest zmatowiona, nie błyszczy się, nadmiar sebum jest usunięty. W przypadku mojej cery matowy efekt utrzymuje się przez 1-2 godziny. Jest to dobry produkt i lubię go używać, bo rzeczywiście dobrze spełnia swoją funkcję i obietnice producenta są zrealizowane. Mimo wszystko wolę używać bibułki matujące z pudrem, które lepiej sprawdzają się na mojej cerze i matowe wykończenie utrzymuje się zdecydowanie dłużej.


Podsumowując - kosmetyki Selfie Project wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. W szczególności żel do mycia twarzy, który mogę uznać za jeden z najlepszych jakie używałam. Z pewnością wypróbuję jeszcze płyn micelarny i krem do twarzy.

Pełną ofertę kosmetyków możecie poznać na stronie marki Selfie Project (klik). Kosmetyki są dostępne w Rossmannach w cenie kilkunastu złotych - myślę, że warto się z nimi zapoznać.

wtorek, 17 stycznia 2017

Krem pod oczy i serum nawilżające z firmy Fitomed


Witam wszystkich serdecznie!



Moja cera jest problematyczna, wszystkie kosmetyki staram się wybierać bardzo ostrożnie. Coraz częściej decyduję się na produkty z dobrym, naturalnym składem. Bardzo ubolewam nad tym, że niestety z moją cerą trądzikową nie mogę postawić na całkowicie naturalną pielęgnację. 
Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić dwa produkty z firmy Fitomed - krem pod oczy oraz serum do twarzy. 





Nawilżające serum do twarzy 'Arnika Górska' do cery naczynkowej

Zdaniem producenta serum ma łagodzić objawy naczynkowe, zmniejszać rumień i zaczerwienienie twarzy, nawilżać, wygładzać naskórek i sprawiać, że skóra będzie gładka i satynowa. Serum powinno świetnie sprawdzać się pod makijaż i sprawiać, że będzie on promienny i świeży.


Składniki INCI: Aqua, Hamamelis Virginiana Water, Herbs Extracts: (Aesculus Hippocastanum, Hamamelis Virginiana, Arnica Montana), Glycerin, Lecithin, Ascorbic Acid, Rutin, Phenoxyethanol, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolimer, Sorbitol, Tocoferol, Trilaureth-4-Phosphat, Caprylic/Capric Triglyceride, Sodium Hialuronate, Peg-7-Glyceryl Cocoate, Lactic acid, Ethylhexylglycerin, Phytonadiane Epoxide.

Serum mieści się w bardzo praktycznym i higienicznym opakowaniu typu airless. Szata graficzna jest prosta, schludna i ładna - jak w przypadku wszystkich kosmetyków Fitomed. Pompka działa sprawnie i wydobywa odpowiednią ilość serum, wystarczy idealnie do pokrycia całej twarzy. Kosmetyk ma lekką, nietłustą formułę i szybko się wchłania. Już po kilku zastosowaniach zauważyłam pozytywne efekty działania - skóra była wyraźnie lepiej nawilżona, zyskała ładny i zdrowy blask, była bardziej miękka i gładka. Serum lubię stosować samodzielnie rano (nie nakładam już wtedy żadnego kremu) i nawilżenie jakie uzyskuję dzięki temu produktowi jest całkowicie satysfakcjonujące. Makijaż wykonany na tak przygotowanej cerze utrzymuje się naprawdę dobrze. 







W wieczornej pielęgnacji twarzy używam serum pod krem i taki zabieg zapewnia mojej skórze naprawdę bogatą pielęgnację - serum wzmacnia działanie kremu, silnie nawilża, odżywia i łagodzi podrażnienia oraz zaczerwienienia skóry. Czy w przypadku cery naczynkowej można liczyć na dużą poprawę stanu cery? Wszystko zależy od jej kondycji i stopnia nasilenia problemu. Ja nie mam typowej cery naczynkowej. Widzę u siebie delikatnie popękane, małe naczynka w okolicach nosa, ale na to niestety nic mi na razie nie pomogło.

Serum ma pojemność 15 ml, a wydajność jest naprawdę bardzo dobra. Stosuję je od ponad miesiąca (często 2 razy dziennie) i nadal nie zużyłam całości. 

Mogę serdecznie polecić serum jeżeli szukacie mocnego nawilżenia, odżywienia i złagodzenia podrażnień. Serum dostępne tutaj (klik).




Krem pod oczy 'Aksamitka wyniosła' odżywczy


Zdaniem producenta krem nawilża, odżywia, wygładza drobne zmarszczki, redukuje oznaki zmęczenia pod oczami, dobrze się wchłania i jest bardzo wydajny. 


Składniki INCI: Aqua, Theobroma Cacao Seed Butter, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Aronia Melanocarpa Seed Oil,Glycerine, Tagetes erecta L. Extract 5% Lutein , Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, D-Panthenol, Sodium Hyaluronate, Trilaureth-4-Phosphate, Caprylic/Capric Triglyceride, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Tocoferol, Rosa Canina (Rosehip) Fruit Powder 70% Witamin C, Vaccinium myrtillus Fruit Extract, Palmitynian retinolu, Zinc Gluconate, Ethylhexylglycerine.

Kremy pod oczy to moja mała obsesja wynikająca z faktu posiadania suchej i wrażliwej skóry w okolicach oczu. Cały czas szukam kremu idealnego.
Kosmetyk zamknięty jest w takim samym opakowaniu jak serum. W przypadku produktów przeznaczonych do okolic oczu tak higieniczne opakowanie zyskuje jeszcze większą wartość. 
Krem jest gęsty i sprawia wrażenie bardzo treściwego. W trakcie rozsmarowywania pod oczami można odczuć jego bogatą konsystencję i jednocześnie lekką formułę. Rano nakładam go w niewielkiej ilości i naprawdę nie ma żadnych problemów z wchłonięciem się produktu. Makijaż wygląda bardzo dobrze i jest trwały. Krem bardzo dobrze nawilża i odżywia okolice oczu. Czy wygładza skórę i zmarszczki? Trudno mi stwierdzić, z racji wieku nie mam większych problemów w tej kwestii. Po prawie 2 miesiącach stosowania mogę stwierdzić, że skóra w okolicach oczu jest delikatnie wygładzona i bardziej elastyczna, przyjemna w dotyku. 







Krem stosuję również w wieczornej pielęgnacji, ale nie robię tego każdego dnia. Dlaczego? Już tłumaczę. Wspominałam, że okolice moich oczu są wrażliwe i często zdarza się, że kosmetyki je podrażniają. W dni, w które mam na sobie makijaż muszę mocniej oczyścić twarz oraz oczy - w takich sytuacjach okolice oczu są podrażnione i krem wzmaga uczucie dyskomfortu powodując nieprzyjemne pieczenie i łzawienie. Nie wykluczam go przez to całkowicie, ponieważ takie same odczucia mam przy stosowaniu bardzo wielu kremów. W dni, w które makijażu nie wykonuję i tym samym wieczorem wystarcza mi delikatne oczyszczanie, krem sprawdza się świetnie i nie wywołuje żadnych podrażnień. Nałożony grubszą warstwą jest świetną maską na okolice oczu, działa jak mocno nawilżający, regenerujący i odżywczy kompres, po którym skóra jest bardzo gładka i miękka oraz świetnie nawilżona. 

Krem ma pojemność 15 ml i jest bardzo wydajny. Można go kupić tutaj (klik).







Oba kosmetyki sprawdziły się u mnie naprawdę dobrze. W gorsze dni, w których moje oczy są podrażnione krem potrafi wzmagać te negatywne odczucia, ale niestety jest to u mnie częsta reakcja na wiele kremów pod oczy.
Znacie te kosmetyki? Lubicie produkty Fitomed?