sobota, 27 grudnia 2014

Projekt denko - grudzień 2014

Cześć :)

Mam nadzieję, że przez Święta napełniliście brzuszki pysznym jedzeniem, jesteście uśmiechnięci i wypoczęci :) Grudzień zbliża się do końca, a koniec miesiąca zawsze oznacza projekt denko.




W grudniu niestety nie zużyłam nic z kosmetyków do makijażu. Jakoś bardzo opornie idzie mi zużywanie kolorówki. To pewnie też dlatego, że rzadko się maluję. Mam nadzieję, że w pierwszych miesiącach nowego roku uda mi się zużyć kilka kosmetyków do makijażu (tych, których data ważności już się kończy).




Ziaja, masło kakaowe, szampon wygładzający - ten szampon odziedziczyłam w spadku po mamie (nie przypadł jej do gustu). Bardzo ładnie pachnie jak wszystkie kosmetyki z serii kakaowej Ziaji. Dobrze wygładza, poprawia nawilżenie, ale używany na co dzień szybko sprawia, że włosy szybciej tracą świeżość. Dlatego dla mnie najlepszym wyjściem było używać go zamiennie z innym szamponem. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.

Argan Professional, odżywka 'WŁOSY SUCHE nawilżenie i połysk'- bardzo fajna odżywka. Wygładzała nieźle, bardzo dobrze nawilżała, ułatwiała rozczesywanie. Cena około 10 zł za 400 ml to świetna sprawa. Ta odżywka dostępna była w Biedronce. Jeżeli jeszcze kiedyś ją tam zobaczę to na pewno KUPIĘ PONOWNIE.

Avon Planet Spa, odżywiająco-ochronna maska do włosów z brazylijskimi jagodami Acai - recenzja tutaj (klik). Maska średnio nawilża, trochę wygładza i sprawia, że włosy lepiej się układają. NIE KUPIĘ PONOWNIE.




Nivea, nawilżający krem przeciwzmarszczkowy pod oczy - recenzja tutaj (klik). Bardzo lubię ten krem. Skóra wokół oczu jest bardzo dobrze nawilżona, jędrna, wygładzona, dobrze odżywiona. KUPIĘ PONOWNIE.

Pharmaceris S, hydrolipidowy krem ochronny do twarzy spf 50+. Jako posiadaczka bardzo jasnej karnacji muszę stosować wysoką ochronę przeciwsłoneczną. Ten krem chronił przed promieniowaniem, nadawał się pod makijaż, nie bielił twarzy. Jednak kiedy nałożyło się go za dużo nieprzyjemnie się rolował, a jego konsystencja w niedługim czasie od zakupu stała się wyraźnie rzadsza, bardziej lejąca. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Carmex, balsam do ust w słoiczku - recenzja tutaj (klik). Uwielbiam Carmex :) Świetnie nawilża, odżywia i chroni usta. Bardzo lubię uczucie mrowienia i szczypania jakie daje na ustach. Produkt bardzo wydajny. Jak zużyję zapasy produktów do ust to na pewno KUPIĘ PONOWNIE.

Ziaja, Liście zielonej oliwki, oliwkowa maska regenerująca z kwasem hialuronowym - recenzja tutaj (klik). Świetna maseczka. Cera jest bardzo dobrze nawilżona, gładka i miękka jak skóra niemowlęcia. Jeżeli macie cerę podrażnioną to bardzo fajnie na nią zadziała - kojąco i odprężająco. KUPIĘ PONOWNIE.




Eco Hysteria, czekoladowe masło do ciała CHOCO-CHIKA - recenzja tutaj (klik). Masło pięknie pachnie, świetnie nawilża i działa ujędrniająco. Jendak w moim przypadku jest trochę zbyt mało wydajne w stosunku do ceny. Swoje masło dostałam w ramach współpracy, ale sama NIE KUPIĘ.

Cien, nawilżający krem do rąk - przeciętnie nawilża, lekko wygładza. Nie jest to silne działanie, dla moich bardzo suchych dłoni nie wystarczy. Przeszkadzało mi w nim to, że zostawiał uczucie klejących się dłoni. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Garnier, płyn micelarny 3w1 - recenzja tutaj (klik). Fajny płyn micelarny. Nie podrażnia nawet wrażliwych oczu, nie uczula. Dobrze zmywa makijaż twarzy, ale przy mocniejszym makijażu oczu trzeba mu dać trochę czasu. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Coloris, Velvetic, Łagodny krem do depilacji miejsc wrażliwych

Depilacja to temat zawsze aktualny. Każda z Nas chciałaby mieć gładką skórę pozbawioną zbędnego owłosienia i to w jak najmniej bolesny sposób. Są osoby bardzo wrażliwe na ból, które nie zdecydują się na depilator, plastry z woskiem czy inne nieco nieprzyjemne zabiegi. Właśnie dla takich osób są kremy do depilacji, które całkowicie bezboleśnie mają usuwać włosy. Ale czy rzeczywiście to robią?

Przetestowałam na sobie wiele kremów do depilacji. Dzisiaj opowiem o łagodnym kremie do depilacji miejsc wrażliwych Velvetic z firmy Coloris. Krem ma mieć delikatny kwiatowy zapach. Zawiera kolagen, elastynę i allantoinę.





OPAKOWANIE
Kartonowe opakowanie z motywem nagiej pani, która ma przepiękną i gładką skórę. Na opakowaniu znajdują się informacje o produkcie, skład i dane producenta. W środku znajduje się zestaw do depilacji: tubka z kremem, szpatułka i ulotka informacyjna.





ZAPACH
Lekka kwiatowa nuta zapachowa jest wyczuwalna, jednak nie jest to dominujący zapach. Niestety krem pachnie typowo jak kremy do depilacji i jest to zapach charakterystyczny, niezbyt przyjemny.


KONSYSTENCJA
Krem jest biały, niezbyt gęsty, ale też nie jest rzadki. Dobrze się rozsmarowuje, nie spływa z dłoni podczas aplikacji.




POJEMNOŚĆ
100 ml

CENA
około 6-7 zł


DZIAŁANIE
Od producenta:
Łagodny krem o unikalnej recepturze przeznaczony do depilacji miejsc szczególnie wrażliwych jak pachy i okolice bikini. Delikatnie i skutecznie usuwa zbędne owłosienie. Działa wyjątkowo łagodnie, bardzo dokładnie usuwając nawet najkrótsze włoski. Aby zminimalizować ryzyko podrażnień krem zawiera bogaty zestaw substancji łagodzących, nawilżających i zmiękczających.
Skóra po zabiegu staje się gładka i miękka jak po doskonałym peelingu. Delikatny kwiatowy
zapach daje poczucie relaksu i odprężenia.


Skład



MOJA OPINIA...
Krem ma ładne opakowanie. Standardowo tubka z kremem, szpatułka i ulotka zapakowane są w kartonik. Tubka jest dość miękka, nie ma problemu z wydobyciem kremu. Otwór, przez który wyciskamy krem jest na tyle mały, że nie ma obaw przed wyciśnięciem zbyt dużej ilości produktu. Szpatułka jest porządna, dobrze wyprofilowana i na tyle "ostra", że z łatwością usuwa włosy.
Zapach nie należy do najprzyjemniejszych. Kwiatowy aromat jest trochę wyczuwalny, jednak zdecydowanie dominuje zapach charakterystyczny dla kremów do depilacji. Jest silny i wyczuwalny przez jakiś czas po depilacji.
Konsystencja jest idealna, niezbyt gęsta, ale też nie rzadka. Łatwo się rozprowadza.
Krem po około 7-8 minutach zaczyna powoli wysychać, do czego dopuścić nie można. Trzeba na to zwrócić uwagę, bo producent pisze, że czas oczekiwania po nałożeniu kremu to 5-10 minut. Nie radzę czekać do tych 10.
Krem dobrze poradzi sobie z delikatnymi, małymi włoskami np. na rękach. Sprawdzi się też do wyjątkowo wrażliwych miejsc skóry twarzy, np. przy depilacji wąsika. Przy depilacji pach będzie dobry, ale tylko jeżeli włoski są krótkie i delikatne. W przypadku nóg krem usuwał włoski, ale nie wszystkie. Te małe, delikatne tak, ale te nieco grubsze już były dla niego zbyt dużym wyzwaniem. Efekt był taki, że niestety musiałam wszystko poprawiać maszynką, bo po prostu było niewydepilowane. W przypadku okolic bikini sprawa wygląda tak samo - delikatne włoski usunie, ale troszkę grubszych już nie ruszy. Krem nie podrażnia, nie uczula, nie wywołuje reakcji alergicznych. Dobry do wrażliwych miejsc naszego ciała, ale tylko jeżeli macie delikatne włoski. Jeżeli jesteście (nie)szczęśliwymi posiadaczkami mocniejszego, grubszego owłosienia to niestety ten krem nie da sobie rady.
Ja jednak wolę maszynki do golenia lub depilator. Kremy nie są dla mnie, moje zbędne owłosienie jest zbyt mocne na tego typu produkty.



Fakt otrzymania kosmetyku do testów od firmy Coloris nie wpłynął na moją opinię.


piątek, 19 grudnia 2014

Zakupy kosmetyczne :) | Rossmann | Lidl | Biedronka

Cześć :)


Zakupy przedświąteczne to zło! :D Szukając prezentów dla bliskich nie jestem w stanie powstrzymać się przed zakupem kilku drobiazgów dla siebie. No bo przecież idą Święta, a ja byłam taka grzeczna cały rok to mi się należy, prawda? :)
Powiedzcie, że też tak macie i uratujcie mnie od wyrzutów sumienia ! :)


A teraz przechodzę już do tego co kupiłam. Kilka pielęgnacyjnych kosmetyków i coś z kolorówki. Najpierw pielęgnacja. Kończy mi się szampon do codziennego używania i wybrałam sobie tym razem Garnier Fructis, Color Resist Szampon do włosów farbowanych i z pasemkami. Pachnie pięknie - owocowo, tak jak wszystkie Fructisy. Jest to gęsty, biały szampon - zobaczymy czy nie będzie obciążał moich cienkich włosów. Cena: 9,99 zł/400 ml , Rossmann.

Pozostając dalej w temacie włosów - odżywka. Będąc z mamą na zakupach w Lidlu wrzuciłam do koszyka odżywkę z prowitaminą do włosów suchych i zniszczonych z firmy Cien. Miałam kiedyś odżywkę z Cien i byłam zadowolona. Ciekawe czy ta sprawdzi się równie dobrze. Cena: 5,99 zł/300 ml , Lidl.

Ostatnia pozycja to dezodorant. Najczęściej wybieram te w kulce, ale tym razem dla odmiany wzięłam spray. Z Isany nie miałam jeszcze żadnego dezodorantu, więc postanowiłam wypróbować (zwłaszcza, że cena niewielka). Wybrałam Isana, dezodorant w sprayu EXOTIC, który rzeczywiście pachnie egzotycznymi owocami. Cena: 3,50 zł/150 ml , Rossmann.





A teraz moje zachcianki biedronkowe :) Od dwóch dni (jeśli się nie mylę) w Biedronkach dostępna jest nowa oferta kosmetyków do makijażu firmy Bebeauty. Można kupić m.in. pudry, lakiery do paznokci, zestaw do brwi, tusze do rzęs, pomadki, cienie w kremie, masełka do ust, bazy pod makijaż... Ja wybrałam sobie matową pomadkę do ust nr 06. Jest to kolor nude, ale nieco ciemniejszy, z domieszką beżu. Moją uwagę zwróciły satynowe cienie w musie. Dostępne były w trzech kolorach, ja wybrałam cielisty odcień. I ostatni już kosmetyk to masełko do ust 'Słodkie toffi', które jest bardzo gęste i ślicznie słodko pachnie. Dostępna była też wersja malinowa.
Ceny: pomadka- 8,99 zł, cień w musie- 6,99 zł, masełko do ust- 5,99 zł. Wszystko dostępne w Biedronkach.


czwartek, 18 grudnia 2014

Laura Conti 'Tip Top' Odżywka do paznokci z diamentowym pyłem

Witajcie :)


Nie pamiętam czy kiedyś wspominałam, że moje paznokcie są z natury dosyć mocne, ale kiedy osiągną pewną długość to niestety łamią się. Oczywiście zdarzają się gorsze momenty, głównie kiedy maluję paznokcie kolorowymi lakierami i nie daje im od nich odpocząć nawet na chwilę. Wtedy ratują mnie odżywki. Przetestowałam już różne, z różnych firm. Ostatnio używam odżywki z firmy Coloris, Laura Conti, Tip Top Odżywka do paznokci z diamentowym pyłem.






OPAKOWANIE
Odżywka zapakowana jest w kartonowe pudełeczko z opisem produktu i składem. Sama odżywka ma ładne, proste, prostokątne opakowanie. Buteleczka jest szklana, całkowicie przezroczysta, więc widać jaki jest poziom zużycia. Pędzelek jest dość długi, gęsty i zbity, ale wąski. Wygodnie się nim maluje.





ZAPACH
Ostry i nieprzyjemny, taki jak każdego lakieru :)

KONSYSTENCJA
Odżywka nie jest zbyt gęsta, więc można bez problemu nałożyć cienką warstwę. Nie jest też zbyt lejąca i rzadka, dla mnie jest idealna.

POJEMNOŚĆ
12 ml

CENA
około 7-8 zł


DZIAŁANIE
Od producenta:
Diamentowy pył – twardość i brylantowy blask paznokci. Zwiększenie trwałości powłoki lakieru kolorowegoPreparat z diamentowym pyłem maksymalnie utwardza i wzmacnia płytkę paznokciową. Poprawia jakość i trwałość lakieru na paznokciach nadając im tym samym dodatkową ochronę. Użyty jako top coat nadaje niepowtarzalny blask, ożywia kolor oraz zapobiega odpryskiwaniu.

Skład:
Skład: Butyl Acetate, Ethyl Acetate, Nitrocellulose, Phtalic Anhydride/Trimelltic Anhydride/Glycols Copolymer, Acetyl Tributyl Citrate, Isopropyl Alcohol, Acrylates Copolymer, Stearalconium Hectorite, Camphor, Citric Acid, Diamond Powder, Benzophenone 3, Etocrylene, [+/-] Mica; C.I.77891; C.I.60725.



Tak wyglądają paznokcie z odżywką (jak lakier bezbarwny z drobnym srebrnym pyłkiem, którego niestety nie widać).




MOJA OPINIA...
Odżywka ma proste, ale praktyczne opakowanie - całkowicie przezroczyste, dzięki temu łatwo można kontrolować zużycie produktu.
Pędzelek jest długi, gęsty, ale dosyć wąski. Nie przeszkadza to w malowaniu paznokci. Nie tworzy smug, łatwo się rozprowadza.
Odżywkę można stosować samodzielnie (2 warstwy) lub jako lakier nawierzchniowy na kolorowy lakier (1 warstwa). Odżywka ma w sobie srebrny pyłek, bardzo drobny i delikatny. Wygląda ślicznie na paznokciu, nadaje subtelny połysk.
Odżywka sprawdziła się całkiem nieźle. Po dłuższym stosowaniu zauważyłam, że paznokcie są mocniejsze, a płytka paznokci stała się grubsza. W trakcie stosowania tej odżywki nie złamał mi się żaden paznokieć, ewidentnie są one mocniejsze i twardsze. Nie zauważyłam szybszego wzrostu paznokci. Solo na paznokciach odżywka utrzymuje się około 3 dni, a nałożona na kolorowy lakier przedłuża jego trwałość o 1-2 dni. Mogę polecić tą odżywkę, która dobrze wzmacnia i pogrubia płytkę paznokci przez co mniej się one łamią i rozdwajają.



Fakt otrzymania kosmetyku do testów od firmy Coloris nie wpłynął moją opinię.

wtorek, 16 grudnia 2014

Czy jesteś statystyczną Polką?

Przeglądając "Internety" natknęłam się na bardzo ciekawe zestawienie. O statystykach nie trzeba dużo mówić, dobrze wiemy jak to jest: przeciętnie kobieta w swoim życiu rodzi 1,3 dziecka i każdy statystyczny Polak posiada 2/3 psa...
Czasami jednak warto przyjrzeć się statystykom, chociażby dla śmiechu ;) Dzisiaj o statystycznej Polce i kwestiach modowo-urodowych.




Zródło - pantofelek.pl


U mnie to wygląda inaczej, więc nie jestem statystyczną Polką...
Jeśli nie liczyć butów do jazdy konnej, to posiadam 7 par butów. Kiedyś byłam butoholiczką (jeszcze za nastoletnich czasów, które swoją drogą były wcale nie tak dawno) i miałam ich naprawdę pokaźną ilość. Obecnie już mi przeszło z czego bardzo się cieszę. Butoholizm przeszedł na moją młodszą siostrę.

Mam 8 par spodni, więc jestem całkiem blisko statystycznej Polki :)

Torebek mam 5, ale muszę przyznać, że najczęściej używam tylko jednej. Jak się przyzwyczaję do torebki (i ją polubię) to noszę ją tak długo aż osiągnie stan naturalnego rozkładu :D

Sukienek mam 6 i dla mnie jest to naprawdę sporo. Rzadko noszę sukienki, jestem zdecydowanie fanką spodni. Ale na jakieś ważniejsze okazje - obowiązkowo sukienka.

Spódniczek mam jeszcze mniej niż sukienek, bo tylko 3.

Mam 2 flakony perfum. W kwestii zapachu raczej nie eksperymentuję, mam dwa swoje ulubione zapachy i jestem im wierna.

Szminek mam pierdyliard :D A tak na poważnie to nawet tego nie zliczę i wstyd się przyznawać. Szminki, pomadki, błyszczyki - jestem szminkoholiczką i co tam :D


A jak jest u Was? Jesteście statystycznymi Polkami czy odbiegacie od statystyk?

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Coloris, Laura Conti, Serum do stóp 'Totalna regeneracja'

Cześć :)


Moje stopy nie mają ze mną łatwo. Często o nich zapominam i pomijam je w codziennej pielęgnacji ciała. Dopiero zbliżające się lato i coraz lżejsze obuwie przypomina, że o stopy warto zadbać, aby pięknie się prezentowały. Ale nie tylko latem warto to robić. Jesienią i zimną nasze stopy męczą się w grubych skarpetkach i ciężkich butach, warto o nie zadbać.


Serum do stóp 'Totalna regeneracja' Laura Conti stosowałam przez kilka tygodni każdego dnia, wieczorem. Jestem bardzo zadowolona z obecnego stanu moich stóp :)




OPAKOWANIE
Biała tubka z granatowymi elementami. Tubka jest miękka, więc nie ma problemu z wydobyciem kosmetyku. W razie potrzeby z łatwością będzie można ją rozciąć żeby wydobyć resztki serum. Opakowanie stojące na zakrętce, dzięki temu krem sukcesywnie opada w dół i łatwo go wydobyć. Zamknięcie na "klik", porządne, nie otworzy się samo w kosmetyczce w czasie podróży.





Otwór, przez który wydobywamy produkt jest dość mały, więc nie ma obaw, że wciśniemy go za dużo.



ZAPACH
Zapach jest specyficzny i trudny do określenia. Czuć w nim jakąś dziwną mentolowo-miętową nutę, ale to nie jedyne składowe tego zapachu. Trudno go określić. Nie jest zachwycający i mi się nie podoba, ale na szczęście dość szybko się ulatnia.


KONSYSTENCJA
Serum jest gęste, ale łatwo się rozprowadza. Ma postać białego, dość treściwego kremu. Stosunkowo szybko się wchłania.





POJEMNOŚĆ
75 ml

CENA
8-10 zł


DZIAŁANIE
Od producenta:
Krem do pielęgnacji suchej i szorstkiej skóry stóp. Intensywnie odżywia, zmiękcza, oczyszcza, działa profilaktycznie przeciwzapalnie i przeciwgrzybicznie, odświeża. Dodatek ozonowanej oliwki z oliwek koi podrażnienia. Regularne stosowanie zapobiega pękaniu skóry pięt. Zawarte w preparacie olejki lawendowy oraz z drzewa herbacianego przyjemnie odświeżają, relaksują zmęczone stopy. Zapobiega powstawaniu przykrego zapachu oraz infekcjom grzybiczym skóry.
Widocznie wygładza, zmiękcza i uelastycznia skórę. Niweluje suchość i szorstkość naskórka. Skóra stóp staje się satynowo gładka i miękka.
Polecany również do pielęgnacji szorstkiej skóry kolan i łokci.

Skład:




MOJA OPINIA...
Opakowanie jest proste, ładne. Tubka jest miękka, dzięki temu łatwo można wycisnąć produkt. Opakowanie jest białe, nieprzezroczyste, więc nie możemy zobaczyć ile produktu znajduje się w środku. Dzięki miękkości tubki można dotykiem wyczuć stopień zużycia.
Zapach jest specyficzny i trudny do określenia. Nie należy do przyjemnych. Mi nie przypadł do gustu, ale plusem jest fakt, że dość szybko wietrzeje.
Konsystencja kremu jest bardzo przyjemna: gęsta, ale z łatwością rozprowadza się na skórze. Wchłania się stosunkowo szybko i nie zostawia tłustej warstwy na skórze.
Działanie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło! To serum naprawdę świetnie działa. Ja mam skórę stóp bardzo suchą, szczególnie na piętach często pękającą. Serum dobrze nawilża, ale nie to jest najlepsze w jego działaniu. Wspaniale zmiękcza nawet mocno stwardniałą skórę. Stopy są przyjemne w dotyku, skóra bardziej miękka. Skończyły się moje problemy z pękającą skórą na piętach. Serum działa na stopy relaksująco. Działanie jest trochę podobne do dezodorantów do stóp. Działa relaksująco i odświeżająco. Ozonowa oliwa z oliwek koi podrażnienia i nawilża. W składzie na 8 miejscu jest też mocznik, który zmiękcza naskórek. Olej ze słodkich migdałów nawilża i zmiękcza. Kamfora i mentol dają uczucie lekkiego chłodku, odprężenia i orzeźwienia po męczącym dniu :) Skład może nie jest najbardziej naturalny, ale jak najbardziej do zaakceptowania. Działanie bardzo dobre, cena niska, serdecznie polecam :)



Fakt otrzymania kosmetyku do testów od firmy Coloris nie wpłynął na moją opinię.





piątek, 12 grudnia 2014

Balsam ochronny o zapachu mleczka kokosowego

Cześć :)


Jesień i zima to czas kiedy cała nasza skóra staje się bardziej sucha. Zimne powietrze, wiatr, mróz i suche ogrzewane powietrze w pomieszczeniach nie wypływają dobrze na nawilżenie skóry. Wyjątkowo narażone na czynniki zewnętrzne są nasze usta. Mogą się przesuszać, pękać, pierzchnąć... W zimnych porach roku pomadki ochronne do ust to obowiązkowy kosmetyk. Dlatego właśnie dzisiaj będzie o pomadce ochronnej, a konkretnie przedstawię Deserowy balsam do ust 'Zero Calorie' Laura Conti produkowany przez firmę Coloris.





Opakowanie
Sztyft znajduje się żółto-przezroczystym opakowaniu. Na zatyczce kolorowe napisy informują o produkcie: z jakiej firmy i serii pochodzi oraz jaka jest wersja zapachowa.
Pomadka oryginalnie zapakowana jest w kartonowe opakowanie zabezpieczające sztyft przed ciekawskimi klientami :) To świetne rozwiązanie, dzięki któremu mamy pewność, że nasza pomadka nie została wcześniej otwarta i wypróbowana. Kartonik jest niebiesko-biały z brązowymi napisami. Z tyłu informacje o produkcie i jego skład.


Zapach
To kwestia wyboru. Można wybierać spośród kilku wariantów: mleczko kokosowe,miętowa czekolada, guma do żucia, deser panna cotta, mleczko miodowe i oliwkowe ciasteczka.
Ja mam wersję mleczko kokosowe i muszę przyznać, że zapach jest bardzo ładny. To połączenie mleka z delikatnym, słodkim kokosem. Zapach nie jest sztuczny. Jest delikatny, subtelny.


Konsystencja
Sztyft jest biały (jak na mleko i kokosa przystało ;) ) i dość miękki. Nie jest zbyt miękki, nie łamie się podczas użytkowania. Gładko rozprowadza się na ustach, zostawia przyjemną ochronną warstwę. Nadaje ustom połysk, jest to subtelna perła, ale naprawdę ładna i bardzo delikatna.




Pojemność 4,8 g

Cena 4-5 zł


Działanie
Od producenta:
Wyjątkowo aromatyczny, a zarazem o wysokich walorach pielęgnacyjno - odżywczych ochronny balsam do ust. Bogata formuła oparta o wosk mikrokrystaliczny i doskonałej jakości emollienty wzbogacona pantenolem i allantoiną oraz kompleksem witaminowym utrzymuje usta w perfekcyjnej kondycji, pielęgnując i jednocześnie chroniąc. Znakomicie zabezpiecza delikatny naskórek ust przed utratą wilgotności i jędrności. Błyskawicznie przynosi ulgę spierzchniętymi przesuszonym ustom, a wspaniały aromat zachęca do częstego korzystania.

Skład



Moja opinia...
Balsam ma ładne, proste opakowanie. Niestety zatyczka delikatnie pękła. Absolutnie nie utrudnia to zamykania, więc nic się nie stało. Warto jednak uważać na opakowanie.
Sztyft jest biały i dość miękki. Przyjemnie rozprowadza się na ustach, na których tworzy lekko perłową warstwę. Ładnie to wygląda, nie jest to nachalny perłowy blask. Warstwa ochronna utrzymuje się na ustach około 2 godzin, więc całkiem niezły wynik.
Pomadka ładnie pachnie. Nie jest to bardzo intensywny i oszałamiający zapach. Delikatny aromat, połączenie mleka i słodkiego kokosa. Smak jest delikatnie wyczuwalny. Na szczęście nie jest to żaden sztuczny i chemiczny posmak. Można wyczuć bardzo delikatny, słodki kokosowy smak.
Właściwości pielęgnacyjne są dobre. Balsam ładnie nawilża, natłuszcza i tworzy na ustach miłą warstwę ochronną, która utrzymuje się przez jakiś czas na ustach. Usta są zabezpieczone przed wiatrem i zimnem. Nie przesuszają się, nie pierzchną, nie pękają. Dobra pomadka: nawilża, natłuszcza, chroni przed czynnikami atmosferycznymi. Dodatkowo cena niewielka, więc warto wypróbować.

Z kosmetykami firmy Coloris można zapoznać się tutaj (klik).


Fakt otrzymania kosmetyku do testów nie wpłynął na moją opinię.

środa, 10 grudnia 2014

Nowość z Lovely - Sculpting Powder

Witam serdecznie :)


Podczas ostatniej promocji w Rossmannie kiedy można było kupić jeden produkt z kolorówki i dostać drugi gratis, w moje ręce wpadła nowość - Lovely, Sculpting Powder. Jest to trzyczęściowy zestaw pudrów do modelowania twarzy. Mamy tutaj bronzer, który ma nadawać naszej skórze opalenizny, transparentny matowy puder oraz rozświetlacz.





Opakowanie to duży dysk podzielony na 3 części : bronzer, matowy puder i rozświetlacz. Opakowanie jest przezroczyste, więc dokładnie widać kolory bez otwierania. Z tyłu opakowania jest instrukcja i obrazek jak nakładać poszczególne pudry.





Konsystencja pudrów jest zróżnicowana. Bronzer i matowy puder są dość suche i nieco pylą przy nabieraniu ich pędzlem i nakładaniu na twarz. Natomiast rozświetlacz jest zaskakująco miękki. Oczywiście jest to pudrowy produkt, ale ma w sobie trochę kremowej konsystencji.


Kolorystyka, pigmentacja - najsłabszy pigment ma matowy puder, który jest praktycznie transparentny. Moim zdaniem to dobrze, bo nie będzie zmieniał nam ani odcienia podkładu ani odcienia skóry. Dobrze się dopasowuje do skóry, nie tworzy maski, wygląda naturalnie. Bronzer ma dobrą pigmentację i trzeba uważać żeby nie narobić sobie nim plam. Zauważyłam w nim ciepłe, nico rudo-pomarańczowe tony. Na pewno dobry będzie dla osób o ciepłym typie urody. Ale jeżeli jesteście bladziochami, macie zimny typ urody lub po prostu nie chcecie ciepłego odcienia bronzera - nie martwcie się! Podczas rozcierania bronzer traci na swojej rudości i jest bardziej chłodny. Moja rada jest taka : nakładać bardzo niewielką ilość i dokładnie rozcierać - wtedy ciepłe tony ograniczone są do minimum.
Co do rozświetlacza - jest to chyba najlepiej napigmentowany produkt z całej trójki. To puder rozświetlający o lekko morelowym odcieniu. Pięknie lśni, tworzy śliczną taflę wody na policzku. Jest to jednak konkretny błysk i efekt dość widoczny. Jeżeli zależy Wam na delikatnym, subtelnym efekcie to zdecydowanie uważajcie na ilość nakładanego produktu.




Pojemność 15 g

Cena 15-16 zł


Działanie
Od producenta:

Odcień Matte pozwala na perfekcyjne wykończenie i wygładzenie niedoskonałości cery. Doskonale utrwala makijaż przy zachowaniu naturalnego wyglądu. Odcień Sun wyrównuje kontur twarzy i podkreśla opaleniznę. Odcień Shine rozświetla skórę nadając jej blasku
Puder Sculpting nie zatyka porów, pozwala skórze oddychać i w naturalny sposób chroni przed promieniowaniem UV. Odpowiedni dla każdego rodzaju cery.


Moja opinia...
Puder ma dość solidne opakowanie, mimo tego że jest plastikowe. Wieczko jest przezroczyste, więc nawet bez otwierania zobaczymy kolory jakie znajdują się w środku. Produkt podzielony jest na 3 części. Niestety środkowy, matowy puder dość trudno nabrać na pędzel jeżeli jest on duży (jak to pędzel do pudru). Zahaczamy przy okazji o krawędzie pozostałych kolorów...
Pudry nakłada się z łatwością. Matowy i bronzer są suche, więc mogą leciutko pylić przy nakładaniu. Rozświetlacz jest nieco bardziej kremowy, więc miękko się nakłada.
Puder matowy jest transparentny, ładnie wygląda na twarzy, nie tworzy sztucznego efektu maski. Nie jest to wybitny produkt pod względem matu. Utrzyma go 3-4 godziny, potem trzeba poprawić makijaż.
Bronzer ma dobrą pigmentację i wystarczy naprawdę odrobina produktu. Ma trochę ciepłych, tonów, których można się pozbyć przez trochę mocniejsze roztarcie kosmetyku. Ja tak robię i jako osoba z bardzo jasną karnacją jestem zadowolona. Bronzer ładnie konturuje, modeluje twarz, można nim osiągnąć ładny i naturalny efekt. Utrzymuje się około 6 godzin, potem zaczyna tracić na wyrazistości i lekko się ścierać. Ważne , że nie schodzi pozostawiając plamy w niektórych miejscach. Schodzi bardzo równomiernie, po prostu blednie - mimo to nadal wygląda to dość estetycznie.
Rozświetlacz ma morelowy odcień. Jest to kosmetyk o troszkę bardziej kremowej konsystencji. Łatwo się nakłada i rozciera. Ma dużo bardzo drobno zmielonych drobinek i daje konkretny efekt rozświetlenia, takiej zdrowej i świeżej cery, Jest to ładny efekt tafli wody. Rozświetlacz ma najlepszą trwałość - około 8 godzin. Po tym czasie zachowuje się podobnie do bronzera - zaczyna blednąć, ale w bardzo estetyczny i naturalny sposób.




Takie trio jest bardzo fajnym rozwiązaniem jeżeli zależy Wam na tym żeby nie mieć dużej ilości kosmetyków lub macie ograniczone miejsce w kosmetyczce. Jakoś i trwałość produktów jest dość dobra. Pigmentacja zaskakująco dobra (bronzer i rozświetlacz), matowy puder jest transparentny. Wypróbować warto, za 15 zł mieć 3 niezłej jakości pudry - uważam, że to całkiem fajna sprawa :)

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Aktualizacja włosowa: długość włosów, aktualna pielęgnacja, cele :)

Cześć dziewczyny!

Dawno nie robiłam aktualizacji włosowej. Moje włosy podrosły, to największy plus. Na razie nie stosowałam żadnej wcierki ani suplementów przyspieszających porost włosów, od dziś mam zamiar zacząć stosować kurację z Joanny, z serii Rzepa (pisałam Wam o niej wczoraj w poście zakupowym). Walczę z puszeniem się włosów. Pierwsze małe sukcesy już się pojawiły, a to za sprawą olejowania. Nigdy nie mogłam się do tego przekonać, bo nie lubię konsystencji oleju. Przemogłam się i olejuję :) Nie tak często jak powinnam, ale raz na tydzień na pewno :)


Zacznę od początku. Nawilżający szampon z Balea używam zamiennie z płynem do higieny intymnej Facelle (wersja sensitive).
O szamponie Balea pisałam tutaj (klik). Płyn Facelle jest delikatniejszy, nie zawiera SLSów ani SLeSów. Słabiej się pieni, dlatego muszę go użyć więcej do umycia moich długich włosów. Delikatnie myje, nie obciąża, włosy są miękkie i nie plączą się.





Codzienne odżywianie włosów wygląda u mnie bardzo skromnie. Używam balsamu z Mrs. Potter's 'Odbudowa i nawilżanie' z aloesem i jedwabiem. To bardzo lekki, dość rzadki balsam. Średnio nawilża, lekko wygładza, pomaga rozczesać włosy. Nie jest to coś z czego jestem zachwycona, ale do codziennego stosowania może być. Na końce nakładam mleczko z Balea, również z serii nawilżającej z mango i aloesem - pisałam o nim tutaj (klik). Bardzo dobrze nawilża, wygładza, zabezpiecza przed rozdwajaniem się końców. Dodatkowo pięknie pachnie. Koniecznie wypróbujcie jeżeli macie dostęp do kosmetyków Balea.





Dwa razy w tygodniu nakładam maskę. Zazwyczaj jest to L'Biotica Biovax, intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych. Bardzo dobra, mocno nawilżająca i odżywcza maska. Wygładza włosy, są one bardzo lśniące. Muszę uważać i nie trzymać jej na włosach dłużej niż 15-20 minut, bo obciąża moje cienkie włosy. Raz na dwa tygodnie używam maskę Kallos, Latte. Jest to maska proteinowa, a moje włosy nie lubią dużej ilości protein. Maska stosowana raz na dwa tygodnie daje świetny efekt - włosy są miękkie, nawilżone, dociążone, błyszczące.





Olejowanie włosów to dla mnie świeża sprawa :) Dopiero zaczynam. Robię to raz na tydzień chociaż zdecydowanie powinnam częściej. Jeszcze nie wiem co lubią moje włosy (poza olejkiem ze słodkich migdałów, który wypróbowałam), więc wybrałam najbezpieczniejszą metodę - gotowe mieszanki kilku olejków. Olejek pielęgnujący dla dzieci Babydream i produkt, który znalazłam w pudełeczku Shinybox wygranym u BlondeChemist - Joanna, Oleje Świata, olejek do twarzy i ciała z olejkiem makadamia. Na razie nie będę się wypowiadać na temat efektów olejowania, bo tak jak wspominałam, to u mnie całkiem świeża sprawa. Na razie zauważyłam tylko lepsze nawilżenie, więcej blasku i fakt, że włosy minimalnie mniej się puszą.





A tak aktualnie wyglądają moje włosy :)



Niestety nie miałam możliwości zrobić zdjęcia w naturalnym świetle. Teraz tak szybko robi się ciemno... :( Kolor nie jest dobrze oddany, ale nie o kolor najbardziej tutaj chodzi. Widzicie jakie są długie, na górze bardziej gładkie, na dole lekko się falują i puszą. Z tym puszeniem walczę i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.

Długość włosów (od czubka do najdłuższego włosa) : 56 cm
Objętość kucyka : 9 cm

Moje cele : długość ok. 65 cm, zmniejszyć puszenie się włosów, lekko podkreślić fale.

Jeżeli jesteście zaciekawione moją pielęgnacją i chciałybyście poczytać recenzję któregoś z kosmetyków bądź macie jakieś pytnia/sugestie/ cokolwiek - piszcie :)

niedziela, 7 grudnia 2014

Zakupy :)

Witam serdecznie :)


W ostatnim tygodniu kupiłam kilka kosmetyków i dlatego dzisiaj zapraszam Was na post zakupowy. Mam nadzieję, że lubicie takie posty :)




Kosmetyki są z dwóch kategorii : włosy i twarz. Wszystko z pielęgnacji (nie kupuję ostatnio nic z kolorówki, zużywam to co mam). Zacznę może od włosów. Joanna, seria Argan Oil, serum do końcówek włosów. Miałam kiedyś odżywkę z tej serii i była całkiem niezła. Serum ma 50 ml i kosztowało 7 zł. Dalej mamy znowu Joannę, tym razem seria Rzepa, kuracja wzmacniająca do włosów przetłuszczających się i skłonnych do wypadania. To mój ulubieniec, recenzja tutaj (klik). U mnie tak kuracja daje dobre efekty odnośnie przyspieszenia porostu włosów, sprawia że są mocniejsze i mniej się przetłuszczają. Za 100 ml produktu zapłaciłam 8,50 zł. I ostatnia rzecz też jest z Joanny :D seria Naturia i jest to szampon z miodem i cytryną, który kupiłam do stosowania jako szampon oczyszczający raz na tydzień. Szampon o pojemności 300 ml kosztował 4 zł. Wszystkie kosmetyki są z Joanny, ale to było całkiem niezamierzone. Fakt faktem, bardzo pasują mi kosmetyki tej firmy przeznaczone do włosów.





A teraz pielęgnacja twarzy. Lubię kremy pod oczy z Ziaji, tym razem skusiłam się na pietruszkowy krem pod oczy i na powieki przeciw zmarszczkom. Cena była świetna, bo za 15 ml kremu zapłaciłam 5 zł. Następnie Garnier, seria Hydra Adapt , krem-eliksir do cery normalnej i delikatnej. Krem ma spf 20, więc całkiem przyzwoicie. Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi, pojemność 50 ml kosztowała 15-16 zł. Coś delikatnego do mycia twarzy co zastąpi mój prawie zdenkowany krem-żel z Biedronki. Padło na Alterra, emulsja oczyszczająca BIO-Granat , za 125 ml kosmetyku płaciłam 6-7 zł. I ostatnia rzecz do coś do demakijażu. Postanowiłam chwilowo zdradzić płyny micelarne, na rzecz tej nowości z Ziaji. Jest to Ziaja, de-makijaż, mleczko micelarne nawilżające przeznaczone do skóry suchej i mocnego makijażu. Pojemność 200 ml, a cena to około 8 zł.




To już wszystko co ostatnio kupiłam. A jak u Was? Szalejecie z zakupami czy nic Was nie kusi? :)

piątek, 5 grudnia 2014

Balea, Nawilżający szampon 'Mango i aloes'

Cześć dziewczyny :)

Kosmetyki Balea pewnie kuszą niejedną z nas. I słusznie, bo są tanie, dobre i przepięknie pachną. Jakiś czas temu dostałam od chłopaka kilka kosmetyków z tej firmy, między innymi szampon nawilżający 'Mango i aloes', na którego recenzję Was dzisiaj zapraszam.





Opakowanie to biała butelka z pomarańczowym zamknięciem. Na etykiecie widzimy blondwłosą panią z pięknymi falowanymi włosami. Poniżej kuszący owoc mango i aloes. Z tyłu informacje o produkcie i skład. Niestety w języku niemieckim. Zamknięcie jest "na klik", solidne. Nie ma obaw, że samo się otworzy w podróży.




Otwór jest niewielki, więc możemy spokojnie wydobyć odpowiednią ilość szamponu. Nigdy nie zdarzyło mi się wylać go więcej niż potrzebowałam.


Zapach jest intensywny, słodki. Bardzo owocowy. Zdecydowanie czuć w nim głównie mango. Piękny zapach, który przez jakiś czas utrzymuje się na włosach.

Konsystencja tego szamponu nie jest ciężka, ale nie jest to też lekki przezroczysty szampon. Jak widać na zdjęciu (zaznaczyłam kółeczkiem, bo jakoś słabo wyszło :) ) szampon ma bardzo leciutkie perłowe zabarwienie.




Pojemność 300 ml

Cena to około 5-6 zł (w przeliczeniu).


Działanie
Od producenta:
Specjalna formuła z ekstraktu mango i aloesu zapewnia włosom i skórze głowy odpowiednią wilgotność. Zawiera kompleks witamin B3 i prowitaminy B5. Szczególnie łagodna formuła bez silikonów. Testowany dermatologicznie.

Skład:


Moja opinia...
Szampon ma ładne i wygodne opakowanie, które nie wyślizguje się z mokrych rąk pod prysznicem. Jedyny minus to fakt, że opakowanie nie jest w żadnym stopniu przezroczyste, więc nie można zobaczyć jaki jest poziom zużycia.
Piękny zapach jest niewątpliwym plusem tego kosmetyku. Szampon pachnie przepięknie dojrzałym, soczystym mango. Ten zapach to kwintesencja słodkiego owocowego aromatu. Utrzymuje się przez kilka godzin na włosach.
Szampon zawiera SLeS, ale przyznam szczerze , że w moim odczuciu jest dość delikatny. Ja mam teraz bardzo podrażnioną skórę głowy, a ten szampon nie wywołuje dodatkowych podrażnień, nie powoduje pieczenia, szczypania i swędzenia. Nie plącze włosów. Po umyciu są miękkie i delikatne, jak włosy dziecka. Czy nawilżanie jest odczuwalne? W niewielkim stopniu tak, ale nie nastawiałam się na duże efekty, bo to tylko szampon - mamy go na włosach przez chwilę. Mimo swojej lekko perłowej konsystencji nie zauważyłam żeby obciążał włosy czy przyspieszał ich przetłuszczanie. Szampon jest bardzo wydajny, wystarczy niewielka ilość do umycia włosów. Ja go bardzo polubiłam i z chęcią wypróbowałabym inne szampony Balea :)

środa, 3 grudnia 2014

Wyniki rozdania !

Cześć :)

Dzisiaj post, na który pewnie czekacie niecierpliwie. Wyniki rozdania.

Zanim ogłoszę zwycięzcę chcę napisać jeszcze kilka słów.

Bardzo serdecznie dziękuję każdemu za udział w rozdaniu. Cieszę się z każdego zgłoszenia. Jednocześnie jest mi smutno, że mogę nagrodzić tylko jedną osobę. Ale pocieszam się tym, że będzie jeszcze dużo innych rozdań i każdy będzie miał szansę na wygraną.

Dziękuję za Wasze odpowiedzi na pytanie o ulubioną porę roku. W odpowiedziach pojawiły się wszystkie : wiosna, lato, jesień i zima. Każda jest piękna, bo każda ma swój niepowtarzalny urok.


BARDZO WAŻNE : muszę o tym powiedzieć, ponieważ przy poprzednich rozdaniach była taka sytuacja. Kochani, w regulaminie jest napisane, że jeżeli ktoś przestaje obserwować bloga po ogłoszeniu wyników nie będzie mógł brać udziału w kolejnych rozdaniach. Przykro mi, że uciekacie, bo tym samym sami pozbawiacie się kolejnych szans na wygrane...
Wyniki ogłaszam TYLKO na blogu, nie piszę do zwycięzcy osobiście żadnej wiadomości. Czekam aż osoba, która wygrała napisze do mnie maila w przeciągu 3 dni od ogłoszenia wyników. Jeżeli zwycięzca się do mnie nie odezwie losuję następną osobę, która otrzyma nagrodę.


A teraz wyniki! :)




Kochana, bardzo serdecznie Ci gratuluję i czekam na e-mail z danymi do wysyłki, proszę napisz na adres beauty.natural.ladyhope@gmail.com


wtorek, 2 grudnia 2014

Bebeauty, delikatny żel-krem łagodzący do mycia twarzy

Cześć :)


Bardzo lubię micelarny żel nawilżający do mycia twarzy z Bebeauty, czyli z Biedronki. Pewnie go kojarzycie, taki w biało-niebieskiej tubce. Zużyłam już kilka tubek tego kosmetyku, ale nigdy jakoś nie zwróciłam uwagi na pozostałe produkty do mycia twarzy. Teraz moja skóra przechodzi ciężki okres, stosuję kwasy. Zależało mi więc na czymś delikatnym, łagodnie myjącym, co nada się również do zmywania makijażu. I wybrałam delikatny krem-żel łagodzący z Bebeauty.






OPAKOWANIE to biało-różowa tubka stojąca na zakrętce. To plus, ponieważ żel spływa na dół opakowania i łatwo go wydobyć. Patrząc pod światło można dostrzec jaki jest stopień zużycia kosmetyku. Tubka jest miękka, więc nie będzie problemu nawet z rozcięciem opakowania żeby wydostać resztki produktu. Zamknięcie "na klik", nie otwiera się w kosmetyczce w czasie podróży - sprawdziłam ;)





ZAPACH jest delikatny, nie powinien stanowić problemu dla wrażliwego nosa :) Ten zapach określiłabym jako kremowo-mydlany. Całkiem przyjemny.


KONSYSTENCJA jest gęsta, kremowa. Produkt wygląda jak biały krem, który łatwo rozprowadza się na twarzy podczas mycia. Nie wytwarza piany. Łatwo się spłukuje.




POJEMNOŚĆ 150 ml

CENA około 5 zł


DZIAŁANIE
Od producenta:
Łagodnie oczyszcza skórę twarzy i oczu z makijażu i zanieczyszczeń, nie powodując wysuszenia. Delikatna formuła żelu koi podrażnienia i pozostawia uczucie komfortu. Wyciąg z owocu noni działa na skórę antyoksydacyjnie i odżywczo, dodaje energii oraz wspomaga jej naturalna ochronę. Zawarta w żelu gliceryna utrzymuje optymalny poziom nawilżenia. Skóra po użyciu żelu jest oczyszczona, nawilżona i ukojona. Wysokie bezpieczeństwo stosowania, 0% alergenów.

Skład:



MOJA OPINIA...
Żel ma wygodną formę opakowania - tubkę, która stoi na zakrętce. Opakowanie jest miękkie, łatwo można wydobyć produkt. Zużycie możemy z łatwością kontrolować. Wystarczy skierować opakowanie pod źródło światła i przyjrzeć się uważnie lub po prostu dotykiem wyczuć ile produktu jest w środku - łatwo to zrobić, bo tubka jest miękka.
Żel ma postać kremu. To dość gęsty, biały produkt. Rozprowadza się łatwo na wilgotnej skórze. Nie tworzy żadnej piany. Kosmetyk przeznaczony jest do skóry suchej i wrażliwej i rzeczywiście muszę się zgodzić - jest bardzo delikatny w swoim działaniu, nie podrażnia, nie uczula, nie wywołuje reakcji alergicznych. Bardzo delikatnie myje nie wysuszając skóry. Nie zostawia też na niej żadnej tłustej warstwy. Zmywam nim resztki makijażu z twarzy, radzi sobie z tym bardzo dobrze. Dobrze oczyszcza twarz z sebum, kurzu, potu i wszelkich innych zanieczyszczeń, które gromadzą się na twarzy w ciągu dnia. Nie zauważyłam żadnego działania na wypryski i zaskórniki - nie usunął ich, nie zmniejszył powstawania, ale także nie spowodował powstawania nowych. Nie jest to żel, który z założenia ma działać na zmiany trądzikowe, ale uznałam, że warto o tym wspomnieć, bo zapewne jest wiele osób, które tak jak ja ,mimo iż mają skórę ze skłonnością do wyprysków, to jednocześnie jest ona wrażliwa. Podsumowując: to bardzo dobry i tani żel do skóry suchej i wrażliwej. Łagodnie działa, ale dobrze oczyszcza z makijażu i zanieczyszczeń. Nie ma żadnego wpływu na zmiany trądzikowe. Sprawdzi się do codziennej delikatnej pielęgnacji jeżeli stosujecie kurację kwasami.

niedziela, 30 listopada 2014

Przypomnienie o rozdaniu :)

Cześć dziewczyny :)


Chciałabym przypomnieć tym z Was, które jeszcze nie wzięły udziału w rozdaniu, że możecie zgłaszać się do jutra do godziny 23:59. Zgłaszać się można tutaj pod postem (klik).






Żeby wziąć udział w rozdaniu wystarczy tylko zaobserwować mojego bloga. Mam nadzieję, że nagrody Wam się spodobają. Pozdrawiam serdecznie :)

piątek, 28 listopada 2014

Joybox! Otwieramy nowe pudełeczko!

Cześć dziewczyny!

Na rynek właśnie trafiło nowe pudełeczko z kosmetykami - Joybox. Coś Wam się kojarzy? Tak, dobrze myślicie. Pudełeczko stworzone jest pod patronatem gazety "Joy". Czym się ono różni od sławnych już Shinybox i beGlossy? Tym, że od początku wiemy jakie kosmetyki znajdą się w pudełeczku, ba! nawet same wybieramy sobie co ma się w nim znaleźć. Zapraszam na szczegóły :)



źródło: http//:www.joy.pl/joybox


Kilka ważnych informacji o pudełku:
1. Znamy 6 produktów znajdujących się w pudełeczku, gdyż z góry ustalono jakie to będą kosmetyki.
2. Pozostałe 3 kosmetyki wybieramy same według własnych upodobań z pośród 3 dostępnych kategorii (po 1 produkcie z każdej kategorii)
3. Wiemy o każdym produkcie, który znajdzie się w naszym pudełku, więc nie musimy się obawiać, że jakiś produkt okaże się nietrafiony.
4. Całkowity koszt pudełeczka razem z przesyłką to 49 zł - nie ma żadnych więcej opłat.



Ja swoje pudełeczko zamówiłam. Nie dostałam go w ramach żadnej współpracy, zapłaciłam kwotę 49 zł. Chcę Wam przedstawić jak wygląda pudełeczko i jego zawartość na żywo po to, żebyście same zdecydowały czy warto takie pudełeczko zamówić.


Moje pudełeczko






Teraz przejdę do zawartości. 6 kosmetyków, które standardowo znalazły się w każdym pudełeczku będą miały dopisek standard, a te które sama wybrałam dostaną dopisek mój wybór.



Pasta do zębów Signal, White Now Triple Power Gold - 50 ml (standard)
Eveline,Argan&Vanilla Luksusowy krem-serum do rąk i paznokci - miniatura 30 ml (standard)




Bielenda, Professional Formula, Enzymatyczny peeling dotleniający - saszetka 2x5g (standard)
Vaseline, Wazelina - 50 ml (standard)
Giorgio Armani, Black Ecstasy mascara - miniatura 2 ml (mój wybór)




Original Source, Coconut żel pod prysznic - 250 ml (standard)
Annabelle Minerals, Mineralny cień do powiek odcień ICE CREAM - nie podano pojemności (mój wybór)




Balmi, balsam do ust wersja malinowa - 7g (mój wybór)
Bell, Lip Tint - 5,5g (standard)


W pudełeczku znalazła się ulotka o balsamach Balmi. Dostępne będą stacjonarnie w Super-Pharm.



Co myślicie o pudełeczku Joybox? Skusiłybyście się?