sobota, 16 sierpnia 2014

Psia miłość...

Witajcie Kochani :)

Każdy kto kocha zwierzęta na pewno doświadczył tego uczucia jakim jest miłość wiążąca człowieka ze zwierzęciem. Ja na swoim przykładzie się mogę o tym opowiadać godzinami. Podobno pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Czy tak jest w rzeczywistości? Moim zdaniem nie każdy czworonóg będzie naszym oddanym przyjacielem. Miałam w swoim życiu kilka psów i wierzcie mi na słowo - nie każdy z nich był chętny na przyjacielskie stosunki. Znam z autopsji psa, który bez jakiegokolwiek wyrzutu sumienia gotów był pogryźć swego właściciela, każdego z domowników. Każdy pretekst był dobry. A to pogłaskało się go po głowie, a nie za uchem - i już pies gryzie. Nie znosił odkurzacza, rzucał się z zębami na osobę sprzątającą. Spróbować dojść do niego kiedy miał pełną miskę było niemożliwością. A gdy zachorował i chciało się mu pomóc to osłabiony, ostatnie siły zużywał na to żeby ugryźć rękę, która chciała mu pomóc. Mimo takiego zachowania ja i tak go kochałam. Dla mnie miłość do moich zwierząt jest bezwarunkowa. Czy jest dobrze czy źle, i tak je kocham.

Spotkało mnie również szczęście w postaci prawdziwego psiego przyjaciela. Psiaka tak kochanego i oddanego, że trudno to sobie wyobrazić. Miałam 11 lat kiedy pojechaliśmy po niego z rodzicami i moją młodszą siostrą. Jak to mówię, to on sam nas wybrał. Podszedł do mnie, usiadł obok i polizał w rękę - już wiedziałam , że będzie mój.

Charlie to labrador o przepięknym biszkoptowym umaszczeniu. Jest niezwykle czuły i opiekuńczy. Nie skrzywdziłby nikogo. Za każdym razem gdy było mi smutno, a z oczu płynęły łzy on był obok, polizał, podał łapkę, położył się obok i był. Po prostu był.

Charlie towarzyszy mi już od 10 lat. Ostatni miesiąc był dla nas straszny. Dla całej rodziny. Charliego użądlił owad i pojechaliśmy z nim do weterynarza. Kompleksowe badania i zapierająca dech diagnoza : nowotwór jąder. Byłam w szoku. Nie było czasu na płacz, choć nie powiem, nocami się zdarzał. Reakcja weterynarza i nasza natychmiastowa - konieczna jak najszybsza operacja usunięcia jąder. Tak strasznie się bałam kiedy tam jechaliśmy. Na zabieg. Ja, moja mama, mój chłopak i kuzyn. Charlie się bał, czułam to. Uciekał. Potem narkoza i już poszło z górki. Godzina operacji była najdłuższą godzina jaką czekałam. Potem byliśmy już razem, siedziałam obok niego na sali operacyjnej u weterynarza, czekałam aż się wybudzi. Jeszcze z zamkniętymi oczkami, gdy usłyszał ode mnie : Charlie, pani jest obok, zerwał się i chciał iść. Potem opieka nad nim, mija już trzeci tydzień. Były dni, kiedy myślałam , że to się skończy źle. Nie jadł, nie pił, nie chodził, rana opuchła, krwawiła mocno, on gorączkował. Całe szczęście już jest lepiej. Powoli dochodzi do siebie, a ja oddycham z ulgą. To jeszcze nie koniec, przed nami jeszcze wiele wspólnych chwil.

Pozdrawiamy Was serdecznie, ja i mój przyjaciel Charlie.

27 komentarzy:

  1. Jaki kochany! Ja mam Goldena... Mamy z nim przygód co nie miara ale kochamy go nad życie na dobre i złe. Mój ma 9.5 roku. Miał zerwane więzadła krzyżowe w nodze... Też operacja, narkoza. Ale jest dobrze.
    Wiadomo, że psiaki nie mają już po 3 lata i nie wariują ale retrivery to chyba moje ulubione psy :).
    Super, że jest już lepiej. Najważniejsze, że operacja się udała i psiak czuje się dobrze. Pewnie musiał dojść do siebie po narkozie.
    Podrap go ode mnie za uszami! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goldenki są śliczne :) Niech Twój piesek się dobrze miewa jak najdłużej :)

      Usuń
  2. Ja kocham i psy i koty, ale chyba bardziej wolę te drugie. Od dziecka w domu mieliśmy zwierzaki, wpajano mi tą miłość i teraz sama chyba wole zwierzęta niż ludzi :P W Polsce mam owczarka niemieckiego długowłosego i dwa koty, tutaj niestety cieżko o zwierzaka, ale może kiedyś uda mi się przygarnąć kota. Piękny ten Twój pies :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zawsze byłam uczona miłości i szacunku dla zwierząt :) Miałam już ich sporo : psy, rybki, mysz, świnkę morską. Każde swoje zwierzątko kocham i staram się dbać o nie jak najlepiej :)

      Usuń
    2. Ja też będę miała zwierzaki gdy kupię sobie mieszkanie, pierwszy będzie kot! :D

      Usuń
  3. Dużo zdrówka dla Charliego! Na pewno będzie wszystko dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  4. 10 lat .. nie dziwię się że jestes z nim bardzo zzyta ;)
    cieszę się że wyszedł z tego i masz go przy sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 10 lat to połowa mojego życia ;) Dziękuję za miłe słowa :))

      Usuń
  5. Też bardzo lubię psy, fajnie, że z Charliem już lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki słodziak śliczny :) kocham psy :) bardzo się cieszę, że Charlie czuje się już lepiej :) pies to najwierniejszy przyjaciel człowieka - to najprawdziwsza prawda :) trzymajcie się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, pies to prawdziwy przyjaciel, nigdy nie zdradzi :)
      Bardzo dziękuję za miłe słowa :*

      Usuń
  7. Pies jest taki, jakim uczyni go człowiek. Złe zachowanie bierze się ze złych doświadczeń, jakie pies miał... Nie mówię że źle się nim opiekowałaś, tylko - jeśli był ze schroniska - ktoś wcześniej mógł nie zachowywać się wobec niego odpowiednio... Sama mam dwa koty, od kociaków wychowywane przeze mnie. Żaden nie jest agresywny, obaj przylepy, jeden troszeczkę nieufny wobec ludzi, ale mi pozwala na wszystko.
    Przytul ode mnie Charliego, jest słodki, a tak dużo przeszedł :( Dużo zdrówka dla psiaka i ciesz się, że to wyszło tak szybko! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piesek był kupiony od rodziny, był z nimi w domu. Akurat w jego przypadku nieuzasadniona agresja jest wynikiem zaburzeń psychicznych, więc ja psiaka absolutnie nie winię za takie zachowanie i kocham bezwarunkowo :)
      Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  8. Znam ten czas oczekiwania.... Mój Figo przeszedł taką 10 godzinną operację - operację usunięcia krtani. Operacja się udała, ale niestety do w ciągu 24 godzin jego stan się pogorszył i niestety Figo odszedł za tęczowy most. Był to najgorszy czas w moim życiu. Nie sądziłam, że przez 3 lata można tak pokochać czworonoga. Figo odszedł od nas w styczniu 2012, a już w marcu był u nas Messi. Messi to wizualnie wierna kopia Figusia, ale tylko z wyglądu go przypomina. Niestety Messi urodzi się gdzieś, został podrzucony do schroniska jako kilkutygodniowy szczeniak - pogryziony, zagrzybiony w bardzo złym stanie. Gdy go adoptowaliśmy był w miarę dobrym stanie, ale jego zachowanie było typowo drapieżne. Było ciężko, bardzo ciężko. Messi to tak zwany "lewy pies", który jest agresywny z powodu strachu przed ludźmi. Skończyliśmy 5 kursów (PT i IPO), okazało się, że Messi to rewelacyjny tropiciel - na śladach nie ma sobie równych ;) Jest już też karny i dobrze wychowany. Choć zdarzają jeszcze sytuacje, w których instynkt bierze górę to wiem, że ja i Messi to zgrany team. Przed nami kolejne szkolenie, którego już nie mogę się doczekać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne podejście, widać że zależy Ci na piesku i nie zniechęcasz się różnymi problemami z psiakiem :) Oby więcej takich ludzi :) Życzę Wam samych pięknych dni spędzonych razem :)

      Usuń
  9. Jaki kochany, ja mam takiego, tylko czarnego od niespełna roku w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja uwielbiam psy szczególnie labradory, a to niestety chorobliwa rasa, zawsze jak zwierzak się męczy to jest to przykre, ale mam nadzieję, że będzie wszytko dobrze, dużo zdrowia dla słodziaka

    OdpowiedzUsuń
  11. Pies to członek rodziny. Jak choruje to tragedia. Dobrze, że jest już lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ladny piesek, kiedys chcialan miec ale stwierdzilam ze te zwierzeta mnie troche wkurzaja xd

    OdpowiedzUsuń
  13. Piekna notka, wzruszylam sie i zazdrosze Ci tak pieknej przyjazni ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cieszę się, że z Charliem już lepiej. Nie znoszę za dobrze cierpienia psów, jak mój był chory to najchętniej bym się z nim zamieniła. Ciągle leżeliśmy razem, on spał a ja go głaskałam i ryczałam co chwilę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochany piesek. Przeszłam podobne chwile jak moja sunia miała zabieg sterylizacji u weterynarza. Ale wylizała się super czego i twojemu pieskowi życzę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja kocham psy ;) rok temu miałam jamnika :( niestety dysk czy coś mu się w kręgosłupie przesunął i musiałam uśpić 5 letniego pieska , kilka mc później kupiłam pinczerka miniaturkę tym razem brązowego a nie czarnego xd (bo jakoś tak smutno było) miał być malutki a jest nie co wyższy od jamnika xd

    OdpowiedzUsuń
  17. Współczuję, ja także bardzo przeżywam każdą chorobę każdego mojego psa. Moja suczka odeszła mając 13 lat po bardzo ciężkiej chorobie. Walczyłam o nią ponad rok, ale niestety nic więcej nie mogliśmy zrobić. Był to chyba jeden z najgorszych momentów w moim życiu, ale wiedziałam że to konieczne, że przynajmniej ona już nie cierpi i być może biega gdzieś szczęśliwa z innymi psiakami. Czasami mi się śni, jest wtedy zdrowa i radosna ;)
    Twojemu psiakowi życzę dużo zdrówka, a mój pupil przesyła mu wirtualne "hau" :D

    OdpowiedzUsuń