niedziela, 2 listopada 2014

Ulubiona maska - Eco Hysteria do włosów farbowanych

Cześć dziewczyny!

Wybaczcie mi, że na wstępie trochę sobie ponarzekam. Jestem chora, czuję się paskudnie (prawdopodobnie tak też wyglądam, wolę nie patrzeć w lustro). Mam katar, kaszel,boli mnie gardło, boli mnie głowa, bolą mnie mięśnie. Leżę pod ciepłą kołdrą z ciepłą herbatą i chusteczkami pod nosem i wkurzam się, bo nie mogę nawet z nikim pogadać przez ten okropny ból gardła. Dobra, koniec już marudzenia. Mam nadzieję, że u Was wszystko w porządku i jesteście zdrowe :)

W moich ulubieńcach pojawiła się maska do włosów farbowanych 'Super Ekstremalny Kolor' z firmy Eco Hysteria. Opowiem Wam czym tak bardzo mnie zachwyciła. Ale na początku kilka słów wstępu. Moje włosy kiedyś farbowałam na kolory czerwone i rude, ale niestety kolor się szybko wypłukiwał, a ja miałam dość częstego farbowania. Postanowiłam zapuszczać naturalne. Moje włosy są w kolorze ciemnego złotego blondu. W efekcie po pół roku niefarbowania miałam na głowie mix ciemnego blondu, rudości i wyblakłej czerwieni. Chciałam jakoś wyrównać kolor włosów w mało inwazyjny sposób. Cel był taki żeby kolor wyszedł jak najbardziej zbliżony do mojego naturalnego. Wybrałam szamponetkę Marion w kolorze 'ciemny blond' i powiem Wam szczerze, że z koloru jestem zadowolona. A w pielęgnacji tych moich farbowanych ;) włosów miała pomóc mi właśnie ta maska z Eco Hysteria.




OPAKOWANIE jest kolorowe, przyciąga uwagę. Miękka tubka utrzymana w kolorach bieli, beżu i pomarańczu. Na opakowaniu widzimy rudowłosą dziewczynę z lizakiem w dłoni.
Patrząc pod światło z łatwością można dostrzec ile kosmetyku znajduje się w opakowaniu. Można to także wyczuć przez dotyk, ponieważ tubka jest bardzo miękka. Opakowanie stoi na zakrętce, więc jego zawartość spływa w dół i nie ma problemu z wydostaniem maski ze środka.

Z tyłu mamy opis kosmetyku w języku polskim zawarty na małej, papierowej naklejce. Niestety wystarczy trochę wody i karteczka się niszczy, staje się nieczytelna.



Zamknięcie na 'klik', jest porządne i nie ma obaw, że samoistnie się otworzy. Otwór dozujący kosmetyk jest na tyle mały, że bez problemu możemy wycisnąć odpowiednią ilość produktu.




ZAPACH nie należy do intensywnych. Jest to subtelny zapach, delikatny. Pachnie owocowo, cytrusowo. Dla mnie jest to zapach grejpfruta. Nie utrzymuje się długo na włosach.


KONSYSTENCJA jest gęsta, treściwa. Maska ma lekko brzoskwiniowy kolor. Łatwo rozprowadza się na włosach. Dzięki temu, że jest gęsta nie spływa z włosów. Jest też wydajna, wystarczy niewielka ilość do pokrycia długich włosów.



POJEMNOŚĆ 200 ml

CENA 29,90 zł do kupienia tutaj (klik)

DZIAŁANIE
Od producenta:
Maska super kolor pozwoli włosom na stałe zachować czysty, wspaniały kolor. Organiczny olej z grejpfruta zapewnia piękny połysk, biała trufla wzmacnia je, korsykańska mięta sprawia, ze są miękkie i łatwe do układania, ułatwia rozczesywanie.
Produkt nie zawiera SLS, SLES, parabenów, produktów z przerobu ropy naftowej, PEG, glikoli, chemicznych filtrów promieniowania UV, ftalanów, etanoloamin, formaldehydu, silikonów, lanoliny.
Sposób użycia: Nanosimy balsam na wilgotne włosy, rozprowadzamy na całej długości i pozostawiamy na 1-2 minuty, następnie zmywamy wodą.

Informacje na opakowaniu:



MOJA OPINIA
Maseczka ma ciekawe opakowanie. Uwagę przyciąga oryginalna szata graficzna oraz wesoła kolorystyka. Podoba mi się to, że tubka stoi na zakrętce. Dzięki temu maska sukcesywnie spływa w dół opakowania i nie ma problemu z jej wydobyciem. Łatwo można kontrolować stan zużycia kosmetyku, widać to patrząc pod światło lub po prostu dotykając tubkę, która jest miękka.

Zapach jest bardzo ładny, cytrusowy. Kosmetyk zawiera olejek z grejpfruta i dla mnie właśnie tym owocem pachnie maseczka. Jest to bardzo ładny, subtelny zapach. Niestety nie utrzymuje się na włosach.

Po spłukaniu szamponetki z włosów miałam na głowie coś okropnego. Włosy były w dotyku jak stara szczotka. Niesamowicie sztywne. Jak druty. Poza tym poplątane, zbite w jeden wielki kołtun, szorstkie i sztywne. Masakra, bałam się ich dotknąć. Dodam, że wcześniej były miękkie i zadbane. Zaaplikowałam tą maseczkę na 10 minut i moje włosy odzyskały swój poprzedni stan. Ucieszyłam się niesamowicie. Nie było to jednak tylko jednorazowe działanie. Za każdym razem maseczka pięknie wygładzała powierzchnię włosów. Były one gładkie, sypkie i przepięknie lśniące. Poza tym w dotyku były mięciutkie. Moje włosy są bardzo cienkie i łatwo je obciążyć. W przypadku tej maseczki nie ma tego problemu. Włosy nie są obciążone, a nawet nieco bardziej puszyste, zyskały trochę na objętości. Jestem zachwycona! Nie widzę wad tego kosmetyku. Naturalny skład. Co prawda znajdują się tutaj dwa silikony, ale pod koniec składu i są to silikony łatwo zmywalne (Cyclopentasiloxane, Dimethiconol). Maseczka jest wydajna, ja używam jej 2 razy w tygodniu na długość od ucha w dół (mam włosy o długości niewiele za pasek od biustonosza) i mam jeszcze 2/3 maseczki. Jest to świetna maska dla osób, które nie lubią siedzieć pół godziny lub dłużej z maską i turbanem na głowie. Maseczkę nakładamy na 10-15 minut i po zabawie :)

Jest to kosmetyk, który najbardziej przypadł mi do gustu z tych, które otrzymałam od sklepu Skarby Syberii. Osoby, które są ze mną długo na pewno pamiętają akcję z testowaniem pewnego kremu i wiedzą, że fakt otrzymania kosmetyków do testów nie wpływa na moją opinię. Także ze spokojnym sumieniem mogę Wam serdecznie polecić wypróbowanie tej maski.


Produkt otrzymałam do testów od sklepu Skarby Syberii. Serdecznie dziękuję za udostępnienie kosmetyków do testów.


19 komentarzy:

  1. Nie miałam żadnego produktu z tej serii,ale polecam Ci odżywkę z dzrzewa cedrowego to mój hit ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie odżywek i masek do włosów mam nadmiar, ale jak kiedyś to wszystko skończę to być może skusze się na tę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy produkt, ale nie farbuje włosów, więc nie potrzebuje. ;3
    Pozdrawiam. :**

    OdpowiedzUsuń
  4. Dawno nie farbowałam włosów, ale chętnie przetestowałabym tą maskę, już samo opakowanie i zapach zachęcają do użycia ;)
    Dziękuję za wizytę u mnie i zapraszam częściej ;) Może wspólna obserwacja? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tej maski, ja ostatnio bardzo się polubiłam z maską kokosową Scandic :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Farbuje włosy więc dobrze wiedzieć. W przyszłości pewnie będę robić zakupy w tym sklepie także może się w nią zaopatrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz widzę tą maseczkę :)

    Dziękuję za odwiedziny mojego bloga oraz pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie miałam, nie farbuję włosów :) Fajnie wygląda, ale cena w sumie dość wysoka. Ja szybko zużywam maski :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam tej maski, ale chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyznam ze działanie ciekawe ;-). Ja używam alterry z granatem i aloesem i ta maska tez działa u mnie cuda ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. No to witaj w klubie, też leżę chora :(
    A co do produktu to nigdy nie używałam :)
    mój blog, hooneyyy

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam ani nie słyszałam o tej odżywce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie jestem maseczkowa niestety...

    OdpowiedzUsuń
  14. Pierwszy raz o niej słyszę. Brzmi ciekawie i może kiedyś po nią sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. nie znam tej maski, ale ja nie farbuję włosów

    OdpowiedzUsuń
  16. Znam szamponetki Marion . Faktycznie robią siano na włosach. Dobrze że miałaś ta maseczkę pod ręką.

    OdpowiedzUsuń