piątek, 30 maja 2014

Aktualizacja włosowa - maj 2014

Moje włosy w maju były bardzo zadowolone. Trafiłam na dużo dobrych produktów, które moim włosom bardzo przypadły do gustu. Widzę różnicę w ich kondycji. Są bardziej nawilżone i gładkie. Nadal walczę z szybkim przetłuszczaniem się włosów, niestety w tej kwestii jak na razie nic się nie poprawiło.

PIELĘGNACJA

Mycie - koniec kwietnia i połowa maja należały do szamponu Fitomed do włosów jasnych, którego recenzja pojawiła się niedawno na blogu. Bardzo delikatny i łagodny szampon, ma w składzie wiele ekstraktów roślinnych. Dzięki niemu moje włosy zyskały blond refleksy i nieco się rozjaśniły. Od połowy maja używam szampon DeBa, zwiększający objętość. Bardzo dobrze oczyszcza włosy. Rzeczywiście dodaje im objętości, lekkości i puszystości.

Odżywianie - do połowy maja używałam balsamu do włosów suchych i zniszczonych firmy Green Pharmacy, który przy dłuższym stosowaniu poprawia nawilżenie i wygładzenie włosów. Koniec maja należał do odżywki z olejkiem arganowym z firmy Joanna. Bardzo dobrze zadziałała na moje włosy. Ułatwia rozczesanie, wyraźnie wygładza włosy i dobrze je nawilża. Niestety jest mało wydajna. Moja zbliża się już do denka.

Zabezpieczanie końcówek - Gliss Kur Oil Nutritive, fluid na końcówki ma zapobiegać rozdwajaniu się włosów. Moje są już rozdwojone, ale nie chcę ich obcinać (chociaż wiem , że powinnam). Ten produkt pomaga optycznie poprawić stan włosów. Po prostu je "skleja", scala w taki sposób że do następnego mycia połamane i rozdwojone końce wyglądają dobrze.

Maski - od urodzin używam prezentu , który dostałam od mamy. L'biotica , Biowax, intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych. Użyłam jej na razie 4 razy. Po użyciu włosy są miękkie, sypkie, delikatne. Dobrze nawilżone i dociążone. Nie obciąża włosów. Jestem pewna ,że moja przygoda z maskami Biowax nie skończy się szybko.

Tak wyglądają obecnie moje włosy

A jak tam Wasze włosy w maju ? :)

środa, 28 maja 2014

Ziołowe mleczko do demakijażu , Fitomed - recenzja

Lubicie mleczka do demakijażu ? A może wolicie płyny micelarne? Ja przyznam szczerze, że zawsze byłam fanką miceli. Przy okazji współpracy z firmą Fitomed mogłam wybrać kosmetyk do testów i zdecydowałam się na mleczko ziołowe, nawilżająco - oczyszczające do demakijażu.


OPAKOWANIE
Przezroczysta, plastikowa buteleczka z białą nakrętką i naklejkami z informacjami o produkcie. Dzięki temu, że opakowanie jest przezroczyste widzimy ile produktu znajduje się w środku. Zamknięcie na "klik".

ZAPACH
Bardzo słabo wyczuwalna, delikatna ziołowa nuta zapachowa.

KONSYSTENCJA
Mleczko jest białe, dość rzadkie jak na tego typu produkt. Bardzo lekka i delikatna konsystencja, nie klei się i nie zostawia żadnej tłustej, lepkiej powłoki na twarzy.

POJEMNOŚĆ
200 ml

CENA
9 zł

DZIAŁANIE
Co mówi producent ?


Skład

Moja opinia...
Mleczko ma bardzo dobry skład, jak wszystkie kosmetyki firmy Fitomed.
Poręczne i praktyczne opakowanie. Przezroczysta buteleczka umożliwia kontrolowanie poziomu zużycia kosmetyku.
Konsystencja mleczka jest dość rzadka, ale bez obaw, nie spłynie z wacika :) Lekka, przyjemna konsystencja, łatwo rozprowadza się na twarzy i dokładnie usuwa makijaż. Produkt jest delikatny, nie podrażnia skóry twarzy. Działa łagodnie, ale skutecznie usuwa resztki makijażu. Skóra po jego użyciu jest miękka, delikatna, nawilżona. Absolutnie nie ma uczucia nieprzyjemnego ściągnięcia skóry. Producent nie mówi nic o tym czy produkt można stosować również do demakijażu oczu. Mimo wszystko ja spróbowałam i niestety, moje wrażliwe oczy były podrażnione (szczypanie, łzawienie). Zostałam więc przy stosowaniu tego produktu do twarzy i tu sprawdza się bardzo dobrze.
Wydajność jest dużym plusem. Używam tego mleczka ponad miesiąc (każdego dnia) , a zużycie jest niewielkie, jak widać na zdjęciu.
Polecam mleczko do demakijażu twarzy, omijając oczy :)


* Fakt otrzymania kosmetyku do testów nie wpłynął na moją opinię o nim.

niedziela, 25 maja 2014

Delia, bioaktywne szkło - pomoc dla paznokci ?

Moje paznokcie są z natury mocne. Nie mam dużych problemów z rozdwajaniem się płytki paznokcia, z łamaniem , przebarwieniami. Sytuacja trochę się zmienia kiedy wpadam w szał malowania paznokci i nie daję im ani chwili wytchnienia :D Wtedy ich kondycja trochę się pogarsza, stają się delikatniejsze i czasami rozdwajają się.

Nie wyobrażam sobie już malowania paznokci bez odżywki. Nakładam ją jako bazę pod lakier przed każdym malowaniem, czasami kładę samą odżywkę na paznokcie i rezygnuję z kolorowego lakieru.

W czasie zakupów w Super-Pharm zobaczyłam półeczkę z produktami firmy Delia. Stały tam kolorowe lakiery oraz coś o tajemniczo brzmiącej nazwie "Bioaktywne szkło". Dostępne w kilku delikatnych odcieniach począwszy od jasnych, mlecznych róży po delikatne beże.


Produkt kosztował 9,99 zł. Pojemność jest duża, bo aż 14 ml. Mój kolor ma nr 2.

Producent opisuje swój produkt jako alternatywę dla kolorowych lakierów dla każdego kto chce zadbać o swoje paznokcie, które wymagają szczególnej pielęgnacji i troski.

Zestaw zawartych pigmentów wyklucza przebarwienia wierzchnich warstw paznokcia. Bioaktywne szkło, to cenne składniki, które wiążą się z płytką paznokcia wzmacniając i utwardzając ją. Zawarte w szkle minerały krzemionki, sodu, wapnia i fosforu wpływają dodatnio na trwałość i odporność paznokci.
Wapń poprawia nawilżenie paznokci, chroni je przed nadmierną łamliwością oraz zwiększa elastyczność płytki paznokciowej. Krzem wzmacnia paznokcie, ogranicza absorbcję wody i chroni je przed rozdwajaniem. Pierwiastek ten uszczelnia płytkę przywracając zdrowy wygląd paznokciom. Natomiast sód i fosfor wpływają na ich wytrzymałość.Lakiery, dzięki zawartości bioaktywnego szkła tworzą na paznokciach półprzeźroczystą, świecącą warstwę. Polecane są dla uzyskania delikatnego, pastelowego efektu lub jako baza pod kolorową emalię.


Moje pierwsze wrażenia

Produkt przy jednej warstwie zachowuje się jak typowa bezbarwna odżywka (lewe zdjęcie), żeby osiągnąć delikatny efekt mlecznego różu potrzeba minimum 3 warstw (prawe zdjęcie).

Paznokcie po użyciu bioaktywnego szkła są bardzo ładnie błyszczące, wyrównana jest ich powierzchnia. Efekt przypomina paznokcie żelowe.

Użyłam tego produktu około 4 razy, mam go od 2 tygodni. Zaobserwowałam , że paznokcie rzeczywiście są lekko wzmocnione i płytka przestała się rozdwajać.

Produkt sprawdza się też jako baza pod kolorowe lakiery. U mnie sprawia, że wszystkie lakiery trzymają się około 1-2 dni dłużej.

Pędzelek jest średniej długości, miękki , gęsty. Wygodny w użyciu.

Polecam każdemu kto chce zadbać o paznokcie, poprawić ich kondycję, a jednocześnie mieć na paznokciach delikatny kolor :)





czwartek, 22 maja 2014

Fitomed , szampon do włosów jasnych - recenzja

Zawsze poświęcam dużo uwagi swoim włosom. Jestem naturalną blondynką, moje włosy są w kolorze średniego, złotego blondu. Czasami nachodzi mnie na zmianę koloru i wybieram czerwień , która jak wiadomo, bardzo szybko się wypłukuje i nie wygląda już estetycznie. Obecnie jestem na etapie powrotu do naturalnego koloru włosów i pomyślałam, że może mi w tym pomóc szampon do włosów koloryzowanych na odcienie jasne z firmy Fitomed, który dostałam od firmy w ramach współpracy.


OPAKOWANIE
Przezroczysta plastikowa butelka z naklejką zawierającą nazwę firmy, produktu i informacje o nim. Poręczna, nie wyślizguje się z dłoni pod prysznicem. Zamknięcie na "klik" , bardzo solidne , nie ma obaw , że samo się otworzy (np. w podróży).

ZAPACH
Szampon zawiera wyciąg z rumianku i płatków słonecznika. Pachnie trochę rumiankowo, ziołowo. Jest to delikatny, przyjemny zapach, nie drażni nosa i nie utrzymuje się długo na włosach.

KONSYSTENCJA
Szampon jest odpowiednio gęsty, nie spływa z dłoni kiedy chcemy go nałożyć na włosy. Ma przezroczystą konsystencję o żółtawym zabarwieniu.


POJEMNOŚĆ
250 ml

CENA
11 zł (na stronie producenta)

DZIAŁANIE
Co mówi producent ?
Składniki ziołowe: wyciąg z koszyczka rumianku i płatków słonecznika o zwiększonej zawartości barwnika, naturalne substancje myjące wyodrębnione z korzenia mydlnicy lekarskiej, składniki nawilżające i kondycjonujące.

Właściwości: wytwarza swoistą dla mydlnicy pianę i delikatnie myje włosy osłabione po koloryzacji.

Działanie: znacznie wolniej wypłukuje jasne kolory fryzury. Nadaje włosom piękny, złocisty odcień.

INCI: Aqua, Saponaria Officinalis Root Extract, Chamomilla Recutita Flower Extract, Helianthus Annus Officinalis Flos, Coco Glucoside, Sodium Laureth Sulfate, Cocamide DEA, Cocamido-propyl Betaine, Propylene Glycol, Peg-7-Glyceryl Cocoate, Poly-quaternium-7, Cytric Acid, Parfum, Dmdm Hydantoin, Methyliso-thiazolinone, Methylchloroisothiazolinone

Moja opinia...
Szampon ma wygodne, proste i estetyczne opakowanie. Duży plus za to , że buteleczka jest przezroczysta , dzięki temu możemy kontrolować zużycie produktu.
Kosmetyk ładnie, delikatnie pachnie. Jest to typowo ziołowy aromat. Wyczuwam przeważający aromat rumianku.
Konsystencja bardzo mi odpowiada, nie jest ani za rzadka ani za gęsta.
Szampon na drugim miejscu w składzie zawiera ekstrakt z mydlnicy lekarskiej , która wytwarza naturalną pianę. SLES mamy w składzie, ale dopiero na szóstym miejscu. Wysoko w składzie ekstrakty z rumianku i słonecznika. Skład bardzo na plus. Szampon bardzo dobrze spełnia swoje podstawowe zadanie , czyli myje. Włosy są dobrze oczyszczone, a jednocześnie nie są wysuszone. Niestety sprawia, że moje włosy po myciu stają się jednym wielkim kołtunem, ale ten problem rozwiązuje odżywka. Nawilżenia nie zauważyłam, ale wysuszenia także nie - pod tym względem jest neutralny. Po miesiącu stosowania zauważyłam, że moje włosy zyskały delikatne , naturalnie wyglądające jasne refleksy. Spełnia się obietnica producenta co do nadawania włosom złocistego odcienia. Szampon bardzo delikatny, łagodny dla włosów i skóry głowy. Na zdjęciu widoczna ilość szamponu po miesiącu stosowania. Włosy myję codziennie , są dość długie. Wydajność oceniam więc na przeciętną.


* Fakt otrzymania kosmetyku do testów nie wpłynął na moją opinię o nim.

wtorek, 20 maja 2014

Polecane kosmetyki do 15 zł

Witam wszystkich serdecznie :)

Bardzo lubię czytać tego typu posty na innych blogach. Powiem szczerze, że mam opory przed kupowaniem droższych kosmetyków z obawy przed tym , że się nie sprawdzą, a ja zmarnuję pieniądze. Chyba każdy z nas lubi kupić coś taniego i dobrego :) Dlatego dzisiaj właśnie o takich produktach będzie mowa.


Znajdzie się zarówno coś z kolorówki jak i z pielęgnacji :)

- Bambino, krem ochronny z tlenkiem cynku (około 5 zł/75 ml ) - świetny krem , ratuje mnie kiedy zdarzy mi się doprowadzić moją mieszaną cerę do przesuszenia. Nie zapycha, świetnie nawilża, skóra po jego użyciu jest miękka i elastyczna. Krem jest bardzo gęsty i tłusty, skóra po jego użyciu mocno się błyszczy, więc polecam stosować na noc.

- Celia, Lips on top!(około 13 zł) - pomadka w kredce, moja w odcieniu nr 3. Dobra pigmentacja, nie wysusza, nie podkreśla suchych skórek, na ustach wygląda bardzo naturalnie i utrzymuje się całkiem długo. Bardzo ją lubię i z chęcią wypróbuję inne kolory.



- Wibo, Candy Shop (około 7 zł/8,5 ml) - lakier o piaskowej fakturze, mój w odcieniu nr 2. Przepiękny , intensywny róż. Bardzo lubię lakiery piaskowe. Ten daje na paznokciach świetny efekt piasku, utrzymuje się około 3 dni, już jedna warstwa daje bardzo dobre krycie.

- Sensique, aromatyczny olejek pielęgnacyjno-odżywczy do paznokci i skórek (około 10 zł/15 ml) - oczywiście zawiera parafinę, ale ma w składzie także olejki (m.in. rycynowy). Kiedy moje paznokcie i skórki są przesuszone nakładam po kropelce i wcieram w każdy paznokieć razem ze skórkami dookoła - bardzo dobrze odżywia, od razu widać poprawę kondycji paznokci, skórki są nawilżone.

- Marion, Olejki orientalne (około 7 zł/30 ml) - mam wersję wzmacniającą włosy. Wzmocnienia nie zauważyłam, ale produkt fajnie sprawdza się przy zabezpieczeniu i wygładzeniu końcówek. Jest bardzo wydajny, ładnie pachnie. Polecam:)

A Wy jakie macie swoje perełki za niewielkie pieniądze? :)

niedziela, 18 maja 2014

Oeparol, krem regenerujący pod oczy - recenzja

Dzisiaj recenzja kosmetyku, który wzbudził Wasze zainteresowanie. Przyznam szczerze, że moje odczucia co do niego są mieszane. Z jednej strony bardzo go lubię, a z drugiej niekoniecznie. O tym jakie zalety ,a jakie wady ma krem regenerujący pod oczy z firmy Oeparol przeczytacie poniżej :) Zapraszam na recenzję.


OPAKOWANIE
Krem zapakowany jest w niewielki kartonik. Szata graficzna kartoniku i tubki jest taka sama - białe opakowanie z nazwą firmy, kremu i kwiatkiem :)


Tubka wykonana z miękkiego tworzywa. Dozownik typowy dla opakowań produktów pod oczy - zwężony aplikator.

ZAPACH
Krem raczej bezzapachowy. Gdy się mocno postaramy wyczuć jakiś zapach to może nam się uda wychwycić delikatną, typowo kremową nutę zapachową.

KONSYSTENCJA
Biały krem o gęstej, tłustej konsystencji. Dobrze się rozprowadza, ale potrzebuje trochę czasu na wchłonięcie.


POJEMNOŚĆ
15 ml

CENA
około 15 zł

DZIAŁANIE
Skład
Co mówi producent?
Krem zawierający wysokiej jakości naturalne składniki, w tym `tłoczony na zimno` olej z nasion wiesiołka. Oeparol Balance krem wygładza skórę wokół oczu i sprawia, że staje się ona bardziej świeża i elastyczna.

Moja opinia...
Krem ma wygodne opakowanie.Szata graficzna prosta, bez zbędnych ozdobników. Czy opakowanie jest ładne czy nie, to kwestia gustu. W moim odczuciu jest estetyczne.
Aplikacja kremu nie sprawia trudności. Jego konsystencja jest bogata, gęsta, tłusta. Mimo tej konsystencji nie ma problemu z rozprowadzeniem produktu pod oczami. Nie wchłania się natychmiastowo, potrzebuje na to kilka minut.
Co do nawilżenia - jest to kwestia sporna, moim zdaniem. Dlaczego ? Ponieważ krem jest oparty na płynnej parafinie, która, jak wiadomo, nie nawilża. Daje jedynie złudne uczucie nawilżenia. No ale, załóżmy że określimy to jako nawilżanie. Jest ono średnie. Bez zachwytu, bez rewelacji. Średnie nawilżenie,moje suche okolice oczu nie są usatysfakcjonowane do końca. Krem stosuję tylko na noc i rzeczywiście, rano po przebudzeniu moja skóra w okół oczu jest miękka, gładka. Przy dłuższym stosowaniu widać efekty jeśli chodzi o napięcie skóry. Zyskuje ona na elastyczności, jędrności. Krem byłby dla mnie bardzo dobrym produktem , gdyby nie fakt , że okropnie szczypie mnie w oczy. Mam wrażliwe oczy, które reagują na ten krem szczypaniem , łzawieniem , pieczeniem i zaczerwienieniem.
Wydajność kremu jest dobra, potrzeba niewielką ilość do rozprowadzenia pod oczami.
Lubię go za uczucie gładkiej , elastycznej i miękkiej skóry, średnie nawilżenie. Jednak moje oczy podrażnia tak bardzo , że nie kupię go ponownie.

piątek, 16 maja 2014

Liebster blog award :)

Witam wszystkich serdecznie :)

Otrzymałam nominację do Liebster Blog Award od MarzenyB (klik) - zapraszam serdecznie ja Jej bloga :) Jest mi bardzo miło, niezmiernie się cieszę. Dziękuję serdecznie za tą nominację.



Pytania i moje odpowiedzi

1. W jakim miejscu oprócz uszu masz/chciałabyś mieć kolczyk?
Mam standardowe kolczyki w płatkach uszu, a poza tym w chrząstce ucha(tragus) i w nosie(standard nostril). Chyba już nie chciałabym żadnego kolczyka więcej.

2. Gdybyś miała wybrać jeden kosmetyk, który miałabyś używać do końca życia, który to by był?
Zdecydowanie krem nawilżający do twarzy.

3. Jaką cechę uważasz za najważniejszą u płci przeciwnej i dlaczego?
Szczerość - uważam , że jest to podstawa w relacjach z ludźmi (nie tylko w relacjach z płcią przeciwną). Jeżeli rozpatrujemy to w kwestii relacji partnerskich, to uważam, że szczerość to podstawa stworzenia udanego związku.

4. Jaka długość włosów jest Twoją wymarzoną?
Do pasa :D

5. Czy masz innego bloga, oprócz tego, który został nominowany? Jaki?
Nie, nie mam innego bloga.

6. Co najbardziej Cię irytuje na innych blogach?
Tutaj musiałabym się zastanowić. Najbardziej irytują mnie posty na blogach, w których jest mnóstwo błędów ortograficznych. Jeżeli już coś piszemy (zwłaszcza publicznie) to róbmy to porządnie i poprawnie.

7. Za co lubisz blogowanie? Zakładam, że lubisz, ponieważ blogujesz :D
Bardzo lubię :) Za to , że mogę rozwijać swoje zainteresowania, poznawać ciekawych ludzi, wymieniać się swoimi poglądami na różne kwestie z innymi. Lubię blogowanie , ponieważ dzięki prowadzeniu bloga oraz dzięki czytaniu innych blogów wciąż uczę się czegoś nowego, rozwijam się. Poza tym jest to dla mnie forma relaksu. Blogowanie to hobby, które mnie relaksuje, odpręża i uspokaja, przynosi radość w ciężkich chwilach.

8. Co sądzisz o dredach?
Jak są dobrze, porządnie zrobione i zadbane to podobają mi się. Tylko u kogoś. Do mnie na pewno nie pasowałyby dredy.

9. Czy kiedykolwiek rozjaśniałaś włosy?
Nie.

10. Paznokcie sztuczne czy naturalne?
Naturalne :)

11. Czy masz zabawne wspomnienie z dzieciństwa? Jakie? :)
Oj , mam ich bardzo dużo ! Aż nie wiem, które wybrać :D Cała sytuacja działa się jakieś 5 lat temu. Moja babcia zaniosła do salonu Kodaka rolkę filmu ze zdjęciami z aparatu, do wywołania. Po powrocie do domu babcia stwierdziła jednak, że nie chce wywoływać tych zdjęć (ciekawe dlaczego, może były tam kompromitujące zdjęcia ? :D ) i chciała zadzwonić do Kodaka. Ale okazało się, że ma problem - nie zna numeru. Dlatego też babcia zadzwoniła do informacji, odbiera kobieta, a babcia mówi :
- Dzień dobry, ja poszukuję Kojaka na rynku w Świeciu.
W tym momencie w słuchawce cisza. Po chwili odzywa się pani z informacji:
- Bardzo mi przykro , ale nie znajdzie pani Kojaka na rynku w Świeciu i wątpię czy gdziekolwiek go pani znajdzie.
- Ale ja byłam dzisiaj u niego i dałam mu zdjęcia. Proszę mi podać jego numer. - kłóci się moja babcia.
- Niech sobie pani nie robi żartów z ludzi. Do widzenia - kobieta zakończyła rozmowę.
Cóż, moja babcia pomyliła się. Kodak i Kojak, dla mojej babci to żadna różnica :D W efekcie chciała od pani z informacji dostać numer porucznika Kojaka z serialu kryminalnego :D

Ja nikogo nie nominuję, bo nie każdy ma ochotę na taką zabawę. Dziękuję za nominację, z przyjemnością odpowiedziałam na pytania.

czwartek, 15 maja 2014

Ulubione kredki do oczu - Golden Rose, Emily Waterproof

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)

Używacie kredki do oczu ? Stawiacie na neutralne kolory czy może lubicie kolorowe akcenty na powiekach ? Ja częściej wybieram czerń i brąz, ale czasami mam ochotę na jakiś kolor. W obu przypadkach mam swoich ulubieńców :) A raczej ulubienice - kredki do oczu Golden Rose z serii Emily.


Kilka słów od producenta :
Seria zawiera piętnaście najmodniejszych odcieni. Kredki mają miękką konsystencję, co sprawia, że ich aplikacja jest łatwa i przyjemna. Kolory są żywe i intensywne na powiece. Utrzymuje się bardzo długo.

Kredki rzeczywiście są bardzo miękkie , mają konsystencję jak masło :) Wystarczy lekko przyłożyć kredkę do skóry i narysować kreskę, która jest naprawdę intensywna.
Producent mówi, że jest to produkt wodoodporny, z czym niestety się nie zgodzę. Delikatne, pojedyncze łzy przetrwa, ale solidny deszcz już niestety nie :)
Kredki są długotrwałe, z tym się zgadzam. Na moich powiekach (tłustych) utrzymują się bez bazy w dobrym stanie około 8 godzin, z bazą to już w ogóle od rana do późnego wieczora :)
Dzięki temu, że są miękkie można je z łatwością rozcierać według uznania. Sama kredka nie rozmazuje się , nie znika z powiek w trakcie dnia.
Minusem może być dostępność. Kredek trzeba szukać na stoiskach Golden Rose lub w małych drogeriach.
Cena jest różna, zależna od tego gdzie kupujemy. W granicach 3-5 zł ( na pewno nie drożej).
Moje kredki mają numery : 111(metaliczny srebrny), 119(metaliczny zielony), 102(ciemny, głęboki brąz)

wtorek, 13 maja 2014

Mincer Pharma, głęboko odżywczy krem-maska z serii Argan Gold

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)

Chciałabym podzielić się dzisiaj z Wami moją opinią na temat kosmetyku, który jest mało znany (pewnie m.in. ze względu na to, że nie jest łatwo dostępny) , a moim zdaniem warty uwagi.

Przywiązuję dużą wagę do pielęgnacji twarzy. Moja skóra jest mieszana ze skłonnością do wyprysków. Sprawdza się u mnie duet oczyszczanie + mocne nawilżanie. Dzisiaj o produkcie z tej drugiej kategorii, który pozwala mi cieszyć się dobrze nawilżoną, miękką, gładką skórą.

Mincer Pharma, Argan Gold, głęboko odżywczy krem-maska na noc


OPAKOWANIE
Krem zapakowany jest w kartonik dość dużych rozmiarów. W środku znajdujemy ulotkę o produktach firmy oraz dwie próbki kremów. Opakowanie kremu to plastikowy słoiczek z zakrętką w złotym kolorze.

Po odkręceniu zadziwiła mnie forma opakowania, pierwszy raz spotkałam coś takiego.
Otwór zablokowany plastikową nakładką z małą dziurką. Naciskamy palcem na środek i z małego otworu wydobywa się krem. Świetna sprawa ! Do kremu nie dochodzi powietrze, bakterie, zanieczyszczenia. Bardzo higieniczna forma opakowania.

ZAPACH
Praktycznie nie jest wyczuwalny. Bardzo delikatny, subtelny typowo kremowy zapach.

KONSYSTENCJA
Krem jest dość gęsty, ale nie jest to bardzo zbita, tępa w rozprowadzeniu konsystencja. Biały, średnio gęsty krem, który po skórze rozprowadza się z łatwością. Po jego zastosowaniu skóra się błyszczy, ale nocą to wcale nie przeszkadza :)

CENA
około 16 zł

POJEMNOŚĆ
50 ml

DZIAŁANIE
Co mówi producent ?
Argan Gold Eliksir Młodości-głęboko odżywczy krem-maska na noc wspomaga naturalne procesy odnowy skór. Właściwości regenerujące oleju arganowego zostały połączone z odżywczym i ochronnym działaniem zestawu olejków: awokado, jojoba, abisyńskiego a także winogronowego oraz zmiękczającymi właściwościami masła shea. To prawdziwy odmładzający zastrzyk. Olej arganowy bogaty w wit.E i niezbędne nienasycone kwasy (Omega 3, 6, 9) działa kompleksowo,docierając w głąb skóry pomaga minimalizować zmarszczki i poprawić koloryt skóry. Perfekcyjnie odbudowuje płaszcz lipidowy chroniący naskórek przed utratą wody. Skóra jest wypoczęta, głęboko nawilżona, odżywiona i ukojona.

Moja opinia...
Bardzo podoba mi się higieniczny sposób dozowania kremu. Pierwszy raz spotkałam się z takim sposobem i jestem zachwycona. Opakowanie jest proste, plastikowe. Naklejka na słoiczku odkleja się , co nie wygląda estetycznie.
Krem pachnie bardzo delikatnie. Praktycznie nie jest to wyczuwalny zapach. Konsystencja jest dość gęsta, ale nie jest to typowy zbity, tłusty krem. Łatwo rozprowadza się na skórze. Po wsmarowaniu twarz się błyszczy, ale nocą nie jest to żadnej problem. Krem nie należy do tych ekspresowo wchłaniających się , potrzebuje na to kilku minut.
Rano moja skóra jest bardzo miękka, nawilżona, napięta (nie ściągnięta z przesuszenia), jędrna. Wygląda zdrowo. Nie jest to działanie krótkotrwałe, gdyż robiłam przerwy w stosowaniu tego kremu , a moja skóra nadal była dobrze nawilżona (lepiej niż przed rozpoczęciem stosowania tego kosmetyku). Krem nie podrażnia, nie uczula mojej wrażliwej skóry. Ma za zadanie poprawiać koloryt skóry, czego ja niestety nie zauważyłam. Jego działanie przeciwzmarszczkowe będę mogła ocenić dopiero za kilka/kilkanaście lat :) Jeżeli zmarszczki się nie pojawią to znaczy , że krem działa :)
Polecam serdecznie, bardzo dobry produkt w niewielkiej cenie.

poniedziałek, 12 maja 2014

Współpraca z drogerią wizaż24

Witam wszystkich serdecznie :)

Niedawno odezwała się do mnie Pani Olimpia z drogerii internetowej wizaż24 z propozycją współpracy. Zgodziłam się i mogłam zasugerować produkty , które chciałabym przetestować. Dzisiaj otrzymałam przesyłkę.


A w środku ...



Jestem bardzo miło zaskoczona, pierwszy raz dostałam tak pięknie zapakowane kosmetyki. To bardzo miły gest, za który serdecznie dziękuję drogerii wizaż24.

Do testów otrzymałam:
- Odświeżającą maskę owocową
- Rewitalizujący krem na noc (do każdego rodzaju cery)

Mam nadzieję,że zainteresują Was produkty :)

Serdecznie dziękuję drogerii wizaż24 za umożliwienie testowania kosmetyków.

niedziela, 11 maja 2014

Essence , XXXL longlasting lipgloss - prezentacja kolorów i pierwsze wrażenie

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)

W poście z prezentami urodzinowymi pokazywałam m.in. błyszczyki Essence z serii XXXL longlasting lipgloss, które wzbudziły Wasze zainteresowanie. Producent oferuje nam 6 wariantów : 3 kolory o wykończeniu matowym (matt) oraz 3 kolory o wykończeniu błyszczącym (shine). Ja posiadam jeden matowy błyszczyk i dwa błyszczące. Zapraszam Was serdecznie na prezentację kolorów oraz moje pierwsze wrażenie na temat tych produktów :)



Błyszczyki są ponumerowane i w takiej kolejności jak na zdjęciu będę je prezentować :)

1. 07 SILKY RED (matt)
Na zdjęciu błyszczyk jest jeszcze trochę mokry, trzeba mu dać chwilę na wyschnięcie (wtedy robi się matowy). Jest to produkt, który bardzo przypadł mi do gustu ze względu na komfortowe uczucie jakie daje na ustach. Mimo , że jest produktem matowym to nie wysusza nam ust, nie "wżera" się w usta. Schodzi równomiernie, po prostu kolor traci na intensywności. Na moich ustach utrzymuje się około 1,5-2 godziny. W starciu z jedzeniem czy piciem niestety przegra, ponieważ tak jak wspomniałam wyżej , produkt nie wsiąka w usta.


2. 1 baby doll's favourite (shine)
Błyszczyk o wykończeniu połyskującym. W opakowaniu to kolor lekko morelowy z domieszką różu. Jest na ustach raczej transparentny. Formuła tego błyszczyka jest jakby żelowa (na ustach mam wrażenie jakby była trochę silikonowa), błyszczyk klei się co nie każdemu przypadnie do gustu. Na ustach utrzymuje się około 1,5 godziny.


3. 3 very berry (shine)
Ten błyszczyk również ma wykończenie połyskujące. Kolor to bardzo delikatny róż (trochę taki barbie róż :D ) , na ustach daje odrobinę koloru jeżeli nałożymy go większą warstwą. Formuła taka sama jak przy poprzednim błyszczyku (żelowa, trochę jakby silikonowa). Produkt klei się , ale dzięki temu zyskuje na trwałości. Tak jak w przypadku poprzednika wynosi ona około 1,5 godziny (w moim przypadku).

Błyszczyki mają zapach kawowy z nutą wanilii :D Matowy pachnie wyraźnie, intensywnie. Błyszczące pachną zdecydowanie delikatniej. Produkty mają 4,5 ml pojemności i kosztują około 10 zł (za sztukę).

sobota, 10 maja 2014

PO : Jak stres wpływa na urodę ?


Witam wszystkich bardzo serdecznie i zapraszam na post z serii pytanie-odpowiedź (PO), którego nie było na blogu już od dłuższego czasu.
Dzisiejsze pytanie , jak w tytule posta, brzmi : Jak stres wpływa na urodę?


To , że stres ma negatywny wpływ na nasz wygląd wiadomo od dawna. Nie bez powodu mówi się, że "złość piękności szkodzi". Stres wpływa na naszą urodę i nasze zdrowie.

Trądzik
Stres bardzo wpływa na kondycję naszej cery. Jeżeli na co dzień nie mamy problemu z trądzikiem to w okresie długotrwałego stresu mogą nam się pojawić na twarzy wypryski. Jeżeli jednak trądzik już mamy , jest on problemem z którym walczymy to niestety stres dodatkowo pogorszy stan naszej skóry, wzmocni trądzik. Dlaczego ? Dlatego , że w sytuacjach stresowych w naszej krwi wzrasta poziom androgenów (męskich hormonów). Taki nagły, gwałtowny "wyrzut" androgenów nasila problemy skórne. Walka z trądzikiem w okresie permanentnego stresu jest bardzo uciążliwa i długotrwała. Oczywiście kluczowa sprawa to rozpoznać źródło stresu i postarać się je wyeliminować w miarę możliwości. Istotna jest także pielęgnacja naszej cery z trądzikiem. Miejsca problematyczne należy smarować preparatami do skóry trądzikowej, zaleca się delikatne złuszczanie, peelingi (najlepiej enzymatyczne) i nawilżanie skóry. Nie należy jej zbytnio przesuszać.

Włosy
Nasze włosy również są bardzo podatne na stres. Mogą się bardziej przetłuszczać lub bardziej przesuszać (zależne jest to od tego jaki typ włosów mamy). Bardzo często wypadanie włosów związane jest ze stresem. Poza oczywistym ograniczeniem stresu ważne jest , aby w tym okresie szczególnie dbać o włosy. Traktować je delikatnie, nie farbować, stosować kuracje wzmacniające.

Bezsenność
Czy Wy też macie tak, że w okresie silnego stresu cierpicie na bezsenność? Jeżeli jest to długotrwała sytuacja odbija się to bardzo niekorzystnie na naszym zdrowiu. Organizm jest przemęczony, wyczerpany. Mamy podpuchnięte, zaczerwienione oczy. Ulgę naszym oczom przyniosą okłady , warto stosować żele do powiek i pod oczy z zawartością świetlika. Łagodząco zadziałają np. kompresy z herbaty lub rumianku.

Przesuszenie skóry i zmarszczki
Skóra bardzo odczuwa stres i objawia się to często jej nadmierną suchością. Jest szorstka, sucha, pozbawiona elastyczności. Wpływa na to kortyzol, hormon którego stężenie rośnie we krwi gdy jesteśmy pod wpływem stresu. Kortyzol spowalnia i osłabia syntezę kolagenu, który odpowiada za jędrność i elastyczność naszej skóry. Zestresowany organizm nie radzi sobie z wolnymi rodnikami , które są przyczyną starzenia się skóry. Jak wiadomo, na suchej , odwodnionej skórze narażonej na działanie wolnych rodników zmarszczki szybko się pojawiają.


Stres jest nieodłącznym elementem naszego życia. Nie da się uniknąć sytuacji stresowych. Można jednak nauczyć się sobie radzić ze stresem i zmniejszać jego negatywne oddziaływanie na nasz organizm. Jakie znacie sposoby radzenia sobie ze stresem ? Jak można relaksować się po ciężkim i męczącym dniu ? Może ulubiona muzyka, jakaś dobra książka. Zabawa z psem, długi spacer, spotkanie ze znajomymi, wieczorne spa ? Zapraszam do dyskusji :)

piątek, 9 maja 2014

Ekspresowa odżywka regenerująca Gliss Kur - recenzja

Mam długie włosy ( do połowy pleców i dalej zapuszczam), z którymi mam nie lada problem. U nasady są mocno przetłuszczające się, na długości suche, końcówki z tendencją do rozdwajania. Dodatkowo moje włosy są cienkie i łatwo je obciążyć. Zaraz po umyciu nie sposób ich rozczesać, uwielbiają się plątać.
Jestem zmuszona używać odżywek w spray'u, które zazwyczaj tylko ułatwiały rozczesywanie włosów i (pomimo obietnic producenta) nie robiły nic więcej. W końcu trafiłam na odżywkę w spray'u , która poza ułatwianiem rozczesywania ma jeszcze inne zalety :)


Schwarzkopf, Gliss Kur Ultimate Repair, ekspresowa odżywka regeneracyjna

OPAKOWANIE
Plastikowa butelka, naklejka na opakowaniu z szatą graficzną utrzymaną w kolorach czerni i złota. Naklejka nie pokrywa całego opakowania, dzięki temu widać ile odżywki znajduje się w środku. Butelka wyposażona w wygodny atomizer, który rozpyla odżywkę mgiełką.

ZAPACH
Odżywka pięknie pachnie. Jest to dość intensywny zapach, na moich włosach utrzymuje się przez większą część dnia. Trudno go jednoznacznie określić. Wyczuwam wanilię i kakao.

KONSYSTENCJA
Odżywka jest płynna, ma dwufazową formułę. Przed użyciem trzeba koniecznie wstrząsnąć żeby obie fazy się połączyły. Odżywka nie wygląda jak woda, ma lekko białe zabarwienie po rozpyleniu na włosach. Trochę przypomina mleczko :D

POJEMNOŚĆ
200 ml

CENA
około 18 zł

DZIAŁANIE
Co mówi producent ?
Produkt przeznaczony do włosów bardzo zniszczonych i suchych. Ekspresowa odżywka regeneracyjna ULTIMATE REPAIR zawiera potrójny kompleks płynnej keratyny, ułatwia rozczesywanie i regeneruje nawet mocne uszkodzenia zarówno na powierzchni włosów, jak i w ich wnętrzu. Aż do 95% mniej złamanych włosów.

Moja opinia...
Skład produktu (mam nadzieję, że cokolwiek będzie widoczne w powiększeniu)

Odżywka ma wygodne opakowanie, atomizer działa bez zarzutu. Dobrze rozpyla odżywkę tworząc mgiełkę , która w równomierny sposób rozkłada się na włosach.
Odżywka pięknie pachnie. Nie da się jednoznacznie określić tego zapachu, natomiast mój nos wyczuwa nuty waniliowe i chyba kakao :) Moje włosy są takie, że łatwo przyjmują zapach kosmetyków i zawsze czymś pachną. Zapach tej odżywki utrzymuje się na włosach przez większą część dnia.
Rozpylając produkt na wilgotne , umyte włosy można je łatwo rozczesać, bez szarpania i ciągnięcia. To dla mnie duży plus. Ale na tym nie koniec plusów :) Po wyschnięciu włosy są o wiele gładsze niż bez użycia tej odżywki w spray'u. Są wygładzone, lepiej się układają, ładnie błyszczą. Nie są tak bardzo podatne na uszkodzenia (chociażby mechaniczne , np. czesanie włosów). Nie jestem przekonana czy ta odżywka działa dogłębnie i regeneruje uszkodzenia wewnątrz włosa, w każdym razie mogę stwierdzić , że włosy wyglądają po jej użyciu zdrowo. Bardzo dobra odżywka w spray'u , która robi coś więcej poza ułatwianiem rozczesywania. Jedna mała rada - jeśli macie włosy cienkie i delikatne to trzeba uważać z jej ilością, bo może obciążyć włosy.

czwartek, 8 maja 2014

Kosmetyczne prezenty urodzinowe :D

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)

Dzisiejszy post z nowościami, z moimi prezentami (tylko tymi kosmetycznymi) :) Dzisiaj obchodzę urodziny, ale umówmy się, że nie powiem które (ZGADNIJCIE! :D ). Nie szalałam z zakupami w czasie promocji -40% w Naturze i -49% w Rossmannie, dlatego że wiedziałam jakie dostanę prezenty z okazji urodzin. Może coś Was zaciekawi, jeśli tak piszcie w komentarzach - na pewno napiszę więcej słów na temat danego kosmetyku.



- L'biotica Biovax, intensywnie regenerująca maseczka do włosów suchych i zniszczonych


- Body Club, mydełka glicerynowe , ręcznie robione (wersja cytryna i mak oraz magnolia i nagietek). Dostępne aktualnie w Biedronkach jeżeli kogoś zainteresują :)


- Catrice, Glamour Doll , Curl&Volume Mascara
- Rimmel, Scandaleyes, cień w kremie
- Rimmel, Match Perfection , podkład


- Błyszczyki Essence z serii XXXL longlasting lipgloss ( dwa o wykończeniu shine i jeden o wykończeniu matt)

środa, 7 maja 2014

Pachnąca rozkosz pod prysznicem z żelem Kamill

O żelach pod prysznic raczej nie piszę, dlatego że uważam tego typu produkty za najbardziej podstawowe. Takie, które są po prostu podstawą higieny, mają nas myć i dodatkowo mogą ładnie pachnieć. Dzisiaj jednak robię wyjątek i piszę o żelu pod prysznic, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.

Żel pod prysznic mleczko cytrynowe firmy Kamill mogliście zobaczyć już w moich ulubieńcach kwietnia. Dzisiaj trochę więcej na jego temat :)



OPAKOWANIE
Żółta buteleczka z prostą szatą graficzną. Z przodu grafika sugerująca wersję zapachową. Buteleczka nie jest przezroczysta, ale patrząc pod światło widać ile kosmetyku znajduje się w środku. Opakowanie zamykane "na kilk" , dość mocne , nie ma obaw , że otworzy się w niespodziewanym momencie.

ZAPACH
Zapach tego żelu jest przepiękny. Kosmetyk pachnie bardzo orzeźwiająco i zarazem słodko, jak beza cytrynowa. Jest idealny na zbliżające się ciepłe dni.

KONSYSTENCJA
Konsystencja żelu przypomina rzadkie mleczko. Żel jest biały, ma dość rzadką konsystencję, może spłynąć z dłoni jeżeli nie używamy do mycia gąbki czy myjki.

POJEMNOŚĆ
250 ml

CENA
około 7-8 zł

DZIAŁANIE
Co nam mówi producent ?
Proteiny mleka przywracają delikatnej i suchej skórze równowagę. Delikatne lipidy i specjalna kompozycja naturalnych substancji nawilżających chronią skórę przed wysuszeniem. Łagodne, nie podrażniające skóry substancje myjące sprawiają, że skóra staje się gładka i elastyczna, a samopoczucie doskonałe. Przebadany dermatologicznie, posiada neutralny dla skóry odczyn pH.
Występuje w wersjach:
- Lemon & Buttermilk,
- Rhubarb & Lime,
- Soft Camomile,
- Milk & Honey,
- Silky Milk,
- Wild Rose Milk,
- Choco-Mint & Cocoa Butter,
- Chocolate & Coconut Milk,
- Passion Flower & Vanilla Balm,
- Olive & Lime Blossom,
- Coco Cream.
(dane z wizaz.pl)

Moja opinia...
Opakowanie nie jest porywające i nie przyciąga uwagi klienta, ale jest proste i funkcjonalne. Wyprofilowane, dobrze leży w dłoni, nie wyślizguje się z niej pod prysznicem.
Zapach tego żelu uwielbiam. Jest orzeźwiający, cytrynowy a zarazem ma w sobie nutkę słodyczy. Pachnie jak ciastko, jak beza cytrynowa. Podczas kąpieli unosi się przyjemny aromat, ale na ciele zapach nie zostaje długo.
Żel nie pieni się mocno, wytwarza lekką, delikatną piankę. Co do wydajności kosmetyku nie mam zastrzeżeń, jest standardowa, jak w przypadku żeli. Używam go od około 2 tygodni i zużyłam 1/3 produktu.
Żel bardzo dobrze myje. Jest to produkt , który zawiera SLES. Skład ma dość krótki. Jestem z tego produktu bardzo zadowolona, ponieważ myje dobrze, ale bardzo delikatnie. Moja skóra jest sucha i wysusza ją praktycznie każdy żel pod prysznic dając niemiłe uczucie ściągnięcia skóry, która czasami wręcz boli. Ten żel absolutnie nie daje takiego uczucia. Skóra jest czysta i niewysuszona.
Bardzo serdecznie polecam ten żel. Ja na pewno wypróbuję jeszcze inne wersje zapachowe.

poniedziałek, 5 maja 2014

TEST : Soraya, So Pretty ! Piękna Cera, BB krem

Witam wszystkich serdecznie :)

Okres wiosenno-letni to czas, w którym wiele z nas rezygnuje z kryjących podkładów na rzecz czegoś lżejszego - kremów tonujących. Mamy do wyboru mnóstwo tego typu produktów, różnego rodzaju kremy BB , CC (nie wiem czy już są DD :D ). Dzisiaj chciałam Wam pokazać w akcji produkt firmy Soraya, a mianowicie jest to krem BB z serii So Pretty! Piękna Cera.

Kosmetyk kupujemy zapakowany w kartonik i dodatkowo zaklejony folią, co daje nam pewność, że nikt go nie otwierał. Za 50 ml kremu płacimy 17,99 zł w cenie regularnej ( ja kupiłam w promocyjnej cenie za 11,99 zł ). Niestety ani w Naturze ani w Rossmannie nie ma testera tego produktu, więc nie możemy zobaczyć jego koloru.


Ma to być kosmetyk 10w1, a oto co obiecuje nam producent.

Producent zapewnia, że jest to krem przeznaczony do każdego rodzaju karnacji. Nie zgodzę się z tym. Osoby bardzo blade, o bardzo jasnej karnacji nie będą z niego zadowolone, będzie dla nich za ciemny. Tak samo osoby z bardzo ciemną, opaloną karnacją nie będą zadowolone - krem będzie za jasny.

Sprawdźmy jak kryje.


Jak widzicie moja cera jest problematyczna, ma ostatnio zły okres i mam sporo wyprysków do zakrycia. Krycie kremu jest lekkie, delikatne. Na pewno nie poradzi sobie z dużymi niedoskonałościami i trzeba będzie użyć korektora. Jednak uważam, że jak na produkt tego typu (drogeryjny krem BB) to krycie jest całkiem przyzwoite.

Krem bardzo ładnie pachnie, lekko owocowo , morelowo. Nie jest to duszący ani drażniący zapach, na skórze go nie czuć.
Co do obietnic producenta :
- nawilżanie ? TAK , skóra jest przyjemnie nawilżona
- wygładzenie ? TAK , skóra jest miękka, gładka i miła w dotyku
- ochronę przed UV? TAK , ale niską (spf 10)
- matowość ? TAK, ale na około 2 godziny bez przypudrowania
- poprawę kolorytu ? TAK, kolor skóry jest wyrównany
- ukrycie niedoskonałości ? TAK I NIE , małe zakryje, nie sprawdza się przy mocno widocznych niedoskonałościach
- pielęgnacyjny komfort ? TAK, skóra jest nawilżona , miękka i miła w dotyku
- perfekcyjny wygląd ? TAK I NIE , zależy co dla kogo oznacza perfekcyjny wygląd, krem daje naturalny efekt (nie robi nam maski na twarzy), ale nie radzi sobie z zakryciem większych niedoskonałości
- naturalność ? TAK, wygląda bardzo naturalnie na twarzy
- promienność ? TAK, krem nie tworzy na twarzy płaskiego matu, ma lekko satynowe wykończenie, skóra wygląda zdrowo

Na koniec dodam jeszcze, że krem ma przyjemną konsystencję, nie jest ani za gęsty ani za rzadki. Bez przypudrowania utrzymuje się w dobrym stanie około 5 godzin, przypudrowany nawet do 8-9 godzin.