poniedziałek, 30 czerwca 2014

Nowości kosmetyczne :)

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)

Zakupy to jest to co lubię najbardziej :D Zwłaszcza, kiedy fundusze na to pozwalają. W ostatnich dniach przybyło mi kilka nowości (głównie do pielęgnacji włosów).
Zrobiłam mały zapas odżywek i masek do włosów. Niestety ostatnio musiałam podciąć włosy i to dość porządnie. Moje biedne końce były bardzo porozdwajane i połamane. Ostatnio nieźle się zakręciłam na punkcie pielęgnacji włosów i teraz szaleję :D

- Joanna, Keratyna , odżywka do włosów. Bardzo zainteresowała mnie nowa seria firmy Joanna. Produkt przeznaczony jest do włosów szorstkich, matowych, łamliwych i zniszczonych. Pachnie bardzo przyjemnie :)
- Joanna, Naturia, odżywka z pokrzywą i zieloną herbatą. Pięknie pachnie, bardzo świeżo. Jak pyszna zielona herbatka do picia :) Odżywka jest bez spłukiwania do włosów normalnych lub przetłuszczających się.

- Green Pharmacy, Jedwab w płynie. Czytałam bardzo dużo pozytywnych opinii na jego temat. Mój fluid na końcówki z Gliss Kura już prawie dotknął dna, więc była pora aby kupić coś nowego do zabezpieczania końców. Akurat trafiłam na promocję w Naturze i kupiłam ten jedwab za niewiele ponad 5 zł. :)
- Ziaja, bionawilżający krem z białą herbatą. Przeznaczony do cery tłustej i mieszanej. Moja cera nie jest ostatnio w najlepszym stanie, znowu walczę z trądzikiem. Zobaczymy jak ten krem będzie działał :)


Prezenty od chłopaka, które dostałam z okazji imienin :) Na szczęście zna mój gust, wie co lubię i jakie preferuję kolory. No i wie także, że mam świra na punkcie włosów ;)
- Kallos, Latte, maska do włosów
- Golden Rose, velvet matte, nr 09
- Eveline, quattro eyeshadow , nr 04

niedziela, 29 czerwca 2014

Projekt denko - czerwiec 2014

Koniec miesiąca oznacza jedno - denko :)
Chyba czas dużych denek w moim wykonaniu na razie minął. Czerwcowe zużycia nie należą do bardzo pokaźnych, no ale zawsze lepsze coś niż nic :)


Po kolei :)

- DeBa, Volume Shampoo. Szampon zwiększający objętość kupiony już jakiś czas temu w Biedronce za niewielkie pieniądze. Bardzo przypadł mi do gustu. Moje włosy byłby po nim dobrze oczyszczone, lekkie i puszyste. Nie podrażniał skóry głowy, nie plątał włosów. KUPIĘ PONOWNIE jeżeli będę miała możliwość.
- Olej ze słodkich migdałów. Stosowałam do przemywania bardzo suchych i łuszczących się miejsc na twarzy i ciele, kilka razy również do olejowania włosów. Moje włosy bardzo się z nim polubiły. KUPIĘ PONOWNIE.
- Bebeauty, zmywacz do paznokci z lanoliną i gliceryną. Bardzo lubię ten zmywacz i chętnie do niego wracam. Szybko zmywa lakier, nie wysusza, ma wygodne opakowanie z pompką na wacik. KUPIĘ PONOWNIE.


- Isana, krem do ciała do skóry suchej z owocem granatu i figą. Recenzja kremu tutaj (klik). Dobry krem, ale raczej nie poradzi sobie z bardzo suchą skórą. Lekka konsystencja, owocowy zapach i bardzo dobra wydajność. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE , ale w innej wersji zapachowej.
- Mixa, płyn micelarny optymalna tolerancja. Produkt przeznaczony do wrażliwej i reaktywnej skóry twarzy i powiek. Kupiłam ten płyn z powodu mojego problemu z podrażnionymi powiekami. Bardzo łagodny, delikatnie zmywa makijaż. Nie jest to micel,który zmyje makijaż ekspresowo, trzeba mu dać trochę czasu. Lubię go za to, że jest bardzo delikatny, działa kojąco na podrażnioną skórę. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.
- Dermedic Hydrain3 Hialuro. Płyn micelarny , o którym pisałam tu (klik) . Delikatny , nawilżający i przywracający twarzy komfort nawilżenia. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.


- L'oreal , ideal glow, peeling rozświetlający. Bardzo dobry produkt. Nie jest to mocny zdzierak. Raczej taki delikatnie peelingujący żel. Pięknie pachnie orzeźwiającym grapefruitem. Skóra jest oczyszczona, gładka, nie wysuszona. KUPIĘ PONOWNIE.
- Ava, krem karotenowy. Miałam co do niego duże oczekiwania. Krem ma zapobiegać starzeniu się skóry. To sprawdzę za kilka/naście lat. Zapach dziwny, wcale nie karotenowy. Konsystencja dość rzadka. Nawilżanie średnie. Krem bardzo przeciętny, szybko się skończył. NIE KUPIĘ PONOWNIE.
- Himalaya Herbals, rewitalizujący krem na noc. Tutaj recenzja (klik). Świetny krem regenerujący i nawilżający. Skóra jest po nim bardzo dobrze odżywiona, nawilżona, elastyczna i szczęśliwa :D MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.


- Perfecta, maseczka głęboko nawilżająca. Zawiera sok aloesowy i kwiat pomarańczy. Bardzo dobra maseczka nawilżająca. Zawsze po jej użyciu skóra jest miękka, głęboko nawilżona i jędrna. KUPIĘ PONOWNIE.
- Bielenda, Orzech&Bursztyn, brązująca chusteczka do całego ciała. Kupiłam po to aby nadać twarzy trochę opalenizny. Nie polecam, robi smugi i ma nienaturalny pomarańczowy odcień. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Czekam na Wasze denka :)

środa, 25 czerwca 2014

Nowość od Isany - maska nawilżająca do włosów z olejkiem arganowym

Witajcie :)
Wczoraj przedstawiłam swoich ulubieńców miesiąca i obiecałam napisać osobną recenzję maski do włosów z Isany. Jest to stosunkowa nowość w Rossmannach, dopiero od niedawna możemy ją spotkać na półkach. Producent zapewnia , że jest to maska nawilżająca z olejem arganowym. Bardzo popularne są ostatnio wszelkie kosmetyki z olejem arganowym. Maska ma poprawiać kondycję włosów suchych i zniszczonych.


Opakowanie to tubka w kolorze żółtym. Jest bardzo miękka, plastyczna. Można ją spokojnie przeciąć i wydobyć resztki kosmetyku kiedy zacznie się już kończyć. Taka forma opakowania, mimo że nie jest przezroczysta, pozwala nam łatwo zauważyć ile produktu znajduje się jeszcze w środku. Na przedniej części opakowania uśmiecha się do nas pani z pięknymi, gęstymi włosami w kolorze głębokiego brązu. Z tyłu mamy naklejkę z informacjami w języku polskim. Niestety, jest to naklejka papierowa, która w kontakcie z wodą ulega zniszczeniu (nie od razu, ale po pewnym czasie tak się dzieje).
Zapach trudno mi jednoznacznie określić. Jest bardzo ładny, delikatny, ale utrzymujący się na włosach przez pewien czas. Jak długo to kwestia indywidualna. Na moich włosach jest to kilka godzin.



Maseczka ma biały kolor. Jej konsystencja jest gęsta, bogata, treściwa - czyli taka jak lubię :D Rozprowadza się bardzo łatwo na całych włosach.
Pojemność produktu to 150 ml, a cena regularna wynosi 4,99 zł ! Świetna cena, mam nadzieję, że nie ulegnie podwyższeniu :)

Działanie
Co o swoim produkcie mówi producent ?
Maska nawilżająca Isana Hair zawiera pantenol i kompleks olejów pielęgnacyjnych - arganowego i migdałowego. Nawilża włosy, daje im siłę i zdrowy wygląd.
Aktywna formuła, w skład której wchodzą wysokowartościowe oleje szybko i głęboko wchłania się we włosy, nie obciążając ich i dając im prawdziwą wilgotność. Formuła wygładza strukturę włosów suchych i zniszczonych, które uzyskują uwodzicielski połysk i przyjemnie odczuwalną sprężystość, a ponadto dają się wyraźnie łatwiej rozczesywać. Bez parabenów i silikonów.

Skład

Moja opinia...
Nie mam zastrzeżeń co do opakowania. Wygodna tubka stojąca na zamknięciu na "klik". Opakowanie jest bardzo miękkie, łatwo możemy wycisnąć odpowiednią ilość maski. Chociaż nie jest przezroczyste to i tak możemy kontrolować zużycie produktu.
Zapach jest bardzo przyjemny. Delikatny, ale dobrze wyczuwalny. Zostaje na włosach przez kilka godzin od umycia , co bardzo mnie cieszy , bo zapach przypadł mi do gustu :)
Teraz przejdę do najważniejszego , czyli do działania. Moje włosy są zniszczone. I przetłuszczające się. Z jednej strony muszą dostać sporo nawilżenia i odżywienia, a z drugiej łatwo je obciążyć. Maska bardzo dobrze działa na moje włosy. Wygładza strukturę włosa, są miękkie i elastyczne. Nawilżenie jest świetne. Włosy są widocznie odżywione, zadbane i nawilżone. Nie mam problemu z suchymi, puszącymi się kosmykami. Maseczki nie żałuję moim włosom , ale nakładam ją tylko od ucha w dół. Nie obciąża włosów, nie pozbawia ich objętości.
Jest wydajnym produktem, wystarczy niewielka ilość do pokrycia włosów.
Cena jest zachęcająca, warto wypróbować :)

wtorek, 24 czerwca 2014

Ulubieńcy czerwca 2014

Witam wszystkich serdecznie :)

Przyszła pora na ulubieńców czerwca :) W maju taki post się nie pojawił,a to dlatego że poprzedni miesiąc był wyjątkowo ubogi w produkty , które byłby warte uwagi. W czerwcu jednak na szczęście takich kosmetyków znalazło się kilka i chętnie się z Wami podzielę moimi perełkami :)


Z części kolorowej znajdują się tutaj dwa kosmetyki, które mam już od dłuższego czasu w swojej kosmetyczce. Leżały nieużywane przez pewien czas. Ostatnio w trakcie porządków kosmetycznych "odkryłam je" na nowo :D i teraz z wielką przyjemnością używam. Mowa o pomadce z firmy Maybelline z serii Hydra Extreme z kolagenem w odcieniu 210 That's Mauvie. Pomadkę mam już od 2 lat, uwielbiam ją za kolor , za bardzo kremową konsystencję. Nie przesusza ust , powiedziałabym nawet , że lekko je nawilża. Niestety ta seria pomadek została wycofana ze sprzedaży.
Tak wygląda kolor pomadki:

Kolejny produkt to róż z firmy Paese , który znalazłam w Paeseboxie. Odcień o numerze 43 jest dla mnie idealny na lato. Dodaje twarzy delikatnego, zdrowo wyglądającego rumieńca. Przepięknie wygląda nałożony delikatnie na policzki. Dodatkowo produkt bardzo ładnie pachnie, zapewne za sprawą oleju arganowego, o którym wspomina na opakowaniu producent.
Na koniec produkt, który może nie zalicza się do makijażu, ale myślę że mogę tutaj o nim wspomnieć. Jest to Delia, bioaktywne szkło, czyli emalia do paznokci , która ma być alternatywą dla kolorowych lakierów. Ma nadawać paznokciom delikatny odcień mlecznego różu (potrzeba do tego 2-3 warstw) i jednocześnie wzmacniać je i regenerować. Używam tego produktu solo albo pod lakier. Jest świetny, wzmacnia paznokcie,zapobiega przesuszaniu, odbarwianiu płytki paznokcia.


Zaczynamy od lewej strony :) Na pierwszy ogień idzie nowość firmy Isana, maska nawilżająca do włosów z olejem arganowym. Nie chcę na razie o niej za dużo pisać, będzie osobny post już jutro :)
Balsam do rąk z Balea , o którym pisałam tutaj (klik) . Przepięknie pachnie, dobrze nawilża i wygładza dłonie. Do tego pojemność 300 ml , pompka i niska cena. Szkoda tylko , że dostępność tych kosmetyków jest bardzo słaba.
Rewitalizujący krem na noc z firmy Himalaya Herbals , o którym pisałam tutaj (klik). Gęsty, bogaty krem, który pozostawia skórę nawilżoną, wygładzoną, jędrną. Pięknie pachnie.
Następnym kosmetykiem jest odmładzające mleczko do ciała z firmy Bielenda z serii Afryka SPA. Pisałam o nim w poprzednim poście. Zapach tego mleczka jest niesamowity. Do tego pięknie nawilżone ciało, miękkie i gładkie.
Ostatni już produkt to płyn micelarny z firmy Dermedic , Hydrain 3 Hialuro. Jego recenzja tutaj (klik). Bardzo delikatny, łagodnie zmywa makijaż i nie podrażnia. Odczuwalnie nawilża i przywraca komfort skórze.

Chętnie dowiem się jakich produktów Wy najchętniej i z przyjemnością używałyście w czerwcu :)
Pozdrawiam :*

niedziela, 22 czerwca 2014

Afrykański rytuał z mleczkiem do ciała firmy Bielenda

Witam wszystkich serdecznie :)

Dzisiaj post o kosmetyku, który zachwycił mnie pod każdym względem. Bardzo lubię testować nowości i rzadko (właściwie prawie nigdy) nie wracam ponownie do używania danego produktu, nawet jeżeli był bardzo dobry. Do tego jestem pewna, że wrócę. Chcę go mieć pod ręką cały czas ! Gadam i gadam , zachwycam się, ale nadal nie powiedziałam o jaki kosmetyk chodzi...



Bielenda, Afryka SPA, Odmładzające mleczko do ciała kupiłam w Rossmannie w cenie promocyjnej za nieco ponad 8 zł. Wzięłam w ciemno, zakup całkowicie spontaniczny. Były do wyboru jeszcze inne kontynenty. Dlaczego wybrałam Afrykę? Impuls. Jakoś tak ciągnęło mnie do tej właśnie wersji. Nie wiedziałam jaki będzie zapach. Zdałam się na swoją wyobraźnię, bo przecież z czym kojarzy się Czarny Ląd? Z czymś orientalnym, egzotycznym, silnie pachnącym.

Opakowanie to przezroczysta buteleczka , dzięki temu widzimy ile kosmetyku znajduje się w środku. Na etykiecie z przodu opakowania widnieje informacja o produkcie, zarys wybranego kontynentu i kombinacja zapachowa. Moja wersja zawiera daktyle i kokos. Buteleczka wyposażona jest w atomizer w postaci pompki, która ułatwia dozowanie mleczka. Działa bez zarzutu.
Zapach tego produktu jest oszałamiający. Każdego dnia, wieczorem po kąpieli, siadam na łóżku i rozpoczynam rytuał. Smarując swoje ciało tym mleczkiem zamykam oczy i przenoszę się do innego świata. Już nie jestem w swoim małym pokoju, jestem w Afryce, na bazarze wypełnionym straganami z przyprawami, gdzie otula mnie intensywna woń orientalno-daktylowo-korzenna. Zapach jest po prostu cudowny. Wszystkie fanki korzenno-orientalnych zapachów będą zachwycone.
Konsystencja mleczka jest dość gęsta jak na mleczko. Dla mnie to bardziej balsam. Produkt ma lekko beżowe zabarwienie. Bardzo przyjemnie rozsmarowuje się na skórze i wchłania w tempie błyskawicznym.
Pojemność to 250 ml , a cena regularna to około 12-15 zł (ja kupiłam w promocji za niewiele ponad 8 zł).
Działanie według producenta :
Odmładzające mleczko do ciała wykorzystuje niezwykłe właściwości roślin rytualnych Afryki – aktywnie regeneruje skórę, przywraca jej właściwą jędrność i elastyczność.
Ciało odzyskuje niezwykłą miękkość, gładkość i właściwe nawilżenie. Egzotyczny, ciepły i korzenny aromat mleczka poprawia samopoczucie, pobudza i dodaje energii.
Zawiera Bio olejek arganowy – naturalne źródło gładkiej skóry.
O piękno skóry zadbają daktyl i kokos – dzięki bogactwu witamin, cukrów i soli mineralnych te afrykańskie rośliny zmiękczają naskórek, nawilżają go i nadają skórze jedwabistą gładkość, przeciwdziałają procesom starzenia.
Skład
Moja opinia...
Bardzo zgrabna buteleczka z wygodną pompką, która ułatwia i uprzyjemnia używanie kosmetyku. Dobrze, że opakowanie jest przezroczyste, można kontrolować poziom zużycia.
O zapachu to już się nie będę rozpisywała, bo nam zabraknie internetów :D Jest przepiękny. Ciepły, korzenny, aromatyczny, orientalny. Intensywnie pachnie i dość długo się utrzymuje. Moja skóra wysmarowana wieczorem , następnego dnia rano nadal nosi ślady tego zapachu. Producent mówi, że to zapach dodający energii - na mnie działa odprężająco, relaksacyjnie.
Konsystencja mleczka bardzo mnie zadowala. Jest dość gęsta, ale wchłania się błyskawicznie.
Działanie - to najważniejsza kwestia. Jestem całkowicie usatysfakcjonowana. Jako posiadaczka suchej skóry potrzebuję dobrego , solidnego nawilżenia i ta potrzeba jest całkowicie spełniona przez mleczko od Bielendy. Moja skóra jest gładka i pięknie nawilżona. Rzeczywiście produkt zmiękcza skórę, jest gładka i przyjemna w dotyku. Czy uelastycznia? Tego nie zauważyłam.
Będę z chęcią wracała do tego kosmetyku. Bardzo dobrze nawilża, daje uczucie gładkiej i miękkiej skóry no i ten niesamowity zapach...
Polecam serdecznie :)

sobota, 21 czerwca 2014

Ulubione produkty do ust na lato !

Hej :)
Już niedługo lipiec, lato w pełni. Miejmy nadzieję, że pogoda będzie nas rozpieszczać i temperatury podskoczą.
W czasie wakacji, kiedy upał jest nieznośny, nie szaleję z makijażem oczu. Wiadomo, że przy letnich temperaturach taki makijaż nie będzie zbyt trwały. Warto jednak poeksperymentować z makijażem. Lato to idealny czas na różnego koloru pomadki. Pokażę Wam kilka moich ulubionych produktów do ust na sezon letni :)


Pomadka nawilżająca Eliksir z firmy Wibo w nr 4 ma piękny różowy odcień. Pomadka jest bardzo kremowa, nie wysusza ust, nie podkreśla suchych skórek. Daje wykończenie nieco błyszczące (jak po błyszczyku). Może się trochę łamać, bo jest niestety zbyt miękka.


Lakier do ust Big Bang Gloss z firmy Miyo w nr 7 ma kolor bardzo delikatnego różu wpadającego w morelę. Przepiękny, delikatny, dziewczęcy. Pięknie pachnie budyniem waniliowym. Nie utrzymuje się długo na ustach i aplikację trzeba powtarzać dość często.


Pomadki Celii są wszystkim bardzo dobrze znane. Moja jest z serii nude w odcieniu 602. Bardzo delikatny róż, na ustach jest półtransparentna. Pięknie pachnie winogronami. Nie wysusza ust, nie podkreśla suchych skórek.


Essence, XXXL longlasting lipgloss o wykończeniu matowym. Mój kolor to 07, który jest przepiękną czerwienią. Nie zasycha na ustach , nie przesusza ich. Może się trochę rozmazywać, trzeba nakładać produkt bardzo starannie.


Maybelline, color whisper w nr 430 w opakowaniu wygląda jak neonowy koralowy kolor. W rzeczywistości nie jest mocno kryjąca , raczej półtransparentna. Pomadka ma delikatny koralowy odcień. Świetna do szybkiego makijażu, długo się utrzymuje, ma żelowo-kremową konsystencję.


A jakie są Wasze ulubione produkty do ust ?

piątek, 20 czerwca 2014

Dermedic, Hydrain 3 Hialuro - idealny płyn micelarny ?

Witam serdecznie :)

Mam dzisiaj świetny humor. Właściwie to sama nie wiem dlaczego. Ani pogoda nie jest zbyt ładna , ani nic szczególnie miłego się nie wydarzyło. Przed chwilą skończyłam porządki kosmetyczne :D Raz na jakiś czas muszę ogarnąć swoje zapasy, poukładać, pousuwać to co jest już wątpliwej daty ważności.

Aaaa... Już wiem co może być powodem mojego dobrego humoru :)Wiecie, że zapuszczam włosy i moim marzeniem jest długość do pasa. Niestety wczoraj wieczorem stało się... Ścięłam ponad 5 cm włosów. Dlaczego ? Chciałam podciąć tylko końcówki, które były już bardzo rozdwojone, połamane i smętnie wiszące. Oczywiście stwierdziłam , że podetnę sobie włosy sama. No i pojechałam nożyczkami. Nie udało się prosto (co było do przewidzenia). Mama powiedziała, że włosy musi mi wyrównać żeby miały jedną długość no i niestety , straciłam więcej niż planowałam. Ale mówiąc szczerze fajnie się czuję. Nie jest mi absolutnie żal. Lepsze włosy trochę krótsze i zdrowe niż długie i bardzo zniszczone :)

Przechodzę już do tematu dzisiejszego posta, bo rozgadałam się okropnie :D Jakiś czas temu będąc w aptece zobaczyłam promocję - płyn micelarny Dermedic , Hydrain 3 Hialuro w cenie 5 zł za buteleczkę o pojemności 100 ml. Nie myśląc długo oczywiście kupiłam. Płyny micelarne uwielbiam, chętnie wypróbuję.


Opakowanie płynu to mała buteleczka z zamknięciem "na klik". Buteleczka jest przezroczysta, dzięki temu widzimy ile płynu znajduje się w środku. Na opakowaniu mamy informację o produkcie. Wszystko standardowo, tak jak powinno być :)


Konsystencja jest płynna, wodnista jak w przypadku każdego płynu micelarnego. W kontakcie z twarzą nie wytwarza piany - bardzo się z tego cieszę. Używałam już płynów, które przy przecieraniu twarzy wytwarzały delikatną piankę i mówiąc szczerze , nie lubię tego uczucia. Zapach tego produktu jest dość specyficzny. Moja mama mówi, że pachnie bardzo świeżo, jak ogórek ;) Ja natomiast nie przepadam za tym zapachem, kojarzy mi się on ze szpitalem i z dentystą (czyli bardzo niemiło). Zapach jest silny i czuć go w momencie przemywania twarzy płynem. Na szczęście szybko się ulatnia i nie ma po nim śladu.

Pojemność mojej miniaturki to 100 ml, w standardowej pojemności płyn ma 200 ml. Cena jaką zapłaciłam za buteleczkę 100 ml to 5 zł, natomiast cena standardowej pojemności 200 ml to 15-20 zł.

Działanie. Jak opisuje swój produkt producent?
Moja opinia... Bardzo polubiłam ten płyn (mimo jego zapachu). Mała buteleczka jest poręczna , nawet w trakcie podróży. Nie zabiera dużo miejsca. Plus za to , że opakowanie jest przezroczyste i możemy kontrolować poziom zużycia. Porządne zamknięcie daje pewność, że płyn nie otworzy się w kosmetyczce.
Niestety nie odpowiada mi zapach tego produktu. Dla mnie jest zbyt silny, drażniący. Zapach to jednak kwestia preferencji, mojej mamie bardzo się podoba i uważa , że to zapach świeżego ogórka. Mi kojarzy się z jakimiś mało przyjemnymi zabiegami dentystycznymi i szpitalem.
Działanie produktu jest dla mnie bardzo dobre. Płyn dedykowany jest dla skóry suchej i odwodnionej. Śmiało mogę powiedzieć, że ma właściwości nawilżające. Niweluje uczucie ściągnięcia i napięcia skóry po oczyszczeniu mocnym żelem. Daje skórze komfort, przywraca nawilżenie. Jako płyn micelarny ma nam głównie usuwać makijaż. Jak sobie radzi w tej kwestii? Moim zdaniem bardzo dobrze. Makijaż twarzy usuwa szybko, bez pocierania. Z makijażem oka jest troszkę gorzej, tutaj już trzeba dać mu trochę czasu. Przyłożyć płatek kosmetyczny do oka, odczekać 15 sekund i zmyć. Przy delikatnym makijażu oka to wystarczy, ale kiedy użyję cieni, eyelinera i tuszu tą czynność muszę powtórzyć 2 razy. Mimo wszystko makijaż zmywa dobrze i łagodnie. To co najważniejsze to fakt, że nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Nie ma szczypania, łzawienia, podrażnień. Płyn jest bardzo delikatny.
Podsumowując mogę napisać, że bardzo polubiłam ten płyn. Skutecznie usuwa makijaż. Przy oczach trzeba mu dać troszkę czasu. Jest bardzo łagodny, oczyszcza delikatnie, ale skutecznie. Dodatkowo przywraca skórze komfort nawilżenia, daje uczucie świeżości i zadbanej, zdrowej skóry :) Polecam.

środa, 18 czerwca 2014

Poza obiektywem... prywatnie :)

Witam wszystkich serdecznie :)

Dzisiaj trochę nietypowy post u mnie na blogu. Dotychczas pojawiały się posty stricte związane z główną tematyką bloga. Recenzje, zakupy, denka, porady kosmetyczne itd. Sama bardzo lubię blogi urodowe, które poza swoją główną tematyką mają także posty prywatne, pokazujące trochę codziennego, zwykłego życia autorów bloga. Dzięki takim postom można poczuć do kogoś sympatię albo wręcz przeciwnie, w każdym razie blog i jego autor przestaje być w pewnym stopniu bezosobowy, a na blogu robi się przytulniej :) Chciałabym żeby u mnie na blogu od czasu do czasu pojawiały się też takie posty, z mojego zwykłego, codziennego życia. Jeżeli będziecie nimi zainteresowani i zostaną pozytywnie przyjęte to będą się pojawiać. Natomiast jeżeli się Wam nie spodobają, to nie będę Was nimi męczyć :)

Od dawna już chciałam jakąś szkatułkę, pudełeczko na drobiazgi. Rozglądałam się i szukałam w sklepach, ale jakoś nic szczególnie mi się nie spodobało. Mój chłopak zrobił mi wspaniałą niespodziankę :) Dostałam od niego własnoręcznie zrobioną drewnianą szkatułkę. Dla mnie to najwspanialsza rzecz jaką dostałam :) Bardzo lubię takie własnoręcznie wykonane prezenty. I szczerze namawiam wszystkich do robienia takich miłych niespodzianek :) Nic nie cieszy bardziej niż prezent własnoręcznie wykonany przez kochaną osobę :)


Jestem wielką fanką kryminałów. Będąc w bibliotece w moje ręce trafiła książka "Kolonia karna" Richarda Herleya. Z opisu wynikało , że to kryminał/powieść sensacyjna. Opowiada o niesłusznie skazanym na kategorię Z mężczyźnie, którego zesłano do kolonii karnej stworzonej na Sert, małej skalistej wysepce w pobliżu Kornwalii. Książka opowiada o tym do czego jest zdolny człowiek walczący za wszelką cenę o przetrwanie. W nieludzkich warunkach w jakich przyszło żyć bohaterowi dokonuje się w nim przemiana - duchowa, mentalna, światopoglądowa. Książka, mimo że nie ma sensacyjnych zawrotów akcji, bardzo mi się podobała i gorąco polecam :)


W czasie ostatnich ciepłych dni bardzo dużo piję. Za wodą nie przepadam, więc przestawiłam się na herbaty owocowe. Uwielbiam tą herbatę. Saga o smaku truskawkowym. Przepyszna :) Właśnie piję ;)


Moja ulubiona pomadka , Celia nude nr 602. Jest śliczna , ale zobaczcie co się z nią stało :/ Wygląda jak Polska w czasie rozbiorów :( Tragicznie.


Na koniec pochwalę się moją jedyną roślinką doniczkową, której udało mi się nie zamordować :D Nie mam ręki do kwiatów, ale cytrynka - mandarynka jak na razie dzielnie daje radę. Ma nawet owoce :D Swoją drogą okrutnie kwaśne - sprawdziłam :)

Pozdrawiam :)

wtorek, 17 czerwca 2014

Gliss Kur Oil Nutritive - ratunek dla rozdwojonych końcówek ?

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)

Wiele razy na blogu pisałam o tym, że próbuję zapuścić włosy. Moja wymarzona długość to do basa albo do bioder. Szczerze mówiąc , nie wiem czy uda mi się tak długie włosy wyhodować :D Pamiętam, że najdłuższe włosy w swoim życiu miałam jako 6-cio letnie dziecko - sięgały wtedy właśnie do pasa. Piękne, falowane włosy w kolorze złotego blondu. Tęsknię za nimi.
Przechodzę już do głównego tematu dzisiejszego posta. Końcówki. Każdy kto zapuszcza włosy wie jakim problemem mogą być rozdwojone końcówki. Ja mam włosy cienkie, delikatne, łamliwe. Niestety utrudnia to zachowanie ich w dobrym stanie. O nożyczkach nawet słyszeć nie chcę, chociaż wiem, że tylko one uratują moje włosy. Jeżeli tak jak ja macie rozdwojone końce, ale bardzo bardzo bardzo nie chcecie ich ścinać lub macie końce zdrowe, a tylko chcecie zabezpieczyć je przed rozdwajaniem - polecam Wam serdecznie Gliss Kur Oil Nutritive, Fluid na końcówki przeciw rozdwajaniu się włosów.



Opakowanie fluidu to biała, miękka tubka zakończona pompką. Bardzo fajna forma aplikacji. Pompka działa świetnie, absolutnie się nie zacina. Wydobywa jednak małą ilość produktu, ja zawsze używam 3 pompek na swoje końce. Niestety ta pompka nie działa na zasadzie tłoka i opakowanie i tak trzeba będzie rozciąć żeby wydobyć ostatnie resztki produktu.
Zapach kosmetyku jest ciężki do określenia. Jeśli ktoś wie jak pachną w większości kosmetyki Gliss Kur to będzie wiedział jaki to zapach :) Ten produkt pachnie praktycznie tak samo jak wszystkie kosmetyki Gliss Kur. Jest to przyjemny, niedrażniący zapach. Na moich włosach utrzymuje się do wyschnięcia (nakładam na wilgotne) czyli około 2 godzin.
Konsystencja produktu jest gęsta. Przypomina trochę krem. Na pewno nie ma obawy, że spłynie z włosów. Bardzo łatwo się rozsmarowuje i łatwo wmasować fluid we włosy.
Pojemność tego produktu to 50 ml , a jego cena to około 20 zł, mi udało się kupić fluid na promocji w Rossmannie za niewiele ponad 8 zł.
Działanie Co mówi producent ?
Fluid szczególnie pielęgnuje końcówki dłuższych, skłonnych do rozdwajania się włosów – bez spłukiwania. Wygładza końcówki i zapobiega ich rozdwajaniu.
Wyjątkowa formuła, zapobiegająca rozdwajaniu się końcówek włosów, zawiera 7 regenerujących olejków. Chroni włosy po same końce i zapewnia im zdrowy połysk. Formuła z kompleksem płynnej keratyny precyzyjnie regeneruje uszkodzenia włosów oraz wypełnia pęknięcia na ich powierzchni.
Wmasować delikatnie w końce włosów. Nie spłukiwać.
Skład:

Moja opinia...
Bardzo podoba mi się opakowanie. Wielki plus za atomizer w formie sprawnie działającej pompki. Szkoda, że ilość kosmetyku jaką dozuje jedna pompka jest mała i nie wystarcza na moje końce ( muszę użyć zazwyczaj 3 pompek). Dobrze, że tubka jest bardzo miękka, z łatwością można będzie rozciąć opakowanie żeby wydobyć resztki produktu. Opakowanie nie jest przezroczyste przez co nie widzimy ile fluidu znajduje się jeszcze w środku.
Zapach tego kosmetyku jest charakterystyczny dla produktów Gliss Kur. Moim zdaniem zapachy tych produktów są do siebie bardzo podobne, miłe, przyjemne dla nosa, niedrażniące. Jednoznacznie trochę trudne do określenia lub porównania do czegokolwiek.
Po rozsmarowaniu na włosach pachnie aż do wysuszenia fryzury. Na suchych włosach daje świetny efekt. Moje rozdwojone końcówki są niewidoczne. Fluid skleja je, scala, w taki sposób że włosy wyglądają na zdrowe. Są miękkie, gładkie, przyjemne w dotyku. Wizualnie bardzo poprawia stan końców. Skład jest bardzo dobry! Zawiera aż 7 olejków, m.in. arganowy, z orzechów makadamia, olej sezamowy. Nie tylko wizualnie poprawia wygląd włosów , ale do tego jeszcze je pielęgnuje dzięki cennym składnikom.
Do zabezpieczenia końcówek jest idealny. Jego konsystencja jest jakby odrobinę silikonowa, woskowa. Fluid jest bardzo wydajny. Używam go od 2-3 miesięcy i dopiero zbliżam się do denka.
Bardzo gorąco polecam ten produkt:)

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Tag : About me :)

Dzisiaj TAG :) Dawno już nie było żadnego. Powiem szczerze, że ja bardzo lubię takie posty, z których mogę się czegoś więcej o Was dowiedzieć :)




1. Jak masz na imię?
Mam na imię Emilia. W dzieciństwie bardzo nie lubiłam swojego imienia i byłam na rodziców szczerze obrażona, że takie wybrali.

2. Kiedy masz urodziny?
Mam urodziny 8 maja.

3. Co studiujesz? Jaka była Twoja wymarzona praca w dzieciństwie?
Studiuję bezpieczeństwo narodowe. A wymarzona praca w dzieciństwie ? Oj dużo tego było. Na początku standardowo, jak chyba większość dziewczynek, chciałam zostać aktorką i piosenkarką. Potem marzyłam o tym ,żeby zostać dziennikarką, prawnikiem, zawodowym żołnierzem, policjantką.

4. Czy masz chłopaka/dziewczynę?
Mam chłopaka.

5. Jakiej muzyki słuchasz?
Bardzo dużo rocka, punk rocka. Uwielbiam Nirvanę, Good Charlotte, The Who,Scorpions.

6. Czy pracujesz?
Nie.

7. Czego szukasz w drugiej osobie?
Wsparcia, lojalności i szczerości. Myślę, że poza miłością, to najważniejsze cechy jeśli chce się zbudować trwały i udany związek.
A jeśli chodzi o relacje koleżeńskie czy przyjacielskie to myślę, że będzie to szczerość.

8. Do kogo się zwracasz, gdy jest Ci smutno?
Zazwyczaj do nikogo. Jeżeli już komuś o tym mówię, to musi mi być naprawdę bardzo ciężko, źle i beznadziejnie. Wtedy najczęściej mówię o tym mamie albo chłopakowi.

9. Ulubione jedzenie?
Zupa pomidorowa :)

10. Ulubiona część garderoby?
Dżinsowa koszula :)

11. Czy masz zwierzątka?
Kocham zwierzęta i nie wyobrażam sobie domu bez nich. Mam 2 psy (labradora i spaniela) i świnkę morską.

12. Ulubione miejsce?
Mój pokój, a jeszcze dokładniej - moje łóżko.

13. Czy masz drugie imię?
Tak. Magdalena.

14. Ulubiony przedmiot w szkole?
Zawsze bardzo lubiłam język polski i historię.

15. Ulubiony napój?
Coca-cola. Moje uzależnienie :)

16. Jaka jest Twoja ulubiona piosenka w tym momencie?
A szczerze mówiąc to nie mam jednej ulubionej piosenki.

17. Jakie imiona nadałabyś dzieciom?
Jest wiele imion, które mi się podobają. Z żeńskich : Lilianna, Marta, Aleksandra, Regina, Natalia. Z męskich: Filip, Robert, Michał, Julian.

18. Czy uprawiasz jakieś sporty?
Na chwilę obecną jedynie amatorsko i we własnym zakresie. Jogging, jazda konna, gimnastyka.

19. Ulubiona książka?
Dużo takich jest :) Mogę wymienić więcej niż jedną? "Chemia śmierci" S.Beckett i w ogóle cały cykl z doktorem Hunterem. "Sobowtór" T.Gerritsen. "Kolonia karna" R.Herley i na pewno jeszcze wiele innych , których tytułu nie pamiętam.

20. Ulubiony kolor?
Niebieski.

21. Ulubione zwierzątko?
Nie mam ulubionego. Lubię wszystkie zwierzęta.

22. Ulubione perfumy?
Nie mam ulubionych.

23. Ulubione święto?
Boże Narodzenie.

24. Czy skończyłaś liceum?
Tak.

25. Czy kiedykolwiek byłaś za granicą? Ile razy?
Nie.

26. Czy mówisz w innych językach?
Tak, po angielsku, francusku i włosku.

27. Czy masz rodzeństwo?
Mam siostrę.

28. Ulubiony sklep?
Nie mam ulubionego. Często chodzę do H&M, House, Croppa.

29. Ulubiona restauracja?
Nie mam ulubionej restauracji, ale za to uwielbiam naleśnikarnię Manekin.

30. Czy lubisz szkołę?
Ale pytanie... Nie lubię.

31. Ulubiony youtuber?
Nie mam ulubionego. Jeśli chodzi o kanały urodowe to oglądam i lubię 82Inez, Maxineczkę, Katosu.

32. Ulubiony film?
"Pianista" Romana Polańskiego.

33. Ulubiony program w telewizji?
Nie oglądam wcale telewizji :)

34. PC czy Mac?
PC

35. Jaki masz telefon?
Sony Ericsson Xperia Mini Pro

36. Ile masz wzrostu?
168 cm


niedziela, 15 czerwca 2014

Pięknie pachnący balsam do rąk Balea

Kosmetyki Balea są dostępne stacjonarnie wyłącznie w drogeriach DM, których niestety nie ma w Polsce. Ile to ja się naoglądałam tych kosmetyków na przeróżnych blogach, ile nawzdychałam do monitora swojego laptopa, ile marudziłam jakie to wspaniałe, jakie cudowne i że ja też chcę ... Ile się tego nasłuchał mój biedny chłopak, w końcu chyba miał dość i dzięki niemu w moje ręce trafiły produkty Balea, m.in. właśnie balsam do rąk z limitowanej edycji Dark Glamour.


Opakowanie balsamu jest bardzo wygodne i praktyczne dzięki pompce typu otwórz-zamknij. Działa bez zarzutu. Jedna pompka balsamu to trochę za dużo jak na moje dłonie, optymalna jest ilość pół pompki. Buteleczka jest czarno-fioletowa, nie widać ile produktu znajduje się w środku. Zapach kosmetyku jest trudny do określenia. Bez wątpienia jest piękny, wyrafinowany, elegancki. Przywodzi na myśl piękną, tajemniczą kobietę o uwodzicielsko kuszącym spojrzeniu.


Konsystencja balsamu jest średnio gęsta , tak najprościej mogę ją określić :) Nie jest za bardzo zbita, tępa w rozsmarowaniu, ale też nie spłynie nam z dłoni. Jest lekka, łatwo i szybko się wchłania. Po chwili od aplikacji możemy już wrócić do czynności , którą wykonywaliśmy przed użyciem balsamu.
Pojemność tego produktu jest bardzo duża, bo jest to aż 300 ml. Taka ilość kremu do rąk wystarczy na pewno na bardzo długo.
Niestety, nie wiem jaka jest jego cena. Kosmetyki Balea nie należą jednak do drogich, więc myślę, że kwota zamknie się w dziesięciu złotych.
No i doszliśmy do najważniejszego punktu programu, czyli omówmy teraz działanie. Niestety, nie napiszę co o produkcie mówi producent, ponieważ napisy na opakowaniu są w języku niemieckim, a ja niemieckiego ni w ząb nie znam (w szkole uczyłam się angielskiego, francuskiego i włoskiego). Krem stoi sobie u mnie na półce na biurku i sięgam po niego kilka razy w ciągu dnia. Bardzo podoba mi się jego zapach. Jest przyjemny dla nosa, wyrafinowany, elegancki. Po wchłonięciu się kremu przez jakiś czas czuć delikatnie ten zapach na skórze. Balsam bardzo szybko się wchłania. Po chwili można już wrócić do wykonywanych chwilę wcześniej czynności. Dłonie po jego użyciu są miękkie, gładkie i nawilżone. Nie jest to złudne, krótkotrwałe nawilżenie. Po umyciu rąk dłonie nadal są w dobrym stanie, czuć że poziom ich nawilżenia jest odpowiedni. Wydajność produktu jest ogromnym plusem. Biorąc pod uwagę jego pojemność oraz fakt, że niewielka ilość wystarczy do nawilżenia dłoni , wydajność jest niesamowita :) Cena przyjazna dla portfela, gdyż kosmetyki tej firmy są raczej względnie tanie. Cena nie powinna przekraczać 10 zł (już w przeliczeniu na nasze złotówki). Opakowanie bardzo ładne i praktyczne. Wyposażone w pompkę, która nie zacina się , działa bez zarzutu. Serdecznie polecam każdemu ten balsam , jeżeli oczywiście macie do niego dostęp :)
Na koniec skład, mam nadzieję że będzie cokolwiek widać w powiększeniu.

sobota, 14 czerwca 2014

Oj Ziaja, zawiodłaś mnie...

Jakiś czas temu w sklepie stacjonarnym firmy Ziaja trafiłam na bardzo ciekawą promocję. Żel pod prysznic o pojemności 270 ml i peeling o pojemności 200 ml w zestawie za 8,49 zł (jeśli dobrze pamiętam). Produkty Ziai w większości lubię, akurat potrzebowałam peelingu więc nie zastanawiałam się ani chwili. Cena świetna. Zrobiłam interes życia :D - tak myślałam. Ale czy rzeczywiście ?


OPAKOWANIE
Buteleczka w zielonym (oliwkowym :) ) kolorze, z jedną cytrynko-limonką na przedzie. Zamknięcie na "klik". Buteleczka nie jest przezroczysta, więc niestety nie widzimy ile produktu znajduje się w środku.

ZAPACH
Producent zapewnia, że są to świeże, zielone nuty zapachowe. Owszem, zapach jest świeży, cytrusowy, orzeźwiający. Niestety dość chemiczny, przynajmniej dla mojego nosa. Kojarzy mi się trochę z płynem do mycia naczyń o cytrynowym zapachu.

KONSYSTENCJA
Peeling ma lekką konsystencję, trochę przypominającą rozwodniony kisiel (oj mam dzisiaj udane porównania :D ). Produkt ma lekko zielony kolor (jak tytułowa limonka). Zawiera bardzo małe, delikatne drobinki. Produkt jest rzadki, wodnisty, może przeciekać przez palce, spływać z dłoni.

POJEMNOŚĆ
200 ml

CENA
8,49 zł w zestawie z żelem, nie wiem ile kosztuje sam peeling ( ale pewnie do 10 zł )

DZIAŁANIE
Co mówi producent ?
- Oczyszcza i delikatnie masuje powierzchnię naskórka
- Pozostawia skórę gładką, miękką i zadbaną
- Ma energetyzujące, świeże, zielone nuty zapachowe
- Dodaje wiosennej aktywności i poprawia samopoczucie

SKŁAD

Moja opinia...
Buteleczka przyjemna w użyciu. Nie wyślizguje się z dłoni pod prysznicem. Ma prostą, ładną szatę graficzną. Szkoda, że nie widać ile kosmetyku zostaje w środku.
A teraz sprawdźmy czy obietnice producenta mają odzwierciedlenie w rzeczywistości (OSTRZEGAM, MOGĘ BYĆ WREDNA)
No to jedziemy:
- Oczyszcza i delikatnie masuje powierzchnię naskórka. Co do oczyszczania to ok, mogę się zgodzić. Oczyszcza jak każdy, przeciętny nawet żel pod prysznic. Czy masuje ? Przepraszam bardzo , ja się pytam CO MA MNIE TU WYMASOWAĆ? Chyba mój facet, jak go zaproszę pod prysznic, a nie ten peeling. Drobinki są tak maleńkie, maciupeńkie że moje ślepe oko ich prawie nie widzi. Na skórze prawie w ogóle nie czuję, że mam do czynienia z peelingiem.

- Pozostawia skórę gładką, miękką i zadbaną. Ekhmmm... A no nie. Skoro drobinki są prawie niewyczuwalne, maleńkie i delikatne jak dotyk niewiasty to peeling nie ma właściwości zdzierających, usuwających martwy naskórek. W efekcie moja skóra nie jest specjalnie gładka, miękka czy zadbana tak jak powinna być po użyciu peelingu.

- Ma energetyzujące, świeże, zielone nuty zapachowe.
A czy zapach może być zielony ? :D Widzicie tą logikę?
Owszem, energetyzujący , świeży jest. Cytrusowy, chociaż z nutą chemii. Ale czy zielony? No nie wiem...

- Dodaje wiosennej aktywności i poprawia samopoczucie. A guzik ! Nie dodał mi wiosennej aktywności. Bo niby czym? Sztuczno - cytrynowym zapachem czy może wodnistą konsystencją ? A może pseudo drobinkami , które rzekomo mają peelingować ? Samopoczucia mi nie poprawił, a nawet powiem ,że pogorszył. Spotkać się z bublem nie jest miło, a tym bardziej jeżeli okaże się nim produkt, co do którego miałyśmy spore oczekiwania.

Podsumuję: Wydajność kiepska, użyłam 4 razy i została mi może 1/3. Ani mnie ten peeling nie wymasował (to sobie faceta wykorzystam do tego, narzekał nie będzie :D ),ani nie sprawił że moja skóra była gładka i miękka, ani nie poprawił samopoczucia i aktywności nie dodał. Pudło, Ziaja. A raczej kosz. Bo tam trafi ten peeling :) Dziękuję za uwagę. Napiszcie mi , proszę, czy byłam wredna. Mam nadzieję,że tak , bo jestem naprawdę zła na ten kosmetyk.

piątek, 13 czerwca 2014

Wypadanie włosów i jego przyczyny + nowości włosowe

Witam wszystkich serdecznie :)
Dziś o włosach. O problemie włosowym, który dotyka dużą grupę osób. Jest znany, wszechobecny,ale nadal trudny do rozwiązania. Problem wypadania włosów. Zdarzało się Wam nadmierne wypadanie włosów? Co to w ogóle oznacza nadmierne ?
Zapraszam na dzisiejszy post o wypadaniu włosów :)

Włos żyje na naszej głowie od 2 do 6 lat. Po tym czasie wypada. Średnio włos rośnie nam 1 cm na miesiąc.
Dziennie wypada nam około 100-200 włosów i jest to całkowicie normalne. Pamiętajmy, że to są oczywiście tylko dane statystyczne, pewne wypadkowe. Jeżeli wypada nam trochę mniej lub trochę więcej włosów, ale blisko tych granic normy to nie ma powodu do obaw. Nie jest źle jeżeli wypadnie nam 210 włosów albo 90 :) Większe obawy mogą powodować duże odstępstwa od normy.
Normalną sprawą jest, że trochę włosów zostanie nam w brodziku po myciu włosów, czy na szczotce po czesaniu. Ale co wtedy kiedy włosy wypadają nam w dużych ilościach, na szczotce zostaje nam znaczna ilość włosów, a po każdym dotknięciu fryzury zostaje nam w dłoni widoczna ilość włosów?

Wypadanie włosów to złożona przypadłość i może mieć wiele powodów.

Ważne są tutaj czynniki zewnętrzne, czyli te nie mające związku ze stanem naszego organizmu. Do tych czynników zalicza się np. nadmierna stylizacja włosów. Częste farbowanie włosów silnymi farbami zawierającymi amoniak może powodować ich nadmierne wypadanie. Tak samo niekorzystne dla włosów jest częste stylizowanie ich z użyciem ciepła , czyli prostowanie , kręcenie, układanie, suszenie za pomocą prostownic, suszarek, lokówek itd. Ważne jest też to jakie fryzury nosimy. Fanki ciasnych, mocno ściągniętych upięć typu koczki, kucyki, warkocze mogą z czasem borykać się z wypadaniem włosów. Częste mocne i ciasne spinanie włosów osłabia je, a w efekcie prowadzi do wypadania. Warto więc dać czasami włosom odpocząć :)
Nadmierne wypadanie może być efektem przyjmowania niektórych leków. Polekowe wypadanie to też częste zjawisko. Jest kilka grup leków, które mogą powodować wypadanie włosów. Są to np.antybiotyki, leki przeciwzakrzepowe,leki na problemy z tarczycą, terapie hormonalne (w tym antykoncepcja). Należy pamiętać, że nie wszystkie leki z tych grup i nie u każdego będą powodować wypadanie. Jest to kwestia bardzo indywidualna.

Przejdźmy teraz do czynników wewnętrznych, które są ściśle związane z naszym organizmem i jego stanem.
Pierwsze na co trzeba zwrócić uwagę to nasza dieta. Przeanalizujmy nasz sposób odżywiania. Organizm z niedoborem witamin, mikro- i makroelementów będzie osłabiony. Osłabienie organizmu uwidacznia się również w stanie włosów, które wypadają. Kolejną, bardzo ważną przyczyną wypadania włosów mogą być choroby, które są bezpośrednio związane ze skórą głowy (czyli łuszczyca, grzybica, łupież, łojotokowe zapalenie skóry głowy). Do innych, bardzo ważnych przyczyn należą zaburzenia hormonalne i choroby z nimi związane. Wypadanie włosów bardzo często występuje przy niedoczynności i nadczynności tarczycy, chorobach nadnerczy, jajników. Zaburzenia hormonalne mają ogromny wpływ na stan całego organizmu, również włosów. W okresie dojrzewania możemy zaobserwować wzmożone wypadanie włosów. Również w okresie menopauzy nasze włosy mogą nadmiernie wypadać. Zaburzenia hormonalne leczy się kuracją hormonalną , natomiast kobiety w okresie menopauzy przyjmują terapię hormonalną zastępczą.

W wypadaniu włosów osłabieniu ulega tylko włos, natomiast mieszek włosowy jest całkowicie zdolny do wytworzenia nowego włosa. Inaczej sprawa wygląda w przypadku łysienia. Bardzo popularne, dotykające wielu ludzi jest łysienie androgenowe. Odpowiedzialne są za nie męskie hormony - androgeny. U kobiet nadmiar tych hormonów może prowadzić do częściowego wyłysienia, u mężczyzn zaś do całkowitego.

Jeżeli podejrzewamy, że za nadmierne wypadaniem naszych włosów odpowiada choroba, zaburzenia hormonalne lub inne nieprawidłowości w funkcjonowaniu organizmu koniecznie należy wybrać się do lekarza. Warto też zrobić podstawowe badania krwi (morfologia).

Na koniec kilka włosowych nowości :) Nie wystąpiły w poście z zakupami, bo kupiłam je wczoraj. Są to całkowicie nieplanowane zakupy ;)
-Nivea, intense repair, odżywka regenerująca
-Isana, maska nawilżająca do włosów z olejkiem arganowym. To nowość, bardzo mnie zaciekawiła :)
-Isana, woda brzozowa

środa, 11 czerwca 2014

Nowości kosmetyczne :)

Ostatnio temperatura mnie dobija... Lubię lato, ale takie upały źle znoszę ( a pomyśleć, że może być jeszcze cieplej...). Pocieszam się, że już niedługo ma być troszkę chłodniej :) A Wy jak znosicie upały ?

Dzisiaj post z zakupami. Nie kupiłam wszystkiego na raz, są to zakupy z przeciągu ostatnich 2 tygodni. Przeważa pielęgnacja. Baaaaardzo ciężko i opornie idzie mi zużywanie kolorówki, więc raczej nie kupuję nic nowego ( no chyba że coś się skończy albo tak bardzo mi się podoba , że muszę kupić i koniec :D ).


Pielęgnacja
-Rossmann, Rival de Loop, hydro żel nawilżający. Moja cera ostatnio jest skłonna do przesuszeń (zwłaszcza na policzkach), więc przyda jej się dodatkowa porcja nawilżenia. Ten żel możemy stosować samodzielnie lub po chwili od aplikacji nałożyć jeszcze krem. Kosztował 11,99 zł, więc nie dużo , a może się okazać fajnym produktem. Przystępuję z ochotą do testów ! :)
-Dermedic, HYDRAIN3 HIALURO, płyn micelarny. Uwielbiam płyny micelarne i zużywam je w dużych ilościach. Ten jest w małej pojemności 100 ml i kosztował 5 zł :)
-Bielenda, Afryka SPA, odmładzające mleczko do ciała. Kupiłam w Rossmannie za niewiele ponad 8 zł. Pięknie pachnie! :) Na opakowaniu jest napisane , że to wersja z daktylem i kokosem. Zapach silny, korzenny, wyczuwam jakby nutkę cynamonową.
-Diplona, Shampoo your volume profi. O produktach Diplona słyszałam dużo pozytywnych opinii, więc kiedy pojawiły się w Biedronkach kupiłam bez zastanowienia szampon dodający objętości przeznaczony do włosów cienkich i delikatnych. Za pojemność 600 ml zapłaciłam około 6 zł.

Kolorówka
-Paese, cień do powiek SATINETTE, nr 815. Ostatnio narzekałam, że nie mogę nigdzie stacjonarnie dostać kosmetyków Paese i w końcu znalazłam :) Co prawda nie całą szeroko dostępną gamę, jedynie cienie do powiek w małej osiedlowej drogerii, ale zawsze coś :) Wybrałam duet cieni w odcieniach lekko złotego beżu i jasnego, łososiowego różu. Cena 12 zł.
-Bell, BB cream, 7in1 eye concealer. Bardzo lubię firmę Bell, a korektor pod oczy z serii BB już dawno chciałam wypróbować. Kosmetyk zawiera filtr spf 15, mineralne pigmenty i jest bez parabenów. Cena 16 zł.

Miałyście coś z moich nowości ? Jeśli tak , czekam na Wasze opinie :)

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Puder brązujący Sensique - idealny na lato !

Nie jestem fanką bronzerów z jednego zasadniczego powodu - bardzo trudno dobrać odpowiednio jasny dla mnie. Większość testowanych i oglądanych przeze mnie tego typu produktów była o wiele za ciemna i tworzyła na mojej twarzy nieestetyczne, za ciemne plamy.
Druga sprawa to fakt, że nie do końca potrafię się posługiwać bronzerem. Ale to jest do nauczenia , trening czyni mistrza :)
Dzisiaj chciałam Wam poopowiadać trochę o bardzo ciekawym produkcie. Jest to puder brązujący w perełkach z Sensique.


OPAKOWANIE...
... jest kiepskiej jakości, wykonane z delikatnego plastiku. Wystarczy jeden upadek i możemy być pewne, że pojawią się na nim rysy pęknięcia. Całe przezroczyste opakowanie sprawia, że widzimy co kupujemy i ile produktu jest w środku. Kuleczki są dodatkowo zabezpieczone nakładką.

ZAPACH
Zapach jest trudny do określenia, w każdym razie jest delikatny, przyjemny.

KONSYSTENCJA
Puder ma formę kuleczek, które są bardzo delikatne i łatwo się kruszą.

POJEMNOŚĆ
17 g

CENA
13-14 zł

DZIAŁANIE
Co mówi producent ?
Właściwie niewiele :D

Puder brązujący w perełkach z masłem Shea, olejkiem jojoba i wit. E. Dostępny w 2 odcieniach.
Tyle od producenta.
Skład

Moja opinia...
Producent nie postarał się jeśli chodzi o opakowanie. Jest delikatne, słabej jakości, łatwo pęka. No ale nie o opakowanie chodzi tylko o sam produkt.
Zapach jest bardzo delikatny, lekko perfumowany. Nie jest drażniący dla nosa.
Kuleczki są różnej wielkości. Jest ich w opakowaniu niewiele, jeżeli ułożymy je jedna obok drugiej nie stworzą nawet jednej warstwy wypełniającej całkowicie opakowanie. Są bardzo delikatne, pod wpływem nacisku (niezbyt mocnego) palca kruszą się i sypią.
Puder brązujący jest raczej słabo napigmentowany co będzie dobre dla osób początkujących (jak ja). Oczywiście efekt można stopniować nakładając więcej produktu i wtedy będzie bardziej widoczny.
Ewidentnie widać, że puder zawiera pomarańczowo - rdzawe tony. Ma ciepły , złocisty odcień. Zawiera dużo drobinek (na szczęście nie jest to chamski brokat), przez co daje mocno błyszczące wykończenie na twarzy. To jest produkt dla osób, które lubią jak się dużo na twarzy dzieje :D Ja jestem z tego zadowolona, bo dla mnie jest to produkt 2w1 - rezygnuję przy nim z rozświetlacza.
Dzięki temu, że ma lekko złocisty odcień kiedy nałożymy go niewielką ilością na twarz da przepiękny efekt lekko opalonej, zdrowej, rozświetlonej cery. Coś pięknego !
Trwałość bardzo mnie zaskoczyła, jest zdecydowanie na plus. Kosmetyk nałożony rano, wieczorem nadal jest na swoim miejscu w prawie nienaruszonym stanie.
Tak wygląda nałożony w dość dużej ilości na dłoń:
Myślę, że to świetny produkt na lato. Dzięki ciepłemu, lekko złotemu odcieniowi i sporej ilości drobinek nada naszej twarzy letni, zdrowy wygląd.