wtorek, 29 lipca 2014

Eveline quattro eyeshadow - moja opinia o paletce cieni

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)

W poście z ulubieńcami lipca pokazywałam paletkę cieni do powiek z firmy Eveline. Rzadko używam cieni do powiek, ale ta paletka tak bardzo przypadła mi do gustu, że przez ostatnie tygodnie prawie każdego dnia na moich powiekach gości makijaż wykonany tymi cieniami.

Eveline quattro eyeshadow to paletka złożona z 4 cieni do powiek dobranych do siebie kolorystycznie.

Paletki są dostępne w 4 wariantach kolorystycznych. Moja paletka jest w numerze 04.

Opakowanie jest bardzo ładne, plastikowe, wykonane dość solidnie. Na przedzie paletki znajduje się instrukcja jak należy nakładać cienie (zaprezentowane na oku). Opakowanie jest przezroczyste dzięki czemu widzimy kolory cieni.

Konsystencja cieni jest pudrowo-kremowa. Nie są tępe w dotyku, nie osypują się mocno i nie pylą. Miękko się nakładają, można to robić nawet palcem.

Zapach jest bardzo delikatny, lekko pudrowy.

Pojemność to 5,2 g ( każdy cień 1,3 g). Cena wynosi około 15 zł.

1- jasny beżowy cień, rozświetlający, zawiera sporo drobinek (są małe, dają efekt odbijającej światło tafli)
2- jasny brązowy cień z odrobiną rudości, perłowy
3- średni brąz z dużą domieszką szarości, matowy
4- ciemny brąz, z odrobiną bordo, perłowy


Cienie mają bardzo ładne i porządnie wykonane opakowanie. Plus za to, że z tyłu paletki znajduje się skład oraz informacja o nie testowaniu produktu na zwierzętach.
Do cieni dołączony jest dwustronny aplikator, który jest dość twardy i ostry , więc polecam nakładać cienie pędzelkami lub nawet palcami.
Konsystencja cieni bardzo przypadła mi do gustu. Są to cienie pudrowo-kremowe. Nie pylą i nie osypują się podczas nakładania. Nakładają się miękko, bardzo łatwo. Są dobrze napigmentowane. Bez bazy prezentują się tak :
Moje powieki są tłuste i żadne cienie nie trzymają się na nich przez cały dzień. Te cienie wyglądają bardzo dobrze przez około 6-7 godzin co w moim przypadku jest bardzo dobrym wynikiem. Po tym czasie tracą nieco na intensywności i zbierają się lekko w załamaniu, ale w niewielkim stopniu. Baza podbija ich kolor i przedłuża trwałość. Na bazie Essence, I love stage cienie utrzymują się w niezmienionym stanie od rana do wieczora (ponad 12 godzin).
Tak wyglądają cienie na bazie:
Cienie bardzo łatwo się aplikują, bardzo łatwo rozcierają. Można stworzyć wiele makijaży zarówno dziennych jak i wieczorowych. Moim zdaniem to bardzo dobra paletka w niewielkiej cenie.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Zapraszam na ROZDANIE ! :)

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)

Jest mi niezmiernie miło, że jest Was ze mną już 310 stałych obserwatorów :) To dla mnie naprawdę bardzo dużo znaczy. Z tej okazji zapraszam serdecznie na rozdanie :)

BANER DO POBRANIA

Do wygrania:
- Ogród Zapachów, dekoracyjny odświeżacz powietrza, świeże owoce leśne
- Nivea, ujędrniający olejek do ciała z Q10plus (Doskonałość Roku 2012 "Twój Styl")
- Schauma, Fresh it Up! odżywka do włosów przetłuszczających się i suchych na końcach
- Joanna, Naturia , peeling myjący z kiwi
- Kolastyna, Refresh, peeling do twarzy (cera normalna i mieszana)
- Uroda, Kwiaty Polskie, Malwa krem do rąk
- Synergen, chusteczki kosmetyczne do demakijażu (malina)
- saszetki : Nivea, aktywna maseczka oczyszczająca (2x7,5 ml), Ziaja, liście manuka żel myjący normalizujący (2x), Ziaja, liście manuka krem nawilżający balans korygująco-ściągający spf 10

Regulamin
1. Organizatorem rozdania jest autorka bloga beauty-natural-ladyhope.blogspot.com
2. W związku z powyższym zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie.
3. Sponsorem nagrody jestem ja, Lady Hope, wszystkie nagrody są nowe i nieużywane.
4. W rozdaniu mogą brać udział osoby pełnoletnie lub niepełnoletnie za zgodą rodziców/opiekunów (jeżeli jesteś osobą niepełnoletnią i zgłaszasz udział jest to dla mnie jednoznaczne ze zgodą opiekunów).
5. W rozdaniu bierze udział każdy kto prawidłowo wypełni zgłoszenie.
6. Wygrywa jedna osoba.
7. Wysyłka obowiązuje na terenie Polski, na mój koszt. Na maila z danymi do wysyłki czekam 3 dni od dnia ogłoszenia zwycięzcy. W przypadku nie otrzymania danych losuję nowego zwycięzcę.
8. Rozdanie trwa od 28.07.2014 do 28.08.2014 do godziny 23:59.
9. Wyniki zostaną ogłoszone do 3 dni od daty zakończenia rozdania.
10. Zgłaszając się akceptujesz regulamin.


Warunki udziału w rozdaniu:
KONIECZNE , OBOWIĄZKOWE
1. Musisz być publicznym obserwatorem mojego bloga ( osoby, które przestaną obserwować blog po zakończeniu rozdania nie będą mogły brać udziału w kolejnych)
2. Musisz wypełnić wzór zgłoszenia (w komentarzu)
Za to otrzymujesz 1 los
DODATKOWE
1. Umieścić na swoim blogu baner z rozdaniem (+ 1 los)
2. Umieścić notatkę o rozdaniu na swoim blogu (+ 1 los)
3. Dodać mój blog do blog rollu (+ 2 losy)

WZÓR ZGŁOSZENIA
Obserwuję jako:
Baner:
Notka:
Blogroll:

Życzę powodzenia ! :)

sobota, 26 lipca 2014

Ulubieńcy lipca 2014

Lipiec się jeszcze nie skończył, ale ja mam już przygotowanych swoich ulubieńców :) W tym miesiącu znalazło się kilka produktów kosmetycznych, które bardzo przypadły mi do gustu, spełniały świetnie swoje zadanie i dawały mi dużo przyjemności.


Makijaż
W moich ulubieńcach znalazła się paletka cieni Eveline, quattro eyeshadows , moja w numerze 04. Paletka składa się z pięknie skomponowanych odcieni brązu, zawiera 3 cienie perłowe i jeden matowy (szary brąz). Można nią stworzyć wiele pięknych makijaży, pigmentacja bardzo dobra, cienie nie osypują się i są zadziwiająco trwałe na moich tłustych powiekach (nawet bez bazy). Cena paletki to około 15-16 zł.
Na moich ustach najczęściej gościła pomadka do ust z masłem shea firmy Ladycode, czyli Bell produkowane dla Biedronki. Pomadka ma śliczny różowy kolor, jest kremowa, nie wysusza ( a nawet lekko nawilża!) ust, nie ściera się w brzydki sposób i jest dość trwała (2-3 godziny). Jedyny minus to chemiczny, pomadkowy zapach. Na szczęście nie czuć go na ustach :) Pisałam o tej pomadce tutaj (klik). Cena to około 7 zł.
Następnie mamy coś do paznokci. Coś co wspaniale przedłuża trwałość każdego lakieru. Golden Rose seria Fashion Color w numerze 58 to bezbarwny lakier z mnóstwem srebrnych drobinek. Wygląda przepięknie, ślicznie błyszczy na paznokciach. Jest bardzo trwały, nałożony na inny lakier daje piękny efekt na paznokciach i przedłuża trwałość manicuru. Cena to około 5 zł.
Ostatni kosmetyk z tej kategorii to produkt z firmy Yves Rocher, seria culture bio - odżywczy balsam do ust z musli i mlekiem. Pięknie pachnie, jest niesamowicie słodki (aż chce się go zlizywać z ust) i naprawdę dobrze działa. Nawilża, zmiękcza usta, są gładkie. Cena to około 19 zł, w promocji można dostać za 13.

Ciało
W tej kategorii mam tylko dwa produkty, bo nie chciałam ściemniać i na siłę wstawiać tutaj jakieś produkty. Atrix, Professional repair cream to krem do rąk, który bardzo dobrze radzi sobie z moją suchą skórą dłoni. Dobrze nawilża, skóra jest miękka i gładka. Szybko się wchłania, przynosi ulgę wysuszonym dłoniom. Nie wiem jaka jest cena tego kremu, ponieważ dostałam go od cioci mieszkającej w Szwecji.
Drugi produkt to krem pod prysznic z serii Cashmere , Laura Vandini. Przepięknie pachnie, to połączenie kokosa z kwiatowymi aromatami. Delikatnie,ale skutecznie myje. Nie wysusza skóry, jest ona po nim miękka i przyjemnie pachnąca. Nie znam ceny, jest to prezent od mamy.

Włosy
Moje włosy polubiły ostatnio kilka produktów. Pierwszy z nich to Nivea, intense repair odżywka regenerująca. Pięknie kremowo pachnie, nawilża i wygładza włosy, a jednocześnie ich nie obciąża. Pisałam o niej tutaj (klik). Cena regularna to około 10 zł, ja kupiłam w promocji za 7 zł. Następny produkt to moja stosunkowa nowość (mam ją 2 tygodnie), ale jestem nią zachwycona ! Jest to Marion, spray regenerujący z octem z malin i koktajlem owocowym. Buteleczka pięknie pachnącego różowego płynu. Zapach malinowy, piękny. Włosy lepiej się rozczesują i są gładsze. Testuję dalej ;) Cena to około 7-8 zł.
I ostatni ulubieniec to produkt, który zapewne wiele z Was zna. Jedwab w płynie z Green Pharmacy bardzo dobrze działa na moje końcówki. Zabezpiecza je przed rozdwajaniem i łamaniem ( niestety są na to podatne). Włosy są elastyczne, zdrowe i miękkie. Polecam ! Cena regularna to około 8-9 zł.

Czekam na Waszych ulubieńców :)

piątek, 25 lipca 2014

Domowa pielęgnacja : peeling z płatków owsianych

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)

Lubicie domowe "kosmetyki" ? :) Samodzielnie przygotowane maseczki czy peelingi są bardzo cenne dla naszej urody, bo wykonane są najczęściej z naturalnych produktów. Ja rzadko przygotowuję domowe specyfiki dbające o urodę. Przyznam się szczerze, że po prostu mi się nie chce, jestem leniwa i wolę sięgnąć po gotowy kosmetyk.
Jest jednak jeden wyjątek. Naturalny peeling do twarzy z płatków owsianych.

Lubicie płatki owsiane? Ja uwielbiam! Owsianka to dla mnie najlepsze śniadanie... Poza walorami smakowymi płatki owsiane mają szereg innych właściwości. Skutecznie koją podrażnioną skórę ( rewelacyjnie nadają się do cery wrażliwej). Owies jest bogatym źródłem związku zwanego avenatramidem, który pomaga w zwalczeniu zapaleń i podrażnień skóry. W płatkach owsianych znajdziemy również saponiny, które wykazują właściwości czyszczące.

Przygotowanie peelingu do twarzy z płatków owsianych jest bardzo proste i bardzo szybkie. Potrzebujemy płatki owsiane, przegotowaną wodę i miseczkę w której wszystko wymieszamy. Jeżeli macie bardzo suchą skórę można dodać odrobinę miodu lub oliwy z oliwek żeby zwiększyć właściwości nawilżające naszego peelingu.


Do miseczki wsypuję płatki, ja robię to "na oko" , tak żeby wystarczyło na jedną porcję do umycia twarzy (około 4 łyżek stołowych) i zalewam je wodą w niewielkiej ilości, tak żeby uzyskać dość gęstą papkę (taką, która da się formować).


Bardzo cenne jest dla nas to mleczko, które powstanie po odciśnięciu płatków z nadmiaru wody. Jest ono bardzo ważne dla naszej skóry, nawilża ją, zapobiega wysuszeniom, daje "poślizg" dzięki czemu mycie skóry jest łatwiejsze i delikatniejsze.


Nie musimy zwilżać twarzy wodą. Po prostu nakładamy porcję naszej papki na twarz i delikatnie ją masujemy przez 2-3 minutki. Nie czuć żadnego dyskomfortu, płatki bardzo delikatnie myją i oczyszczają twarz. Jedynym minusem tego peelingu jest to, że przy myciu twarzy płatki się sypią :) Po prostu spadają z twarzy. Ale to żaden problem, wystarczy troszkę dołożyć i myć dalej. Całość spłukujemy. Wyglądamy trochę śmiesznie z papką na twarzy :D Uwaga, nie przestraszcie się.


Po takim peelingu z płatków owsianych skóra jest oczyszczona w delikatny sposób. Miękka i gładka. W dotyku mogłabym powiedzieć, że jedwabista. Skóra nie jest sucha i napięta. Polecam ten peeling każdemu, chociaż do spróbowania :) Będzie to też świetna sprawa dla osób, które tak jak ja mają problemy z trądzikiem. Peeling jest tak delikatny, że nie rozniesie zmian skórnych.

Pozdrawiam Was serdecznie :) Idę sobie zrobić owsiankę :)

czwartek, 24 lipca 2014

Akcja depilacja : bezprzewodowa golarka damska z Biedronki

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)

Lato to czas kiedy temperatury podskakują, a my odsłaniamy coraz więcej ciała. Krótkie spódniczki, mini sukienki, bikini... Chcemy wyglądać idealnie. Idealnie gładko. Metod pozbywania się zbędnego owłosienia jest wiele. Zaczynając od tych popularnych, które możemy wykonywać w domu (golnie maszynkami, depilacja kremem, depilacja woskiem, pastą cukrową itd.), a kończąc na zabiegach w salonach kosmetycznych. Dzisiaj porozmawiamy sobie o produkcie, który zaoferowała Biedronka. Jest to bezprzewodowa golarka. Cena wynosi 29,99 zł.



Kilka słów od producenta:
- precyzyjne i delikatne golenie
- bezpieczna do stosowania na wszystkich, nawet wrażliwych częściach ciała
- poręczna, o ergonomicznym kształcie
- stacja ładująca w zestawie
- czas ładowania : 8 godzin
- czas pracy : 45 min


1- golarka
2- stacja ładująca
3- przewód sieciowy
4- osłonka na ostrze
5- pędzelek do czyszczenia

Moja opinia...
Golarka jest dobrze wyprofilowana, bardzo poręczna. Wygląd minimalistyczny, prosty, bardzo ładny. Ja mam wersję biało-złotą, dostępnych jest 5 wariantów kolorystycznych.
Głowicę golącą z trymerem można łatwo ściągnąć i umyć pod bieżącą wodą. Szybkie czyszczenie, nie ma z tym żadnych problemów. Bardzo łatwo wymyć ogolone włoski. W zestawie jest także pędzelek do czyszczenia, którym można wymieść włoski z golarki.
Czas ładowania producent określił jako 8 godzin i ja do tego się stosowałam. Czas przez jaki golarka jest naładowana i zdolna do pracy to około 40-50 minut.
Co do samego działania to powiem szczerze, że mam bardzo mieszane uczucia. Ja jestem totalną maszynkową ofermą :D Używając maszynek jednorazowych zawsze się strasznie pozacinałam i krew mi płynęła jak wodospad Niagara. Po jednej akcji golenia nóg moja mama weszła do łazienki, patrzy na podłogę zalaną krwią i na mokre od krwi chusteczki i ze strachem w oczach pyta mnie czy w naszej łazience doszło do morderstwa. Na co ja zawsze odpowiadam : nie, goliłam nogi. Moja mama patrzy na mnie wzrokiem jakby zobaczyła lewitującą krowę i mówi : dzieciaku, Ty to się kiedyś zabijesz przy wykonywaniu najprostszej czynności. Tak więc jak sami widzicie, dla mnie ta maszynka jest niezbędna. Dlaczego ? Ponieważ nie ma możliwości żeby się nią zaciąć. Owszem, czuć że przejeżdżamy sobie po skórze ostrzem trymera (lekki dyskomfort) , ale nie jest to bolesne. Z efektu golenia jestem średnio zadowolona. Żeby ogolić np. nogę trzeba kilka razy przejeżdżać golarką w tym samym miejscu. Bardzo słabo goli i nie ma opcji żeby po jednym przejechaniu golarką mieć gładką i wydepilowaną skórę. Ja musiałam przejeżdżać w jednym miejscu około 3-4 razy żeby wszystkie włoski zostały usunięte. Nogi i ręce mam niewrażliwe, także tam depilacja przebiegła dobrze. Gorzej było w przypadki pach. Mam tam skórę bardzo wrażliwą i golenie tą golarką było bolesne. Odpuściłam. Nie zgadzam się z producentem, ta golarka nie nadaje się do wrażliwych miejsc. Ponadto często zdarza się , że nie goli do końca. Mam na myśli to, że zostawia na skórze mini włoski, tak krótkie, że wyglądają jak czarne kropeczki.
Podsumowując : ciszę się, że się nią nie pozacinam, ale goli średnio. Często nie robi tego dokładnie, na skórze widoczne są malutkie włoski, do wrażliwej skóry się nie nadaje.

środa, 23 lipca 2014

Makijaż u 13-latki ?

Witam wszystkich bardzo serdecznie.

Dzisiaj chciałabym poruszyć bardzo ciekawy temat.

Pewnego lipcowego dnia (około tydzień temu) wybrałam się do Rossmanna. Stałam sobie przy szafie Maybelline i oglądałam pomadki i nagle ktoś mnie dość mocno popchnął, odwróciłam się i usłyszałam głos pewnej pani:
- No proszę , taka gówniara ze 13 lat ma i się maluje !
Moje zdziwienie było dość duże, rozejrzałam się czy aby na pewno ta uwaga była skierowana do mnie. Fakt ten był oczywisty, poza mną i tą panią w najbliższej okolicy nie było nikogo poza ekspedientką. Poza tym pani patrzyła złowrogo prosto na mnie. Powiedziałam jej, że mam 21 lat i nie życzę sobie aby mnie obrażała (określeniem gówniara) na co pani nazwała mnie "bezczelną smarkulą, która kłamie i się wymądrza".

Wyglądałam tego dnia tak:

Ludzie bardzo często myślą, że jestem o wiele młodsza niż w rzeczywistości. Zawsze jest to dla nich zaskoczeniem kiedy mówię ile mam lat. Ale z taką sytuacją spotkałam się pierwszy raz.

I jeszcze jedna ważna kwestia. Dziewczyny w tak młodym wieku jaki podała ta pani coraz częściej robią sobie pełen makijaż , którego nie powstydziłby się aktor przygotowany przez charakteryzatora. Mają piękną cerę i są naturalnie piękne, a makijażem maskują swój naturalny, młodzieńczy urok i dodają sobie lat.

Co sądzicie o tej sytuacji, która mnie spotkała i o makijażu u tak młodych osób?

Pozdrawiam Was serdecznie :)

poniedziałek, 21 lipca 2014

Tanie i dobre !

Witam wszystkich serdecznie :)

Na pewno każda z Nas lubi kosmetyki tanie i dobre. Dzisiaj kolejna odsłona postów o takich właśnie produktach. Nie wydając wiele pieniędzy możemy dbać o swoje ciało, twarz i włosy.


Przygotowałam 5 produktów. Jedziemy po kolei :)

Cztery Pory Roku, ecodermine,rozświetlający balsam do ciała. Ecodermine to seria bardziej naturalnych produktów do pielęgnacji ciała firmy Cztery Pory Roku. Produkt ma kolor kawy z mlekiem, ale nie jest brązujący. Przepięknie pachnie, jest to słodko-kwaśny zapach, dość specyficzny. Zawiera malutkie, subtelne złote drobinki. Przepięknie rozświetli i podkreśli opaloną skórę. Do tego dobrze nawilża. Kosmetyk idealny na lato ! Cena : około 8-10 zł.
Ziaja, kozie mleko , krem pod oczy. Krem ma lekką konsystencję, szybko się wchłania i nie podrażnia wrażliwych okolic oczu. Dobrze nawilża, skóra pod oczami jest gładka i miękka. Bardzo wydajny, kosztuje jakieś 7 zł - super ! :)
Isana, kremowy żel pod prysznic z proteinami mleka. To żel mojej mamy, która jest z niego bardzo zadowolona. Kremowy, delikatny. Łagodnie myje i nie wysusza skóry. Przepięknie pachnie, bardziej kremowo niż mlecznie. Cena : 3,50 zł.

Kallos, Latte. Sławna maska z proteinami mleka. Dostałam ją jakiś czas temu od chłopaka ( u mnie niestety nie ma Hebe). Jest świetna. Maska ma nabłyszczać i odżywiać włosy. Po jej użyciu pasma są miękkie, dociążone, nawilżone i błyszczące. Pachnie obłędnie, jak budyń śmietankowy ! Moje ślinianki zaczynają pracować :D Cena to około 6 zł.
Oszukany Tangle Teezer z Biedronki. Nie miałam okazji używać oryginalnego TT, więc nie mam porównania. Nie mniej jednak ta szczotka bardzo dobrze się sprawdza. Jest dobrze wyprofilowana i wygodnie leży w dłoni. Dobrze rozczesuje, chociaż przy mocno poplątanych włosach może ciągnąć i szarpać. Na bardzo mocno kręconych włosach mojej siostry nie zdała egzaminu, ale na moich falowanych sprawdza się dobrze. Rozczesuje bez problemu, włosy są gładkie. Nadaje się świetnie do masażu głowy. Można zakupić w Biedronce w zestawie z tabletkami na włosy, skórę i paznokcie za 14,99 zł.

Podzielcie się swoimi tanimi perełkami :)

niedziela, 20 lipca 2014

Moja pielęgnacja cery mieszanej

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)

Moja cera ostatnio szaleje. Jest mieszana , mam duży problem z zaskórnikami i trądzikiem (zwłaszcza w strefie T). Ostatnio jednak jest przesuszona. Staram się o nią dbać, mocno nawilżać. Jednocześnie muszę jednak ją oczyszczać z zaskórników i pryszczy. Poopowiadam Wam dzisiaj trochę o mojej pielęgnacji cery mieszanej, skłonnej do trądziku, z zaskórnikami z uwzględnieniem przesuszenia skóry.


Zacznę od tego co robię z twarzą rano. Mówiąc krótko : niewiele. Rano nie myję twarzy, przecieram ją jedynie nawilżającym płynem micelarnym z Bebeauty, który można teraz dostać w dużej pojemności (400 ml) w Biedronkach za 7,99 zł. Płyn bardzo fajny, oczyszcza skórę, odświeża ją, rzeczywiście nawilża (a nie wierzyłam w tą obietnicę producenta) i nie podrażnia oczu. Kiedy moja twarz jest już sucha nakładam serum na kontur oczu i ust z Gerovital. Używam tylko na okolice oczu. Ma fajną, lekką konsystencję, szybko się wchłania. Potem na całą twarz stosuję krem nawilżająco-matujący przeciw błyszczeniu z Under 20. Fajnie nawilża, ale nie matuje. Została mi już naprawdę resztka tego kremu i czekam aż będę mogła użyć nowego :) Przed wyjściem z domu nakładam na twarz hydrolipidowy krem ochoronny do twarzy z spf 50+ z firmy Pharmaceris. Ochrona przed promieniowaniem jest niezbędna. Jeżeli nigdzie nie wychodzę to pomijam ten krok.


Czas na wieczorne oczyszczanie. Makijaż zmywam wspomnianym już płynem micelarnym. Twarz myję przy pomocy odświeżającej pianki oczyszczającej z Nivei. Produkt jest przeznaczony do cery normalnej i mieszanej. Bardzo przyjemnie i delikatnie myje, oczyszcza twarz. Nie wysusza skóry, a to dla mnie teraz bardzo ważne :)

Następnie używam kremu pod oczy z serii kozie mleko z firmy Ziaja. Lekki krem, dobrze nawilża i nie podrażnia moich oczu. Na twarz stosuję hydro żel nawilżający z Rival de Loop , a po 2 minutach smaruję twarz bionawilżającym kremem do cery tłustej i mieszanej z białą herbatą z firmy Ziaja. Średnio nawilża, nie matuje. Ot taki średniaczek.


Jeśli chodzi o pielęgnację dodatkową to mam tutaj dwa kosmetyki. Pierwszy z nich to odświeżająca maska owocowa z Himalaya Herbals. Produkt bardzo wydajny. Dobrze oczyszcza i matuje, odświeża skórę. Kolejny produkt to głęboko odżywczy krem-maska z Mincer Pharma , również bardzo wydajny produkt. Świetnie nawilża, pozostawia skórę miękką, gładką, elastyczną.


Tak wygląda moja pielęgnacja cery. Niedługo pojawi się post na temat świetnego, naturalnego peelingu do twarzy :)
Pozdrawiam :*

sobota, 19 lipca 2014

Ulubiona odżywka - Nivea, Intense Repair

Witam wszystkich serdecznie :)

Jaką macie pogodę ? Mam nadzieję, że tak samo upalną jak ja :D Powiem Wam szczerze, że tak jak zawsze źle znosiłam upały i wyjątkowo słabo się czułam w tak gorące dni, tak teraz , o dziwo, dobrze się czuję i odpowiada mi taki upał :) Mam bardzo jasną karnację i z wielkim trudem się opalam, ale wczoraj udało mi się złapać trochę słońca i moja skóra jest lekko brązowa :D Cieszę się z tego niesamowicie. Chociaż nogi nadal mega białe, ehhh :P


W takie upalne dni moje włosy nieźle dają mi w kość. Są przetłuszczające się i u nasady , przy głowie, mam już nieświeżą fryzurę po kilkunastu godzinach od mycia, a od połowy długości są bardzo suche. Dzisiaj o produkcie, który bardzo bardzo bardzo polubiłam. Mowa odżywce regenerującej intense repair z firmy Nivea.


Opakowanie tej odżywki jest standardowe, typowe dla odżywek Nivea. Buteleczka o błękitno-srebrnym kolorze, stojąca na zakrętce. Wersja intensywnie regenerująca ma pomarańczowe elementy szaty graficznej. Zakrętka zamykana na klik, z otworem odpowiedniej wielkości. Buteleczka dobrze wyprofilowana, nie wyślizguje się z ręki pod prysznicem. Naklejki na opakowaniu nie niszczą się pod wpływem wody i z biegiem czasu :)

Zapach jest bardzo miły, delikatny. Jeżeli ktoś używał odżywek Nivea to na pewno wie jak pachną te produkty, każdy ma podobną nutę zapachową. Pachnie lekko kremowo, wyczuwam też delikatną słodką nutę.

Konsystencja odżywki jest taka jaką lubię najbardziej: gęsta, kremowa, treściwa. Odżywka ma perłowo-biały kolor. Jest bardzo wydajna, niewielka ilość wystarczy do pokrycia moich średniej długości włosów. Bardzo dobrze się rozprowadza, nie spływa z włosów.


Cena regularna to około 10 złotych, ja kupiłam ją za niecałe 7 zł w czasie promocji w Rossmannie. Pojemność standardowa, czyli 200 ml.

Działanie
Co obiecuje producent?
Odżywka wzbogacona cennymi proteinami oraz olejkami pielęgnującymi intensywnie regeneruje włosy nadając im wyjątkową gładkość i miękkość. Ułatwia rozczesywanie, nie obciąża włosów, głęboko regeneruje i wygładza, redukuje łamliwość i rozdwajanie się włosów.

Skład

Moja opinia...
Opakowanie odżywek Nivea bardzo mi się podoba :) Jest praktyczne, łatwe w użyciu. Zapach odżywki bardzo przypadł mi do gustu. Jest delikatnie słodki, ale nie jest to nachalna słodycz. Pachnie kremowo, bardzo przyjemnie. Zapach utrzymuje się na moich włosach około 2-3 godzin od umycia włosów.
Odżywka ma bardzo gęstą i treściwą konsystencję. Lubię takie produkty. Z łatwością rozprowadza się ją na włosach. Odżywka łatwo się spłukuje, nie obciąża włosów. Ułatwia rozczesywanie, ale w niewielkim stopniu. Ja zawsze muszę sobie "dopomóc" jakimś produktem w spray'u żeby rozczesać moje włosy. Jestem bardzo zadowolona z wyglądu moich włosów po użyciu tej odżywki. Są wyraźnie wygładzone i bardziej błyszczące. Są dociążone, ale w żadnym razie nie obciążone. Mimo wygładzenia i ujarzmienia puszących się włosów nie tracą one swojej objętości. Z natury moje włosy są bardzo miękkie, ale po tej odżywce są niesamowite w dotyku. Tak miękkie jak jedwab. Muszę się pilnować żeby cały czas ich nie dotykać, takie są miłe w dotyku :) Włosy są w o wiele lepszym stanie niż przed używaniem tej odżywki. Są bardziej gładkie, nawilżone, miękkie i błyszczące. Nie łamią się już tak bardzo jak wcześniej. Świetna odżywka, polecam serdecznie :)

czwartek, 17 lipca 2014

Pokonać kompleksy :)

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)

Jakiś czas temu na blogu Monnie pojawił się post o kompleksach. Utkwiło mi to w głowie i kilka dni zastanawiałam się czy poruszać ten temat na swoim blogu.

Opiszę krótko co skłoniło mnie do tego żeby zdecydować o umieszczeniu tego wpisu. Czytając post na blogu Monnie pomyślałam sobie : taka fajna, ładna dziewczyna i ma kompleksy ?!
I powiem Wam moi drodzy szczerze, że zdarza się to bardzo często. Nie raz słyszałam z ust znajomych, koleżanek czego to w sobie nie lubią , czego się wstydzą, co chciałyby w sobie zmienić. I były to naprawdę śliczne, fajne i mądre dziewczyny. Nie tylko dziewczyn to dotyczy. Wielu moich znajomych męskiej płci również wymienia w sobie te elementy osobowości, które im przeszkadzają. Wniosek ? Każdy ma kompleksy. Mniejsze lub większe. Nawet te osoby, które uważamy za bardzo ładne, atrakcyjne, inteligentne.

Ja także mam swoje kompleksy. Chociaż nie lubię o nich mówić to w tym momencie, jako że podjęłam ten temat, czuję się zobowiązana żeby wymienić swoje.


Po pierwsze : moja figura. Nie mam typowo kobiecej, ładnie zaokrąglonej sylwetki. Mam bardzo wąskie biodra, krótkie nogi, szerokie ramiona i mały biust. Ten ostatni to mój ogromny kompleks.

Na swojej twarzy też potrafię się doszukać kilku niedoskonałości. Moim wielkim kompleksem przez wiele lat był duży nos. Za duży moim zdaniem. Do tego małe oczy. I okrągła twarz.

Dlaczego piszę to wszystko ? Ja jako nastolatka byłam jednym wielkim kompleksem. Nie było NIC, powtarzam, NIC co by mi się w sobie podobało. Zawsze coś było nie tak. Miałam dni, kiedy czułam się ze sobą okropnie. Każde spojrzenie w lustro to była dla mnie chwila grozy. Naprawdę przeżywałam tak bardzo swój wygląd. Porównywałam się z innymi, ciągle tylko myślałam, że każda osoba która mnie spotyka widzi te moje wszystkie mankamenty.
I tak było przez wiele, wiele lat. W końcu dorosłam, dojrzałam psychicznie. Ale jak same widzicie nie była to łatwa droga. Zrozumiałam, że jeżeli będę ciągle skupiać się na swoich wadach, niedoskonałościach to nigdy nie będę szczęśliwym człowiekiem. Nigdy nic mnie nie będzie cieszyło. Nigdy nie nabiorę pewności siebie. Nadal jestem świadoma swoich wad, ale staram się o nich nie myśleć. A kiedy najdzie mnie gorszy moment, kiedy czuję się brzydka , staram się myśleć o swoich zaletach, o tym co w sobie lubię. Wiem,że pewnie to wszystko brzmi trywialnie, prosto jak z gabinetu przeciętnego psychologa. Ale tak naprawdę na kompleksy pomaga tylko zmiana podejścia do własnej osoby. Na niektóre rzeczy nie mamy wpływu, nic z nimi nie zrobimy. Jeżeli nie możemy się zmienić to jaki jest sens zadręczać się kompleksami ? Co nam to da pozytywnego ? Polubmy się, zaakceptujmy się. Wtedy życie będzie piękniejsze, a nawet my same będziemy czuły się piękniejsze :)

Widzicie ten nos?? :D
Pozdrawiam serdecznie, Wasza nieidealna Lady Hope.

wtorek, 15 lipca 2014

TEST : Catrice, GLAMOUR DOLL - maskara pogrubiająca i podkręcająca rzęsy

Witam Was Kochani bardzo serdecznie :)


Dzisiaj mam dzień porządków. Coś mnie napadło i sprzątam. Mama zadowolona , ma wysprzątaną całą kuchnię. A ja jakoś spożytkowałam nadmiar energii. :) Pogoda dzisiaj dopisuje, ciepło (ale nie gorąco, na szczęście :D ). Mój mężczyzna cały dzień w pracy, także nawet nie miałam chwili w ciągu dnia żeby z nim porozmawiać. Musiałam się więc czymś zająć i tak mi zleciał dzień na porządkach :)


Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić test maskary z Catrice. Maskara nosi nazwę "Glamour Doll" i wnioskuję, że ma nam zapewniać rzęsy jak u laleczki. Produkt ma nadawać rzęsom objętości i podkręcać je.

Tak tusz prezentuje się na stronie producenta ( klik )


A tak tusz prezentuje się w rzeczywistości.

Maskara ma ciemnofioletowe, metaliczne opakowanie. Zakręca się na "klik" co jest ciekawym rozwiązaniem, mamy pewność że tusz jest już maksymalnie zamknięty i nie dostają się do niego cząsteczki powietrza.


Tak prezentuje się szczoteczka. Jest nieco wygięta, wyprofilowana. Szczoteczka jest z włosia, które jest dość gęste. Jej rozmiar określiłabym jako średni, przeciętny. Nie jest mała, ale nie jest też zbyt duża. Wygodnie się nią maluje i można dotrzeć do rzęs nawet w wewnętrznym kąciku oka.


A teraz zobaczmy jaki efekt uzyskamy na rzęsach. Tak wyglądają moje nagie rzęsy (proszę, wybaczcie zaczerwienienia i sińce pod oczami).

Jedna warstwa tuszu

Dwie warstwy tuszu

Moje spostrzeżenia:
Tak jak nie przepadam za szczoteczkami z włosa, tak ta bardzo przypadła mi do gustu. Łatwo się nią maluje, można pomalować najmniejsze włoski w wewnętrznym kąciku. Jest dość gęsta, dobrze łapie każdą rzęsę.
Tusz szybko wysycha. Czerń jest dość głęboka. Tusz średnio wydłuża rzęsy, nadaje im ładnej objętości, dość dobrze pogrubia (mam cienkie rzęsy). Bardzo się cieszę, że nie skleja rzęs. Można uzyskać ładnie rozdzielone rzęsy. Nie wiem jak jest z podkręceniem, ponieważ moje rzęsy są z natury mocno podkręcone. Kolejnym plusem jest fakt, że tusz nie osypuje się i spokojnie wytrzyma od rana do wieczora.
Cena to około 18 zł za 10 ml produktu.

Jak oceniacie efekt?

poniedziałek, 14 lipca 2014

Mity na temat pielęgnacji włosów !

Witam Was Kochani bardzo serdecznie :)

Na pewno spotkaliście się wielokrotnie z różnymi teoriami na temat włosów. Czasami naprawdę bardzo dziwnymi teoriami. Każdy z nas słyszał np. o nieobcinaniu włosów przed maturą :) Porozmawiajmy sobie dzisiaj o najczęściej spotykanych mitach dotyczących włosów. Obalmy mity ;)

1. Włosów przetłuszczających się nie wolno myć codziennie. " Nie myj włosów codziennie, przetrzymaj je tydzień i przestaną się przetłuszczać." Słyszałyście to kiedyś? Ja nie raz. Tak naprawdę to przetłuszcza nam się skóra głowy, a nie same włosy. Ten problem najczęściej pojawia się w okresie dojrzewania. Jeżeli mamy włosy przetłuszczające się i wiemy, że jest to wynikiem nadmiernej aktywności gruczołów łojowych to naprawdę przetrzymanie takich włosów tydzień czy dłużej nic nie da. A na pewno nie da nam pozytywnych efektów, może natomiast wystąpić wypadanie włosów. Jeżeli natomiast nie macie włosów przetłuszczających się, a od jakiegoś czasu zaważyłyście, że włosy są obciążone i jakby szybciej tracą świeżość to zapewne jest to spowodowane jakimś kosmetykiem (lub hormonami, ale to najczęściej w czasie miesiączki) to wtedy warto dać włosom czas, przetrzymać je kilka dni i może to da jakiś pozytywny skutek.

2. Częste mycie włosów szkodzi. To wiąże się z poprzednim punktem. Osobiście uważam, że włosy trzeba myć tak często jak tego potrzebują. Jeżeli codziennie myjemy włosy szamponami z silnymi detergentami to może wystąpić przesuszenie skóry głowy, podrażnienie. Jest to natomiast wynikiem używania silnych detergentów, a nie stricte codziennego mycia włosów. Używając codziennie delikatnych szamponów ( bez detergentów, np. SLS, SLES) lub mycie włosów odżywką na pewno nie zaszkodzi.

Jednym z moich ulubionych ostatnio szamponów jest szampon zwiększający objętość z firmy Diplona. Zawiera SLES, ale moim włosom to nie szkodzi, dodatkowo co kilka dni zamieniam go na szampon dla dzieci.

3. Nie wolno obcinać włosów przed maturą. Na pewno to znacie :D Gdzieś tam każdy z nas jakieś elementy wiedzy ludowej zna i słyszał. Myślę, że teoria nieobcinania włosów przed maturą to właśnie taki element kultury ludowej, jakiś przesąd? Jeżeli nie można sobie czegoś wyjaśnić w sposób logiczny, przy użyciu wiedzy i rozsądku to sięgamy właśnie do wierzeń ludowych :) Nie wiem od czego ten przesąd się wywodzi, może chodzi o to,że wiedza pochodzi z głowy, a skoro włosy też wychodzą z głowy to skoro je obetniemy to stracimy również wiedzę ? :)

4. Końcówki trzeba podcinać co 3 miesiące. Tak? A dlaczego trzeba ? Jeżeli są zniszczone to oczywiście, wtedy podcinamy. Każda z nas , która zapuszcza włosy chyba niechętnie podchodzi do podcinania końcówek. Dlatego warto zabezpieczać je przed łamaniem i rozdwajaniem , a wtedy na pewno nie będzie potrzeby częstego podcinania.
Moim ulubionym produktem do zabezpieczania końcówek jest fluid z Gliss Kura.

5. Żeby włosy szybciej rosły trzeba je często podcinać. Wiąże się z poprzednim. Włos wyrasta z głowy, więc podcięcie końcówek nie ma żadnego wpływu na szybszy porost. Jest jednak sytuacja, która może tak wyglądać. Kiedy końcówki są niepodcinane i bardzo zniszczone, to włosy zaczynają się wykruszać. Wtedy chociaż nasze włosy rosną to niestety na długości nie zyskują, bo końce się wykruszają i wydaje nam się, że włosy stoją w miejscu. Podcięcie końcówek (nawet niedużo) sprawi, że włosy będą zdrowe , a my zauważymy przyrost. Natomiast podcinanie końcówek bezpośrednio na porost nie wpływa.

Jakie znacie inne mity na temat włosów ?:)

sobota, 12 lipca 2014

Pies-ufo, jazda konna i łabędź alkoholik , czyli prywatnie :)

Witajcie kochani :)

Poprzedni post z prywatą spotkał się z miłym i sympatycznym odbiorem, więc co jakiś czas takie posty będą się pojawiać :)

Dzisiaj chłodno i deszczowo. Praktycznie cały dzień przesiedziałam w domu. Wczoraj byłam w bibliotece po nową porcję książek i mam co czytać. Moja mama uwielbia Harlana Cobena, czyta każdą jego książkę. Ja szczerze mówiąc do tej pory jakoś nie miałam okazji przeczytać żadnej jego książki. Wczoraj zauważyłam w bibliotece powieść Cobena "Sześć lat później" - czytam i jak na razie bardzo mi się podoba. Na pewno napiszę więcej na jej temat po przeczytaniu całej książki :)

Tydzień temu był u mnie chłopak. Nie widzieliśmy się przez miesiąc. Bardzo się cieszę, że w końcu mógł do mnie przyjechać.



Spędziliśmy razem kilka dni, a że pogoda dopisywała to chodziliśmy na długie spacery. Podczas jednego z nich zauważyłam niecodzienne zjawisko - spragniony łabędź postanowił wybrać się na piwko. A że było jeszcze zamknięte, czekał na godzinę otwarcia. Po jego swobodnym zachowaniu wnioskuję, że to nie pierwsza wizyta w tym miejscu :) Czyżbym spotkała łabędzia alkoholika ? :D



Mój pies Wafel ostatnio nie odstępuje mnie na krok (jest zazdrosny ;) ) i spędza w moim pokoju całe dnie. Właściwie to ja nie wiem czy to jest pies czy jakaś dziwna , nieziemska istota. Niby wygląda jak typowy spaniel, ale zobaczcie co uwiecznił aparat ;) UWAGA! PIES UFO :)



W jednym z postów wspominałam , że wróciłam do mojej dawnej pasji - jazdy konnej. Od początku czerwca dużo czasu poświęcam na jazdę. Kocham konie, kocham jeździectwo. Las, śpiew ptaków, szum drzew, tętent końskich kopyt i jestem szczęśliwa.

Tutaj ja i Cherubin :)

Tutaj ja i Pola :)

Mój chłopak mówi, że kiedy idę na jazdę to on stresuje się niesamowicie i za każdym razem prosi mnie żebym już przestała jeździć. Fakt faktem, czasami jestem zbyt energiczna i często zdarzały się niebezpieczne sytuacje, ale nie zrezygnuje z tego co kocham :)

Pozdrawiam Was słonecznie w ten deszczowy dzień :)

piątek, 11 lipca 2014

Kilka nowości i podziękowania

Hej :) Witam wszystkich bardzo serdecznie.


Dzisiaj w końcu jest troszkę chłodniej. Ja zawsze źle znoszę upały. Ciągle mi jest jakoś niedobrze i niefajnie. Przy mega wysokich temperaturach wolę nie wychodzić z domu. Dzisiaj na szczęście nieco chłodniej :) Poszłam z siostrą na zakupy. Szłyśmy z zamiarem kupienia farby do włosów dla mojej siostry, a wróciłyśmy z kilkoma rzeczami więcej :D Dla mnie niemożliwością jest wejść do drogerii i wyjść z pustymi rękoma. Chociaż próbuję i staram się ograniczać to zawsze coś mi wpadnie w oko i po prostu muszę kupić.

Cienie z Bell, Fun Night multi eyeshadows nr 01. Bardzo ładny zestaw szarości i czerni z odrobiną złota. Już od dawna miałam na nie ochotę i bardzo mnie kusiły. Nie zastanawiałam się ani chwili kiedy zobaczyłam w Naturze ich cenę : 1,99 zł. Brałam :D Pomadka Catrice pochodzi z limitowanej edycji Feathers & Pearls , kolor o numerze C01. Bardzo lubię takie kolory. To ciemna fuksja z domieszką bordo. Przepiękny, intensywny, dość ciemny kolor. Cena to również 1,99 zł.


Już za chwilę skończy się mój krem pod oczy z Oeparol, więc czas wybrać jego następcę. Padło na serum na kontur oczu i ust z Gerovital. Zamierzam stosować tylko na okolice oczu. Na opakowaniu producent zamieścił informację, że produkt otrzymał nagrodę "Laur konsumenta" i uznany został za odkrycie 2013r. Ciekawe jak się sprawdzi u mnie :) Cena to 12,99 zł.
Następny jest krem do twarzy Soraya, Care&Control. Zaciekawił mnie ten krem. Jest on nawilżający, ma minimalizować ślady po trądziku i zmniejszać widoczność blizn. Ja niestety trochę pozostałości po trądziku mam na twarzy , więc krem będzie miał szansę się wykazać. Kosztował 16,99 zł.


- O mój Boże, dzieciaku, co Ty z wojny wróciłaś ?!
- Nie mamo, goliłam nogi.
Dialog z moją mamą , która zobaczyła moje pocięte od maszynki nogi. Nie wiem jak to się dzieje, po prostu za każdym razem pozacinam się tak okropnie, że krew leje się strumieniami. Dlatego zdecydowałam się na golarkę bezprzewodową, którą można dostać w Biedronkach za 29,99 zł.

Na koniec chciałam Wam bardzo serdecznie podziękować, że jest Was ze mną już ponad 300 obserwatorów :) To dla mnie naprawdę bardzo dużo znaczy. Serdecznie Wam dziękuję. Niedługo z tej okazji na blogu będzie rozdanie.

środa, 9 lipca 2014

Wibo, Candy Shop nr 2

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)


Zakochałam się w piaskowych lakierach. Szczególnie polubiłam lakier piaskowy Wibo z serii Candy Shop. Cała gama odcieni jest przepiękna, niezwykle słodka i cukierkowa. Ja zdecydowałam się na intensywny, wyrazisty róż ( odcień nr 2 ).


Prostokątna buteleczka mieści w sobie 8,5 ml lakieru. Mam go już od dawna, więc dokładnie nie pamiętam ceny, myślę że to kwestia 6-7 zł.

Lakier bardzo polubiłam. Efekt piasku jaki daje jest widoczny, w dotyku przypomina drobno zmielony cukier, drobny piasek. Spotkałam już lakiery , które w nazwie miały adnotację "efekt piasku" natomiast na paznokciach wyglądało to dość ubogo (czytaj : jakby w czasie malowania przypadkowo wpadła nam jedna mała drobinka i popsuła manicure :P ).

Do krycia jakie osiągnęłam na paznokciach wystarczy jedna warstwa. Nie trzeba nakładać więcej, lakier naprawdę bardzo dobrze kryje płytkę paznokcia.


Pędzelek jest miękki, długi, średnio gęsty. Nie ma żadnych trudności w malowaniu paznokci. Lakier ma dość gęstą konsystencję. Wysycha szybko, co jest dużym plusem ( moja niecierpliwa natura już wiele razy zniszczyła mi manicure ).

Lakier na moich paznokciach trzyma się w bardzo dobrym stanie przez 4-5 dni. Nie odpryskuje, ewentualnie lekko ściera się na końcówkach (ostatniego dnia).

Lakiery dostępne są wszędzie tam gdzie można spotkać kosmetyki Wibo, na pewno Rossmann.

Podsumowując:
+ piękne kolory
+ krycie ( do pełnego wystarczy już 1 warstwa )
+ efekt piasku na paznokciach
+ cena
+ wydajność
+ trwałość
+ dostępność

Minusów brak :)