piątek, 31 października 2014

Nivea, Nawilżający krem przeciwzmarszczkowy pod oczy

Cześć :)

Dopiero wróciłam z treningu i tak okrutnie zmarzłam, cała się trzęsę :D Naprawdę nie wyobrażam sobie, że już niedługo będzie jeszcze zimniej :/ Pozostanie mi tylko siedzieć pod milionem kołder i pić gorące herbaty.

Ale do tematu, bo się rozgaduję niepotrzebnie. Dzisiaj będzie o nawilżającym kremie przeciwzmarszczkowym pod oczy z firmy Nivea. Całkowicie przypadkowo wybrałam krem pod oczy z Nivei. Miałam mało czasu, wszystkie kremy w drogerii które brałam do ręki miały w składzie parafinę. Ten był pierwszy, który nie miał, więc uradowana pobiegłam do kasy. I nie żałuję :)



OPAKOWANIE to biały kartonik z logo Nivea i fioletowymi elementami graficznymi. Opakowanie jest proste, bez zbędnych "ozdobników". Kartonik jest niewielkich rozmiarów. Was też denerwuje to, że często producenci wkładają małą tubkę kremu pod oczy do kartonika tak dużego, że spokojnie pomieściłby trzy takie opakowania?
Z tyłu znajdują się informacje o kremie, skład, spis pozostałych kosmetyków z tej serii.


Tubka z kremem również ma bardzo proste, minimalistyczne opakowanie. Białe, zawiera tylko niezbędne informacje o kremie.


ZAPACH krem nie pachnie. Moim zdaniem to plus. Wrażliwe oczy często są podrażniane właśnie przez substancje zapachowe dodawane do kremów.


KONSYSTENCJA krem jest biały, dość gęsty, ale nie tłusty. Rozprowadza się z łatwością, nie zostawia białej ani tłustej powłoki. Trzeba mu dać chwilę na wchłonięcie.




POJEMNOŚĆ 15 ml

CENA około 18 zł.

DZIAŁANIE
Od producenta:
Zapewnia skórze natychmiastowe i długotrwałe intensywnie nawilżenie.
Wygładza zmarszczki wokół oczu. Zawiera bezzapachową, lekką formułę, która szybko się wchłania.
Odpowiedni dla delikatnej skóry wokół oczu. Przebadany dermatologicznie i okulistycznie.

Skład

MOJA OPINIA
Kiedyś już wspominałam, że bardzo mi się podobają proste, minimalistyczne opakowania. Dozownik to wąski "dzióbek", który ma mały otwór i bez problemu dozuje odpowiednią ilość kremu.
Konsystencja mi odpowiada, nie jest zbyt gęsta, nie jest tłusta. Nie jest to bardzo lekki krem,ale myślę, że pod makijaż także da radę. Trzeba troszkę poczekać aż się wchłonie, około 2-3 minuty.
Krem średnio nawilża, nie jest to spektakularne działanie. Szybko niweluje uczucie ściągnięcia suchej skóry. Dobrze wygładza skórę i sprawia, że jest miękka i elastyczna. Jest bezzapachowy. Moich oczu nie podrażnia, nie wywołuje pieczenia, szczypania ani łzawienia.
Krem jest bardzo wydajny, używam go już około 2 miesięcy i mam jeszcze ponad połowę opakowania.
Polecam ten krem osobom, które nie mają bardzo suchej skóry. Nawilżenie jest na średnim poziomie. Bardzo dobrze wygładza skórę i sprawia, że jest miękka. Nie podrażnia wrażliwych oczu, nie zawiera parafiny, jest wydajny i niedrogi. Polecam, warto spróbować :)

środa, 29 października 2014

Projekt denko - październik 2014

Witam serdecznie i zapraszam na projekt denko :)



Ciężko u mnie idzie zużywanie kolorówki, oj ciężko. Ale to nic, pocieszam się myślą, że w następnym miesiącu pojawi się w denku coś z kosmetyków do makijażu :) Przyznam Wam szczerze, że ostatnio bardzo rzadko się maluję, a jeśli już to bardzo delikatnie.



Matrix, Repair Break Fix, Eliksir do włosów zniszczonych - recenzja tutaj (klik). To produkt bez spłukiwania, nakładany na mokre włosy. Pięknie je wygładza, dociąża i dyscyplinuje. Jednocześnie nie obciąża włosów. Zauważyłam, że przy częstym stosowaniu włosy się do niego przyzwyczajają i efekt już nie jest taki zachwycający. Cena jest niemała, bo eliksir kosztuje blisko 40 zł i dlatego NIE KUPIĘ.

Eveline, Nawilżający płyn micelarny 4w1 - recenzja tutaj (klik). Z demakijażem radzi sobie bardzo słabo, ale za to wspaniale nawilża twarz (to zasługa kwasu hialuronowego już na drugim miejscu w składzie). I właśnie za to dobre nawilżenie MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.

Rival de Loop, Hydro żel nawilżający - recenzja tutaj (klik). Bardzo przyjemny kosmetyk, skóra jest nawilżona, miękka i elastyczna. Zawiera alkohol w składzie, więc nie każdemu przypadnie do gustu. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.




Carea, płatki kosmetyczne w wersji 'Aloe Vera' i 'Soft Touch'. Bardzo lubię te płatki. Dobrze zmywają makijaż i lakier z paznokci, nie rozwarstwiają się, są odpowiednio grube. KUPIĘ PONOWNIE.

Ziaja, Maziajki mydło do kąpieli bąbelkowa cola - ja uwielbiam wszystko co ma w sobie napis cola :) To mydło było bardzo wydajne, nie wysuszało skóry i pachniało jak słodki lizak o smaku coli :) KUPIĘ PONOWNIE.

Soraya, Care&Control, krem nawilżający redukujący blizny i zmiany potrądzikowe - recenzja tutaj (klik). Zawiodłam się na tym kremie. Poza przyzwoitym nawilżeniem nie robił nic. Absolutnie nie zredukował nawet w minimalnym stopniu przebarwień potrądzikowych. NIE KUPIĘ PONOWNIE.




Marion, Olejki orientalne, wzmocnienie włosów ,wersja z kokosem i tamanu. Ładny, dość ciężki zapach. Wygładza włosy, średnio nadaje się do zabezpieczania końców. Nakładany na podsuszone włosy może nie wyschnąć do końca i daje efekt obklejonych olejem włosów. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.

Beauty Formulas, Głęboko oczyszczające paski na nos. Mówiłam Wam, że zaskórniki to moja zmora? Walczę z nimi jak tylko mogę. Te paski naklejało się na 10-15 minut, po zabiegu nos był nieco oczyszczony z zaskórników, ale tylko tych małych. Dużo z nich zostało na swoim miejscu. Opakowanie zawiera 6 pasków i kosztuje około 13 zł. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Ziaja, Kozie mleko, krem pod oczy. Bardzo fajny i tani krem. Ma średnio gęstą konsystencję, dobrze nawilża i sprawia, że skóra jest bardziej elastyczna. Nie podrażnił moich oczu. KUPIĘ PONOWNIE.


To już całe moje październikowe denko :)

wtorek, 28 października 2014

Eco hysteria, Czekoladowe masło do ciała CHOCO-CHIKA

Cześć dziewczyny!

Dzisiaj przygotowałam recenzję drugiego z kolei kosmetyku, który otrzymałam na początku października do testów od Skarbów Syberii. Kosmetyk nawilżający ciało jest dla mnie niezbędny, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. Dlatego wybrałam do testów Eco Hysteria, Czekoladowe masło do ciała CHOCO-CHIKA. Mam skórę suchą, nawet bardzo suchą i najbardziej lubię gęste masełka do ciała.




OPAKOWANIE jest urocze i urzekło mnie od samego początku. Masło zapakowane jest w beżowo-brązowy kartonik z wizerunkiem rudowłosej dziewczyny, która trzyma czekoladowego lizaka. No powiedzcie same, czy Was to nie przekonuje do użycia? :)



W środku znajduje się biały słoiczek z etykietą utrzymaną w takim samym klimacie jak kartonik. Po odkręceniu słoiczka naszym oczom ukazuje się nakładka zabezpieczająca kosmetyk. To duży plus, mamy pewność, że nikt nie dotykał naszego kosmetyku.




ZAPACH jest absolutnie wspaniały! Czekoladowy, ale nie ciężki i nie przesłodzony. Dla mnie to zapach słodkiego kakao lub budyniu czekoladowego. Zapach nie jest przytłaczający, nie drażni i nie męczy przy dłuższym używaniu. Oczywiście mówię z mojego punktu widzenia, osoby która bardzo lubi słodkie i otulające zapachy.


KONSYSTENCJA jest bardzo gęsta, prawdziwie maślana (jeżeli tak mogę to określić). Producent nie bez powodu nazwał kosmetyk masłem. Konsystencja jest zbita, gęsta, bardzo bogata. Po rozsmarowaniu zostawia lekką białą powłoczkę na skórze, która znika po kilku minutach.




POJEMNOŚĆ wynosi 300 ml

CENA to około 21 zł, do kupienia tutaj (klik)


DZIAŁANIE
Zapewnienia producenta i skład:



MOJA OPINIA
Opakowanie, tak jak już wspomniałam, bardzo mi się podoba i zachęca do używania masła. Słoiczek jest bardzo wygodny w użyciu, kosmetyk łatwo wydobyć ze środka. Nakładka,która jest dodatkowym zabezpieczeniem jest gwarancją, że nikt nie dotykał masełka w środku zanim trafiło w nasze ręce.
Zapach jest piękny, słodki, czekoladowy. Dla mnie jest to słodkie kakao. Nie drażni i nie męczy nosa. Takie zapachy uwielbiam jesienią i zimą, są bardzo otulające i przyjemne.
Konsystencja masła jest bardzo gęsta, treściwa, bogata. Jak prawdziwe masełko. Łatwo się rozprowadza na skórze, tworzy białą powłoczkę, która znika wraz z wchłonięciem się kosmetyku. Nie wchłania się błyskawicznie, trzeba poczekać na to 2-3 minutki.
Masło bardzo ładnie wygładza skórę, która jest miękka w dotyku. Zauważyłam też, że poprawia jędrność i elastyczność skóry. Stała się ona bardziej sprężysta i po prostu ładniej wygląda. Zauważyłam też lekkie działanie rozgrzewające (nie jest to uczucie nieprzyjemnego pieczenia), które w połączeniu z ciepłym zapachem wspaniale nas otula i w zimne wieczory czujemy się o niebo lepiej. Co do właściwości nawilżających to jest średnio. Ja jestem posiadaczką bardzo suchej skóry, która często aż szczypie i boli od przesuszenia. Dla mnie nawilżenie nie jest wystarczające i masło nie łagodzi natychmiastowo szczypania i pieczenia przesuszonej skóry po prysznicu. Wydajność jest przecięta, po ponad 3 tygodniach zostało mi około połowy masełka.
To bardzo fajna opcja na ujędrnienie, wzmocnienie sprężystości i elastyczności skóry. Jeżeli nie macie bardzo suchej skóry to z pewnością nawilżenie będzie wystarczające. Jeżeli natomiast macie bardzo suchą skórę to możecie odczuwać niedosyt.
Warto podkreślić wspaniały skład kosmetyku. Certyfikowane ekologiczne składniki i ani śladu parabenów, silikonów i parafiny. Na opakowaniu również mamy adnotację czego kosmetyk nie zawiera (zdjęcie poniżej).




*Fakt otrzymania kosmetyku do testów nie wpłynął na moją opinię.


poniedziałek, 27 października 2014

Płyn micelarny 3w1 z firmy Garnier - recenzja

Cześć :)


Płyn micelarny 3w1 z firmy Garnier zna już chyba każda z nas. Jeżeli nie z własnego doświadczenia to na pewno z blogów. Można było zaobserwować prawdziwy szał na ten kosmetyk, podbił on serca wielu kobiet. Na rożnych blogach pojawiało się wiele recenzji zachwalających ten płyn. Powiem Wam, że ja jestem sceptycznie nastawiona do kosmetyków, na które jest taki wielki szał i które są tak bardzo zachwalane. Zawsze wtedy ociągam się z zakupem takiego kosmetyku i tym razem również było podobnie. Ten płyn z Garniera trafił do mnie stosunkowo późno, bo każda z Was już go na pewno przetestowała. Ale lepiej późno niż wcale ;)



OPAKOWANIE to duża butla, całkowicie przezroczysta. Dokładnie widać ile płynu znajduje się w środku, łatwo kontrolować zużycie. Butelka dobrze leży w dłoni, nie wyślizguje się z mokrych rąk, jest wygodna i praktyczna w użytkowaniu. Zamknięcie jest różowe, na "klik", dość solidne , więc nie powinno się samo otworzyć. Otwór jest stosunkowo mały, więc płyn nie powinien się nam przelewać.




KONSYSTENCJA, jak każdego płynu micelarnego, jest wodnista i swoim wyglądem przypomina właśnie wodę.

ZAPACH - płyn nie pachnie, jest bezzapachowy.

POJEMNOŚĆ 400 ml

CENA 17-20 zł, często można dostać ten płyn w promocji za 12-13 zł.

DZIAŁANIE
Od producenta:
Płyn micelarny 3 w 1 to prosty sposób, by usunąć makijaż oraz oczyścić i ukoić całą skórę (twarz, oczy, usta) za pomocą jednego gestu. Nie wymaga spłukiwania.
To pierwszy inteligentny produkt oczyszczający od Garniera, w którym została zastosowana technologia miceli. Nie musisz już trzeć, by pozbyć się zanieczyszczeń i makijażu - micele wiążą je niczym magnes. Efektem jest idealnie czysta skóra bez pocierania. Bezzapachowy.

Skład


MOJA OPINIA
Podoba mi się butelka, która jest wygodna w użyciu i przezroczysta, dzięki czemu widzę ile płynu już zużyłam. Zamknięcie jest solidne i dobrze trzyma, nigdy nie zdarzyło mi się, aby samo się otworzyło (np. w torbie). Płyn nie pachnie, co jest dużym plusem. W kosmetykach przeznaczonych do okolic oczu to właśnie perfumowane zapachy najczęściej wywołują podrażnienia. Ten płyn micelarny nie podrażnia, nie szczypie w oczy. Moje wrażliwe oczy są więc bezpieczne i Wasze też mogą spać spokojnie :)
Płyn jest delikatny, dobrze odświeża i tonizuje twarz. Rano sprawdza się do tego idealnie, orzeźwia i pomaga mi się obudzić. Co do zmywania makijażu to powiem tak: jest dobrze, ale szału nie ma. Zmywa makijaż twarzy, z makijażem oczu jest różnie. Z samym tuszem poradzi sobie za jednym zamachem, ale mocniejszy makijaż oka (tusz, cienie, kreska) wymaga już dwóch podejść do zmycia całości. Wy też macie tak, że jak naczytacie się o jakimś kosmetyku, że jest tak bardzo polecany przez wiele osób to spodziewacie się cudów ? :D Ja myślę, że właśnie miałam co do niego za duże oczekiwania i myślałam, że zmyję nim wieczorowy makijaż oka w 5 sekund :D
Płyn jest dobry, stosunkowo niedrogi (relacja ceny do pojemności i jakości), ogólnie dostępny, nie podrażnia oczu, dobrze zmywa makijaż twarzy, przy mocniejszym makijażu oka potrzebuje trochę więcej czasu.

piątek, 24 października 2014

Rozdanie :) Balea | Eveline | Joanna i inne...

Witam serdecznie :)

Dzisiaj mam wspaniały humor :) Kocham jesień, a dzisiejsza pogoda jest iście jesienna. Przepiękna :) Wszędzie dookoła kolorowe liście, wieczory już coraz dłuższe i zimniejsze. Można je spędzać bardzo miło z książką w ręku i kubkiem gorącej herbaty, a jeszcze lepiej kakao :) Przepiękne bukiety, które robi się z suszonych liści, kasztany z których robimy ludziki - wspomnienia z dzieciństwa odżywają :) Dla mnie dzisiaj oficjalnie nadeszła jesień, a to pora roku którą kocham i z tej okazji mam dla Was rozdanie :)

BANER DO POBRANIA


Do wygrania:
-Balea, żel pod prysznic 'Kokos i nektarynka'
-Balea, szampon nabłyszczający 'Figa i ekstrakt z pereł'
-Balea, odżywka nabłyszczająca 'Figa i ekstrakt z pereł'
-Eveline, Argan Oil balsam do ciała ujędrniająco-nawilżający
-NOWOŚĆ! Joanna Naturia, odżywka do włosów w spray'u 'Malina i bawełna'
-Fuss Wohl, chusteczki do stóp odświeżające
-Cleme Make up dwa lakiery do paznokci (żółty i pomarańczowy)


REGULAMIN

1. Organizatorem rozdania jest autorka bloga beauty-natural-ladyhope.blogspot.com
2. W związku z powyższym zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie.
3. Sponsorem nagrody jestem ja oraz mój chłopak, wszystkie nagrody są nowe i nieużywane.
4. W rozdaniu mogą brać udział osoby pełnoletnie lub niepełnoletnie za zgodą rodziców/opiekunów (jeżeli jesteś osobą niepełnoletnią i zgłaszasz udział jest to dla mnie jednoznaczne ze zgodą opiekunów).
5. W rozdaniu bierze udział każdy kto prawidłowo wypełni zgłoszenie.
6. Wygrywa jedna osoba.
7. Wysyłka obowiązuje na terenie Polski, na mój koszt. Na maila z danymi do wysyłki czekam 3 dni od dnia ogłoszenia zwycięzcy. W przypadku nie otrzymania danych losuję nowego zwycięzcę.
8. Rozdanie trwa od 24.10.2014 do 01.12.2014 do godziny 23:59.
9. Wyniki zostaną ogłoszone do 3 dni od daty zakończenia rozdania.
10. Zgłaszając się akceptujesz regulamin.


Warunki udziału w rozdaniu:
KONIECZNE , OBOWIĄZKOWE
1. Musisz być publicznym obserwatorem mojego bloga ( osoby, które przestaną obserwować blog po zakończeniu rozdania nie będą mogły brać udziału w kolejnych)
2. Musisz wypełnić wzór zgłoszenia (w komentarzu)
Za to otrzymujesz 1 los
DODATKOWE
1. Umieścić na swoim blogu baner z rozdaniem (+ 1 los)
2. Umieścić notatkę o rozdaniu na swoim blogu (+ 1 los)
3. Dodać mój blog do blog rollu (+ 2 losy)
4. Odpowiedz na pytanie: Jaka jest Twoja ulubiona pora roku i dlaczego? (+ 2 losy)-będzie mi bardzo miło przeczytać Wasze odpowiedzi:)

WZÓR ZGŁOSZENIA
Obserwuję jako:
Baner:
Notka:
Blogroll:
Odpowiedź:

Zapraszam wszystkich bardzo serdecznie, wystarczy tylko zaobserwować blog :) Życzę powodzenia!

środa, 22 października 2014

Baikal Herbals, Szampon do włosów cienkich i słabych "Objętość i Siła"

Cześć :)

Na początku października pisałam o współpracy ze sklepem Skarby Syberii (klik), w ramach której dostałam do przetestowania trzy kosmetyki. Dzisiaj recenzja jednego z nich.



Baikal Herbals, szampon do włosów cienkich i słabych "Objętość i Siła" to kosmetyk, który wybrałam do przetestowania. Moje włosy są cienkie, delikatne i słabe, więc szampon teoretycznie dla mnie stworzony.

OPAKOWANIE szamponu to smukła biała buteleczka z szarą zakrętką. Z przodu mamy etykietę z motywem roślinnym, z tyłu informacje o produkcie. Kosmetyk jest rosyjski, więc wszystkie napisy są w języku rosyjskim (skład dodatkowo po angielsku). Z tyłu znajduje się też naklejka z krótką informacją o produkcie w języku polskim.


Otwór jest duży i wydaje się, że łatwo będzie wylać za dużo szamponu. Kosmetyk jest jednak tak gęsty, że bez obaw można dozować go powoli i według uznania. Nakrętka idealnie nadaje się do rozcieńczenia w niej szamponu z wodą.


ZAPACH jest bardzo delikatny, subtelny. Jest to typowo ziołowy, roślinny zapach. Bardzo przyjemny, nie drażni nosa. Nie utrzymuje się na włosach w intensywnym stopniu, ale przez kilka godzin po umyciu włosy mają w sobie taką nutkę świeżego ziołowego zapachu.


KONSYSTENCJA jak pewnie zauważyliście na poprzednim zdjęciu szampon w buteleczce jest lekko różowy. Przy niewielkiej ilości wylanej na dłoń jest całkowicie przezroczysty. Konsystencja jest żelowa, lekka, nie obciąża włosów.




POJEMNOŚĆ to 280 ml

CENA wynosi około 15 zł

DZIAŁANIE
Od producenta:
Szampon do pielęgnacji cienkich i delikatnych włosów. Oczyszcza, intensywnie odżywia i wzmacnia włosy, co znacznie zwiększa ich grubość i objętość. Daje włosom siłę, naturalne piękno i zdrowy połysk.
Szampon zawiera:
- Aktywne organiczne ekstrakty i oleje z roślin rosnących w czystych ekologicznie okolicach jeziora Bajkał.
- Wysoki procent ekstraktów roślinnych
- Bezpieczne konserwanty stosowane w żywności.
Nie zawiera SLS i parabenów.

Skład:


MOJA OPINIA...
Buteleczka jest smukła, estetyczna. Nie wyślizguje się z rąk pod prysznicem. Mam zastrzeżenie co do papierowej naklejki z informacjami w języku polskim. Jeżeli zmoczy ją woda to niestety nie ma dla niej już ratunku.
Konsystencja jest bardzo gęsta. Szampon delikatnie różowy. Zapach jest typowo ziołowy, świeży i bardzo przyjemny. Delikatny ziołowy aromat utrzymuje się przez kilka godzin po myciu na włosach.
Szampon średnio się pieni. Na pewno nie w takim stopniu jak szampony z silnymi detergentami. Łatwo się spłukuje.

Krótka analiza składu:
Składniki aktywne:
- Tymianek (Thymus Vulgaris Extract) – poprawia strukturę włosów, przywracając im naturalny blask. Działa antyseptycznie, bakteriobójczo, grzybobójczo.
- Nieśmiertelnik (Helichrysum Аrenarium Extract) - Wzbogaca korzenie w witaminę C i K chroniąc włosy przed uszkodzeniem.
- Biały mech ( Sphagnum Extract) – nasyca włosy mikroelementami. Sprawia, że stają się mocne i sprężyste.
- Wiązówka błotna (Organic Spiraea Ulmaria Extract) - delikatnie oczyszcza i łagodzi podrażnienia, posiada właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne.
- Ogórecznik lekarski (Organic Borago Officinalis Oil) - ze względu na zawartość krzemionki i cynku, ogórecznik zalecany jest w przypadku nadmiernego wypadania i łamliwości włosów.

Szampon jest bardzo łagodny, na początku byłam naprawdę w szoku. Moja skóra głowy ma okresy podrażnienia do tego stopnia, że większość szamponów wywołuje pieczenie i szczypanie skóry. Ten szampon jest bardzo łagodny, nie powoduje takiego dyskomfortu. Dobrze i delikatnie oczyszcza. Włosy są miękkie w dotyku, sypkie i ładnie błyszczą. Trochę zyskują na objętości, ale nie jest to jakiś duży efekt. Od czasu kiedy regularnie używam ten szampon moje włosy trochę się wzmocniły, nie łamią się już tak często i wypadają w mniejszej ilości. Niestety przy moich długich włosach, które myję codziennie szampon jest niewydajny. Po 3 tygodniach używania została mi połowa.
Bardzo dobry szampon, niestety średnio wydajny. Jeżeli macie krótkie włosy lub nie myjecie ich codziennie to nie będzie problemu z wydajnością.

Fakt otrzymania kosmetyku do testowania nie wpłynął na moją opinię o nim.

Dziękuje Skarbom Syberii za umożliwienie testowania kosmetyku.

wtorek, 21 października 2014

Ziaja, 'Ulga dla skóry wrażliwej' ujędrniający krem na noc

Witam :)

Dzisiaj recenzja kremu, którą obiecałam napisać przy okazji posta z zakupami. Jest to krem ujędrniający na noc z serii 'Ulga dla skóry wrażliwej' z firmy Ziaja. Krem kupiłam już dość dawno, używam go codziennie i mam na jego temat wyrobioną opinię.




OPAKOWANIE
Krem zapakowany jest w biało-granatowy kartonik. W środku znajduje się biały słoiczek z niebieską etykietką i informacjami o kremie. Skład znajduje się tylko na kartonowym opakowaniu.




Słoiczek jest mały, z odkręcanym wieczkiem i szerokim otworem dzięki czemu łatwo wydobyć krem. Szata graficzna,jak w przypadku wszystkich kosmetyków Ziaja, jest prosta i minimalistyczna.


ZAPACH
Krem pachnie bardzo chemicznie (moim zdaniem). Nie jest to intensywny zapach, ale dość specyficzny. Mi przypomina zapach kremów, które kiedyś używała moja babcia. Nie jest zbyt ładny i osobiście nie przepadam za nim.


KONSYSTENCJA
Krem jest dość lekki, ma delikatną konsystencję. Jest biały, lekki i szybko się wchłania. Nie zostawia tłustej warstwy na twarzy.




POJEMNOŚĆ
50 ml

CENA
około 10-11 zł

DZIAŁANIE
Od producenta:
Wskazania: dysfunkcje skóry wrażliwej i swędzącej, wiotkiej z osłabioną jędrnością i elastycznością.
Nawilżająca, bogata w substancje czynne emulsja o wysokiej aktywności łagodzącej i ujędrniającej. Zapewnia bezpieczeństwo stosowania, działa jak kojący kompres, zawiera tylko niezbędne składniki receptury.
Zalety:
- preparat hypoalergiczny, bezzapachowy,
- 0% barwników,
- 0% silikonów,
- 0% olejów mineralnych,
- minimalna bezpieczna ilość konserwantów,
- testowany pod kontrolą dermatologiczną.
Działanie:
1. Łagodzenie skóry wrażliwej:
- zapewnia natychmiastowy efekt kojącego kompresu,
- łagodzi zaczerwienienie i uczucie pieczenia naskórka,
- redukuje szorstkość, suchość i nadmierne łuszczenie.
2. Ujędrnianie skóry wrażliwej
- wyraźnie zwiększa spoistość tkanki łącznej,
- intensywnie ujędrnia, uelastycznia i wygładza skórę,
- redukuje zmarszczki i zapobiega przedwczesnemu starzeniu.
3. Regeneracja skóry wrażliwej
- uzupełnia ubytki fizjologicznych lipidów skóry,
- odnawia i wzmacnia barierę ochronną naskórka,
- usprawnia naturalne procesy nocnej regeneracji.
Krem nanieść na skórę twarzy i dekoltu oraz wokół oczu, delikatnie wklepać. Stosować na noc. Na dzień polecamy krem łagodzący redukujący podrażnienia.

Skład

MOJA OPINIA...
Dużo producent obiecuje, prawda?
Na początek wspomnę o opakowaniu. Kremy w słoiczkach bardzo lubię. Może nie jest to najbardziej higieniczna forma opakowania, ale przynajmniej łatwo kontrolować zużycie kosmetyku i bez problemu można go wydobyć (bez potrzeby rozcinania opakowań). Szata graficzna kosmetyku bardzo prosta, osobiście mi to odpowiada.
Zapach nie przypadł mi do gustu. Na mój nos jest zbyt chemiczny. Dobrze, że szybko wietrzeje i nie utrzymuje się na skórze.
Skład nie jest taki zły jak na produkt za taką cenę. Nie ma parafiny w składzie, nie ma także parabenów. Dość wysoko jest gliceryna, mamy tutaj też m.in. olej z orzechów makadamia i olej rycynowy.
Co do działania kremu to nie jestem zadowolona. Używam go od ponad miesiąca i mogę stwierdzić, że ten krem bardzo słabo nawilża. Moja cera mieszana nie jest bardzo wymagająca pod względem nawilżenia, ale ten krem jest za słaby. Nie zauważyłam żadnych właściwości kojących, krem nie przynosi ulgi i nie łagodzi podrażnień. Co do ujędrnienia, może nie potrzebuję jeszcze takiego działania, ale śmiało mogę stwierdzić, że pod tym względem krem także zawodzi. Skóra powinna być napięta, elastyczna i dobrze odżywiona. Tutaj takiego kompleksowego działania zabrakło. Niewielkie nawilżenie, skóra jest miękka w dotyku. Nie powoduje powstawania pryszczy, nie zapycha. Ten krem mogę polecić tylko dla skóry o bardzo małych wymaganiach. Ja na pewno więcej już po niego nie sięgnę.

piątek, 17 października 2014

Charlie [*]

Serce mi pęka pisząc ten post. Na początku nie chciałam tego robić, ale uznałam , że skoro pisałam Wam o moim piesku,o tym jak chorował to powinnam też w tym momencie napisać kilka słów. Serdecznie dziękowałam Wam za wyrazy wsparcia i życzenia powrotu do zdrowia dla Charliego.

Charliego już z nami nie ma. Nowotwór był złośliwy, dawał przerzuty do mózgu i do rdzenia kręgowego. Charlie to nasza mała iskierka, najcudowniejszy przyjaciel i najbardziej oddany pies jakiego w życiu spotkałam. Przeżył ze mną prawie 11 lat, więc połowę mojego życia. Nie tak dawno pisałam Wam o śmierci mojej świnki morskiej. Jeszcze się po tym nie pozbierałam, a tutaj drugi cios. Naprawdę serce mi pęka, nie wiem jak poradzić sobie z żalem i smutkiem po śmierci Charliego. Czuję się jakby wraz z nim umarł kawałek mojego serca. Śmierć to za mało żeby przestać kochać, Charlie zawsze będzie w moim sercu. [*]



To on pokazał mi, że prawdziwa psia miłość istnieje nie tylko w filmach. Miał serce przepełnione miłością i czułością dla każdego z naszej rodziny. Najcudowniejszy przyjaciel, po jego odejściu został wielki smutek i ogromna pustka.
Kocham i nigdy nie przestanę.

czwartek, 16 października 2014

Balea, krem do rąk 'Papaja i maślanka'

Cześć dziewczyny!

Krem do rąk to kosmetyk, który zawszę muszę mieć przy sobie. Moja skóra dłoni jest wymagająca, bardzo sucha. Potrzebuję silnego nawilżenia i regeneracji skóry dłoni. Zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, kiedy moja skóra dłoni jest tak sucha, że po prostu schodzi mi z rąk (tak, groźnie to brzmi :D).

Kiedy dostałam (od chłopaka) krem do rąk z firmy Balea 'Papaja i maślanka', bardzo się ucieszyłam. Po pierwsze, bo to Balea :D, a po drugie krem do rąk zawsze się przyda.



OPAKOWANIE kremu to pomarańczowa tubka, która nie jest przezroczysta. Nie możemy zobaczyć jaki jest poziom zużycia kremu, ale dzięki miękkiej tubce można to wyczuć. Zamknięcie na 'klik',mocne, nie otworzy się samo w torebce.
Otwór dozujący krem jest mały, bez problemu można wydobyć odpowiednią ilość kosmetyku.




Zapach jest intensywny, mocno owocowy. Czy tak dokładnie pachnie papaja to nie wiem, niestety. Jest to bardzo miły dla nosa zapach egzotycznych owoców. Maślanki nie czuję.


Konsystencja jest bardzo lekka. Krem jest biały, średnio gęsty. Bardzo łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Jest leciutki, na gorące dni idealny.




Pojemność to 100 ml, a cena 6-7 zł (w przeliczeniu).


Działanie
Od producenta:
Delikatny, mega owocowy krem do rąk. Nawilża skórę, nie powoduje podrażnień. Dobrze się wchłania i ma miły, przyjemny zapach. Stworzony na bazie naturalnych składników aby nie uczulić delikatnej skóry dłoni. Jego zapach pozostaje na dłoniach przez długi czas, a naturalne składniki, proteiny mleczne i wyciąg z papai odżywia dłonie. Pantenol, alantoina i oliwa z oliwek zadbają o to, dłonie były gładkie i odżywione.
Produkt wegański.

Skład

Moja opinia...

Krem ma bardzo ładne opakowanie. Kolor pomarańczowy działa optymistycznie i poprawia humor. Wizerunek owocu papai wygląda bardzo apetycznie i zachęca do używania kosmetyku.
Konsystencja jest bardzo lekka. Krem ekspresowo wchłania się w skórę. Ten leciutki krem byłby idealny na lato, mam wrażenie że na chłodne jesienne dni będzie za lekki.
Zapach jest bardzo ładny, egzotyczny. Pachnie jak tropikalne owoce. Utrzymuje się przez pewien czas na dłoniach, ale nie jest już tak intensywny.
Co do właściwości pielęgnacyjnych to jest średnio. Krem nawilża, ale nie jest to jakiś spektakularny efekt. I na pewno nie długotrwały. Dłonie są miękkie, przyjemne w dotyku. Przy regularnym stosowaniu kilka razy dziennie dłonie są nawilżone. Mimo wszystko ten krem dla mnie jest niewystarczająco bogaty i treściwy. Sprawdzi się świetnie jeżeli nie macie dużego problemu ze skórą dłoni, nie jest ona bardzo sucha. Ja na moje problematyczne ręce z przesuszoną skórą potrzebuję czegoś mocniejszego.
Krem jest bardzo wydajny. Niestety, dostępny tylko w drogeriach DM i w drogeriach internetowych.

wtorek, 14 października 2014

Recepta na udany związek ?

Cześć :)

Dzisiaj wpis inny, nie o kosmetykach, ale na pewno o wiele ważniejszy w życiu każdej z nas niż szminka czy krem. Pogadajmy sobie o związkach. Czy macie receptę na udany związek? Ja nie, ale za to mam kilka ważnych zasad, którymi się kieruję (a przynajmniej staram się) i które sprawiają, że jestem z moim mężczyzną już prawie 3 lata.



Dbamy o uczucie- chociaż jesteśmy ze sobą już trochę, nasze uczucie nadal jest takie jak na początku. Oboje czujemy się kochani i potrzebni. To bardzo ważne. Każdego dnia mówmy sobie te dwa magiczne słowa, okazujmy sobie troskę i pokażmy naszym partnerom, że są nam potrzebni, że dzięki nim jesteśmy szczęśliwe.

Własna przestrzeń jest bardzo ważna. Ciągłe przebywanie z jedną osobą, nawet ukochaną, sprawi że w końcu nasze towarzystwo zacznie nas irytować. Miejmy swoich znajomych, swoje zajęcia, swoje pasje. Taka własna przestrzeń nie tylko sprawia, że zachowujemy równowagę psychiczną, ale także mamy o czym rozmawiać i opowiadać sobie nawzajem. A poza tym kiedy rozstajemy się na jakiś czas to tęsknimy i bardziej doceniamy chwile spędzone wspólnie z partnerem.

Czasami trzeba się pokłócić. Nie da się żyć w całkowitej zgodzie z każdym. Nawet z partnerem. Tu się ze mną zapewne zgodzicie. Ważne jest jednak żeby w kłótni zachować zdrowy rozsądek. Łatwo powiedzieć kilka słów za dużo, to zaboli tak,że potem jest duży problem. Kłóćmy się, ale raczej dyskutując niż obrażając się.

Miłe niespodzianki są bardzo ważne. Kiedy ukochana osoba o nas pomyśli to zawsze jest miło. Wystarczy drobiazg. Pyszne ciastko, kwiat, karteczka z narysowanym serduszkiem włożona do portfela. Pamiętajmy o sobie i sprawiajmy sobie małe przyjemności.

Randki! Tak, nawet jak jesteście parą z długoletnim stażem. Ustalamy : tego i tego dnia idziemy na randkę. Przyjemność sprawią już same przygotowania, które przywołają wspomnienia jak to było na początku. A wypad do kina czy romantyczna kolacja to kolejny punkt programu :)

Nie chodzimy spać pokłóceni. Ja po kłótni nigdy nie mogę zasnąć. No nie mogę i już. Te najgorsze emocje, żal, smutek i rozgoryczenie, kumulują się w nocnych porach. Warto więc sobie wyjaśnić wszystko i osiągnąć optymalne porozumienie dla własnego zdrowia i przyjemnego snu :)


Nie jestem ekspertem, ale te zasady bardzo pomagają. Mój związek idealny nie jest, ale nie ma idealnych związków, tak jak nie ma idealnych ludzi. Ważne żeby nam zależało na sobie, wtedy można wiele przetrwać. Dzielcie się swoimi przemyśleniami :) Pozdrawiam serdecznie :)

poniedziałek, 13 października 2014

Ezebra - współpraca

Witam wszystkich serdecznie :)

Jestem bardzo zaskoczona. Około pół roku temu dostałam propozycję współpracy od drogerii internetowej Ezebra (klik), zgodziłam się i podałam swoje dane (adres). I przez pół roku cisza, a dzisiaj niespodziewanie odebrałam przesyłkę! Zaskoczona jestem bardzo. Zobaczcie same co dostałam do testów.




Nie miałam wpływu na to co dostanę do testowania. Nie mniej jednak produkty przypadły mi do gustu. Błyszczyk 'Perfect Stay 8h' w odcieniu 015 DOLLICIOUS to bardzo ładny łososiowo-brzoskwiniowy kolor. Lakier z serii 'Lacque DeLuxe' w numerze 303 TAUPE to idealny kolor na jesień. I ostatnia rzecz, sławna gumka do włosów invisibobble w kolorze czerwonym.



Dziękuję serdecznie drogerii internetowej Ezebra z udostępnienie kosmetyków do testowania. Jednocześnie zapewniam, że fakt ten nie wpłynie na moją opinię o kosmetykach.

sobota, 11 października 2014

Kilka nowości z pielęgnacji

Cześć dziewczyny :)

Przyznam się Wam szczerze, że ostatnio jestem w kiepskim nastroju. Nawet nie mam ochoty na zakupy! Jak mój chłopak to usłyszał to się przeraził i stwierdził, że jeżeli ja nie mam ochoty na zakupy to już musi być naprawdę źle, sytuacja jest poważna.

Mimo wszystko jednak wybrałam się na zakupy i moją kosmetyczkę zasiliło kilka nowości. Nie mam tutaj nic z kolorówki, sama pielęgnacja.



Kończy mi się krem do twarzy z Ziaji, z serii 'Ulga' (będzie recenzja) i już rozglądałam się za czymś nowym. Padło na Floslek, krem wybielający przebarwienia. Kremy z Flosleku można dostać w dobrze wyposażonych Rossmannach w cenach od 20 do 25 zł. Mam nadzieję, że ten krem poradzi sobie z moimi czerwonymi przebarwieniami po pryszczach.
Krem pod oczy na dzień to bardzo ważny element mojej codziennej pielęgnacji. Również w Rossmannie znalazłam krem pod oczy z algami morskimi odżywczo-wygładzający z firmy Ava. W promocji kosztował 11,90 zł. Zobaczymy jak się sprawdzi :)



Kremy do rąk Kamill bardzo lubię, znalazłam wśród nich swojego ulubieńca, ale chętnie przetestuję jeszcze inne wersje. Wybrałam krem do rąk i paznokci 'intensiv' z rumiankiem i bisabololem. Kremy z tej firmy nie są drogie, kosztują około 8 zł.

Denka dobija moja jedyna odżywka w spray'u z Gliss Kura, więc zaopatrzyłam się już w nową odżywkę. Isana, odżywka do włosów suchych i z rozdwajającymi się końcówkami kosztowała niewiele, w promocji około 6 zł.



Lubicie żele z Original Source? Ja tak! Obecnie w Rossmannie można je kupić w cenie 8,99 zł za 500 ml. Skusiła mnie wersja Lemon and Tea Tree, która pachnie wspaniale! Bardzo soczystą cytrynką, mega orzeźwiająco. Jest kilka wersji do wyboru, każdy znajdzie coś dla siebie. Jeżeli lubicie słodkie kokosowe zapachy to skuście się na żel kokosowy, pachnie cudnie :)

Nie, nie potrzebuję kolejnego nawilżacza do ciała. Ale wiecie co mnie skusiło w tym przypadku? Napis 'NOWOŚĆ' i obietnica, że to kosmetyk do bardzo suchej skóry. Tak więc do koszyka wpadło 'EMOLIENT' odżywcze serum SOS z Lirene. Cena to 25,99 zł.

To już wszystkie nowości. Dużo tego nie ma, ale humor troszkę lepszy :)

czwartek, 9 października 2014

Czerwień na paznokciach? Od dzisiaj jestem na tak :)

Cześć :)

Dawno nie było żadnego postu lakierowego :) Dzisiaj coś dla miłośniczek czerwieni. Sama nią nie jestem. A może inaczej, nie byłam do tej pory. Dlaczego bardzo rzadko używałam czerwonych lakierów? Z banalnej przyczyny, która na pewno żadnej z Was nie jest obca. Do szału doprowadzało mnie zmywanie czerwonego lakieru z paznokci, który rozmazywał się i zostawiał czerwone smugi na palcach, a czasami nawet na całych dłoniach. Wyglądałam wtedy jak bym popełniła przed chwilą krwawą zbrodnię, a taki look nie należy do wyjściowych.


Jakiś czas temu w moje ręce trafił lakier do paznokci Cleme Make Up. Dostałam go w prezencie i szczerze powiem, że nie mam pojęcia gdzie można go kupić. Cena nie jest wysoka, z tego co się orientuję jest to około 8-10 zł.


Przepraszam Was za niedoskonałości, zawsze jak maluję paznokcie z myślą o zrobieniu posta na blogu to muszę wyjechać z lakierem na skórki ;/

Kolor jest przepiękny, to taka żywa czerwień, nieco wpadająca w malinę. Konsystencja jest idealna, średnio gęsta. Pędzelek jest długi, ale wąski. Aplikacja lakieru nie sprawia żadnych problemów, wygodnie się maluje. Nie tworzy smug przy malowaniu, pięknie się rozprowadza. Już jedna warstwa dobrze kryje płytkę paznokcia, ja jednak zawszę nakładam dwie warstwy. Wtedy kolor jest głębszy, nieco ciemniejszy, a lakier trwalszy.


Z trwałością jest naprawdę bardzo dobrze. Sama byłam zdziwiona! Lakier wytrzymuje na paznokciach 4-5 dni w praktycznie nienaruszonym stanie (oczywiście bez żadnego lakieru nawierzchniowego).
No i kwestia mojego uprzedzenia do takich kolorów na paznokciach. Ten lakier zmywa się bezproblemowo. Absolutnie nie rozmazuje się i nie zostawia śladów na dłoniach.




Odcień nosi nazwę Oh la la Isabelle. Buteleczka ma pojemność 5,5 ml. Moim zdaniem to w sam raz. Przynajmniej mamy realne szanse zużyć lakier zanim straci swoje właściwości i będzie się nadawał tylko do wyrzucenia.

Lubicie czerwienie na paznokciach ? :)

wtorek, 7 października 2014

Nowa limitowana edycja Essence "Hello Autumn"

Cześć dziewczyny! :)

Byłam dzisiaj w Naturze i oczywiście obowiązkowo musiałam zerknąć do szafy Essence. Nowa limitowana edycja kosmetyków bardzo mnie zainteresowała. Kolekcja nazywa się "Hello Autumn". Kosmetyki są kolorystycznie idealne na powitanie jesieni. Od razu po powrocie do domu przejrzałam te nowości na stronie Essence (klik) i te zdjęcia całkowicie oddają rzeczywisty urok kosmetyków.



Do wyboru mamy kosmetyki z różnych kategorii do makijażu oraz akcesoria (pędzelek i gumki do włosów).

Eyeshadow Palette to paletki sześciu cieni w dwóch wariantach kolorystycznych do wyboru. Cienie są bardzo neutralne, utrzymane w tonacjach beżowo-brązowych oraz szarościach. Matów tutaj nie znajdziemy, za to jeżeli lubicie na oczach efekt od satyny do metalicznego błysku to koniecznie zwróćcie uwagę na te paletki.



Eyebrow Set to mini paletka, która zadba o perfekcyjny wygląd naszych brwi. Dostępne są dwa warianty , dla blondynek i dla brunetek. W skład paletki wchodzi jasny cień do rozświetlenia łuku brwiowego, dwa cienie do brwi (jaśniejszy i ciemniejszy) oraz mały, skośny pędzelek.



Eye pencil to kredki do oczu w typowych jesiennych brawach. Do wyboru mamy brąz z domieszką miedzi (pięknie lśni) oraz ciemną zieleń. Kredka zawiera gąbeczkę do rozcierania.



Lip cream to balsamy nadające ustom kolor. Gęste, kremowe, idealne na jesienne dni. Do wyboru są dwa warianty kolorystyczne: czerwony i jasny róż. Balsamy dbają o usta i nadają im piękny kolor o półmatowym wykończeniu.



Multi Colour Powder to wielofunkcyjny produkt w formie mozaiki. Łączy w sobie różne odcienie, zaczynając od brązów, po złote beże i biel (transparentny). Puder stanowi świetne wykończenie makijażu i zapewnia twarzy piękny blask.



Thermo Nail Polish to kolekcja lakierów w oryginalnych kolorach, które zmieniają się w zależności od temperatury. Efekt? Nieprzewidywalny ;)



Colour Adapting Powder Blush to bardzo intrygujący kosmetyk. Reaguje na indywidualne pH skóry i zmienia się w róż! Wersja beżowa zawiera także małe drobinki rozświetlające.


Eyeshadow Brush to szeroki pędzelek przeznaczony do aplikacji cieni. Ma miękkie włosie, nada się także do rozcierania i łączenia ze sobą różnych cieni.



Hair Ties to gumki do włosów z miękkiego materiału w sześciu pięknych kolorach. Są bezszwowe, nie szarpią i nie wyrywają włosów.




Zdjęcia całej kolekcji pochodzą z wyżej wymienionej strony kosmetyków Essence. Pokażę Wam jeszcze moje skromne zakupy, czyli dwa kosmetyki, na które się skusiłam :)

Kredka do oczu (w kolorze 01 Leaves are the new beef) kosztowała 6,99 zł.


Zestaw do brwi w wersji dla blondynek kosztował 10,99 zł.

Zainteresowało Was coś z nowej limitowanej serii? :)