niedziela, 27 grudnia 2015

Ulubieńcy grudnia 2015 cz.2

Cześć dziewczyny!

Mam nadzieję, że Święta minęły Wam radośnie, rodzinnie, spokojnie i że najadłyście się porządnie ;)  A, no i oczywiście mam również nadzieję, że Święty Mikołaj o Was nie zapomniał i dostałyście wymarzone prezenty.

Przechodzę już do głównego tematu dzisiejszego posta, a mianowicie chciałabym przedstawić Wam pozostałych ulubieńców - tym razem pielęgnacyjnych. 




Isana, suchy szampon - jest wiele zwolenniczek i wiele przeciwniczek tego produktu. Ja się z nim polubiłam. Nie podrażnia ani nie uczula mojej skóry głowy. Dobrze odświeża, nadaje włosom puszystość, unosi je u nasady. Zostawia delikatną, jasną poświatę na włosach, ale mi to nie przeszkadza (jestem blondynką). Za cenę 10 zł jak najbardziej mogę polecić, warto wypróbować.




Stara Mydlarnia, masło do ciała Caffe Latte - świetne masło, które powinno przypaść do gustu szczególnie posiadaczkom suchej skóry. Jest gęste, treściwe, mocno zbite. Bardzo przyjemnie i łatwo się rozsmarowuje, ale troszkę trzeba poczekać aż się wchłonie. Świetnie nawilża, wygładza, nadaje skórze miękkość. Ma przyjemny skład (na drugim miejscu olej słonecznikowy, zawiera również olej sojowy, ekstrakt z arniki, witaminę E, masło shea). Jest bardzo wydajne, a jego cena to około 20 zł.




Oeparol, krem do rąk z olejem z nasion wiesiołka - bardzo dobry krem do skóry atopowej, łuszczącej się, czy po prostu suchej i skłonnej do pękania naskórka. Jego konsystencja jest przyjemna, niezbyt ciężka i szybko się wchłania. Krem świetnie nawilża, łagodzi i koi podrażnioną, popękaną skórę. Nałożony w nieco większej ilości działa jak kompres - wspaniale nawilża, zmiękcza, niweluje szorstkość i świetnie regeneruje bardzo zniszczoną skórę dłoni. Moje były w dramatycznym stanie (skóra się łuszczyła, pękała, krwawiła) i ten krem bardzo mi pomógł. Dostępny w aptekach za około 15 zł.




Soraya, Clinic Clean, delikatny płyn micelarny - kupiłam go przypadkiem i naprawdę cieszę się, że tak się stało! Płyn jest świetny. Bardzo delikatny, nie podrażnia nawet wrażliwych oczu - nie piecze, nie szczypie, oczy nie łzawią. Świetnie radzi sobie ze zmyciem makijażu, zarówno twarzy jak i oczu (tusz, cienie, kredka, eyeliner - nic mu niestraszne). Jest świetny i mam już zapas tego kosmetyku. Polecam wypróbować, cena regularna to około 12 zł, ja kupiłam w promocji za niecałe 7 zł za sztukę.




Ziaja Med, przeciwzmarszczkowy krem do twarzy SPF 50+ - bardzo się polubiliśmy. Krem ma gęstą i treściwą konsystencję, ale całkiem dobrze się wchłania. Nie bieli skóry, sprawia że jest bardzo gładka i miękka w dotyku. Makijaż wygląda i utrzymuje się na nim wspaniale! Krem dobrze nawilża, rzeczywiście chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem. Jest wydajny, a jego cena nie jest wygórowana - około 22 zł za 50 ml.




Biały Jeleń, nawilżające kozie mleko, krem do twarzy - to mój drugi krem do twarzy z firmy Biały Jeleń i jestem z niego tak samo zadowolona jak z poprzedniego. Jest naprawdę świetny. Ma dość lekką, delikatną formułę i przyjemnie się wchłania. Zostawia na twarzy bardzo delikatny film (absolutnie nie tłusty), ale nie przeszkadza to w nakładaniu makijażu. Ja używam go głównie na noc. Skóra jest świetnie nawilżona, nie ma mowy o żadnych suchych skórkach (dodam, że jestem w trakcie kuracji kwasami), skóra jest miękka, gładka, elastyczna - po prostu piękna :) Krem jest delikatny, hypoalergiczny, nie podrażnia i nie uczula. Duże opakowanie 100 ml kosztuje około 16 zł.


Zainteresował Was jakiś kosmetyk? Wypróbujecie coś z moich ulubieńców? 

wtorek, 22 grudnia 2015

Ulubieńcy grudnia 2015 cz.1

Cześć dziewczyny!


Czas podsumować grudzień. Dzisiaj zajmiemy się ulubionymi kosmetykami do makijażu. W tym miesiącu pojawią się dwa posty z serii "Ulubieńcy" - osobno makijaż, osobno pielęgnacja. W grudniu wyjątkowo dużo kosmetyków przypadło mi do gustu, więc postanowiłam zrobić dwa oddzielne wpisy zamiast jednego bardzo obszernego. 






Dzisiaj, jak wspominałam, opowiem Wam o kosmetykach kolorowych. Mam kilka naprawdę świetnych produktów, które z przyjemnością mogę Wam polecić.





Rimmel, Stay Matte, puder prasowany 001 Transparent - na chwilę obecną to mój ulubiony puder. Odcień transparentny idealnie pasuje do mojej bardzo jasnej cery. Puder ma całkiem niezłe krycie (zwłaszcza nakładany gąbeczką lub płatkiem kosmetycznym), dobrze matuje skórę na kilka godzin (w moim przypadku 4-5), bardzo ładnie wygląda na twarzy - wygładza skórę, pory są mniej widoczne. Wydajny, stosunkowo tani (nieco ponad 20 zł za 14g), dobrze dostępny, do wyboru jest kilka odcieni. Jedyny minus to mało estetyczne opakowanie, z którego ścierają się napisy - ale to tylko defekt estetyczny, najważniejszy jest bardzo dobry produkt.

Wibo, Baked Mix, bronzer do twarzy i ciała - bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Kosmetyk wizualnie mnie zachwyca, uwielbiam takie różnobarwne zestawienia. Bronzer składa się z kilku dobranych kolorystycznie paseczków. Produkt sam w sobie ma ciepły odcień, ale naprawdę ładnie wygląda nawet na bardzo jasnej skórze. Podkreśla rysy twarzy, daje efekt skóry muśniętej słońcem, lekko rozświetla (zasługa maleńkich drobinek rozświetlających). Jest trwały, na mojej skórze utrzymuje się 6-7 godzin w bardzo dobrym stanie, potem zaczyna lekko tracić na intensywności (ale na szczęście nie schodzi w nieestetyczny sposób, nie zostawia plam). Cena niska, chociaż jak na markę Wibo to dość wysoka - około 20 zł. Na pewno warto wypróbować ten kosmetyk.





Maybelline, Color Tattoo, Creme de Rose 91 - kosmetyk pochodzi ze stosunkowo nowej serii "Creamy Mattes", czyli matowych, kremowych cieni. Odcień w słoiczku prezentuje się pięknie, wygląda na beż z domieszką różu. Na powiekach jest już mniej widoczny, właściwie tylko wyrównuje koloryt powieki i stanowi świetną bazę do dalszego makijażu oczu. Sprawdza się solo, kiedy chcemy mieć naprawdę minimalistyczny i delikatny makijaż oczu lub właśnie jako baza przedłużająca trwałość i podbijająca intensywność innych cieni. Na moich tłustych powiekach utrzymuje się w stanie nienaruszonym przez około 8 godzin, po tym czasie zaczyna delikatnie zbierać się w załamaniach. Nie przeszkadza mi ten efekt, bo jest naprawdę bardzo delikatny. Cień jest piękny i z pewnością sprawdzi się w wielu makijażach. Cena to około 25 zł.





Cien, błyszczyk Nude Lips nr 30 - błyszczyk kupiony jakiś czas temu w Lidlu za zawrotną cenę 8 zł. Naprawdę jest bardzo przyjemny. Kolor to śliczny nude, idealny na co dzień, szczególnie polecam osobom o chłodnym typie urody. Beżowo-różowy, lekko przybrudzony odcień - idealnie wpasowuje się w gamę moich ulubionych kolorów. Ma niezłe krycie jak na błyszczyk, chociaż (niestety) nie pełne. Jest gęsty, kremowy, nawilżający, delikatnie się klei, utrzymuje się na ustach do 2 godzin. Do tego piękny zapach owocowej gumy balonowej. Mam nadzieję, że te błyszczyki będą jeszcze dostępne w Lidlu.





Eveline, miniMAX, nr 685 - absolutnie świetny lakier. Na zdjęciu wyszedł zbyt różowo, w rzeczywistości to brudny, zgaszony róż z domieszką beżu. Pędzelek ma długi, przeciętnej szerokości, bardzo przyjemnie się nim maluje. Lakier nie tworzy smug, jest dobrze kryjący (2 warstwy w zupełności wystarczą), szybko wysycha i utrzymuje się na moich paznokciach 5 dni w idealnym stanie. Pojemność 5 ml, cena około 6 zł.

Lovely, Luxe Girl, nr 6 - ten lakier, a właściwie jego kolor, zauroczył mnie od pierwszego spojrzenia na szafę Lovely w Rossmannie. Przepiękny fiolet, na żywo delikatnie wpadający w bordo. Ma ogromną ilość małych złotych drobinek, które dodają mu uroku. Na paznokciach wygląda przepięknie (na pewno pojawi się zdjęcie, najprawdopodobniej na Instagramie). Pędzelek podobny jak u Eveline - długi, średniej szerokości. Lakier nie tworzy smug, jest gęsty i dobrze kryje (również 2 warstwy wystarczą), wysycha stosunkowo szybko, utrzymuje się 3 dni w idealnym stanie. Pojemność 8 ml, cena około 6-7 zł.


Patrząc na moich ulubieńców na pewno wiecie już jaki kolor dominuje w moim makijażu. Ostatnio oszalałam na punkcie zgaszonych, przybrudzonych odcieni różu z większą lub mniejszą domieszką beżu.
Chętnie poznam Waszą opinię o tych kosmetykach (jeśli je znacie). Z przyjemnością poczytam o Waszych ulubieńcach :)


piątek, 18 grudnia 2015

Dobre, tanie, polskie - pielęgnacja twarzy!

Z przyjemnością chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o kosmetykach do pielęgnacji twarzy, które bardzo lubię. Łączy je kilka wspólnych cech: są dobre, tanie i polskie. Jeżeli jesteście zainteresowane to zapraszam serdecznie do dalszej części posta.




Flos Lek, krem pod oczy do skóry wrażliwej - kosmetyk pochodzi z serii hypoalergicznej. Krem ma delikatną, lekką formułę i bardzo szybko się wchłania. Wspaniale nadaje się do codziennej pielęgnacji, świetnie sprawdza się pod makijaż. Jest lekki, ale bardzo dobrze nawilża skórę wokół oczu. Rzeczywiście jest bardzo delikatny, nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Łagodzi i koi podrażnioną skórę, wzmacnia jej elastyczność. Krem ma bardzo przyjemne, delikatne działanie chłodzące, co jest dużym plusem zwłaszcza rano, kiedy wstajemy niewyspane z podpuchniętymi oczami. Bardzo dobry krem do codziennej pielęgnacji, serdecznie polecam. Pojemność wynosi aż 30 ml, a cena około 15 zł.




Ziaja Med, przeciwzmarszczkowy krem do twarzy SPF 50+ - kremy z filtrem używamy przez cały rok :) Tym bardziej, jeżeli stosujecie kwasy w pielęgnacji twarzy. Krem jest przeznaczony do skóry suchej i dojrzałej, ale ja absolutnie się tym nie sugerowałam (zwracam większą uwagę na potrzeby mojej skóry niż na zalecenia producenta). Krem ma gęstą konsystencję, ale stosunkowo szybko się wchłania. Wygładza powierzchnię skóry, makijaż utrzymuje mi się na nim lepiej niż na innych kremach. Nie bieli skóry, dobrze nawilża, skóra po jego użyciu jest bardzo przyjemna w dotyku, miękka i gładka. Krem dobrze chroni przed szkodliwym promieniowaniem. Szczerze polecam, jeden z lepszych kremów z filtrem jakie do tej pory używałam. Pojemność 50 ml, cena około 22 zł.




Bielenda Argan Bronzer, arganowy koncentrat brązujący - recenzja tutaj (klik).  Kosmetyk o bardzo delikatnej, nietłustej konsystencji. Można nakładać go na twarz solo, pod krem lub wymieszać kilka kropel z kremem do twarzy. Idealny produkt dla posiadaczek bardzo jasnej, bladej cery, które chciałyby delikatnie i w naturalnie wyglądający sposób przyciemnić swoją karnację. Jest bardzo delikatny, działa stopniowo, nadaje skórze ładny koloryt, zdrowo wyglądającą "opaleniznę". Bez obaw, nie zrobicie sobie nim żadnych plam na twarzy. Dodatkowo ma właściwości nawilżające, wygładza i zmiękcza skórę, dodaje jej blasku. Nie zrażajcie się małą pojemnością - produkt jest niesamowicie wydajny. Pojemność 15 ml, cena około 26 zł.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że pojęcie "tani" nie dla każdego oznacza to samo. Pozwoliłam sobie określić tym mianem produkty, które swoim działaniem naprawdę bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły, spełniają większość (jeśli nie wszystkie!) obietnice producenta, są wydajne, a ich cena stosunkowo niewielka biorąc pod uwagę liczne zalety.

Znacie te kosmetyki? Coś Was zainteresowało i wypróbujecie? :)



środa, 16 grudnia 2015

Bell, cień do powiek Matte&Nude

Zawsze będąc w Biedronce na zakupach zaglądam do szafy z kosmetykami Bell. Jakiś czas temu dostępne były bardzo ciekawie wyglądające cienie z serii Matte&Nude dostępne w 4 odcieniach. Wybrałam jeden z nich i obecnie nie wyobrażam sobie makijażu bez tego kosmetyku.





Cień znajduje się w małym, kwadratowym opakowaniu z przezroczystą szybką. Opakowanie jest bardzo porządnie wykonane. Od razu widać jaki cień ma kolor, co jest szczególnie ważne kiedy mamy kilka odcieni. Z tyłu opakowania umieszczone są informacje o składzie i dacie ważności.





Wybrałam odcień średniego, chłodnego brązu. Cień ma piękny chłodny odcień. W opakowaniu przypomina bardziej kolor kawy z mlekiem. Wykończenie jest całkowicie matowe, bardzo ładnie wygląda na powiece. Cień potrafi się lekko osypać podczas nakładania - zwłaszcza kiedy nie usuniemy z pędzla nadmiaru produktu. Sam proces nakładania i rozcierania jest bardzo przyjemny. Cień ma bardzo interesującą konsystencję - jest prasowany i pudrowy, ale rozciera się troszkę jak gęsty, kremowy produkt. Podczas blendowania kolor nie znika, nie traci na intensywności. W ciągu dnia nie zauważyłam żadnego osypywania się ani kruszenia. Nałożony bez bazy utrzymuje się w stanie idealnym około 6-7 godzin, po tym czasie delikatnie zbiera się w załamaniach i zaczyna minimalnie tracić na intensywności. Nałożony na jakąkolwiek bazę (np. zwykły korektor) utrzymuje się bez żadnego problemu od rana do wieczora w stanie idealnym.





Pigmentacja bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i szczerze stwierdzam, że jest na wysokim poziomie. Wpływa to oczywiście na wydajność produktu, potrzeba go dosłownie odrobinkę do wykonania makijażu. Biorąc pod uwagę odcień i wykończenie kosmetyku mogę stwierdzić, że nada się również do konturowania twarzy, zwłaszcza dla osób o chłodnym odcieniu skóry. 
Kosmetyk nie podrażnił, nie uczulił, nie wywołał żadnej negatywnej reakcji w kontakcie z moimi wrażliwymi oczami.





Cień kupiłam w Biedronce za około 8 zł. Niestety teraz nie widzę już tych produktów, zastąpiły je błyszczące cienie w podobnych opakowaniach. Mam nadzieję, że te matowe wrócą do sprzedaży, bo naprawdę są godne polecenia.

sobota, 12 grudnia 2015

Zakupy, nowości! Tołpa | Oeparol | Receptury Babuszki Agafii i inne...

Zakupy (w moim przypadku zwłaszcza kosmetyczne) poprawiają humor. Dlatego też ostatnio nie mogłam odmówić sobie kilku nowości. Fakt, że niektóre używane kosmetyki dosięgnęły dna, był tylko potwierdzeniem konieczności wybrania się do drogerii :)

Zapraszam Was na skromne zakupy z ostatnich tygodni.




Johnson's baby, łagodny płyn do mycia ciała i włosów 3w1 - zamierzam go stosować jako codzienny, delikatny szampon do włosów. Nie zawiera SLS ani SLeS, więc powinien dobrze się sprawdzić do częstego mycia. Duże opakowanie 500 ml z pompką powinno wystarczyć na kilka miesięcy.

Farmona Skin Crystal Care, żel myjący do twarzy
- wygląda przepięknie. Cudowny, morski odcień żelu był głównym powodem zakupu :) Opakowanie bardzo ładne, proste, z pompką. Jestem naprawdę bardzo ciekawa tego kosmetyku.




Bebeauty, kremowy żel pod prysznic 'Caramel Fudge' - bardzo lubię te kremowe żele z Biedronki. Wcześniej miałam wersję waniliowo-malinową. Będąc jakiś czas temu na zakupach w Biedronce zobaczyłam wersję karmelową i wiedziałam, że musi być moja. Dziewczyny, to najpiękniej pachnący żel pod prysznic jaki w życiu miałam! Jeżeli lubicie takie słodkie, karmelowe zapachy to po prostu musicie go mieć. Pachnie obłędnie karmelem, jak cukierki krówki (te z płynnym nadzieniem firmy Wawel).

Isana, suchy szampon - kupiłam z ciekawości. Znam wiele osób, które bardzo go sobie chwalą. Jestem ciekawa jak sprawdzi się na moich włosach.




Tołpa Botanic, Białe Kwiaty, aksamitne mleczko do demakijażu - nie jestem fanką mleczek, ale co jakiś czas kusi mnie żeby wypróbować nowe. Mam nadzieję, że nie będzie podrażniało moich wrażliwych oczu.

Tołpa, Botanic, Czarna Róża, odżywczy krem-miód regenerujący - miałam kiedyś z tej serii krem na noc i z ciekawością wypróbuję wersję na dzień. Kremy z serii Czarna Róża mają piękny, słodki, otulający zapach - polecam przynajmniej powąchać jeśli macie taką możliwość.




Soraya Clinic Clean, delikatny płyn micelarny - potrzebowałam szybko płynu micelarnego i wybrałam właśnie ten (głównie ze względu na okazyjną cenę 6 zł). Po kilku pierwszych użyciach jestem zadowolona. Kosmetyk jest naprawdę bardzo delikatny i nie podrażnia wrażliwych oczu.

Receptury Babuszki Agafii, naturalne syberyjskie czarne mydło - to cudo dostałam od mamy na Mikołajki :) Wygląda i pachnie przepięknie. W środku zatopione są liście, ale jakie? Nie powiem Wam, bo kompletnie się na tym nie znam. Zapach ziół, lasu, drzew... Cudo! Na pewno będzie osobny post o tym kosmetyku.




Hasco-Lek, maść ochronna z witaminą A - to u mnie obowiązkowy, stały bywalec kosmetyczki. Maść z witaminą A jest bardzo wielofunkcyjna, polecam naprawdę każdemu. Cena 3-4 zł :)

Oeparol, krem do rąk z olejem z nasion wiesiołka - krem przeznaczony jest do pielęgnacji skóry skłonnej do przesuszania i pękania naskórka. Mam nadzieję, że pomoże moim dłoniom, które jesienią i zimą są w dramatycznym stanie.

Oeparol, SOS Sensitive, Krem półtłusty z alantoiną - taką saszetkę dostałam gratis w aptece przy zakupie wyżej wspomnianego kremu do rąk. 10 ml kremu przeznaczonego do skóry suchej, atopowej, wrażliwej, skłonnej do alergii. W sam raz dla mnie :)

Co Was zainteresowało? Chętnie poczytam o Waszych ostatnich zakupach :)

niedziela, 6 grudnia 2015

Sylveco, odżywcza pomadka z peelingiem

Wiecie doskonale, że jestem maniaczką produktów do ust. Tych do makijażu i tych do pielęgnacji. Jesień i zima to nie jest dobry czas dla moich ust. Są bardzo suche, spierzchnięte, popękane, a suchych skórek nie jestem w stanie zliczyć. Oczywiste jest, że na takich ustach żadna kolorowa pomadka nie wygląda dobrze. Wybawieniem okazała się odżywcza pomadka z peelingiem Sylveco.





Sylveco, odżywcza pomadka z peelingiem

Hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Ten delikatny peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciwutleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka dwuletniego o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik - betulina - działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki. Bez konserwantów.





Pomadka ma proste, ale bardzo ładne opakowanie. Całość wykonana z dość cienkiego plastiku (uwaga, może ulec uszkodzeniu przy upadku) w kolorze białym i żółtym. Pomadka oryginalnie zapakowana jest w kartonik, na którym znajdują się szczegółowe informacje (działanie, skład, opis jednego z głównych składników - wiesiołka dwuletniego, data ważności oraz pojemność). 

Sztyft jest zbity, twardy, ale mięknie przy nakładaniu na usta i aplikacja jest bardzo przyjemna.  Kosmetyk ma beżowo-brązowy kolor (za sprawą dużej ilości cukru trzcinowego), pachnie bardzo ładnie - troszkę aptecznie, troszkę jak cukierki "Kukułki", w smaku delikatnie słodki (cukier!). 





Pomadka bardzo dobrze ściera martwy naskórek i usuwa wszystkie suche skórki. Perfekcyjnie wygładza usta, nadaje im miękkość i gładkość. Śmiem stwierdzić, że wyglądają jak nowo narodzone :)
W moim odczuciu drobinki są stosunkowo ostre, więc nie używam tej pomadki codziennie. Stosuję ją zazwyczaj co 2 dni. Muszę jednak nadmienić, że moje usta są dość wrażliwe. Jeżeli Wasze nie są, to z pewnością będziecie mogły używać jej częściej.
Poza świetnym działaniem peelingującym pomadka ma również właściwości odżywcze. Świetnie nawilża, natłuszcza i regeneruje usta. Są doskonale nawilżone, miękkie i gładkie oraz mniej podatne na przesuszenia i pękanie.

Pomadka jest bardzo wydajna. Używam jej już długo, a zużycie jest praktycznie niezauważalne. Warto zwrócić uwagę na świetny, całkowicie naturalny skład. Cena jaką płacimy za kosmetyk (około 10 zł) jest naprawdę niewielka, zwłaszcza biorąc pod uwagę wydajność, skład i świetne działanie. Polecam wypróbować :)

czwartek, 3 grudnia 2015

Projekt denko - listopad 2015

Cześć dziewczyny :)

Najwyższy czas na projekt denko. Skromny, jak to zwykle u mnie bywa. Oglądając ogromne denka u niektórych z Was zastanawiam się jak Wy to robicie :)
W listopadzie udało mi się w końcu dosięgnąć dna nie tylko w kosmetykach pielęgnacyjnych, ale także w kolorowych. Zapraszam Was na krótkie recenzje poszczególnych kosmetyków.




Ziaja, Liście Zielonej Oliwki, oliwkowy płyn dwufazowy do demakijażu oczu i ust - recenzja tutaj (klik). Nie zachwycił mnie. Dobrze radził sobie z lekkim makijażem, przy mocniejszym był już problem. Nie podrażniał i nie uczulał wrażliwych oczu. Zostawiał delikatną nawilżającą warstwę na skórze. Ja nie przepadam za płynami dwufazowymi, więc NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Mitia, Silk Satin, kremowy żel pod prysznic - świetny produkt za niecałe 5 zł. Duża pojemność (400 ml), kremowa konsystencja, piękny kremowy, lekko słodki zapach. Żel świetnie myje i oczyszcza, a przy tym absolutnie nie wysusza mojej suchej skóry. Śmiało mogę powiedzieć, że nawet delikatnie nawilża. Na pewno KUPIĘ PONOWNIE.





Isana, zmywacz do paznokci - na chwilę obecną nie znam lepszego zmywacza. Mam już nową buteleczkę. Świetnie usuwa każdy lakier, nie rozmazuje, nie wysusza płytki paznokcia. KUPIĘ PONOWNIE.

Laura Conti 'Tip Top' odżywka do paznokci z diamentowym pyłem - recenzja tutaj (klik). Miałam ją naprawdę długo (rok). Całkiem przyjemna odżywka. Podczas jej stosowania paznokcie były twardsze i mniej podatne na złamania. Stosowana pod lakier kolorowy zapobiegała odbarwianiu płytki. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.





Alterra, krem na noc 'Winogrona BIO Biała Herbata BIO' - bardzo lubię krem pod oczy z tej serii i myślałam, że tak samo polubię krem do twarzy. Niestety, rzeczywistość okazała się inna. Krem jest gęsty, przeciętnie nawilżający, szybko się wchłania (czego ja nie lubię w kremach na noc), nie zauważyłam żeby wybitnie zmiękczał i wygładzał skórę. Mocno przeciętny. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Flos Lek, Arnica, żel arnikowy forte - recenzja tutaj (klik). Mój ulubieniec :) Świetny na podrażnienia, zaczerwienienia, podpuchnięcia. Stosuję go często również pod oczy, zwłaszcza kiedy się nie wyśpię. Koi podrażnioną skórę, łagodzi zaczerwienienia, zmniejsza podpuchnięcia, całkiem dobrze nawilża skórę. Polecam również na siniaki! KUPIĘ PONOWNIE.





Ziaja, Sopot Sun, krem przeciw zmarszczkom SPF 30 - dobry, tani krem z filtrem. Gęsty, dobrze nawilża, sprawia że skóra jest miękka w dotyku. Zostawia delikatny film na skórze, przez co nie będzie dobrze współgrał z każdym podkładem. Chroni naprawdę dobrze, przetestowany latem. Ochronił moją jasną skórę przed promieniami słońca. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.

Rival de Loop Hydro, krem pod oczy - recenzja tutaj (klik). Dobry krem do młodej cery. Jest lekki, szybko się wchłania i świetnie sprawdza się pod makijaż. Dobrze nawilża, wygładza i sprawia, że skóra jest bardziej elastyczna. Nie podrażnia wrażliwych oczu. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.





Essence, Get BIG Lashes! Volume boost mascara - miała bardzo dużą, włochatą szczoteczkę, którą często brudziłam sobie górną powiekę. Efekt na rzęsach był naprawdę świetny - mocno pogrubiała, wydłużała i dodawała optycznie objętości. Niestety zdarzało jej się sklejać rzęsy i mocno się osypywała po kilku godzinach. NIE KUPIĘ PONOWNIE.

Rimmel, Match Perfection - lekki podkład o niskim kryciu. Najjaśniejszy odcień jest rzeczywiście bardzo jasny, ale też mocno różowy. Neutralizowałam jego odcień pudrem z żółtymi tonami. Podkład dobrze stapiał się ze skórą i wyglądał bardzo naturalnie. Krycie małe, ale można było dołożyć drugą warstwę i twarz nadal wyglądała naturalnie. Średnia trwałość, po 5-6 godzinach zaczynał równomiernie ścierać się z twarzy. NIE KUPIĘ PONOWNIE.


To już koniec mojego listopadowego denka. Jestem ciekawa Waszych opinii na temat tych kosmetyków :)

piątek, 27 listopada 2015

Najlepsza maska do twarzy! Bania Agafii, maska na mleku łosia ''Odmładzająca''

Tytułowa maseczka do twarzy to jeden z pierwszych kosmetyków rosyjskich, na które się skusiłam. Czy żałuję? Absolutnie nie, ta maska to mój ogromny ulubieniec!





Bania Agafii, maska na mleku łosia ''Odmładzająca''
Delikatna maska do twarzy na bazie odżywczego mleka łosia w połączeniu z ziołami syberyjskimi, przeznaczona do odmłodzenia skóry. Ma działanie silnie nawilżające, stymuluje odnowę komórek, podnosi elastyczność skóry i wyrównuje jej koloryt.





Maseczka zapakowana jest w saszetkę. Jak saszetek nie lubię, tak ta bardzo przypadła mi do gustu. Jest duża, zamykana na zakrętkę, ma plastikowy otwór pełniący funkcję dozownika. Szata graficzna utrzymana w odcieniach żółci, napisy na opakowaniu głównie w języku rosyjskim oraz naklejka z informacjami w języku polskim.

Maseczka ma postać białego, bardzo gęstego, a zarazem lekkiego w swojej formule kremu. Z łatwością rozprowadza się na skórze. Zapach to kwestia gustu, ale moim zdaniem jest bardzo przyjemny, mleczno-kremowy.

Pozostawiamy kosmetyk na 10 minut, a następnie spłukujemy. Mam wrażenie, że moja skóra wchłania tą maseczkę jak gąbka. Działanie jest rewelacyjne! Śmiało mogę stwierdzić, że to najlepsza maska do twarzy jaką kiedykolwiek miałam. Wspaniale nawilża skórę i jest to działanie długotrwałe. Maseczka wykazuje ponadprzeciętne działanie odżywcze, przyjemnie koi i łagodzi podrażnioną skórę. Po spłukaniu kosmetyku z twarzy jestem zachwycona efektem pięknej, rozjaśnionej, zdrowo wyglądającej cery. Świetny produkt dla osób z szarą, zmęczoną, pozbawioną blasku cerą. Doskonale sprawdzi się też jeżeli macie skórę z niedoskonałościami! Odświeży, rozjaśni i lekko wyrówna koloryt (mam sporo przebarwień, a po jej zastosowaniu cera jest rozjaśniona i ślady po trądziku mniej widoczne). Nie trzymałabym jej na twarzy dłużej niż wspomniane 10 minut, ponieważ zawiera białą glinkę i przetrzymana dłużej może powodować uczucie ściągnięcia skóry. W składzie znajdziemy również m.in. wspomniane mleko i masło shea.





Maseczka ma pojemność 100 ml, kosztuje 5-7 zł w zależności od tego gdzie kupujecie. Jest bardzo wydajna, a jej działanie po prostu świetne. Koniecznie wypróbujcie! Jestem pewna, że nie pożałujecie tych kilku wydanych złotówek. Kosmetyk nie podrażnia, nie uczula, nie zapycha.





Po tak obiecującym pierwszym spotkaniu z rosyjskimi kosmetykami jestem bardzo zaciekawiona i mam ochotę wypróbować więcej masek i kremów do twarzy.
Znacie tą maskę? Jakie inne kosmetyki rosyjskie do twarzy polecacie?

wtorek, 24 listopada 2015

Ulubieńcy listopada 2015

Cześć dziewczyny!

Listopad jeszcze się nie skończył, ale ja już dzisiaj chcę Wam pokazać moich ulubieńców kosmetycznych tego miesiąca. Wszystkie te kosmetyki spisują się u mnie naprawdę bardzo dobrze i serdecznie mogę je polecić każdemu :) Zapraszam serdecznie!




Ziaja, Ziajka żel do mycia ciała i włosów dla dzieci - dzieckiem już nie jestem, ale kosmetyki przeznaczone dla najmłodszych bardzo lubię. Ten kosmetyk wspaniale sprawdza się w roli codziennego, delikatnego szamponu. Jeżeli macie skórę głowy suchą, wrażliwą, a nawet przetłuszczającą się (jak ja) to serdecznie polecam! Nie przesusza, nie podrażnia, jest bardzo łagodny, świetnie oczyszcza, nie plącze włosów, nadaje fryzurze świeżość i puszystość. Jedyny defekt to trochę kiepska wydajność, ale za działanie i cenę można mu ten mały minus wybaczyć.




GorVita, Aloe Vera żel aloesowy - więcej na temat żelu aloesowego tutaj (klik). Bardzo wszechstronny produkt, który sprawdza się w pielęgnacji ciała, twarzy i włosów. Idealny do cery tłustej, mieszanej, suchej, wrażliwej - po prostu każdej. Jako posiadaczka cery mieszanej z tendencją do trądziku bardzo go sobie chwalę i stosuję często zamiast porannego kremu do twarzy. Pięknie nawilża, nie zapycha, wspomaga gojenie wyprysków, zmniejsza przebarwienia. Cudo!




Sylveco, Odżywcza pomadka z peelingiem - uwielbiam ją i nie wyobrażam sobie jesieni/zimy bez tego produktu. Pomadka jest stworzona na bazie naturalnych składników (zawiera m.in. olejek sojowy i cukier trzcinowy bardzo wysoko w składzie). Doskonale ściera i usuwa martwy naskórek i suche skórki, a jednocześnie bardzo silnie nawilża, odżywia i regeneruje usta. Jest niesamowicie wydajna! Koniecznie spróbujcie :)




Bell, Matte&Nude - stosunkowa nowość firmy Bell, dostępna w Biedronkach. Matowe cienie dostępne są w 4 kolorach, ja wybrałam piękny, chłodny brąz. Cień prasowany, całkowicie matowy. Pięknie wygląda na powiece, rozciera się w bardzo ciekawy sposób (trochę jak gęsty, kremowy produkt). Jest trwały sam w sobie, a na bazie bez problemu wytrzyma od rana do nocy.




Golden Rose, Cat Walk Mascara - kosmetyk, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Nie daje efektu dramatycznych, sztucznych rzęs, ALE naprawdę ładnie wydłuża, pogrubia i co najważniejsze rozdziela rzęsy. Absolutnie nie skleja. Na duży plus zasługuje specyficzna szczoteczka, która umożliwia dotarcie do najmniejszej rzęsy w wewnętrznym kąciku oka. Tusz nie osypuje się, nie rozmazuje. Cena to zaledwie 10 zł, więc jak najbardziej warto.




Revlon Colorstay, kremowo-żelowy eyeliner - najlepszy eyeliner jaki do tej pory używałam. Ma bardzo przyjemną konsystencję, zachowuje się jak masełko - jest gęsty, kremowy, z łatwością nabiera się na pędzelek. Miękko sunie po powiece, zastyga i jest bardzo trwały. Nie rozmazuje się, nie kruszy, nie traci na intensywności, po prostu jak zastygnie tak utrzyma się od rana do wieczora. Kolor, który posiadam to 002 Brown Brun - przepiękny czekoladowy brąz z malutkimi srebrnymi drobinkami. Kolor iście jesienny, cudowny. Eyeliner kupiłam w drogerii internetowej, jeśli kogoś interesuje w jakiej to piszcie :)

Mogłabym Wam pokazać już kilku ulubieńców z kosmetyków, które kupiłam w czasie rossmannowskiej promocji, ale ja zawsze wychodzę z założenia, że nie ma co się spieszyć i lepiej dłużej potestować produkt żeby być w 100% pewnym swojej opinii :)



sobota, 21 listopada 2015

Jesienny niezbędnik - kosmetyki!

Pogoda coraz bardziej jesienna. Coraz częściej dni są zimne i wietrzne. Jesień wymusza na nas zmianę sposobu dbania o skórę, pielęgnację trzeba dostosować do warunków atmosferycznych. Zmiany następują nie tylko w pielęgnacji, ale również w makijażu. Tutaj już na szczęście dobrowolnie :) Coraz częściej mamy ochotę sięgać po kolory wpisujące się w kanon jesiennych barw. U mnie są to najczęściej ciepłe i zimne brązy, bordo, złoto, miedź...

Zapraszam Was dzisiaj na mój "Jesienny niezbędnik", czyli kosmetyki ratujące moją skórę w jesiennym okresie oraz te, które królują w makijażu. 



Krem do rąk to podstawa. Ważne żeby dobrze nawilżał, odżywiał i chronił skórę przed działaniem czynników atmosferycznych. Pamiętajcie żeby w mroźne dni nie nakładać kremu nawilżającego do rąk bezpośrednio przed wyjściem na zewnątrz - wywoła to nieprzyjemne pieczenie skóry. Mój krem pochodzi z nowej serii Świąteczne aromaty firmy Ziaja. Pachnie przepięknie, jak prawdziwy piernik!

Jesienią nosimy coraz cięższe, ciepłe buty. Nasze stopy po całym dniu 'na nogach' proszą o odrobinę troski i pielęgnacji. Warto zdecydować się na bogaty, regenerujący lub odżywczy krem do stóp. Regenerujący krem do stóp MAX REPAIR firmy Evree jest bardzo przyjemnym kosmetykiem, dobrze nawilża, wspomaga regenerację naskórka i pięknie pachnie lawendą (recenzja tutaj klik).



Jesienią i zimą również stosujemy filtry. Nie muszą być tak wysokie jak latem, chociaż ja jestem zwolenniczką używania kremów z wysokim SPF do mojej bardzo jasnej cery. Flos Lek krem zimowy przeciwsłoneczny posiada wysoki filtr SPF 50+, jest bardzo gęstym, tłustym kremem. Bieli twarz, ale tworzy silną barierę ochronną przed mrozem, wiatrem i słońcem. Niezastąpiony jeśli jesienią i zimą uprawiacie sport na zewnątrz. Jest świetny i niedrogi (15-17 zł).

Maść ochronna z witaminą A to absolutna konieczność. Produkt tak wielofunkcyjny, że sprawdzi się u każdego. Można stosować ją na przesuszenia na każdej partii ciała (również na twarzy), jako krem pod oczy, zamiast balsamu do ust. Jeżeli macie naprawdę bardzo mocno przesuszoną i popękaną skórę rąk czy stóp to świetnie sprawdzi się jako kompres na taką wymagającą skórę. Maść z witaminą A dostaniecie w każdej aptece za 3-4 zł.



Skóra w okresie jesienno-zimowym jest bardziej podatna na przesuszenia niż wiosną czy latem. Po kąpieli Twoja skóra jest nieprzyjemnie ściągnięta, swędzi, piecze? Polecam używać gęstych, kremowych żeli pod prysznic. Świetne i bardzo dobrze znane są żele pod prysznic Dove, które nie wysuszają skóry, a nawet delikatnie nawilżają. Mój ulubiony zapach to krem pistacjowy i magnolia, coś cudownego na te chłodne pory roku. 

Jesień to dla mnie czas olejków. Uwielbiam stosować je do całego ciała. Często dodaję odrobinkę olejku do żelu pod prysznic, wzmacnia to właściwości nawilżające żelu i nie trzeba używać balsamu po kąpieli. Bardzo fajne są olejki z serii Oleje Świata firmy Joanna. Buteleczka jest niewielka, ale produkt bardzo wydajny. Pięknie nawilżają, zostawiają skórę miękką i gładką w dotyku. Do tego przyjemny, ciepły i otulający zapach. 



W jesiennym makijażu królują u mnie odcienie brązów (zarówno ciepłe jak i chłodne), złota, bordo, czerwieni, zgaszonego przybrudzonego różu i beżu. Z przyjemnością podkreślam mocniej usta stawiając na wyraziste pomadki o wykończeniu matowym lub kremowym bez drobinek. Jednym z moich ulubionych produktów do ust jest matowa pomadka w płynie Million Dollar Lips firmy Wibo (recenzja tutaj klik). Pomadka w tradycyjnej formie to Bell, kremowa pomadka z serii Creamy Shine. Makijaż oczu zazwyczaj jest stonowany, utrzymany w kolorystyce brązu i beżu. Jednym z moich ulubionych ostatnio cieni jest Bell, Matte&Nude o przepięknym odcieniu chłodnego brązu. Wibo, Baked Mix Bronzer wygląda zachwycająco, ma ładny (aczkolwiek ciepły) odcień. Kosmetyk złożony z kilku dobranych kolorystycznie paseczków sprawdzi się również w roli cieni do powiek :)



Takie oto kolory najczęściej goszczą na moich paznokciach. Pierwszy od lewej, lakier Lovely z serii Luxe Girl nr 6 ma piękny odcień fioletu z domieszką bordo i milionem malutkich złotych drobinek. Inglot nr 115 to cudowny, typowo jesienny kolor. Jasny brąz mieniący się na miedziany odcień z ogromną ilością malutkich opalizujących drobinek - cudo! Ostatni lakier z firmy Cleme Makeup, odcień Oh la la Isabelle to piękna malinowa czerwień.

Bez czego Wy nie wyobrażacie sobie jesieni? Dajcie znać co króluje w Waszych kosmetyczkach. 

czwartek, 19 listopada 2015

Zakupy - makijaż! Promocja -49% w Rossmannie | Drogeria Natura

Zapraszam Was dzisiaj na post zakupowy. Był już taki z pielęgnacją, więc sprawiedliwie musi być też z kolorówką.

Pokażę Wam kosmetyki kupione w Rossmannie podczas trwania promocji -49% oraz kosmetyki z Drogerii Natura (do której mam zdecydowanie bliżej niż do Rossmanna i pewnie dlatego jestem tam częstym gościem ;))









W czasie promocji nie poszalałam, ale bardzo się z tego cieszę. Kupiłam niewiele i (prawie) tylko to co chciałam. Jednym wyjątkiem jest pomadka z Bell, która po prostu niesamowicie mi się spodobała i jakoś tak sama wpadła do koszyka :) Na swoje usprawiedliwienie mam to, że jej cena była naprawdę bardzo atrakcyjna.




Wibo, Baked Mix Bronzer - wypiekany puder brązujący złożony z kilku dobranych kolorystycznie paseczków. Wygląda na lekko rozświetlający, dodający zdrowego blasku cerze, ale czy to prawda to okaże się po pierwszym użyciu. Cena regularna wynosi około 19 zł, w promocji niecałe 10 zł.



Lovely, Luxe Girl lakier nr 6 - skusił mnie kolor. Przepiękny, głęboki odcień bordowo-fioletowy z mnóstwem maleńkich złotych drobinek. Cudownie wygląda na paznokciach, idealny jesienny kolor lakieru. Cena regularna około 7 zł, w promocji około 4 zł.



Miss Sporty, Pump Up Booster Mascara - bardzo lubię żółty tusz z Miss Sporty i korzystając z promocji postanowiłam wypróbować inny. Padło na Pump Up Booster, który ma całkiem dobre opinie. Szczoteczka jest naprawdę spora, tusz ma pogrubiać i nadawać objętości. Cena regularna około 15 zł, w promocji około 8 zł.



Maybelline Color Tattoo, Creme De Rose 91 - to był jeden z najważniejszych punktów na mojej liście zakupowej. Matowe cienie w kremie Maybelline bardzo mnie kusiły, a najbardziej spodobał mi się odcień Creme De Rose. Delikatny, naturalny beż z domieszką brudnego różu. Cena regularna około 25 zł, w promocji około 13 zł.



Sensique, Protein In Action odżywka do paznokci - lubię odżywki i lakiery Sensique dostępne w Naturze, sprawdzają się na moich paznokciach i nie zawierają formaldehydu. Odżywka przeznaczona jest do pękających i rozdwajających się paznokci. Ma nawilżać, wygładzać nierówności płytki, zapobiegać przebarwieniom i łamaniu. Odżywkę kupiłam w cenie regularnej za około 7 zł.



Bell, Creamy Shine pomadka nr 04 - kosmetyki Bell sukcesywnie znikają z Natur (nad czym bardzo ubolewam) i wyprzedawane są za niewielkie kwoty. Ta pomadka kosztowała 6 zł, więc musiałam się skusić. Odcień pięknego beżu z domieszką ciemnego, brudnego różu. Pomadka w idealnej tonacji i kolorystyce jesiennej.

Co Wy kupiłyście w czasie promocji? Chętnie poczytam o Waszych łupach :)