czwartek, 5 marca 2015

Recenzja porównawcza - dwa balsamy do ust Laura Conti

Cześć :)


Balsamy do ust to dla mnie kosmetyki niezbędne. Moje usta często się przesuszają i pękają, dodatkowo lubię mocny makijaż ust i matowe pomadki, które często mają tendencję do wysuszania ust. Taki stan rzeczy nie pomaga utrzymać dobrej kondycji ust - mocno nawilżający i regenerujący balsam jest koniecznością.





Od firmy Coloris dostałam dwa balsamy do przetestowania i pomyślałam, że zrobię recenzję porównawczą :)




Coloris, Laura Conti-Winogronowy witaminowy balsam do ust


Działanie
Od producenta:
Chroni usta przed wysuszeniem, nawilża i wygładza. Wzbogacony biologicznie aktywnymi składnikami odżywczymi oraz witaminami E i A nawilża, regeneruje i chroni. Filtry UV zabezpieczają skórę przed niekorzystnym działaniem promieni słonecznych. Usta nie są podatne na pękanie, staja się jędrne, dobrze nawilżone, aksamitne.

Cena 5,39 zł do kupienia tutaj (klik).

Moja opinia...
Opakowanie - balsam oryginalnie zapakowany jest w kartonowe opakowanie, więc mamy pewność, że nikt nie otwierał go przed nami. Opakowanie utrzymane w biało-czarnej kolorystyce. Małe, wąskie, cieniutkie, czyli ogólnie zgrabne - zajmuje niewiele miejsca,do małej torebki idealne. Zapach jest bardzo ładny, winogronowy. To słodki, owocowy zapach, ja nie wyczuwam w nim chemii. Konsystencja na początku jest dość tępa i balsam trudno rozprowadzić na ustach, z czasem sztyft robi się troszkę bardziej miękki. Jeśli chodzi o działanie to powiem, że jest przeciętne. Balsam bardzo delikatnie nawilża usta. Dla moich suchych i spierzchniętych ust nie jest to wystarczające. Nie zauważyłam żeby regenerował i odżywiał usta. Nadaje im lekki połysk, ślicznie błyszczą i wyglądają na pełniejsze. Balsam ma dość tłustą konsystencję, bardziej natłuszcza usta niż je nawilża. Dla mocno wymagających, suchych i popękanych ust nie polecam, bo będzie zbyt delikatny. Oddałam siostrze, która ma mało wymagające usta i jest zadowolona.




Coloris, Laura Conti-Zero Calorie, deserowy balsam do ust Panna Cotta


Działanie
Od producenta:
Wyjątkowo aromatyczny, a zarazem o wysokich walorach pielęgnacyjno-odżywczych ochronny balsam do ust. Bogata formuła oparta o wosk mikrokrystaliczny i doskonałej jakości emollienty wzbogacona panthenolem i allantoiną oraz kompleksem witaminowym utrzymuje usta w perfekcyjnej kondycji, pielęgnując i jednocześnie chroniąc. Znakomicie zabezpiecza delikatny naskórek ust przed utratą wilgotności i jędrności. Błyskawicznie przynosi ulgę spierzchniętymi przesuszonym ustom, a wspaniały aromat włoskiego deseru zachęca do częstego korzystania…
Uwaga! Balsam może uzależniać!!! Stosuj bez umiaru! Bez obawy, jest bezpieczny, bo przygotowany na bazie naturalnych aromatów spożywczych.

Cena 3,99 do kupienia tutaj (klik).

Moja opinia...
Opakowanie - ten balsam również znajduje się w kartonowym opakowaniu. Balsam jest większych rozmiarów niż jego poprzednik. Ma czerwone opakowanie, zatyczka przezroczysta. Zapach jest słodki, dla mnie pachnie trochę jak cukier waniliowy - na pewno apetycznie :)
Konsystencja jest inna niż u poprzednika. Ten balsam ma bardziej masełkowatą konsystencję, sztyft jest o wiele bardziej miękki i niestety lubi się roztapiać i łamać, więc na to trzeba uważać.
Pod względem działania jest naprawdę dobry :) Miałam już jeden balsam z tej serii, wersję mleczko kokosowe (recenzja tutaj - klik), i powiem szczerze, że te balsamy bardzo dobrze się u mnie sprawdzają. Mają konsystencję masełka, szybko i gładko rozprowadzają się na ustach. Bardzo dobrze chronią przed czynnikami zewnętrznymi (nie straszny mróz,wiatr i wszystko inne). Dobrze natłuszczają, ale też bardzo dobrze nawilżają i odżywiają. Szybko pozbyłam się suchych skórek i pożegnałam spierzchnięte usta. Balsam pomaga je zregenerować. Ma delikatny, lekko wyczuwalny słodki smak, który uprzyjemnia jego stosowanie :) No i ta cena! Naprawdę warto wypróbować, balsam bardzo dobry, a za taką cenę to już w ogóle rewelacja :)


Balsamy można kupić tutaj (klik).





Kosmetyki otrzymałam do testów od firmy Coloris.
Fakt otrzymania kosmetyków do testów nie wpłynął na moją opinię.

30 komentarzy:

  1. Bez balsamu ochronnego nie wyobrażam sobie wyjść z domu. Często aplikuję go również pod pomadkę zwłaszcza matową, która może wysuszać usta. Moją ulubienicą jest Tisane i Alterra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tisane miałam w słoiczku i bardzo lubiłam :) Z pewnością wypróbuję jeszcze wersję w sztyfcie :)

      Usuń
  2. Mam jeden zero claorie chyba coś związanego z gumą do żucia :P lezy nieotwarty ale z moim szczęściem raz dwa go 'połamie' ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety łatwo go połamać, bo sztyft jest naprawdę miękki :/

      Usuń
  3. muszę wypróbować ten balsam od Laura Conti :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja na razie używam Nivei i pomadki YR :) Ale kusi mnie ta panna cotta:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam ten czerwony i dałam siostrze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam wersję z masłem karite, ale nie przypadła mi do gustu przez co na razie nie skuszę się na inne warianty ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że się u Ciebie nie sprawdziła :/

      Usuń
  7. Nie znam żadnego z opisanych. Teraz używam tego osławionego Balmi...i szału nie ma ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam Balmi z Joybox'a i powiem Ci, że na mnie też wrażenia nie zrobił :/

      Usuń
  8. Ja też zawsze muszę mieć jakiś balsam do ust przy sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. Warto wypróbować, cena niewielka :)

      Usuń
  10. Taki jak masz winogronowy, ja mam arbuzowy i bardzo lubię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie trochę za słaby. A arbuzowy musi pięknie pachnieć :)

      Usuń
  11. Uwielbiam wszelkie mazidełka do ust :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam miliony produktów do ust (możliwe, ze jeden z tych tez) ale jakoś tak wychodzi, ze nie używam żadnego...;)

    zapraszam do mnie
    alqxx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam balsam z serii ZERO CALORIE, ale jakoś szału nie robi ;) Każdemu podoba się co innego :))

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja używam Ziaji masło kakaowe i nie zamienię na żaden inny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ta winogronowa Laura Conti miałam i pieknie pachniała :) zgubiłam ją, ale kupie ponownie jak zużyję mojego ulubieńca Bebe :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Żadnego z nich nie miałam-ostatnio trafiam na jakieś buble wśród pomadek ochronnych:/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe jakie są w rzeczywistości ich zapachy ;) Ja jestem wierna zwykłej od Nivea ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam wersje Arbuzowa, ale jeszcze nie próbowałam bo dosyć duzo mam juz otwartych :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Pierwszy pewnie by się u mnie też nie sprawdził więc raczej bym się na ten drugi skusiła jak już :)

    OdpowiedzUsuń