środa, 1 lipca 2015

Bielenda Argan Bronzer - ulubieniec :)

Latem kosmetyki brązujące i przyciemniające skórę robią prawdziwą furorę. Jednak nie każde są warte uwagi. Ja jako posiadaczka bardzo jasnej karnacji wiele razy zawiodłam się na tego typu produktach z różnych powodów - niektóre tworzyły smugi i "opalały" nierównomiernie, inne dawały brzydki efekt pomarańczowej skóry... Dzisiaj opowiem Wam o kosmetyku, który mnie zachwycił i mogę stwierdzić, że jest absolutnie idealny - Bielenda Argan Bronzer to mój hit, z którym nie zamierzam się rozstawać.





Opakowanie jest szklane, solidne, przezroczyste (można bez problemu kontrolować zużycie). Aplikator ma formę pipety. Buteleczka z koncentratem oryginalnie zapakowana jest w zafoliowany kartonik, na którym znajduje się większość informacji o produkcie. Na buteleczce jest tylko opis stosowania oraz data ważności.






Zapach bardzo delikatny, świeży.


Konsystencja jest lekka i bardzo rzadka, nie pozostawia żadnej tłustej warstwy.





Pojemność 15 ml.


Cena około 27 zł.


Działanie
Od producenta:
Bielenda Skin Clinic Profesional Argan Bronzer to preparat w formie koncentratu, przeznaczony dla skóry szarej, zmęczonej, pozbawionej słonecznego blasku, o nierównym kolorycie, a także dla skóry trudno opalającej się i wrażliwej na słońce. Zawiera niezwykle efektywne połączenie składników brązujących i pielęgnujących, dzięki czemu nie wysusza skóry, nawilża ją, a jednocześnie zapewnia promienną i muśniętą słońcem skórę przez cały rok.
Specjalnie dobrana formuła arganowego koncentratu brązującego Argan Bronzer Skin Clinic Profesional Bielenda szybko się wchłania, daje efekt satynowego wykończenia, przy jednoczesnej subtelnej poprawie kolorytu cery już po pierwszej aplikacji. Efekt jest możliwy do wzmocnienia z każdym kolejnym zastosowaniem, co pozwala na dobór i kontrolowanie stopnia opalenizny w zależności od karnacji skóry i preferencji, ograniczając tym samym ryzyko powstawania zacieków, smug i plam.
Unikatowa kombinacja składników aktywnych, takich jak roślinne komórki macierzyste z drzewa arganowego Phyto Cell Tec™ Argan oraz kwasu hialuronowego i betainy, przywraca skórze witalność, promienność i właściwy poziom nawilżenia, aktywnie odbudowuje i regeneruje naskórek, wygładza go i wzmacnia.

Skład:




Moja opinia...
Opakowanie jest bardzo solidnie wykonane z grubego szkła. Aplikator to pipeta, która ułatwia aplikację produktu (biorąc pod uwagę jego bardzo rzadką i płynną konsystencję).
Zapach kosmetyku jest subtelny i nie powinien nikomu przeszkadzać. Podczas aplikacji jest praktycznie niewyczuwalny.
Koncentrat ma bardzo rzadką, płynną i lekką konsystencję, szybko się wchłania.
Kosmetyk przeznaczony jest do skóry pozbawionej blasku, poszarzałej, z przebarwieniami, wrażliwej na słońce, opalającej się z trudem. Kilka z tych punktów mogę przypisać swojej cerze. Moja skóra jest bardzo jasna i wrażliwa, a ja nie lubię się opalać. Obietnica poprawy wyglądu skóry i efekt "muśnięcia słońcem" bardzo mnie zaintrygował, wypróbowałam sama na sobie i jestem zachwycona. Koncentrat nie daje natychmiastowych efektów po kilku godzinach od aplikacji, o nie. Dopiero po 3-4 aplikacjach (dzień po dniu) efekty są widoczne i naprawdę są świetne. Skóra nabiera blasku, wygląda na zdrową i wypoczętą nawet kiedy nie jest to tożsame z rzeczywistością. Poza tym cera nabiera ładnego kolorytu, wygląda jakby była lekko, ale naturalnie opalona - taka właśnie muśnięta słońcem :) Nie będzie to efekt zadowalający dla osób, którym zależy na mocnej, brązowej opaleniźnie. Jest to kosmetyk działający stopniowo, efekty można intensyfikować poprzez kolejne aplikacje. Jego delikatne i stopniowe działanie ma wiele zalet: nie stworzy smug, nie zabarwi skóry nierównomiernie, nie pobrudzi i nie zabarwi włosków przy czole i brwi.
Moja cera miała sporo przebarwień po wypryskach, które wyglądały bardzo nieestetycznie. Dzięki temu koncentratowi koloryt mojej cery jest wyrównany, a przebarwienia o wiele mniej widoczne. Poza omówionymi już właściwościami zauważyłam również całkiem przyzwoite nawilżenie jakie daje ten kosmetyk. Jeżeli nie macie bardzo suchej skóry można go używać solo, zamiast kremu :)
Kosmetyk nie zapycha porów, nie powoduje wyprysków, nie podrażnia i nie uczula.
Niech Was nie zraża mała pojemność, kosmetyk jest naprawdę wydajny. Do pokrycia całej twarzy, szyi i dekoltu wystarczą 3-4 krople.





Dla mnie arganowy koncentrat brązujący z Bielendy jest hitem i polecam go serdecznie każdej posiadaczce jasnej cery :)
Jeżeli już go używałyście to podzielcie się swoimi opiniami - chętnie je poznam :)


34 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy :) Nie miałam jeszcze czegoś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przerobiłam sporo typowych balsamów brązujących, ale to jest prawdziwe cudo :)

      Usuń
  2. Zaciekawił mnie ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam olejek z Bielendy który ma ograniczać sebum, ale jak dla mnie jest za ciężki :-) ten mimo że ciekawy też będzie obciążał moją tłustą cerę :-) ale fajnie, że się u Ciebie sprawdza :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, myślę że ten nie będzie obciążał :) To nie jest olejek, jego konsystencja jest bardzo leciutka i spokojnie przy tłustej cerze się sprawdzi :) Ja sama mam mieszaną i jestem zadowolona:)

      Usuń
  4. Ale fajny kosmetyk! Strasznie mnie zaciekawilo to cudenko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jeśli się skusisz to na pewno nie pożałujesz :) Warto dać mu szansę :)

      Usuń
  5. Ja też go bardzo lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że u Ciebie też się sprawdza :)

      Usuń
  6. To coś dla mnie. Zaciekawiłaś mnie tym produktem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :) Daj znać jak się skusisz i czy się sprawdza :)

      Usuń
  7. Potrzebuję czegoś co nada trochę kolorku mojej buzi, brzmi bardzo zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie on będzie idealny :) Efekt można stopniować poprzez kolejne aplikacje, więc na pewno osiągniesz satysfakcjonujący :)

      Usuń
  8. a mój ciągle czeka na swoją kolej, nie mam czasu ostatnio na pielęgnacje niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ostatnio miałam bardzo pracowity okres, ale te 10 minut każdego wieczora muszę dla siebie znaleźć, bo inaczej oszaleję :/
      Mam nadzieję, że będziesz miała już wkrótce więcej wolnego czasu i że koncentrat sprawdzi się u Ciebie tak samo dobrze jak u mnie :)

      Usuń
  9. Bałabym się że zrobię sobie nim krzywdę ale z drugiej strony skoro nie tworzy smug ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nim się nie da zrobić krzywdy :) Ja jestem sierota jeśli chodzi o balsamy brązujące i każdym, który do tej pory używałam (a było ich już sporo) zrobiłam sobie krzywdę, tylko nie tym :)

      Usuń
  10. No skusiłaś mnie, skusiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie :) Myślę, że nie pożałujesz :)

      Usuń
  11. Ja opalać się lubię ale twarz zawsze ukrywam przed słońcem więc chyba się w niego zaopatrzę skoro tak dobrze się u Ciebie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto dać mu szansę :)

      Usuń
  12. Naprawdę wiele dobrego o nim czytam, a sama myślałam nad zakupem, lecz się nie zdecydowałam, bo bałam się, że będzie tworzył smugi, itp. Widać niepotrzebnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ciekawy, musiałabym zobaczyć u siebie jakby działał ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja wolę pozostać blada, więc efekt przybrązowienia skóry trochę nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. wydaje mi się, że to coś dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo lubię kosmetyki z Bielendy. Są naprawdę dobrej jakości :) Widzę kolejny produkt, który muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Rzadko używam bronzera ale Bielenda ma naprawdę dobre kosmetyki... :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Odpowiedzi
    1. Kochana, to nie jest olejek :) Koncentrat ma naprawdę bardzo lekką konsystencję serum, nie ma w nim nic z tłustej konsystencji olejku :)

      Usuń