wtorek, 7 lipca 2015

Makijaż oczu w upalne dni? Cienie w kremie!

Lato na razie nas rozpieszcza piękną, upalną pogodą (chociaż na pewno są osoby, które źle znoszą takie upały i na pewno ich nie lubią). W dni, w których temperatura przekracza 30 stopni, całkowicie rezygnuję z makijażu - czuję się w nim źle, jakbym miała nie wiadomo jaką "tapetę" na twarzy, poza tym pocimy się i wszystko dosłownie spływa z twarzy - a jak tu otrzeć pot z czoła w makijażu? Są jednak takie dni kiedy musimy lub bardzo chcemy trochę poprawić nasz wygląd i wtedy wykonujemy makijaż. Jak wykonać, a właściwie czym wykonać, makijaż na upały? Dzisiaj omówimy kwestię oczu - cienie w kremie to idealny wybór. Muszą być to cienie zastygające - wtedy żadna siła ich nie ruszy, a my możemy mieć pewność, że nasz makijaż jest trwały i wygląda nienagannie przez cały dzień.







Ja posiadam dokładnie 5 cieni w kremie i tyle mi wystarczy. Są to kolory bardzo uniwersalne, dobre na każde okazje, stanowiące bazę do każdego makijażu oka. Zatem zapraszam na prezentację i krótkie omówienie każdego z nich. Jeszcze tylko zaznaczę, że trwałość i zachowanie się na oku każdego cienia omawiam po przetestowaniu go na oku solo, bez bazy :) Dla mnie taki test jest najbardziej miarodajny, bo każdy cień na dobrej bazie może wyglądać i utrzymywać się świetnie.






Maybelline Color Tattoo, 35-On and on Bronze mam najdłużej z całej gromadki kremowych cieni. Tutaj recenzja (klik), możecie też zobaczyć jak wygląda na oku. Kolor jest przepiękny, to połączenie złota, brązu i miedzi. Przepięknie podkreśla niebieski i szary kolor tęczówki, ale przy każdym innym również będzie pięknie wyglądał. Aplikacja jest bardzo łatwa - ja zazwyczaj nakładam go palcem i delikatnie rozcieram. Cień bardzo przyjemnie i łatwo się rozciera, nawet palcem można go świetnie rozetrzeć w załamaniu. Kilka razy zdarzyło mu się delikatnie zebrać w załamaniu, ale był to naprawdę subtelny defekt, a ja mam tłuste powieki i używałam go bez bazy.







Maybelline Color Tattoo, 40-Permanent Taupe to bardzo popularny cień, który przez wiele kobiet używany jest do podkreślania brwi. Wypróbowałam na swoich brwiach i zrezygnowałam z używania go w tej roli - uważam, że tak naprawdę on pasuje bardzo niewielu osobom, bo jest po prostu zbyt szary. Używam go z przyjemnością na powiekach i jestem bardzo zadowolona z jego działania. Dla mnie ten cień jest lepszy pod względem trwałości od poprzednika. Nie zdarzyło mu się jeszcze zrolować czy zebrać w załamaniu. Bardzo łatwo i przyjemnie się nakłada i rozciera.







Bebeauty, satynowy cień w musie, niestety nie wiem jaki numerek (nie ma takiej informacji na opakowaniu). Jeśli dobrze pamiętam, to jakiś czas temu w Biedronkach pojawiły się 3 warianty kolorystyczne tych cieni, więc dużego wyboru nie było :) Cień jest bardzo ładny, delikatnie satynowy, beżowy. Ma ciekawą konsystencję puszystego musu. Świetnie sprawdza się w sytuacjach kiedy nie chcę mocno podkreślać oczu, a tylko wyrównać koloryt powiek, rozświetlić spojrzenie i optycznie "otworzyć oko". Ten cień nie jest mistrzem trwałości, po około 6 godzinach zdarza mu się zebrać w załamaniu, natomiast jest to delikatny efekt i nie stanowi dla mnie dużego problemu.







Bebeauty, kremowy cień w musie nr 01 to cień, który odróżnia się od wyżej opisanych formą opakowania. Jest podłużne, podobne do opakowań błyszczyków do ust, aplikator w formie gąbeczki. Cień jest delikatny, konsystencja bardziej kremu niż musu. Odcień to bardzo delikatny, jasny róż. Cień pięknie odbija światło, lekko opalizuje na srebrny odcień. Tak jak poprzednik sprawdzi się do delikatnego podkreślenia oka i do jego rozświetlenia - w tej roli sprawdza się genialnie. Trwałość jest dobra, lekko zbiera się w załamaniu dopiero po około 8 godzinach.







Rimmel Scandaleyes, cień w kremie 002 SLATE GREY - ten cień do dla mnie mistrzostwo trwałości. Jest absolutnie genialny. Forma opakowania i aplikatora taka sama jak poprzednio omawianego cienia. Konsystencja kremowa, delikatna. Odcień grafitowej szarości, ciemny, bardzo mocno napigmentowany. Łatwo się rozciera, ale trzeba robić to szybko, bo on szybko zastyga. A jak już zastygnie to go nie ruszy nic poza płynem do demakijażu. Ten cień zachowuje się jak tatuaż. Dla sprawdzenia trwałości pocierałam cień nałożony na rękę, ale nie ruszył się z miejsca nawet o milimetr. Stanowi świetną bazę do mocniejszego makijażu oka, np. do smoky eyes.



Jestem ciekawa czy ten post się Wam spodobał :) Myślałam również o makijażu twarzy w upalne dni - jeżeli chcecie poznać kilka moich rad w tym temacie to dajcie znać w komentarzu, przygotuję taki post.







50 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. A który konkretnie wpadł Ci w oko? :)

      Usuń
  2. Nie przepadam za cieniami w kremie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobają mi się te cienie BeBeauty, nawet nie wiedziałam że ta firma ma w swojej ofercie również cienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, te cienie pojawiają się raz na jakiś czas w Biedronkach, niestety nie są w stałej ofercie :(

      Usuń
  4. o mamo, nie dałabym rady nosić cieni w taką pogodę ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie, dlatego rezygnuję z makijażu - jak wspomniałam w poście :) Ale czasami są sytuacje kiedy wypada, a nawet trzeba lekko poprawić urodę (niektóre zawody wymagają odpowiedniego ubioru i makijażu). Ja jutro będę "skazana" na makijaż, mam rozmowę o pracę - możecie trzymać kciuki :)

      Usuń
  5. Mam oba Maybelline i bardzo je lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że dobrze się u Ciebie spisują :)

      Usuń
  6. Mam cień z MNY, kupiłam go właśnie z myślą o brwiach. Jeszcze nie używałam, ale z całą pewnością to niedługo zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze nie miałam cieni w kremie, ale te Maybelline Color Tattoo mnie ciekawią :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy post i dużo interesujących informacji !! Ja lubię cienie z gąbeczkami !!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, dziękuję za miłe słowa, bardzo mi miło :)

      Usuń
  9. mam ten z Maybelline nr 40 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście :) tylko jeszcze do końca go nie rozgryzłam w kwestii brwi strasznie ciemne mi wychodzą :))ale to może kwestia tego że dopiero sie uczę :)

      Usuń
  10. Też bardzo lubię Color Tatoo na upały :)

    OdpowiedzUsuń
  11. w takie dni jak dziś nie nakładam nic na powiekę, a jak mogę to rezygnuję nawet z tuszu do rzęs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja oczywiście robię tak samo, nie maluję się wcale w takie dni. Czasami jednak sytuacja tego makijażu wymaga :)

      Usuń
  12. mnie się niczym nie chce malować w te upały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo, ale czasami są sytuacje kiedy chcemy lub praca tego wymaga :/

      Usuń
  13. Uwielbiałam ten kremowy cień w musie różowy 01 z Biedronki :) Niestety był ważny tylko 6 mies. od otwarcia, więc musiałam się go pozbyć, ale odcień miał niepowtarzalny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie używam, ale obserwuję czy nic się w nim nie zmienia (konsystencja, zapach). Na razie jest bez zmian :)

      Usuń
  14. U mnie niestety słoneczne dni się już skończyły. Dziś wieje mocny wiatr i jest pochmurno. Co do notki, bo duża dawna wiedzy o danych kosmetykach :D Podoba mi się ten satynowy cień w musie :D

    Widzę zmiany na blogu ;) Gdybyś w przyszłości potrzebowała pomocy - zgłaszam się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upały są fajne, ale na dłuższą metę męczące :) Oby po krótkiej przerwie słońce do Ciebie wróciło :D
      Dziękuję serdecznie, na pewno się zgłoszę jak będę planowała dalsze zmiany :)

      Usuń
  15. Podoba mi się ten cień z Biedronki ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. To świetne rozwiązanie, a kolory są piękne! :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten ostatni cień wygląda ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja ostatnio podczas upałów tylko tusz używałam, bardzo fajny pomysł na post.
    Byłam tu już nie raz, sama n ie wiem dlaczego nie obserwuję :D Już nadrabiam zaległość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeśli nie muszę, to w ogóle się nie maluję :D
      Bardzo mi miło, dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  19. Nie mam i nigdy nie miałam cieni w kremie, ale czytała wiele dobrych słów na temat cieni z Maybelline :)

    OdpowiedzUsuń
  20. nie słyszalam o nich wczesniej;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Widzę, że używasz paru kosmetyków z Biedronki :) używam ich matowych szminek i jestem nimi zachwycona! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Widzę, że gustujesz w podobnych kolorach jak ja :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Od kiedy są upały z moim makijażem bywa różnie, ale cieniów w kremie generalnie nie toleruję

    OdpowiedzUsuń
  24. Z chęcią przetestowałabym pierwszy. Chociaż w upały staram się nie używać cieni.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ten pierwszy cień Maybelline musze kupić.

    OdpowiedzUsuń
  26. U mnie nawet kremowe cienie lądują na bazie, nie ufam moim powiekom :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie znoszę cieni w kremie :) U mnie bez bazy nie utrzyma się żaden cień, wszystko zbiera się w załamaniu powieki a szczególnie cienie w kremie :) Latem preferuję no makeup :)

    OdpowiedzUsuń
  28. uwielbiam color tattoo on and on bronze. pięknie wygląda w lecie przy opalonej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jeszcze nigdy nie używałam cieni w kremie;)

    OdpowiedzUsuń