sobota, 28 lutego 2015

Ulubieńcy - luty 2015

Luty to najkrótszy miesiąc ze wszystkich, a ja w ciągu tych 28 dni uzbierałam całkiem pokaźną grupę ulubieńców. Wszystkie kosmetyki, które dzisiaj Wam pokażę są naprawdę bardzo dobre i śmiało mogę Wam je polecić. Dwa z pośród nich są wyjątkowymi hitami :) Tyle tytułem wstępu, teraz już pokazuję ulubieńców.




Hit, ulubieniec, miłość od pierwszego użycia - Mitia, Silk Satin kremowy żel pod prysznic. Moja wersja z mlekiem kokosowym i proteinami jedwabiu. Moja mama kupiła ten żel do użytku przez wszystkich domowników, ale teraz ja go sobie przywłaszczyłam :) Tak cudownego żelu jeszcze nigdy nie miałam - nie wysusza mojej bardzo suchej skóry, a nawet ośmielę się stwierdzić, że ją nawilża. Tak! Ja, posiadaczka bardzo suchej skóry, po użyciu tego żelu nie muszę się balsamować, co dla mnie było do tej pory niewyobrażalne. Żel ma gęstą, kremową konsystencję - dobrze się pieni, jest bardzo wydajny. I teraz najlepsze - w Auchan kosztował 2,50 za 400 ml. Cudo w zaskakująco niskiej cenie. Wypróbujcie koniecznie, są różne wersje zapachowe :)

Kolejny kosmetyk to Dove, purely pampering, balsam do ciała pistacja z magnolią. Zapach tego balsamu jest wspaniały. Opisać nie potrafię, musicie same go powąchać. Balsam jest dość lekki i jego konsystencja przypomina mleczko. Szybko się wchłania, przepięknie nawilża i wygładza skórę :)

Znalazło się też coś do włosów - Isana olejek do włosów mocno zniszczonych i suchych. Moje włosy dyscyplinuje - dobrze wygładza, zapobiega puszeniu. Idealny do zabezpieczania końcówek - wygładza je, sprawia że są miękkie i miłe w dotyku, zapobiega łamaniu i rozdwajaniu się. Trzeba tylko uważać z ilością, bo może obciążyć włosy.





Coloris, Laura Conti - Bezzapachowy zmywacz emalii do paznokci w chusteczkach , o którym pisałam tutaj (klik). Dlaczego tak bardzo go polubiłam? Po pierwsze jest bardzo skuteczny - mocno nasączona chusteczka zmywa szybko lakier z paznokci, ma dużą powierzchnię i spokojnie wystarczy na zmycie lakieru z paznokci u rąk i stóp. Nie ma okropnego zapachu, który jest typowy dla zmywaczy. Pojedynczą saszetkę warto mieć zawsze przy sobie - świetny ratunek, gdy nagle lakier odpryśnie przed ważnym spotkaniem :)

Kolejny kosmetyk też z firmy Coloris, Laura Conti - Witaminizowana, odżywcza oliwka do paznokci na bazie olejku arganowego, o której pisałam tutaj (klik). Nie jest to produkt, który natychmiastowo wzmocni paznokcie i sprawi, że z kruchych staną się super mocne. Ja uwielbiam go za to jak świetnie nawilża i uelastycznia płytkę paznokci. Wspaniale nawilża też skórki i w końcu nie mam z nimi problemu :)

Delia, Argan Care - Przeciwzmarszczkowy nawilżający krem na dzień i na noc to mój ulubiony krem na dzień. Dobrze nawilża, szybko się wchłania i matuje cerę. Zostawia taki półmatowy efekt co mi bardzo odpowiada (nie lubię sztucznego, płaskiego matu). Cera jest nawilżona, wygładzona, matowa - idealny na dzień, pod makijaż. Sprawdza się też wymieszany z odrobiną podkładu jako własnoręcznie zrobiony krem tonujący. No i kosztuje niewiele, bo około 11-12 zł :)





Teraz kolorówka, jak widzicie tylko 3 produkty. Pokażę Wam każdy z nich w szczegółach :)




Bell, BB Cream 7in1 eye concealer - jego test był na blogu (klik). Ja mam w odcieniu 010, który jest naprawdę jasny - bladziochy takie jak ja mogą spokojnie próbować. Korektor jest gęsty i ma średnie krycie, które można stopniować. Dba o okolice pod oczami, nawilża i pielęgnuje. Stapia się ze skórą przez co wygląda naprawdę bardzo ładnie, naturalnie. Trwałość jest dobra, przypudrowany utrzyma się cały dzień. Dodatkowo ma filtr spf 15 :)




Miss Sporty Studio Lash 3D Volumythic to maskara, którą ostatnio bardzo polubiłam. Jest podobna do sławnego żółtego tuszu z Lovely. Szczoteczka silikonowa, lekko wygięta. Tusz bardzo fajnie wydłuża rzęsy, podkręca je i w średnim stopniu pogrubia. Na początku był zbyt mokry i efekty nie były fajne, ale po tygodniu działa jak marzenie :) Nie osypuje się, nie kruszy, cały dzień jest na miejscu.




Drugi wielki ulubieniec, hit i moja miłość - Bell, pomadka z serii Royal Glam. Jest wspaniała. Kremowa, ale nie zbyt miękka. To pomadka satynowa, która daje na ustach przepiękny, elegancki efekt. Nie wysusza ust. Utrzymuje się spokojnie przez 3-4 godziny, po tym czasie zaczyna tracić na intensywności i znikać. Schodzi w bardzo równomierny sposób i to co bardzo mnie zadziwiło to fakt, że ona działa trochę na zasadzie tintu - "wżera" się w usta, barwi je i nawet kiedy pomadki już nie mamy na ustach to one nadal mają jej kolor :) Wspaniały produkt, który w 2013 roku zdobył nagrodę magazynu Cosmopolitan "Prix de beaute". Kolory są przepiękne. Ja mam odcień ciemnego brudnego różu z domieszką beżu - na co dzień ideał. Polecam, musicie koniecznie wypróbować :)



To już wszystko. Coś Was szczególnie zainteresowało? Jeżeli tak to chętnie zrobię osobną, szczegółową recenzję :)

piątek, 27 lutego 2015

Laura Conti - Bezzapachowy zmywacz emalii do paznokci w chusteczkach

Cześć :)


Bezzapachowy zmywacz emalii do paznokci w chusteczkach Laura Conti znalazłam wśród kosmetyków, które dostałam do testowania od firmy Coloris. Bardzo zaciekawił mnie ten produkt, głównie dlatego, że nigdy nie używałam zmywacza do paznokci w formie chusteczki. Jeżeli jesteście ciekawe jak się u mnie sprawdził to zapraszam na recenzję :)





Biały kartonik, na którym widać zadbane dłonie o pięknych paznokciach. Na opakowaniu zawarte są wszystkie niezbędne informacje (działanie, skład, data ważności).




Każda chusteczka pakowana jest w osobną saszetkę. Jak widać na saszetkach również znajdują się informacje - 100% bez drażniącego zapachu, jedna chusteczka ma wystarczać na 10 paznokci, dodatek ekstraktu ze skrzypu polnego (działającego wzmacniająco na paznokcie).


Chusteczki są dość duże i mocno nasączone zmywaczem.



Działanie
Od producenta:
Bezzapachowy zmywacz do paznokci, niezwykle wygodny i łatwy w użyciu. Nie zawiera octanów, acetonu, toluenu ani innych substancji o drażniącym zapachu. Pozwala na dokładne oczyszczenie płytki paznokcia z każdego, nawet najbardziej odpornego lakieru. Niezwykle wydajny – jedna saszetka pozwala na zmycie lakieru z paznokci u obu dłoni. Dodatek ekstraktu ze skrzypu polnego, dostarcza mikroelementów oraz nadaje elastyczność płytce paznokcia. Nowoczesna formuła zmywacza zapobiega wysuszaniu i łamliwości paznokci. Ma działanie wzmacniające i nabłyszczające. Polecany do paznokci naturalnych. Nie wysusza i nie uszkadza płytki paznokciowej jak tradycyjne zmywacze. Bardzo wygodny sposób użycia – saszetki z chusteczkami nasączonymi preparatem zmywającym emalię. Niezastąpione w podróży i w czasie wakacji.


Skład:



Moja opinia
Opakowanie jest małe, zgrabne, estetyczne - spokojnie zmieści się w każdej torebce. Chusteczki są pakowane osobno, w saszetki - jest ich 5 sztuk. Bardzo fajnie, bo można sobie taką pojedynczą saszetkę włożyć do torebki i mieć zawsze przy sobie - nie zajmuje dużo miejsca, a może się przydać w awaryjnej sytuacji.
Jeśli chodzi o zapach to rzeczywiście muszę przyznać, że nie jest taki jak w typowych zmywaczach do paznokci. Jest wyczuwalny, ale to raczej delikatny i neutralny zapach - absolutnie nie drażniący.
Producent twierdzi, że jedna chusteczka wystarcza na 10 paznokci. Moim zdaniem wystarczy spokojnie na 20 :D Chusteczka jest spora, spokojnie można zmyć paznokcie u rąk i stóp. Jeżeli mamy nałożony jakiś brokat to wiadomo, że takie lakiery trudniej się zmywa i wtedy rzeczywiście może chusteczka wystarczy tylko na 10 paznokci.
Chusteczki są bardzo dobre. Dokładnie i szybko zmywają lakier z paznokci. Niezależnie czy to delikatny odcień nude czy krwista czerwień - szybko znika z paznokci. Przy lakierach z drobinkami i przy brokatach jest już trochę trudniej, trzeba się trochę napracować żeby je zmyć, ale da się. Chusteczki nie wysuszają płytki paznokcia, nie zauważyłam też żeby je wzmacniały. Bardzo dobry produkt, warty wypróbowania, ale moim zdaniem taka forma zmywacza do paznokci jest dobra na wyjazdy, podróże. Warto mieć też zawsze jedną saszetkę w torebce, bo lakier może niespodziewanie odprysnąć. Wydajność jest słaba z wiadomych przyczyn. Nie używałabym ich w zastępstwie zwykłego zmywacza, na co dzień - dlatego, że to po prostu by się nie opłacało :) Produkt sam w sobie naprawdę świetny i godny wypróbowania.

Zmywacz w chusteczkach można kupić tutaj (klik) w cenie 6,49 zł.




Kosmetyk otrzymałam do testów od firmy Coloris.
Fakt otrzymania kosmetyku do testów nie wpłynął na moją opinię.

czwartek, 26 lutego 2015

Nowości: zakupy i współpraca! Lambre | Chantal | Garnier | Lirene | Farmona | BingoSpa

Cześć :)


Zebrało mi się kilka nowości i chciałabym je Wam pokazać. Ostatnio nawiązałam współpracę z firmą Lambre i firmą Chantal - w związku z tym dostałam kilka rzeczy do przetestowania i chętnie Wam pokażę.


Zacznę od moich zakupów. Kupiłam krem Lirene Cera Wrażliwa, odżywczy krem przeciwzmarszczkowy z spf 30 - wybrałam ten krem głównie ze względu na dość wysoki filtr, ale mam nadzieję, że będzie też działał łagodząco na wrażliwą i skłonną do podrażnień cerę oraz zapobiegał zmarszczkom (50 ml/ok.18 zł).
Moja mama robiła zamówienie w aptece internetowej Cefarm24 (klik) i przy okazji ja zamówiłam sobie szampon wzmacniający z serii Bamboo&Oils z firmy Farmona - nigdzie nie widziałam stacjonarnie tego szamponu. Użyłam go na razie kilka razy i mogę powiedzieć, że nie obciąża cienkich włosów i dobrze je oczyszcza (400 ml/ok.11 zł).





Kończy się mój obecny płyn micelarny, więc kupiłam już nowy - wybór padł na nowość firmy Garnier, płyn micelarny 3w1 do skóry normalnej i mieszanej. Różowa wersja bardzo dobrze się u mnie sprawdziła, zobaczymy jak będzie z tą zieloną :) Trafiłam na promocję w Auchan - 400 ml/ok. 12 zł.
W Auchanie kupiłam również kolagenowe serum do mycia twarzy z BingoSpa - jestem bardzo ciekawa tego kosmetyku (300 ml/ok.8 zł). W Auchan była całkiem spora oferta kosmetyków BingoSpa co bardzo mnie ucieszyło, bo od dawna chciałam przetestować coś z tej firmy, a niestety nigdzie stacjonarnie nie widziałam tych kosmetyków.




Teraz nowości od firmy Chantal - maska nawilżająca i odżywka nawilżająca do włosów suchych Sessio. Maska ma 200g pojemności, a odżywka aż 500g. Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzą.




Ostatnie rzeczy pochodzą z firmy Lambre - jest to szminka z nowej matowej serii Velvet Matt Colour (odcień 36 - różowa róża) oraz kolczyki szare perełki (biżuteria sztuczna), które na żywo wyglądają przepięknie.



To wszystkie moje nowości. Coś Was zainteresowało? :)

środa, 25 lutego 2015

Projekt denko - luty 2015

Zapraszam na projekt denko :) Niestety znowu nic z kolorówki się nie znajdzie. Czy Wam też tak powoli idzie zużywanie kosmetyków do makijażu? Jak mi się uda coś zużyć to będzie święto lasu ;)




Trochę mi się nazbierało tych pustych opakowań :) No to jedziemy!




Pinio, szampon i płyn do kąpieli - to kosmetyk przeznaczony teoretycznie dla dzieci powyżej 1 roku życia. Ja ten kosmetyk uwielbiam. To moje 3 lub 4 opakowanie i na pewno nie ostatnie. Jako żel pod prysznic czy płyn do kąpieli sprawdza się świetnie - dokładnie myje, jest delikatny i nie wysusza skóry. Pieni się średnio, ale jest bardzo wydajny. Jako szampon również go sobie chwalę. Nie obciąża moich delikatnych i cienkich włosów, dobrze oczyszcza, włosy są miękkie, sypkie, gładkie. Kosztuje kilka złotych, dostępny w Biedronkach :) Ten zapach może nie jest najbardziej udany, bo ma niewiele wspólnego z czekoladą, ale inne zapachy są bardzo kuszące :) KUPIĘ PONOWNIE

Joanna, Naturia, szampon z miodem i cytryną - również udany produkt. Ma delikatną, żelową konsystencję - nie obciąża włosów. Zawiera SLeS, więc dla osób które nie unikają tego składnika lub do mocniejszego oczyszczania raz na jakiś czas jeżeli stosujecie delikatne szampony. Bardzo dobrze oczyszcza, włosy aż skrzypią z czystości :) Są miękkie,sypkie, puszyste. Cena to 4 zł za 300 ml, wystarczył mi na około 4 miesiące przy używaniu 2-3 razy dziennie. KUPIĘ PONOWNIE




Intimelle, delikatny żel do higieny intymnej z aloesem - bardzo fajny kosmetyk. Jest niezwykle delikatny, bardzo łagodnie ale skutecznie dba o okolice intymne. Myje, ale nie wysusza i nie podrażnia, pomaga zachować komfort i odpowiednie pH strefy intymnej. Konsystencja jest bardzo rzadka, trzeba się do niej przyzwyczaić :)
Ma krótki i ciekawy skład: Aqua, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lactic Acid, Sodium Benzoate, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Coco-Glucoside, Glyceryl Oleate, Parfum, Potassium Sorbate, CI 42090, CI 19140 (28.11.2014). Kosmetyk dostępny w Naturze, za 400 ml płacimy około 7 zł. Płyn jest bardzo wydajny, wystarczył mi na 8 miesięcy :) KUPIĘ PONOWNIE

Sensique, zmywacz do paznokci o zapachu orchidei - po pierwsze nie pachnie orchideą tylko wali alkoholem jak każdy zmywacz. Dobrze zmywa lakier, nie rozmazuje go, radzi sobie z ciemnymi kolorami oraz brokatami. Jest w porządku, ale nie kupiłabym go za cenę regularną 14-15 zł, bo o połowę taniej mogę kupić zmywacz z Biedronki, który działa identycznie :) Ten zmywacz kupiłam w promocji za 7 zł. NIE KUPIĘ PONOWNIE




Farmona, Sweet Secret, masło do ciała "szarlotka z bitą śmietaną i cynamonem" - dostałam w prezencie w zestawie razem z kremem do rąk i żelem pod prysznic (dostępne były w Biedronkach). Bardzo fajne masło. Pięknie pachnie: słodko, ale ta słodycz przełamana jest subtelnie kwaskowatym jabłkiem i cynamonem :) Dobrze nawilża, skóra jest gładka, miękka. Szybko się wchłania, a zapach dość długo czuć na ciele, więc to dla tych którzy lubią takie jedzeniowe zapachy :) MOŻE KUPIĘ PONOWNIE

Ziaja, de-makijaż, mleczko micelarne nawilżające - recenzja tutaj (klik). Nie polubiliśmy się. Z dziennym makijażem radzi sobie średnio (a przeznaczony jest do mocnego make-up'u) i potwornie podrażnia moje oczy - szczypią, łzawią, pieką okrutnie - nie polecam, jeżeli ktoś ma wrażliwe oczy to lepiej nie próbować. NIE KUPIĘ PONOWNIE

AA, Ultra Odżywianie, płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu - ten kosmetyk bardzo lubię. Wspominałam o nim wielokrotnie. Bardzo dobrze zmywa makijaż, jest bardzo delikatny i absolutnie nie podrażnia (nawet wrażliwych oczu). Fajnie odświeża twarz rano, delikatnie nawilża. KUPIĘ PONOWNIE




AA, Ultra Nawilżanie, krem odżywczo-nawilżający na noc - dobry krem :) Bardzo dobrze nawilża, skóra jest miękka, jędrna, elastyczna, dobrze odżywiona. Rano po obudzeniu twarz wygląda zdrowo, promiennie i jest bardzo przyjemna w dotyku. Krem szybko się skończył, bo już po około 5 tygodniach. Ma gęstą konsystencję, ale nie jest tłusty. KUPIĘ PONOWNIE

Beauty Formulas, głęboko oczyszczające paski na nos - błagam,niech nikt mi nigdy nie przypomina o tych paskach! Recenzja tutaj (klik). Wągrów nie usuwają, ani jednego, nic zero! Jedyny efekt jaki dają to podrażniona skóra. NIE KUPIĘ PONOWNIE




Joanna, Argan Oil, serum na końcówki włosów - recenzja tutaj (klik). W moim odczuciu to średniaczek. Odrobinę wygładza włosy, lekko zabezpiecza końce, ale jeżeli macie mocno zniszczone lub bardzo suche i puszące się włosy to będzie za słabe. NIE KUPIĘ PONOWNIE

Garnier, Hydra Adapt, ochronny krem-eliksir spf 20 - dobry :) Fajnie nawilżał, skóra była miękka, był idealny pod makijaż. Duży plus za spf 20. Natomiast ostrzegam, że nie dla każdego może być dobry - jeżeli macie cerę bardzo wrażliwą to może podrażnić/uczulić (sprawdzone przez mojego chłopaka). MOŻE KUPIĘ PONOWNIE




Coloris, Laura Conti-Kaolinowa maseczka oczyszczająca - recenzja tutaj (klik). Bardzo fajna dla osób z przetłuszczającą się cerą - świetnie matuje i ogranicza wydzielanie sebum. Fajnie odświeża, twarz jest gładka i miękka. Nie zauważyłam zmniejszenia wyprysków i zaskórników. MOŻE KUPIĘ

Ziaja, maska regenerująca z glinką brązową - uwielbiam! :) Wspaniale nawilża, odżywia skórę - jest cudownie miękka, gładka w dotyku. Nie chcę za dużo mówić, bo planuję zrobić post z ulubionymi i polecanymi maseczkami :) KUPIĘ PONOWNIE

Próbki kremów Ziaja,Sopot Spa oraz Mixa,krem łagodzący przeciw zaczerwienieniom spf 15, nie zachwyciły mnie i nie przekonały do zakupu pełnowymiarowego opakowania.


To już wszystko :) Jak tam Wasze zużycia w lutym? :)

wtorek, 24 lutego 2015

Coloris, Laura Conti - Witaminizowana, odżywcza oliwka do paznokci na bazie olejku arganowego

Cześć :)


Ostatnio nie mam zbyt dużo czasu, niestety widać to na blogu - posty pojawiają się rzadziej. Chciałabym pisać częściej, ale przybyło mi ostatnio zajęć i obowiązków. Będę się starała pisać jak najczęściej się da :)


Dzisiaj recenzja kosmetyku przeznaczonego do pielęgnacji paznokci, a dokładnie będzie to Laura Conti-Witaminizowana, odżywcza oliwka do paznokci na bazie olejku arganowego z firmy Coloris.





Opakowanie to biały kartonik z "okienkiem", przez które widać buteleczkę z oliwką. Na kartonowym opakowaniu zawarte są wszelkie informacje o produkcie (zastosowanie, działanie, skład, data ważności).






Buteleczka jest przezroczysta, matowa, widać ile preparatu znajduje się w środku. Forma aplikacji jak w przypadku lakieru do paznokci - czyli pędzelek.




Pędzelek jest dość długi, wąski, gęsty i zbity. Nie rozprowadzam nim oliwki po paznokciu w taki sposób w jaki maluje się je lakierem. Po prostu nakładam kropelkę na środek płytki paznokcia i wmasowuję palcem :)


Konsystencja jest gęsta, oleista. W buteleczce oliwka ma lekko beżowo-brązowy kolor, natomiast na paznokciach jest już całkowicie transparentna.


Zapach jest oliwkowy. Ma zapach podobny do kosmetyków z oliwką. Jest dość mocno wyczuwalny, ale nie drażniący. Szybko wietrzeje.


Cena ok. 9 zł (do kupienia tutaj - klik)

Pojemność 10 ml.


Działanie
Od producenta:
Witaminizowana, odżywcza oliwka do paznokci na bazie olejku arganowego. Do głębokiej pielęgnacji paznokci suchych, łamliwych i rozdwajających się. Stymuluje wzrost płytki paznokcia. Zmiękcza skórki. Nadaje paznokciom i skórkom zadbany wygląd. Użyty na kolorową, nie wyschniętą jeszcze emalię przyspiesza jej wysychanie. Polecany szczególnie do suchych i pękających paznokci u stop.

Skład:



Moja opinia...
Opakowanie standardowe jak dla lakierów do paznokci - wyposażone w pędzelek, który jest wygodnym aplikatorem oliwki. Można spokojnie kontrolować ilość nakładanego preparatu.
Oliwka jak to oliwka, ma konsystencję olejku. Wystarczy spojrzeć na skład, który jest godny pochwały - głównie oleje, więc wiadomo jakiej konsystencji można się spodziewać. Oliwka wchłania się dość długo, około 10 minut, ale warto tyle poczekać. Świetnie nawilża płytkę paznokcia. Ratuje wysuszone paznokcie, które zniszczył felerny zmywacz. Bardzo dobrze nawilża i zmiękcza skórki. Paznokcie są nawilżone, bardziej elastyczne, wyglądają zdrowo. W moim przypadku oliwka przyspieszyła wzrost paznokci i to dość znacznie :) Delikatnie wzmacnia paznokcie, ale nie jest to spektakularny efekt. Jeżeli ktoś ma bardzo kruche, łamiące się i rozdwajające paznokcie to nie ma co liczyć na cuda. Owszem, paznokcie są bardziej elastyczne, nawilżone, troszkę mocniejsze - ale na pewno nie jest to taki efekt, który zadowoli osoby z bardzo słabymi i kruchymi paznokciami, będzie to po prostu za mało dla wymagających. Warto jednak spróbować jeżeli szukacie czegoś co nawilży, uelastyczni paznokcie i zadba o skórki - w tej kwestii serdecznie polecam, bo naprawdę nawilża doskonale. Kilka razy użyłam oliwkę na schnący lakier, ale nie zauważyłam żeby przyspieszał jego wysychanie.
Oliwka jest bardzo wydajna, bo naprawdę używa się jej w minimalnej ilości do pokrycia paznokci i skórek dookoła.




Kosmetyk otrzymałam do testów od firmy Coloris.
Fakt otrzymania kosmetyku do testów nie wpłynął na moją opinię.

piątek, 20 lutego 2015

Celia de Luxe, płyn micelarny z wyciągiem z pereł i kwasem hialuronowym

Cześć :)


W poście z pielęgnacją twarzy zainteresował Was płyn micelarny z firmy Celia. Przetestowałam i uważam, że zdecydowanie warto napisać o nim kilka słów, więc dzisiaj zapraszam na recenzję.



Celia de Luxe, Oczyszczanie, płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu



Opakowanie to smukła, biało-różowa buteleczka. Zawiera niezbędne informacje o produkcie. Buteleczka nie jest przezroczysta, ale kiedy skierujemy ją pod źródło światła to widać ile płynu znajduje się w środku. Otwór, przez który wylewa się płyn jest niewielki - to dobrze, bo nie ma ryzyka, że przelejemy :) i zmarnujemy produkt.




Konsystencja jest taka sama jak w przypadku wszystkich płynów micelarnych - czyli płynna, przypomina wodę.


Zapach bardzo subtelny. Dla mnie to zapach czystości i świeżości - tak mi się kojarzy :)


Pojemność 200 ml.

Cena około 8-9 zł.


Działanie
Od producenta:

Polecany do wszystkich typów cery w każdym wieku. Zawiera ekskluzywny wyciąg z naturalnych pereł, kwas hialuronowy, glicerynę i d - pantenol.
Zalety:
- starannie usuwa ze skóry zanieczyszczenia i resztki makijażu,
- łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia,
- pozostawia skórę delikatną w dotyku,
- formuła 2 w 1 skutecznie zastępuje mleczko i tonik.

Skład:



Moja opinia...
Opakowanie ma ładne, estetyczne. Na plus bardzo niewielki otwór, przez który wylewa się płyn - jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się wylać go więcej niż to konieczne. Opakowanie nie jest przezroczyste, ale kierując je pod źródło światła można łatwo skontrolować poziom zużycia.
Zapach jest delikatny, subtelny. Płyn pachnie świeżo, orzeźwiająco - osobiście kojarzy mi się z zadbaną kobietą :)
W moim odczuciu to bardzo dobry płyn. Jest skuteczny, szybko zmywa makijaż twarzy i oczu - nawet ten mocniejszy, z cieniami i eyelinerem. Jest delikatny i nie podrażnia moich wrażliwych oczu, za co ogromnie go lubię. Przykładam wacik nasączony tym płynem do oka i mam wrażenie jakbym przykładała do oka wodę - jest bardzo łagodny, absolutnie nie podrażnia, nie powoduje pieczenia i łzawienia. Mojej skórze nie szkodzi, nie zauważyłam też żeby wpływał na stan cery pod względem wyprysków i zaskórników.
Płyn służy mi też do porannego oczyszczania twarzy - bardzo przyjemnie odświeża, orzeźwia, budzi skórę. Jedyny minus to słaba wydajność, ale u mnie wszystkie płyny micelarne są niewydajne.
Z ciekawości zerknęłam na opinie na wizażu - link tutaj (klik). Opinie są bardzo podzielone - dla niektórych kosmetyk świetny, dla innych niewypał. Trzeba więc spróbować i przekonać się na własnej skórze, czy będzie odpowiadał czy nie :) Ja zdecydowanie należę do osób, które go lubią i serdecznie mogę go polecić.

środa, 18 lutego 2015

3 buble, czyli kosmetyki na nie!

Cześć :)

Lubię pisać o kosmetykach, które się sprawdziły i umilały mi codzienną pielęgnację czy makijaż. Pisać o bublach już nie lubię - jak tylko przypomnę sobie efekt jaki dawały (lub właśnie nie dawały) te kosmetyki to aż mnie skręca ze złości. Ale takie posty też są potrzebne, bo tak jak ulubieńcami warto się dzielić, tak samo warto mówić o tych niezbyt udanych produktach. Dlatego zapraszam dzisiaj na 3 buble, czyli kosmetyki które totalnie się u mnie nie sprawdziły - a dlaczego, tego zaraz się dowiecie.





Beauty Formulas, Głęboko oczyszczające paski na nos
Pisałam o nich tutaj (klik), więc tylko krótko przypomnę co o nich myślę. Po pierwsze: mają ogromny problem z tym żeby do nosa się przykleić. Trzeba nakładać je na zwilżony nos - guzik prawda, nie przykleją się. Nos musi być zlany wodą tak, że niemal się utopicie. Wtedy przykleją się na dobre, a podczas zrywania podrażnią skórę. Wągrów nie ruszą, ani jednego!





Cien,Odżywka z prowitaminą Repair&Care
To odżywka do włosów z Lidla w świetnej cenie 6 zł za 300 ml. Kiedyś już jej używałam i bardzo fajnie radziła sobie z moimi włosami: wygładzała, nawilżała i pomagała rozczesać. Czyli wszystko to czego od takiej codziennej odżywki można oczekiwać. Skusiłam się na nią ponownie całkiem niedawno i pierwsze co mi się rzuciło w oczy to nowe opakowanie. Producent zmienił szatę graficzną, ale chyba nie tylko to, bo to nie jest ta sama odżywka! Ta jest tragiczna. Włosów nie nawilża i nie wygładza, a nawet mogę powiedzieć, że przesusza. Po jej użyciu miałam na głowie siano latające w każdą możliwą stronę. Włosy były napuszone i przesuszone, kompletnie nie chciały się układać. Dramat! Tak zmarnować taki dobry kosmetyk :/






Flos Lek, White&Beauty, krem wybielający przebarwienia
Mam trochę przebarwień, głównie są to pamiątki po trądziku, które powiedzmy szczerze - urody nie dodają i chciałabym się ich pozbyć. Ten krem zawiera kompleks wybielający 5% i masło shea 3% , więc teoretycznie powinien też całkiem ładnie nawilżać. Kremu nie wybrałam sobie sama, więc nie zwróciłam uwagi na skład. Zrobiłam to dopiero kiedy zauważyłam pojawiające się nowe wypryski. Krem oparty jest na parafinie (już na drugim miejscu w składzie). Już po 3 aplikacjach zaczęły się pojawiać duże, bolesne, ropne wypryski na czole, na brodzie i na szyi. Krem odstawiłam i przeczekałam. Dałam mu drugą szansę i pojawiło się to samo. Trzy, cztery użycia i znowu kilka ogromnych pryszczy wielkości wulkanów.
Użyłam go może 7-8 razy i już nie ma połowy opakowania. Stosowałam go na twarz i na szyję. Krem jest dość gęsty, treściwy. Wydajność jest porażająca (negatywnie). Nie jestem w stanie powiedzieć, czy wybiela i rozjaśnia przebarwienia, ponieważ nie dam rady go używać przez te okropne, bolesne wypryski, które powoduje.


To są moje buble i chciałam podkreślić, że kosmetyki nie sprawdziły się u mnie i przedstawiam swoje odczucia. Jeżeli macie inne opinie to chętnie je poznam :)

wtorek, 17 lutego 2015

Coloris, Laura Conti, Truskawkowy peeling do ust

Mocny kolor na ustach zawsze przyciąga wzrok. Pomadka w odważnym odcieniu "robi" cały makijaż i jest świetnym rozwiązaniem kiedy nie mamy czasu na czasochłonny makijaż oka. Jednak żeby usta z kolorową pomadką dobrze się prezentowały muszą być w nienagannym stanie - idealnie wypielęgnowane. Poza balsamem nawilżającym przyda się peeling do ust.






Coloris, Laura Conti, Truskawkowy peeling do ust (Strawberry Sugar Lip Peeling)


Opakowanie to jak widać uroczy kartonik z motywem słodkich babeczek. Sam peeling zapakowany jest w tubkę o niewielkich rozmiarach. Jest dość miękka, więc łatwo można wycisnąć produkt. Aplikator jest skośnie ścięty, jak w przypadku wielu błyszczyków - może to ułatwiać aplikację peelingu bezpośrednio na usta, ja natomiast zawsze wyciskam peeling na palec i nim aplikuję kosmetyk na usta :)




Zapach jest truskawkowy, ale oczywiście czuć w nim chemiczną nutkę. Nie jest to drażniąca i silna chemiczna woń, raczej subtelne tło dla słodkiej truskawki.


Konsystencja peelingu jest średnio gęsta, podobna do błyszczyka. W środku zatopione są bardzo malutkie drobinki cukru - są tak drobno zmielone, że nie da się ich zobaczyć na zdjęciu. Jest ich dużo i całkiem dobrze ścierają.




Pojemność 10 ml.

Cena 8 zł do kupienia tutaj (klik) lub w drogeriach, jeśli dobrze pamiętam są w Rossmannie.


Działanie
Od producenta:

Truskawkowy peeling do ust odżywiający i wygładzający naskórek. Zawiera niezwykle drobne kryształki cukru usuwające martwy naskórek oraz bogaty kompleks witaminowy o działaniu odżywczym i ochronnym. Wygładza, zmiękcza i ujędrnia usta.

Skład: Hydrogenated Polyisobutene (and) Ethylene/Propylene/Styrene Copolymer (and) Butylene / Ethylene/ Styrene Copolymer, Sucrose, Dicaprylyl Ether, Paraffinum Liquidum, Silica, Aroma, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, C.I.15850.


Moja opinia...
Opakowanie przyciąga wzrok tymi słodkościami i ja, jako łasuch, od razu się uśmiechnęłam jak tylko je zobaczyłam. Tubka jest miękka, więc peeling można łatwo wycisnąć. Aplikator to skośnie ścięty "dzióbek", którym z łatwością można nakładać kosmetyk bezpośrednio na usta. Ja zawsze wyciskam peeling na palec i palcem nakładam go na usta od razu zaczynając masaż.
Peeling ma słodki, truskawkowy zapach. Troszkę chemiczny, ale bez przesady - nie powinien nikomu przeszkadzać, bo nie jest drażniący i mocno wyczuwalny.
Konsystencja jest średnio gęsta, podobna do błyszczyków. Nie spływa z ust, przynajmniej mi się to nie zdarzyło. Peeling ma bardzo dużo drobinek, ale są one malutkie. Jest ich mnóstwo i naprawdę dobrze radzą sobie z usuwaniem martwego naskórka. Dość szybko się rozpuszczają (jak to cukier), więc cały masaż trwa 1-2 minutki. Peelinguje delikatnie cienką skórę ust, ale jednocześnie bardzo skutecznie. Bardzo fajnie wygładza usta, sprawia że są gładkie i miękkie, bardzo delikatne i nie ma śladu suchych skórek. Jeżeli przez przypadek ;) dostanie się do ust nie ma tragedii - peeling jest pyszny! Słodki, truskawkowy - mogłabym go zjeść :D
Kosmetyk jest bardzo wydajny. Używam go 1-2 razy w tygodniu. Niewielka ilość wystarczy do peelingu ust (taka jaką widzicie na zdjęciu z ręką wystarcza na 2 razy). Polecam, bo naprawdę warto. Nie jest to kosmetyk dla mocno zniszczonych ust, które wymagają szczególnej pielęgnacji. Z każdymi innymi sobie poradzi :)





Kosmetyk otrzymałam do testów od firmy Coloris .
Fakt otrzymania kosmetyku do testu nie wpłynął na moją opinię.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Oraclinic, ochronny płyn do płukania jamy ustnej - hit dla nadwrażliwych dziąseł

Nadwrażliwość dziąseł to przypadłość dość częsta i bardzo nieprzyjemna. Dziąsła są zaczerwienione, tkliwe, często opuchnięte i nabrzmiałe, krwawią i bolą podczas szczotkowania, bolą również podczas spożywania posiłków. Do tego tendencje do powstawania kamienia nazębnego - to oznaki nadwrażliwości dziąseł. Może ona doprowadzić do nadwrażliwości zębów, paradontozy, a w efekcie utraty zębów. Nadwrażliwości trzeba zapobiegać i w tym celu konieczna jest pomoc i porada stomatologa. Ja jako posiadaczka nadwrażliwych dziąseł staram się radzić sobie z nimi różnymi dostępnymi środkami i chciałam się z Wami podzielić moim hitem, który pomógł mi ostatnio doprowadzić moje dziąsła do normalnego stanu :)





Oraclinic, Ochronny płyn do płukania jamy ustnej


Opakowanie to duża, przezroczysta butla z białą zakrętką. Widać od razu ile płynu znajduje się w środku, więc spokojnie można kontrolować zużycie. Otwór dozujący płyn jest ogromny, ale to żadna wada - zakrętka służy jako miarka - odmierzamy 2/3 zakrętki i taką ilością należy płukać jamę ustną.





Konsytencja to po prostu płyn o czerwonym zabarwieniu. Lekko się pieni.


Zapach jest wyraźnie miętowy.


Cena 9,99 zł.

Pojemność 500 ml.


Działanie
Od producenta:


Działa kompleksowo dzięki starannie dobranym składnikom aktywnym:
- fluor – zapobiega próchnicy i wzmacnia szkliwo zębów
- chlorek cetylopirydyniowy – działa antybakteryjnie, utrudnia tworzenie się płytki nazębnej i osadów
- sok z aloesu – łagodzi podrażnienia dziąseł i śluzówki jamy ustnej
Regularne stosowanie pomaga zachować zdrowe dziąsła i mocne, zdrowe zęby oraz świeży oddech.
Zawiera: 0,05% fluorku sodu (225 ppm F)

Skład:



Moja opinia...
Jako posiadaczka nadwrażliwych dziąseł wybieram płyny do płukania jamy ustnej, które nie zawierają alkoholu. I to jest kluczowa kwestia - przy nadwrażliwości dziąseł wystrzegam się alkoholu - wszystkie płyny zawierające alkohol po prostu wypalały mi jamę ustną i to było bolesne do tego stopnia, że oczy zachodziły mi łzami i dosłownie mogłam się zsiusiać z bólu (kto ma nadwrażliwe dziąsła pewnie mnie zrozumie). Ten płyn jest łagodny i absolutnie nie powoduje tego dyskomfortu. To co zauważyłam niemal od razu, bo już po kilku użyciach (3-4) to jego świetne właściwości łagodzące. Zaczęłam używać ten płyn kiedy moje dziąsła były potwornie opuchnięte, tkliwe, bolały właściwie bez przerwy. Płyn złagodził te objawy, a po 2-3 dniach opuchlizna zeszła, dziąsła przestały tak bardzo krwawić przy szczotkowaniu (tutaj też polecam wymianę szczoteczki na taką z bardzo miękkim włosiem). Pod względem łagodzenia podrażnień i opuchlizny dziąseł to mój hit - zdecydowanie żaden płyn tak szybko mi nie pomógł. Zauważyłam też, że pomaga usuwać kamień nazębny - oczywiście w połączeniu z odpowiednią pastą i odpowiednim szczotkowaniem - nie jest to efekt wow, ale kamień nazębny lekko się zredukował. Płyn dobrze odświeża oddech i ma bardzo przyjemny słodki miętowy smak. Tego typu produkty nie są zbyt wydajne, zwłaszcza przy używaniu 2 razy dziennie. Cena jest atrakcyjna, bo to tylko 10 zł za 500 ml. Płyn dostępny jest w drogeriach Natura, często w promocji za 6,99 zł. Szczerze polecam, bo naprawdę warto spróbować :)

sobota, 14 lutego 2015

Coloris, Laura Conti, Krem do rąk i paznokci "Słodkie Migdały"

Cześć dziewczyny :)

Kilka dni nie pisałam, za co bardzo przepraszam. Rozchorowałam się okropnie, dopadła mnie grypa, nie miałam siły na nic. Dawno nie byłam tak chora. Teraz czuję się już trochę lepiej i wracam.

Krem do rąk to taki kosmetyk, który stanowi podstawę pielęgnacji. No bo każdy dłoni używa, więc siłą rzeczy skóra narażona jest na jakieś czynniki zewnętrzne, które mogą jej szkodzić, a zwłaszcza zimą - kiedy temperatura i wiatr szaleją - skóra dłoni jest wymagająca.

Dzisiaj w temacie pielęgnacji rąk i paznokci, czyli o kremie do rąk i paznokci 'Słodkie Migdały' Laura Conti firmy Coloris.






Opakowanie to zgrabna, smukła, biała tubka stojąca na różowej zakrętce. Zamknięcie "na klik", nie powinno samo się otworzyć w torebce (mi się nigdy nie zdarzyła taka sytuacja). Tubka jest miękka, więc nie ma problemu z wyciśnięciem kremu. Z łatwością będzie można przeciąć opakowanie żeby zużyć kosmetyk do końca (jeżeli ktoś ma taką obsesję na punkcie zużywania kosmetyków do ostatniej kropli jak ja). Otwór, przez który wydobywa się krem jest mały, więc spokojnie można wydobyć niewielką ilość kosmetyku.





Zapach bardzo mnie zaskoczył. Krem opisany jako "Słodkie Migdały" ma zapach, który migdałowego zupełnie nie przypomina. Jest to zapach cytrynowy! Jest ładny, delikatny, lekko słodki. Nie przeszkadza mi, wręcz przeciwnie - podoba mi się, ale szczerze powiem - w życiu nie podziewałam się takiego zapachu :D


Konsystencja krem jest gęsty, treściwy. Mimo tej bogatej formuły łatwo rozprowadza się na dłoniach. Wchłania się dość szybko, więc to na plus. Nie zostawia żadnej tłustej ani lepiącej warstwy na skórze.




Cena około 4-5 zł w zależności gdzie kupicie.

Pojemność 100 ml.


Działanie
Od producenta:
Pielęgnacyjny krem do rąk i paznokci o lekkiej konsystencji, idealnie wchłania się, nie pozostawiając uczucia lepkości. Doskonały do codziennej pielęgnacji rąk oraz do zabiegu manicure.
Skoncentrowane, aktywne składniki (olej rycynowy, olej ze słodkich migdałów, pantenol, wit. C, E) o działaniu silnie odmładzającym wyraźnie regenerują skórę, głęboko odżywiają. Krem przywraca sprężystość skóry, likwiduje oznaki wiotczenia, widocznie rozjaśnia plamy i przebarwienia. Niweluje uczucie szorstkości, łagodzi podrażnienia. Zabezpiecza przed wysuszeniem i szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Krem działa również wzmacniająco na paznokcie zmniejszając ich skłonność do rozdwajania się i łamania.


Skład:



Moja opinia
Krem ma wygodną w użyciu tubkę - stoi na zakrętce przez co krem sukcesywnie spływa w dół i nie ma problemów z jego wydobyciem; zamknięcie jest solidne, "na klik", nie otworzy się niespodziewanie w torebce.
Zapach bardzo mnie zaskoczył, ale na mimo wszystko jest ładny. To taka delikatna, słodka cytrynka. Przyjemny zapach, na pewno nie sztuczny i nie drażni nosa. Nie utrzymuje się na skórze długo, szybko wietrzeje. Konsystencja bardzo mi odpowiada - jest gęsta, treściwa, bogata. Lubię takie kremy, zwłaszcza w czasie zimy. Mimo takiej konsystencji krem wcale nie wchłania się długo. Wystarczy mu chwila i już jest wchłonięty, nie zostawia żadnej powłoki ani nieprzyjemnej warstwy na skórze. Dłonie są za to bardzo miękkie i gładkie. Czuć, że są dobrze nawilżone. Przy regularnym stosowaniu kilka razy dziennie zauważyłam poprawę stanu mojej skóry na dłoniach - skóra nie jest już spierzchnięta, krem pomógł ją zregenerować i odżywić, jest ładnie nawilżona, pozbawiona suchych skórek. Pozbyłam się również szorstkich miejsc wokół kostek spowodowanych niedostatecznym nawilżeniem. Krem dobrze wpływa też na paznokcie. Po zmyciu lakieru wmasowuję w paznokcie krem i zauważyłam, że są one lepiej nawilżone i nie ulegają już tak łatwo przesuszeniu i rozdwajaniu.
Wydajność jest zadowalająca. Kremu używam kilka razy dziennie od miesiąca i zużyłam około połowy opakowania.
Krem jest bardzo dobry i naprawdę mogę go polecić. Razem ze mną używa go moja mama, która również jest bardzo zadowolona.


Krem można kupić tutaj (klik). Jeżeli się nie mylę to produkty tej firmy są też dostępne w Rossmannach.





Dziękuję firmie Coloris za możliwość przetestowania kosmetyku.
*Fakt otrzymania kosmetyku do testów nie wpłynął na moją opinię.

poniedziałek, 9 lutego 2015

Zakupy! Drogeria Aster, Natura, Rossmann, Biedronka

Cześć :)

Nazbierało mi się trochę nowych rzeczy i pomyślałam, że Wam pokażę :) Nie są to zakupy jednorazowe. Wszystko to kupiłam w przeciągu 2-3 tygodni. Niektóre kosmetyki są już w użyciu, niektóre są świeżo kupione (dziś). Jestem z siebie zadowolona, bo kupiłam tylko to co rzeczywiście było mi potrzebne i obyło się bez żadnych zachcianek :) Zapraszam na zakupy :)





Zakupy są z Rossmanna, Natury, drogerii Aster i Biedronki. Przy każdej rzeczy będę dopisywała gdzie kupiłam i orientacyjną cenę (wybaczcie mi, ale już nie wszystkie ceny pamiętam z dokładnością co do grosza, ale te ceny będą się wahały maksymalnie 1 zł).



Na pierwszy ogień idą kosmetyki do pielęgnacji twarzy, które pokazywałam już w poście z moją pielęgnacją cery (klik). Przeciwzmarszczkowy nawilżający krem z serii Argan Care z Delii używam od około tygodnia i na razie bardzo fajnie się sprawdza. Ma leciutką konsystencję, więc stosuję go na dzień, jest świetny pod makijaż. Drogeria Aster/11,50 zł (50 ml).
Celia de Luxe, płyn micelarny do demakijażu twarzy i oczu zawiera wyciąg z pereł i kwas hialuronowy. Na razie sprawdza się dobrze - szybko zmywa makijaż, nie podrażnia moich wrażliwych oczu. Drogeria Aster/ok.9 zł (200 ml).
Garnier, Essentials, kojący tonik witaminowy - mój pierwszy tonik od bardzo dawna. Mam nadzieję, że pomoże lekko nawilżyć i ukoić moją (aktualnie) suchą i wiecznie podrażnioną skórę. Drogeria Natura/8,50 zł (200 ml).




Moje ostatnio ulubione maseczki :) Ziaja, maseczka nawilżająca z glinką zieloną i maseczka regenerująca z glinką brązową. Bardzo przyjemne, dobrze nawilżają i odżywiają. Jedna saszetka wystarcza mi na 3 użycia, więc jest szał :) Rossmann/ 1,49zł (1 sztuka).




Dove, Purely Pampering, Odżywczy balsam do ciała z kremem pistacjowym i magnolią - to jak ten balsam pachnie to jest cudo! Ma lekką konsystencję, szybko się wchłania, ale bardzo dobrze nawilża. Rossmann/ok.15 zł (250 ml).
Ziaja, intima, płyn do higieny intymnej z szałwią lekarską. Moja mama jest fanką płynów do higieny intymnej z Ziaji i ja, skuszona jej opinią, postanowiłam wypróbować na sobie ten płyn. Drogeria Natura/ok.8 zł (500 ml).




L'Oreal Paris, Elseve, Total Repair 5, odżywka wypełniająca. Ma odbudowywać strukturę włosa, nadawać miękkość, witalność, odporność i połysk. Nigdy nie miałam odżywki do włosów z Elseve, więc się skusiłam. Rossmann/8,50 zł (200 ml).
Isana Professional, olejek do włosów suchych i mocno zniszczonych, który chciałam wypróbować już od dawna. Wybrałam go głównie z myślą o zabezpieczaniu końcówek i wygładzaniu puszących się partii włosów. Rossmann/11 zł w promocji, ok.15 zł cena standardowa (100 ml).




Teraz zakupy z Biedronki - już niekosmetyczne. Wspominałam kiedyś, że mam świra na punkcie artykułów papierniczych, biurowych, piśmienniczych - jak zwał tak zwał, nieważne, każdy wie o co chodzi. Dlatego też nie mogłam odmówić sobie tych drobiazgów, bardzo przydatnych. Zwłaszcza,że zbliża się nowy semestr na uczelni, więc jak znalazł :)




Teczka z przegródkami to jest naprawdę świetna sprawa! Ja już kiedyś miałam taką teczkę, ale jest cała zapełniona potrzebnymi papierami :) Teczka ma 12 przegródek z indeksami. Ja robię notatki na luźnych kartkach i potem tylko taką kartkę wkładam do odpowiedniej przegródki i gotowe. Wszystko posegregowane, na miejscu. Sprawdzi się też świetnie na ważne dokumenty. A jaka śliczna, prawda? Motyw folk :) Cena: 7,99 zł/Biedronka.




Zeszyt, też motyw folk :) Który jak widać będzie u mnie królował w przyszłym semestrze. Zeszytów było mnóstwo do wyboru i były przepiękne. I kołonotatniki i takie grube zszywane zeszyty (jak mój). Zeszyt ma papier naprawdę dobrej jakości. Produkowany przez firmę Interdruk, format B5, 160 stron. Cena:8,99 zł/Biedronka.




Gumki do włosów w formie babeczki :) Wykonanie jest przesłodkie. Aż się nie chce tego otwierać żeby nie zniszczyć :) To może być też fajny prezent dla kogoś, bo u góry, przy kokardce, jest karteczka z wykropkowanym miejscem do wpisania od kogo i dla kogo :) Gumki są w kilku pastelowych kolorach i nie mają metalowego łącznika, który niszczy włosy. Ale uwaga, trochę oszukali ;) Gumek nie jest tak dużo jak się wydaje, w środek włożona jest styropianowa kulka, która daje efekt wypełnienia. Cena: 6,99 zł/ Biedronka.


To już wszystko :) A jak tam u Was? Szalejecie na zakupach czy oszczędzacie?