wtorek, 31 marca 2015

Debby, eyepencil mega nr 1 - piękny odcień i świetna trwałość

Przez ostatni miesiąc mój makijaż oczu wyglądał tak samo prawie każdego dnia. Był bardzo skromny, minimalistyczny. Główną rolę grała kredka do oczu Debby, eyepencil mega w odcieniu nr 1. Do tego mocno wytuszowane rzęsy i byłam zadowolona.


Jeżeli nie znacie marki kosmetycznej Debby to kilka słów naprowadzenia. Jest to włoska firma kosmetyczna wypuszczona na rynek przez Deborah Group. Kosmetyki Deborah dostępne były w Douglasach. Jakiś czas temu wycofano ją, a do Super-Pharm wprowadzili Debby. Jest to ten sam producent, różni się szata graficzna opakowań oraz ceny.






Opakowanie - jak widać jest to kredka w podstawowej formie, czyli nie jest automatyczna, trzeba ją temperować. Kredka jest cała czarna, ma również czarną skuwkę, napisy są białe. Zakończenie kredki jest w kolorze odpowiadającym rysikowi.






Zapach ma delikatny, lekko chemiczny (jak większość kredek).


Konsystencja jest kremowa, kredka ma dobry "poślizg", z łatwością sunie po skórze.






Pojemność niestety nie jest podana ani na opakowaniu ani na stronie producenta.


Cena około 15 zł.


Moja opinia...
Kredka ma czarne opakowanie z białymi napisami - bardzo proste, minimalistyczne pod względem szaty graficznej. Ja lubię takie proste opakowania, są ładne i estetyczne.
Kredka nie jest automatyczna, trzeba ją temperować. Jest to gruba kredka ( typu jumbo ), więc trzeba zaopatrzyć się w temperówkę z otworem o większej średnicy.
Kredka ma bardzo delikatny zapach. Jest on typowy dla kredek do oczu, często można w nich wyczuć taki lekko chemiczny zapach. Nie jest uciążliwy, po aplikacji natychmiast się ulatnia i nie czuć go.
Konsystencja jest bardzo przyjemna, kremowa. Kredka z łatwością sunie po skórze i można nią bardzo szybko wykonać makijaż. Jest trochę lepka, klejąca - co jest plusem, bo dzięki temu przytwierdza się lepiej do powieki i jest trwała. Kredka możne posłużyć do rysowania samej kreski wzdłuż linii rzęs, ale jest też świetna jako kremowy cień do powiek. Z łatwością rozprowadza się po całej powiece, bardzo łatwo można ją rozcierać. Kredka jest rewelacyjna jako baza pod cenie. Ta w jasnym odcieniu, takim jak mój, sprawdzi się pod każdy cień - podbija kolor i utrzymuje się od rana do nocy. Inne odcienie, bardziej zdefiniowane i ciemniejsze (jak np. brąz czy turkus) będą wspaniale podbijały kolory takich samych cieni dając bardzo intensywny makijaż.
Mój odcień nr 1 nazwany jest jako biały, ale ja powiedziałabym, że jest to szampański odcień. Perłowy. Przepiękny. Solo na powiece daje niesamowity efekt rozświetlenia, oko wygląda na większe, wypoczęte. My wyglądamy świeżo, dziewczęco, rześko. Pigment możecie same ocenić, dla mnie naprawdę bardzo dobry :)




Trwałość jest świetna, na moich powiekach kredka utrzymuje się od rana do bardzo późnego wieczora.
Kosmetyk nie podrażnia, nie uczula, nie wywołuje pieczenia ani łzawienia oczu. Polecam wypróbować :)




niedziela, 29 marca 2015

Photo Mix :)

Ostatnio mam coraz więcej obowiązków i coraz mniej czasu. Niedługo Święta, trochę wolnego i odpoczynku się przyda :) Już ostatni tydzień zajęć, jestem mega szczęśliwa z tego powodu :)
Dzisiaj mix zdjęć. Przyznam szczerze, że jeszcze nie mam takiego nawyku robienia zdjęć w ciągu dnia, w różnych sytuacjach i różnych miejscach... Mam nadzieję, że będzie z tym coraz lepiej :)



Startujemy z nauką nowego języka :) Hiszpański zawsze bardzo mi się podobał, czas się go nauczyć :)




Balsam do ust z Biedronki wzorowany na jajeczkach EOS. Jako maniaczka kosmetyków do ust skusiłam się, mam wersję jagodową :)




Pyszna! Jedliście ? :)




Kawa czy herbata? Każdego ranka kiedy muszę wstać bardzo wcześnie i nic mi się nie chce (poza marudzeniem) te pojemniczki mnie rozweselają :) Wystarczy na nie spojrzeć i już poranek jest milszy :)




Czas zadbać bardziej o skórę, włosy i paznokcie :) Zwłaszcza te ostatnie nie są w najlepszym stanie...




Świeczka z Ikei o zapachu lodów waniliowych. Lubię! Może nie jest bardzo intensywna, ale do mojego małego pokoju wystarczy :)




Taka pogoda... W parku wcale nie widać wiosny.




Prawdziwych kwiatów nie ma, są tylko te na spodniach.




Wieczory i noce są najlepsze. Wieczorami najlepiej się rozmyśla, wspomina i robi zdjęcia ;) A nocami dzieje się najwięcej ;)



Buziaki ! :*

piątek, 27 marca 2015

Lambre, Velvet Matt Colour Lipstick nr 36

Dzisiaj obiecana recenzja szminki z firmy Lambre, seria Velvet Matt Colour, która jest nowością w asortymencie firmy. Do wyboru jest 10 kolorów, od naturalnych cielistych po klasyczną czerwień. Każdy znajdzie coś dla siebie :)





Opakowanie szminki jest eleganckie,klasyczne, czarne ze złotym napisem "Lambre". Opakowanie naprawdę jest porządnie i starannie wykonane. Zamyka się na "klik", nie ma obaw, że samo otworzy się w torebce. Na razie napis jest w stanie idealnym, nie ściera się. Oryginalnie szminka zapakowana jest jeszcze w złoty kartonik, na którym zawarte są informacje o produkcie (producent, skład).




Zapach przyjemny, delikatnie owocowy (na mój nos :) ).


Konsystencja szminki była dla mnie dużym zaskoczeniem. Wykończenie jest matowe, ale konsystencja nie ma nic wspólnego z większością matowych pomadek - nie jest sucha, tępa. Szminka dość swobodnie i gładko sunie po ustach, jest aksamitna i bardzo komfortowa w rozprowadzaniu.


Pojemność 4g.

Cena 22 zł - do kupienia tutaj (klik).


Działanie
Od producenta:
Nowoczesne, intensywne kolory, utrzymujące się na ustach przez wiele godzin. Paleta barw, która zawróci w głowie , odzwierciedlająca Twój nastrój i styl.

Produkt dostępny w 10 najmodniejszych odcieniach wyszukane odcienie różu, klasyczna czerwień, naturalne odcienie w stylu nude. Kolekcja została dobrana tak, aby każda pomadka doskonale łączyli się z innymi produktami do makijażu LAMBRE.

Pomadka zawiera w swoim składzie najwyższej jakości woski, nawilżające i zmiękczające usta, naturalne olejki, działające jako antyutleniacze, witaminy A+E.

Skład:



Moja opinia...
Ta szminka to moje małe cudeńko :) Zacznę jak zwykle od początku, czyli od opakowania. Bardzo klasyczne, eleganckie i ładne w swojej prostocie. Czarne, ze złotym napisem. Wykonane naprawdę solidnie i widać to (oraz czuć) od razu.
Zapach nie ma nic wspólnego z chemicznym, odrzucającym zapachem szminek naszych babć. Jest delikatny, subtelny, lekko owocowy. Nie czuć go po aplikacji na ustach, więc nie ma z tym problemu.
Konsystencja jest bardzo przyjemna. Ta szminka przypomina nieco konsystencję pomadek Velvet Matte z Golden Rose, z tą różnicą, że Lambre jest jeszcze odrobinkę bardziej kremowa, mniej sucha. Rozprowadza się na ustach bardzo przyjemnie, daje uczucie aksamitnej warstwy na ustach. Wykończenie jest matowe.
Sztyft jest dobrze wyprofilowany, skośnie ścięty - dzięki temu pasuje do kształtu ust i ułatwia to malowanie. Na sztyfcie wytłoczona jest nazwa firmy.
Pomadka jest bardzo dobrze napigmentowana, już przy jednym przesunięciu po ustach kolor jest wyraźny i głęboki. Szminka nie podkreśla suchych skórek, co przy matowych pomadkach jest rzadkością i dużym plusem. Na ustach utrzymuje się długo - 5 godzin spokojnie, w bardzo dobrym stanie. Nie groźne jej jedzenie i picie - wiadomo, że przy jakimś bardzo tłustym jedzeniu szybciej się zetrze, ale przy standardowych posiłkach trzyma się dobrze i jedynie nieco blednie kolor. Jeżeli już schodzi z ust, po około 5-6 godzinach, to bardzo równomiernie. Po prostu kolor traci na intensywności, ale usta nadal są zabarwione i wyglądają w miarę dobrze przez mniej więcej 7 godzin.
Pomadka nie wysusza ust, dzięki swojej aksamitnej, welwetowej konsystencji jest bardzo komfortowa w noszeniu na ustach, nie podkreśla suchych skórek i niedoskonałości.
Mój kolor to nr 36 - różowa róża, który jest wyrazistym odcieniem różu, mocniej nałożony wpada lekko w fuksję. Kolor piękny, wyrazisty, bardzo kobiecy.
Jestem niesamowicie zadowolona i serdecznie polecam :)
Jeszcze tylko prezentacja na ustach :)






Jak Wam się podoba? :)




Kosmetyk otrzymałam do testów od firmy Lambre.
Fakt otrzymania kosmetyku do testów nie wpłynął na moją opinię.

czwartek, 26 marca 2015

Ulubieńcy - marzec 2015

Cześć! Witam serdecznie i zapraszam na ulubieńców marca :)





Jak to zwykle u mnie bywa, jest więcej pielęgnacji, makijażu zdecydowanie mniej. Jeżeli ktoś czyta bloga regularnie to pewnie nie będzie zdziwiony niektórymi produktami, które się tutaj pojawią :)




Chantal, Sessio maska nawilżająca do włosów suchych - recenzja tutaj (klik). Maska gęsta, treściwa, bardzo wydajna. Jest naprawdę mocno nawilżająca, poprawia kondycję włosów. Są miękkie, sypkie, świetnie nawilżone, wygładzone.

Born to Bio, Żel pod prysznic BIO Brzoskwinia Winna - mój hit do kąpieli :) Spójrzcie na tą uroczą buteleczkę - jest tak śliczna, że aż chce się jej używać. Opakowanie to nie jedyny jego atut. Żel pachnie delikatną, wytrawną brzoskwinią. Pieni się średnio, ale to dlatego że nie zawiera SLSów i tego typu detergentów. Bardzo delikatnie, ale skutecznie myje i co najważniejsze - on nie tylko nie wysusza skóry, ale ją pielęgnuje! Skóra po kąpieli jest miękka i nawilżona. Wkrótce recenzja :)




Coloris, INVEO serum do rzęs - recenzja tutaj (klik). W recenzji pokazuję efekty na rzęsach - wzmocniły się, leko zagęściły i urosły. Jestem na tak :)

Joanna, Oleje świata, olejek do twarzy i ciała z olejkiem makadamia - pisałam o nim w poście "Tanie i dobre" (klik). Mam go już od jakiegoś czasu, ostatnio znowu namiętnie używam. To kosmetyk wielofunkcyjny - pięknie nawilża i wygładza skórę na całym ciele, z powodzeniem używam go czasami nawet na twarz. Świetny do olejowania włosów. Moje włosy są po nim wspaniale nawilżone, gładkie i pięknie błyszczą.

Ziaja, Liście zielonej oliwki, drobnoziarnisty peeling - bardzo fajny kosmetyk, również wielofunkcyjny. A raczej nadający się do różnych części ciała :) Dłonie, twarz, ciało - według producenta. Jako peeling do twarzy jest bardzo dobry. Ma malutkie, ale dość ostre drobinki, których jest sporo. Usuwa martwy naskórek, wygładza bez podrażnień. Lubię go również używać do dłoni, które wspaniale wygładza i sprawia, że są bardzo miękkie. Do ciała wolę mocniejsze zdzieraki :)




Lambre, Velvet Matt Colour Lipstick - tą pomadką jestem oczarowana od pierwszego użycia! Ma matowe wykończenia, ale jej konsystencja nie jest ani odrobinę sucha czy tępa. Jest cudowna! Kolor głęboki, piękny, intensywny po jednym pociągnięciu szminką po ustach. Jutro recenzja i prezentacja na ustach :)

Deborah, Debby, eyepencil mega nr 1 - kredka, którą mam od niedawna, ale bardzo ją polubiłam i używam prawie codziennie. Ma piękny szampański odcień o perłowym wykończeniu. Przepięknie rozświetla, otwiera oko - sprawia, że wyglądamy świeżo, dziewczęco, pięknie po prostu :) Trwałość jest świetna - u mnie od rana do późnego wieczora :)


Czekam na Waszych ulubieńców :) Dajcie znać w komentarzach co w tym miesiącu szczególnie Was urzekło :)

wtorek, 24 marca 2015

Garnier, Płyn micelarny 3w1 cera normalna i mieszana - lepszy od różowej wersji?

Płyny micelarne uwielbiam, wspominałam o tym pewnie nie jeden raz. Miesiąc temu w moje ręce wpadł Garnier, Płyn micelarny 3w1 do skóry normalnej i mieszanej - trafiłam na promocję w Carrefourze i zapłaciłam za niego tylko 12 zł.

Wcześniej używałam już bardzo sławnego płynu micelarnego Garnier w wersji do skóry wrażliwej (różowy :)) i bardzo go lubiłam. Niedawno firma wypuściła dwie nowości: płyn micelarny do skóry normalnej i mieszanej (czyli ten, który posiadam) oraz do skóry trądzikowej i zanieczyszczonej - obie wersje bardzo mnie zainteresowały.







Opakowanie to duża, przezroczysta butelka z zieloną zakrętką. Napisy również zielone :) Dzięki temu, że butelka jest przezroczysta od razu widać ile płynu zużyliśmy. Z tyłu standardowo - wszelkie informacje o produkcie: działanie, skład, data ważności.


Otwór dozujący jest niewielki i można bez problemu wylać na wacik odpowiednią ilość płynu. Ja mam zdolności do przelewania, a w przypadku tego płynu jeszcze mi się to nie zdarzyło.




Zapach nie wyczuwam zapachu.

Konsystencja wodnista jak woda :)



Pojemność 400 ml.

Cena regularna 17,99 zł, często w promocji za około 12 zł.


Działanie
Od producenta:
Pierwszy od Garniera płyn micelarny 3 w 1 dla cery normalnej i mieszanej. To prosty sposób, aby usunąć makijaż i oczyścić całą twarz (w tym oczy i usta) w jednym geście i bez pocierania.Cera jest odświeżona, a równowaga skóry przywrócona. Odświeżająca i bezzapachowa formuła.

Skład:



Moja opinia...
Podoba mi się buteleczka, a to z tego względu, że jest przezroczysta i nie trzeba się wysilać żeby zobaczyć ile jeszcze płynu znajduje się w środku. Jak już wyżej wspominałam, mam tendencję do przelewania tego typu kosmetyków, a dzięki niewielkiemu otworowi wylewam na wacik tylko tyle ile jest konieczne i nic się nie marnuje.
Płyn bardzo przyjemnie odświeża i orzeźwia twarz rano po przebudzeniu. Oczyszcza z resztek kosmetyków nałożonych poprzedniego wieczora, usuwa zanieczyszczenia, kurz, pot, sebum. Buzia jest matowa, ale niestety nie na długo.
Co do demakijażu - dobrze radzi sobie z demakijażem twarzy. Przy oczach muszę zatrzymać się na troszkę dłużej. Zmywam makijaż oczu, następnie myję twarz żelem i okazuje się, że jednak jeszcze jakieś resztki makijażu zostały na oczach. Trochę trzeba poświęcić czasu na staranny i dokładny demakijaż. Cienie zmywa szybko, ale z tuszem czy eyelinerem potrzeba trochę czasu.
Płyn nie podrażnia oczu, nie powoduje szczypania, pieczenia, łzawienia. Ja mam oczy wrażliwe i niestety często kosmetyki do demakijażu je podrażniają. Tutaj tego nie ma, więc plus :)
Mimo zawartości alkoholu (podejrzewam, że w niewielkiej ilości) nie podrażnia ani nie przesusza.
Jest bardzo wydajny i myślę, że wystarczy mi na około 3 miesiące codziennego używania.
Mimo wszystko nie wrócę do niego i jeżeli miałabym wybrać pomiędzy nim a wersją różową to wybieram różową - nie zawiera alkoholu i w moim odczuciu szybciej i skuteczniej zmywa makijaż.

Próbowałyście już nowe płyny micelarne Garniera? Macie swój ulubiony? :)

poniedziałek, 23 marca 2015

Coloris, INVEO Lash Boosting Mascara - recenzja tuszu i prezentacja na rzęsach

Tusz do rzęs to taki kosmetyk, bez którego nie wyobrażam sobie makijażu. Podkreślone tuszem rzęsy nadają oku zupełnie inny wygląd - spojrzenie zyskuję głębię, oko jest wyraźne, optycznie większe.

Razem z serum do rzęs (recenzja tutaj - klik) w zestawie znalazłam tusz do rzęs INVEO Lash Boosting Mascara.





Opakowanie tusz oryginalnie zapakowany był razem z serum w kartonik. Samo opakowanie tuszu jest utrzymane w kolorystyce czarno-niebiesko-metalicznej (tak jak serum).

Szczoteczka spora, dość długa, silikonowa, lekko zwężana po środku.





Zapach niezbyt mocny, charakterystyczny dla tuszów do rzęs (chemiczny).


Konsystencja na początku bardzo rzadka, po około 1,5 tygodnia nieco gęstnieje.


Pojemność 8 ml.

Cena 16,99 zł do kupienia samodzielnie tutaj (klik) lub tutaj (klik) w zestawie z serum za 59,99 zł.


Działanie
Od producenta:
Inveo Lash boosting mascara Very Black High Precision Nowa formuła tuszu stworzona specjalnie dla silikonowej szczoteczki. Formuła wydłużająca, nadająca objętości rzęsom, o intensywnie czarnym, lśniącym kolorze. Zastosowane w recepturze woski (pszczeli, candelila) oraz kompleks witaminowy (A + E) sprawiają, że rzęsy stają się odporne na wysuszenie, zachowują naturalną wilgotność. Użyte w recepturze nylonowe mikrowłókna wydłużają rzęsy, a zastosowane polimery silikonowe nadają im wyjątkowy połysk. Makijaż oczu jest niezmienny przez wiele godzin. Powłoka tuszu na rzęsach jest lśniąca, nie kruszy się, nie obsypuje i nie pozostawia śladów pod dolną powieką. Utrwala podkręcony, nadany podczas aplikacji kształt rzęs.



Moja opinia...
Opakowanie ma klasyczne, jak większość maskar. Szczoteczka jest spora, silikonowa - taka jak lubię. Lekko zwęża się w połowie, ma naprawdę gęsto rozmieszczone silikonowe ząbki.
Sam proces malowania rzęs tym tuszem jest dość łatwy i przyjemny dla osób z dużymi oczami. Ja mam oczy raczej małe, do tego giętkie rzęsy i taką dużą szczoteczką bardzo łatwo brudzę sobie powiekę (na zdjęciach zobaczycie, że tusz lekko się odbił w pewnych miejscach).
Po otwarciu konsystencja tuszu jest rzadka i tusz bardzo słabo podkreśla rzęsy. Właściwie tylko nadaje im czarny odcień. Po około 1,5-2 tygodniach konsystencja nieco się zmienia, tusz jest odrobinę gęstszy i zaczyna się coś dziać na oczkach :) Jedna warstwa tuszu to zdecydowanie za mało żeby podkreślić rzęsy. Ja muszę nakładać 2 warstwy. Tusz ładnie podkręca rzęsy (ja mam podatne na podkręcanie), przyciemnia i lekko je wydłuża. Nie zauważyłam żeby pogrubiał, niestety. Ja mam cienkie rzęsy i na pogrubieniu bardzo mi zależy. Tusz nie tworzy grudek. Jest trwały, przez około 8 godzin trzyma się bez zarzutu, potem może lekko się osypać pod okiem, ale nie ma tragedii. Lekko rzęsy skleja, ale z łatwością można je rozczesać czystą szczoteczką po zużytym tuszu lub specjalnym grzebykiem.


Teraz zobaczycie zdjęcia w odpowiedniej kolejności: oko bez tuszu, z jedną warstwą, z dwoma warstwami oraz z dwoma warstwami "od dołu".




Dla mnie niestety taki efekt nie jest satysfakcjonujący. Wolę mocniej podkreślone rzęsy. A co Wy uważacie? :)





Kosmetyk otrzymałam do testów od firmy Coloris.
Fakt otrzymania kosmetyku do testów nie wpłynął na moją opinię.

sobota, 21 marca 2015

Tanie i dobre! Polecane kosmetyki do 10 zł :)

Cześć :) Dzisiaj post z serii "Tanie i dobre". Takie wpisy pojawiają się od czasu do czasu na moim blogu. Ja je bardzo lubię i widzę (po statystykach), że Wy również je lubicie :) Z tego co pamiętam dawno już takiego wpisu nie było, a mam Wam do polecenia kilka naprawdę świetnych kosmetyków za około 10 zł :)






Zacznę od pielęgnacji, potem pokażę też coś z kosmetyków kolorowych :)




Chantal, Sessio maska nawilżająca do włosów suchych - recenzja tutaj (klik). Naprawdę świetna maska, która bardzo mocno nawilża włosy. Lepiej się układają, są miękkie, gładkie i dobrze nawilżone - a to wszystko bez obciążenia. Cena to 8,20 za 200 g.

Green Pharmacy, Delikatny żel do mycia twarzy z aloesem - kosmetyk przeznaczony do skóry suchej i wrażliwej. Zawiera SLeS na trzecim miejscu w składzie (dla zainteresowanych). Ja jestem z niego bardzo zadowolona. Czasami, podczas dłuższego mycia twarzy, może delikatnie przesuszyć, ale nie ma tragedii. Lekko się pieni, łatwo spłukuje. Świetnie radzi sobie z makijażem i jego pozostałościami, dobrze oczyszcza z zanieczyszczeń, potu i sebum. Skóra po myciu jest matowa. Nie podrażnia, nie uczula, nie działa w żaden sposób na wypryski. Duża pojemność (270 ml), opakowanie z pompką, cena 6,80 zł - tyle dokładnie za niego zapłaciłam :)

Joanna, Oleje Świata, Olejek do twarzy i ciała z olejem makadamia - to produkt wielofunkcyjny. Ma typową dla olejków konsystencję.Bardzo ładnie, delikatnie pachnie. Ja używałam go do nawilżania twarzy - sprawdzał się bardzo dobrze: nawilżał, wygładzał, twarz była miękka, nie zapychał. Do nawilżania ciała sprawdzał się równie dobrze. Świetnie nadaje się też do olejowania włosów! Moje włosy są po tym produkcie gładkie, miękkie, świetnie nawilżone i bardzo błyszczące. Cena to około 10 zł za 100 ml.



Golden Rose, Color Expert nr 9 - lakier o przepięknym kolorze brudnego, zgaszonego różu. Jest prześliczny, bardzo dziewczęcy i świetnie pasuje do każdej stylizacji. Lakier jest kremowy, jedna warstwa wystarczy do uzyskania ładnego koloru. Pędzelek szeroki, gęsty - bardzo łatwo można nim pomalować paznokcie. Lakier ślicznie błyszczy bez żadnego dodatkowego lakieru nawierzchniowego. Jego trwałość to około 4 dni. Mój ulubiony lakier w tym momencie :) Cena to 5,90 zł/10,2 ml.

Golden Rose, Classics, Waterproof Lipliner nr 317 - konturówka do ust, którą ja bardzo lubię używać na całe usta jak pomadkę. Ma piękny, wyraźny ale niezbyt wyzywający odcień różu. Na ustach daje matowy efekt, lekko "wżera" się w usta. Ma świetną trwałość, 8 godzin na ustach to dla niej nic :) Może lekko wysuszać, warto nałożyć na usta trochę transparentnego błyszczyku lub wazeliny. Konturówka jest świetna, gama kolorystyczna duża i cena niewielka - tylko 4,90 zł.



To już wszystkie moje perełki kosmetyczne w niewielkiej cenie, które bardzo gorąco chciałabym Wam polecić. Coś Was zainteresowało ? :)

czwartek, 19 marca 2015

Ratunek dla suchej, popękanej, szorstkiej skóry dłoni - Kamill, Intensiv.

Skóra moich dłoni jest sucha i wymagająca. Zwłaszcza zimą i w okresie wczesno wiosennym. Skóra jest wtedy zmęczona minusowymi temperaturami, wiatrem i suchym, ogrzewanym powietrzem w pomieszczeniach. Taka skóra jest przesuszona, często pęka, a nawet się łuszczy. Konieczny jest krem do rąk, ale nie byle jaki! Taki, który porządnie nawilży, odżywi i zregeneruje dłonie. Mój ratunek to Kamill, Intensiv krem do rąk i paznokci .




Opakowanie to zgrabna, zielono-biała tubka. Krem stoi na zakrętce, więc produkt opada sukcesywnie w dół i nie ma problemu z wydobyciem. Patrząc pod światło można skontrolować stopień zużycia. Krem ma porządne zamknięcie "na klik", które mocno trzyma i nie otwiera się samo. Na opakowaniu, z tyłu, zawarte są wszelkie informacje o produkcie: zastosowanie, działanie, skład, data ważności, producent.




Otwór, przez który wydobywamy krem jest średniej wielkości. Krem jest tak gęsty, że zawsze odrobina zostanie w otworze. Później to zasycha i niestety nie wygląda estetycznie.




Zapach jest dość intensywny, ale w moim odczuciu przyjemny. Wyraźnie czuć rumianek pomieszany z innymi ziołami :) Zapach ziołowy, świeży.


Konsystencja kremu jest gęsta, treściwa. Krem dość szybko się wchłania.




Pojemność 100 ml.

Cena 7-8 zł.


Działanie
Od producenta:
Chroni i wspomaga regenerację zniszczonej skóry rąk. Zmiękcza i wygładza skórę, chroni ją przed działaniem szkodliwych czynników, działa jak naturalny filtr słoneczny. Oprócz wyciągu z rumianku i bisabololu zawiera także aloes, który poprawia ukrwienie skóry, nawilża ją i dezynfekuje. W jego skład wchodzi też olej z awokado, który penetruje skórę i toruje innym substancjom odżywczym drogę do najgłębszych warstw naskórka.

Skład:



Moja opinia...
Krem ma bardzo ładne i wygodne w użyciu opakowanie. Zamknięcie jest porządne, mocno trzyma i nie ma obaw żeby samo się otworzyło w torebce. Tubka jest miękka, nie ma problemu z wyciśnięciem kremu.
Zapach to oczywiście kwestia gustu. Krem ma ziołowy zapach, czuć w nim dominującą nutę rumianku. Jest to dość intensywny zapach, który utrzymuje się przez jakieś 15-20 minut od aplikacji. Ja osobiście lubię ten zapach, dla mnie jest przyjemny.
Konsystencja kremu jest gęsta, treściwa, taka konkretna :) Wystarczy odrobina do dokładnego posmarowania rąk. Mimo dość gęstej konsystencji krem wchłania się stosunkowo szybko. Nie zostawia żadnej nieprzyjemnej, lepiącej się warstwy. Zostawia takie przyjemne uczucie aksamitnych dłoni.
Krem wspaniale nawilża. To jeden z najbardziej nawilżających kremów jakie używałam. Nie jest to tylko chwilowe uczucie nawilżenia. Przy regularnym, codziennym stosowaniu krem naprawdę poprawia kondycję skóry. Wzrasta poziom nawilżenia. Skóra jest dobrze odżywiona i zregenerowana. Ja w 5 dni "wyleczyłam" moje dłonie, które były w opłakanym stanie. Popękane i szorstkie. Po kilku dniach widać było poprawię, skóra była zregenerowana, pozbyłam się suchych, spękanych miejsc i szorstkości. Dłonie są przyjemne w dotyku, gładkie i miękkie, doskonale nawilżone i zregenerowane. Krem jest bardzo wydajny, wystarczy naprawdę odrobinka na pokrycie dłoni. Kosztuje niewiele, cena zależy od tego gdzie kupicie, natomiast jest to poniżej 10 zł. Ten krem to mój hit i ratunek dla zniszczonych dłoni. Polecam :)

wtorek, 17 marca 2015

Ulubione maseczki do twarzy - poniżej 3 zł!

Cześć :)

Jakiś czas temu wspominałam w komentarzach pod postem, że planuję napisać o polecanych maseczkach do twarzy. Takich, które znajdziecie w każdej drogerii i są bardzo przystępne cenowo. Na pewno takich dobrych i wartych uwagi maseczek jest o wiele więcej niż ja pokażę, ale chciałam się skupić na tych, których używam od dawna, które dobrze przetestowałam na sobie i śmiało mogę polecić.




Marion Spa, Profesjonalna mikrodermabrazja delikatnie złuszczająca
Saszetka składająca się z trzech części: peelingu, serum i maski. Według takiej kolejności należy użyć produkty. Peeling jest kremowy, a drobinki w nim zatopione dobrze ścierają martwy naskórek. Nie są bardzo ostre, ale nie należą też do najdelikatniejszych (przy cerze bardzo wrażliwej używałabym ostrożnie). Twarz po peelingu jest gładka, miękka, bez podrażnień. Serum ma żelową konsystencję, szybko się wchłania i zostawia uczucie jędrnej, napiętej skóry. Nie nawilża wybitnie, może pozostawiać uczucie ściągnięcia skóry, ale temu szybko zaradzi maska. Maska jest gęsta, treściwa. Nie spłukujemy jej, nie ścieramy - wchłania się sama w ciągu kilku minut. Bardzo dobrze nawilża i odżywia cerę. Twarz jest gładka, miła w dotyku. Żaden z elementów saszetki nie działa negatywnie na skórę, nie powoduje podrażnień, nie zapycha, nie uczula.
5 g peelingu + 2 ml serum + 2,5 ml maski / 2,99 zł


Efektima, maseczka błyskawiczna peel-off
Maseczka zawiera wyciąg z grejpfruta, który ma właściwości oczyszczające i ściągające. Wyciąg z papai ma działanie przeciwstarzeniowe i nawilżające. Maska ma średnio gęstą, lekko żelową konsystencję. Jest trochę kłopotliwa w nałożeniu - jeżeli nałożymy jej za cienką warstwę to wchłonie się/zaniknie, a jeżeli za grubą warstwę to nie zaschnie. Jak już uda się zaaplikować odpowiednią ilość to nie ma więcej problemów. Maseczkę łatwo się ściąga, tak jak to maski peel-off. Ma świeży, przyjemny zapach. Ładnie odświeża cerę, lekko napina i lekko wygładza. Usuwa nadmiar sebum, skóra mniej się przetłuszcza. Zauważyłam też, że widocznie oczyszcza i zwęża pory, które stają się mniej widoczne. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha.
7 ml / 2,19 zł


Ziaja, maska regenerująca z glinką brązową
Maska przeznaczona do każdego rodzaju skóry. Ma odżywiać, regenerować, wygładzać. Maseczka ma gęstą, treściwą konsystencję. Bardzo przyjemnie pachnie - trochę kokosowo, trochę kakaowo. Aplikujemy ją na 10-15 minut, a następnie zmywamy letnią wodą. Ta maska działa wspaniale! Moja cera jest po niej wspaniale nawilżona, jędrna i bardziej elastyczna. Maska delikatnie wygładza drobne zmarszczki, cera jest bardziej gładka i miękka. Po jej zastosowaniu mam uczucie idealnie odżywionej, zadbanej i zdrowej skóry. Twarz jest bardziej promienna. Ten efekt nie jest krótkotrwały, maska naprawdę działa długofalowo i przy regularnym stosowaniu poprawia stan cery. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha.
7 ml/ 1,49 zł


Lirene, Odżywianie, maseczka samowchłaniająca z witaminami E i PP
Maseczka wyglądem przypomina krem - ma lekko kremowy kolor, przyjemną konsystencję kremu. Bardzo łatwo rozsmarowuje się na twarzy i po 10-15 minutach wchłania w skórę. Jeżeli nałożymy grubszą warstwę, która nie zdąży się wchłonąć w tym czasie można zetrzeć nadmiar płatkiem kosmetycznym. Maska bardzo ładnie napina i poprawia jędrność i elastyczność skóry. Nie nawilża wybitnie, ale dla cery mieszanej/tłustej na pewno będzie wystarczająca. Ja używam jej często na noc zamiast kremu. Twarz jest odżywiona i gładka. Nie zapycha, nie podrażnia, nie uczula.
10 ml / 2,99 zł




Żadna z maseczek nie zawiera parafiny. Staram się unikać tego składnika w kosmetykach do twarzy, ponieważ to właśnie parafina najczęściej zapycha - w moim przypadku nie jest inaczej.
Polecam wypróbować. Żadna z maseczek nie kosztuje więcej niż 3 zł, a ich jakość jest naprawdę bardzo dobra :)

niedziela, 15 marca 2015

Duet do włosów suchych - odżywka i maska nawilżająca SESSIO

Cześć :)


Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o duecie do włosów, który używałam namiętnie przez kilka ostatnich tygodni. Odżywkę i maskę Sessio z firmy Chantal dostałam do testów w ramach współpracy. Kosmetyki przeznaczone są do włosów suchych i pochodzą z linii nawilżającej.






Opakowanie odżywki to duża biała butelka wyposażona w pompkę. Opakowanie nie jest przezroczyste, ale bardzo łatwo można skontrolować zużycie - wystarczy skierować butelkę w stronę światła i dobrze się przyjrzeć. Opakowanie maski to niewielki plastikowy pojemniczek, również utrzymany w białej kolorystyce. Na opakowaniach zawarte są niezbędne informacje o produkcie: działanie, skład, data ważności.



Zapach jest trudny do określenia. Kosmetyki pachną podobnie - dla mnie to zapach jaki czuć w gabinetach fryzjerskich. Jest przyjemny, delikatny, kremowo-orzeźwiający.


Konsystencja odżywki jest bardzo leciutka. Z łatwością rozprowadza się na włosach. Maska jest już bardziej gęsta, kremowa, treściwa.




Pojemność odżywki 500 g, maski 200 g.

Cena odżywki 12,20 zł, maski 8,20 zł - do kupienia tutaj (klik).


Działanie
Od producenta:



Odżywka
Przeznaczona do włosów suchych, łamliwych oraz z rozdwajającymi się końcówkami. Intensywnie nawilża włosy dzięki obecności protein soi. Wyciąg z alg działa wygładzająco, ułatwia rozczesywanie i sprawia, że włosy są bardziej podatne na modelowanie. Wzbogacona wyciągiem z marakui, który nadaje włosom jedwabistość i połysk.
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Amodimethicone, Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters, Glycerin, Panthenol, Fucus Vesiculosus Extract, Passiflora Quadrangularis Fruit Extract, Propylene Glycol, Hydrolyzed Soy Protein, Cetrimonium Chloride, Trideceth-12, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Butylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Amyl Cinnamal.




Maska
Polecana do włosów suchych, łamliwych oraz z rozdwajającymi się końcówkami. Zawarte w masce aminokwasy wnikają głęboko w strukturę włosa, regenerując go i intensywnie nawilżając. Działanie aminokwasów wspierane jest przez obecne w preparacie proteiny soi oraz ekstrakty z alg i marakui, które pomagają utrzymać prawidłowy poziom nawilżenia włosów i skóry głowy. Regularnie stosowana nadaje włosom zdrowy wygląd, jedwabistą gładkość i połysk.
Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Behentrimonium Chloride, Amodimethicone, Cetyl Esters, Cetrimonium Chloride, Glycerin, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Hydrolyzed Soy Protein, Propylene Glycol, Fucus Vesiculosus Extract, Passiflora Quadrangularis Fruit Extract, Trideceth-12, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Butylparaben, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, DMDM Hydantoin, Potassium Sorbate, Citric Acid, Parfum, Amyl Cinnamal.


Moja opinia...
Odżywka ma bardzo ładne i praktyczne opakowanie. Duża butla została wyposażona w sprawnie działającą pompkę, która się nie zacina, ale wydobywa niewielką ilość odżywki. Ja potrzebuję ilości kilku pompek do pokrycia moich długich włosów. Odżywka jest biała, lekka, ma konsystencję podobną do delikatnego mleczka do ciała. Bardzo łatwo rozprowadza się na włosach. Mam wrażenie, że moje włosy chłoną ją jak gąbka - przy spłukiwaniu nie ma już zbyt dużo produktu, który spływa z włosów. Odżywka ułatwia rozczesywanie włosów. Przeciętnie nawilża, lekko wygładza i sprawia, że włosy lepiej się rozczesują. To przyzwoita odżywka do codziennego stosowania. Jest w dużej pojemności, bardzo wydajna - używam jej od około miesiąca i zużyłam 1/4 przy włosach o długości około 60 cm.

Maska znacznie bardziej przypadła mi do gustu i uważam, że jest świetna. Opakowanie to plastikowy pojemniczek z nakrętką - nie ma żadnego problemu z wydobyciem maski. Kosmetyk jest o wiele gęstszy niż odżywka. Ma bardziej treściwą i kremową konsystencję. Wystarczy odrobina do pokrycia włosów od ucha w dół. Maska bardzo dobrze rozprowadza się na włosach i nie spływa z nich. Po kilku minutach należy ją spłukać. Ja trzymam maskę do 10 minut i efekty jakie uzyskuję są świetne. Włosy z łatwością się rozczesują. Maska bardzo mocno nawilża. Moje włosy są wyraźnie nawilżone, gładkie, ale absolutnie nie obciążone. Maska likwiduje przesuszone siano, które niestety często mam na głowie. W dotyku bardzo przyjemne, miękkie i delikatne. Nawet końcówki, które zazwyczaj są szorstkie zyskały na gładkości. Włosy lepiej się układają, bardzo ładnie błyszczą. Maska pomaga w walce z rozdwajaniem się końcówek. Moje włosy nie łamią się już tak często i z taką łatwością jak kiedyś, udało się też ograniczyć rozdwajanie końców.


Podsumowując oba kosmetyki dobrze się u mnie sprawdzają. Odżywka jest przyzwoita, dobra do codziennej pielęgnacji: ułatwia rozczesywanie, lekko wygładza i przyjemnie nawilża. Maska bardzo przypadła mi do gustu, jest świetna. Zapewnia naprawdę porządne nawilżenie, każda posiadaczka suchych włosów powinna ją wypróbować. Włosy są nawilżone, dociążone, wygładzone bez obciążenia. Nadaje blask, wzmacnia włosy i ogranicza łamanie się końców.




Kosmetyki otrzymałam do testów od firmy Chantal.
Fakt otrzymania kosmetyków do testów nie wpłynął na moją opinię.