piątek, 29 maja 2015

Różowy nude z kolorowym akcentem na paznokciach :)

Nie jestem lakieroholiczką, nie przywiązuję dużej wagi do ozdabiania paznokci. Nie znaczy to,że nie są zadbane i lepiej nie pokazywać ich światu. Nie mam talentu do ozdabiania paznokci, do wymyślnych rysunków i wzorków na nich. Stawiam na proste, klasyczne rozwiązania, ale czasami mam ochotę dodać do tego coś ciekawszego. Jeżeli macie podobne podejście - może moja dzisiejsza propozycja przypadnie Wam do gustu.





Jak widzicie nie mam zbyt długich paznokci - raczej średnie. Jest tak dlatego, że w dłuższych po prostu nie czuję się dobrze, jest mi niewygodnie. Głównym elementem jest tutaj jasny lakier w tonacji nude o różowym zabarwieniu.








Paznokcie czyste, dokładnie zmyty poprzedni lakier i przystępujemy do działania. Na początek nakładam odżywkę do paznokci - może być odżywka o lekkim zabarwieniu, ale w tonacji nude (beż lub róż). Nakładam jedną warstwę odżywki i czekam aż wyschnie. Następnie maluję paznokcie delikatnym, szybko schnącym lakierem w odcieniu mlecznego różu. Nakładam dwie warstwy na wszystkie paznokcie poza tym,na który potem nałożę kolorowe kropeczki ( ja lubię jak na każdym paznokciu jest tyle samo warstw lakieru, ale jeżeli Wam nie robi różnicy, że na jednym paznokciu będzie ich więcej to nałóżcie na wszystkie 2 warstwy lakieru).






Następnie na wybrany paznokieć - w moim przypadku kciuk - nakładam jedną warstwę bezbarwnego lakieru z zatopionymi kolorowymi kropeczkami. Czekam aż wyschnie i dokładam jeszcze jedną warstwę. Takie lakiery z kropeczkami czy innymi dodatkami zazwyczaj rozkładają się nierównomiernie dlatego nakładam dwie warstwy zwracając uwagę, żeby rozmieszczenie kolorowych elementów było mniej więcej proporcjonalne.








Użyte produkty:


Sensique odżywka do rozdwajających się paznokci - całkiem fajna, zapobiega odbarwieniu płytki i łamaniu paznokci.
Bell, seria French Manicure nr 04 - jeden z najlepszych lakierów jakie miałam,śliczny mleczny róż, szybko wysycha i utrzymuje się nawet do 5 dni.
Life, lakier z kropeczkami nr 03 - lakiery Life dostępne są w Super-Pharm (seria zwykła i profesjonalna). Są w świetnych cenach i naprawdę mają dobrą jakość. Ten lakier kupiłam za 4 zł :)


Takie kolorowe akcenty na paznokciach bardzo lubię wiosną i latem :) Jak Wam się podoba moja propozycja? :)

czwartek, 28 maja 2015

Ulubieńcy - maj 2015

Cześć :)

Tak jak w tytule, zapraszam Was dzisiaj na ulubieńców maja :)





Zacznę od makijażu i paznokci.



Inglot, lakier do paznokci nr 115 - przepiękny delikatny brązowo-miedziany kolor. Ma bardzo ciekawe wykończenie - nie jest to kremowy lakier, nie jest perłowy ani też z drobinkami. Powiedziałabym, że to piękna, elegancka satyna. Na paznokciach wygląda pięknie, pasuje do każdego stroju. Trwałość około 4 dni, później tylko lekko ściera się na końcach paznokci, nie tworzy smug, bardzo łatwo i przyjemnie maluje się nim paznokcie.

Maybelline, Color Tattoo nr 40-Permanent Taupe - bardzo znany produkt, który jest nie tylko świetny jako cień do powiek, ale także jako produkt do brwi. Najczęściej używam go do podkreślenia brwi i w tej roli sprawdza się świetnie, chociaż mam zastrzeżenia co do koloru - jest bardzo chłodnym odcieniem, z dużą domieszką szarości, a ja jednak wolałabym coś minimalnie cieplejszego i wpadającego bardziej w brąz niż szarość. Jako cień do powiek również go używam, zwłaszcza do podkreślenia załamania powieki. Świetny produkt.

Sensique, puder brązujący w perełkach nr 101 - pisałam o nim tutaj (klik). Bardzo go lubię na wiosnę i lato. To produkt o dość ciepłym, złotawym odcieniu. Ma w sobie delikatne drobinki rozświetlające. Bardzo dobrze nadaje się do ocieplania i dodawania skórze opalenizny. Świetny na lato, kiedy skóra jest już opalona - wtedy pięknie podkreśla opaleniznę, dodaje złotego odcienia i subtelnie rozświetla . Niestety opakowanie jest słabe - pęka wieczko, ale na szczęście nie przeszkadza mi to w użytkowaniu.





Green Pharmacy, Szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się z nagietkiem lekarskim - bardzo lubię szampony tej firmy i na tym również się nie zawiodłam. Ziołowy szampon o przyjemnym składzie, pozbawiony SLSów, SLeSów i parabenów. Szampon jest lekki, przezroczysty. Bardzo dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy,ale nie przesusza. Włosy są miękkie, dobrze oczyszczone, długo świeże i ładnie się układają. Do tego duża pojemność (350 ml) w niewielkiej cenie (7-8 zł, często w promocji za 5 zł).

Kamill, krem do rąk i paznokci Intensiv - pisałam o nim tutaj (klik). Jeden z najlepszych kremów do rąk jakie używałam. Nie jest to pierwszy krem z firmy Kamill, który tak bardzo polubiłam. Przynosi ukojenie dla najbardziej suchych i zniszczonych dłoni. Świetnie regeneruje, odżywia i nawilża. Ja mam problemy ze skórą dłoni, często jest tak wysuszona, że aż pęka w wielu miejscach. Ten krem jest dla mnie wybawieniem. 2-3 dni regularnego kremowania rąk 3 razy dziennie i skóra jest jak nowa.

For Your Beauty, szczoteczka do mycia twarzy - bardzo przydatny gadżet :) Włosie jest miękkie i podczas mycia przyjemnie masuje skórę (oczywiście jeżeli robimy to z wyczuciem i nie naciskamy za mocno). Szczoteczka zastępuje peeling, świetnie usuwa martwy naskórek i wygładza cerę. Pomaga dokładnie oczyścić twarz i jest przydatna w walce z zaskórnikami - ja już widzę poprawę :) Przy takiej szczoteczce trzeba pamiętać o higienie - przed każdym użyciem polewam ją wrzątkiem żeby zapobiec namnażaniu bakterii.





L'biotica, regenerujący krem do rzęs - zakupiony w Biedronce za całe 5 zł - to był świetny interes :) Krem swoją konsystencją przypomina wazelinę. Nakładam go na rzęsy na całej ich długości oraz u podstawy. Nie podrażnia, nie wywołuje żadnych reakcji alergicznych - a mam oczy wrażliwe. Wzmacnia rzęsy, które mniej wypadają i są bardziej elastyczne. Używam go od niecałego miesiąca i zauważyłam, że rzęsy już odrobinę urosły.

Etja, naturalny olejek eteryczny z drzewa herbacianego - ogromny ulubieniec, jest niezastąpiony w walce z wypryskami. Ostatnio mam problem z dużymi, czerwonymi, bolącymi, ropnymi wypryskami (o matko, wiem że to okropne :D ) - smaruję taki wyprysk odrobiną olejku (na noc) i rano jest on o wiele mniejszy, mniej czerwony i nie boli. Po 2-3 dniach zostaje już tylko niewielki ślad po pryszczu. Olejek wspaniale wspomaga proces gojenia i regeneracji naskórka. Tylko trzeba pamiętać żeby nakładać go punktowo - wysusza wyprysk i skórę dookoła.


Znacie coś z moich ulubieńców? A może coś Was zainteresowało i chętnie wypróbujecie? :)

niedziela, 24 maja 2015

Photo Mix :)

Cześć :)

Witam Was serdecznie w piękną, słoneczną niedzielę - a ja muszę się uczyć do kolokwium :(
Dzisiaj post ze zdjęciami z ostatnich tygodni, jak zwykle mam nadzieję, że będzie się miło oglądało :)



8 maja miałam urodziny, a jak są urodziny to trzeba piec ciasto :) Dobrze, że miałam pomocnika.





Są też urodzinowe kwiaty - od chłopaka i od mamy :)





Biedronkowy (a raczej sówkowy) balsam do ust, który namiętnie używam :)





Tej wiosny pachnę jak tarta cytrynowa :D (Alterra, woda toaletowa). Na paznokciach ulubione lakiery - brudny róż (Golden Rose) i bananowy żółty (Miss Sporty).





Sesja niby się jeszcze nie zaczęła, a już daje o sobie znać :(





To już 3 lata razem :)





Ciach i po włosach - były długie, są krótkie :)





Czy to zima czy to wiosna - trening musi być.





Z treningu zawsze wracamy zmęczeni,a Centuria dodatkowo brudna :) Ale opłaciło się!!


Maj mijał bardzo miło i intensywnie :)

sobota, 23 maja 2015

Wibo, puder matujący Smooth'n wear

Jakiś czas temu wspominałam o bardzo fajnym pudrze. Nie spodziewałam się po nim zbyt wiele i naprawdę pozytywnie się zaskoczyłam. Na jego korzyść przemawia nie tylko niezła jakość,ale też cena. No i oczywiście fakt,że jest to polski produkt, a mowa o Wibo Smooth'n Wear Matte Powder - czyli o pudrze matująco-wygładzającym.





Opakowanie niewielkie, poręczne, dość porządnie wykonane. Pudełeczko jest plastikowe, wierzchnia część niestety mocno się brudzi i zostają na nim odciski palców i smugi pomimo regularnego czyszczenia. Przezroczyste "okienko" jest praktyczne, bo można zobaczyć od razu jaki jest odcień pudru co jest pomocne zwłaszcza kiedy mamy kilka odcieni.


Zapach lekko perfumowany, delikatnie kwiatowy - bardzo subtelny i ładny.


Konsystencja puder jest jedwabisty, gładki, nie pyli zbyt mocno przy nabieraniu na pędzel i nakładaniu na twarz. Puder miał wytłoczyny wzór fal, który niestety w trakcie użytkowania był coraz mniej widoczny, ale to już kwestia zużywania kosmetyku :)




Pojemność 7 g.

Cena około 10 zł.




Działanie
Od producenta:
Jesienny HIT! Prasowany puder matujący z jedwabiem, wit.E i kolagenem. Wygładza i nadaje skórze jedwabistą gładkość i aksamitność. Maskuje wszelkie niedoskonałości i nierówności cery. Wyjątkowa trwałość przez wiele godzin. Dostępny w 3 kolorach od Listopada 2014.


Moja opinia...
Opakowanie jest porządnie wykonane i raczej nie ma obaw,że ulegnie uszkodzeniu. Ładne, estetyczne z wyglądu, jest tylko jeden minus - brudzi się i widać na nim dosłownie wszystko (odciski palców, minimalne ślady pudru, smugi). Zapach jest wyczuwalny tylko kiedy zbliżymy nos do opakowania. Jest to lekko kwiatowa nuta zapachowa, bardzo subtelna i delikatna. Konsystencja pudru jest zbita (jak to puder prasowany), jedwabista, gładka, nie pyli prawie wcale podczas nakładania.
Z założenia nie jest to puder transparentny. Zauważyłam, że nie daje mocnego koloru. Ma małe krycie, w zależności od nałożonej ilości, więc spokojnie można nim jeszcze troszkę zakryć to co na twarzy nam przeszkadza. Dostępne są 3 wersje kolorystyczne, ja mam nr 2 i dobrze się sprawdza (a jestem bardzo jasna). Puder matuje skórę, to fakt. Moją przetłuszczającą się zmatuje na 4-5 godzin, po tym czasie skóra zaczyna się lekko błyszczeć, ale puder nadal na swoim miejscu jest i wygląda całkiem dobrze. To co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło to efekt wygładzenia jaki daje ten produkt. Twarz jest gładka i wygląda jakby była nieskazitelnie piękna. Puder nie podkreśla porów, a nawet powiedziałabym że moje rozszerzone pory są mniej widoczne przez ten efekt wygładzenia. Kosmetyk przedłuża trwałość makijażu, utrwala podkład i naprawdę dobrze trzyma się na twarzy. Wykonując makijaż rano mam pewność, że wieczorem przy demakijażu on nadal będzie na twarzy (oczywiście nie w takim stanie jak rano, ale nadal w niezłym). Spokojnie można w czasie dnia przypudrować się ponownie, a on nie stworzy efektu maski. Polecam gorąco i na pewno sama jeszcze nie raz po niego sięgnę :)

czwartek, 21 maja 2015

Pielęgnacja twarzy i ust - nowości :)

Ostatnio przybyło mi kilka nowości z zakresu pielęgnacji twarzy i dzisiaj pokażę Wam kilka ciekawych (moim zdaniem) produktów, które używam od tygodnia.



Każdy z tych kosmetyków jest już w użyciu od kilku dni, więc pierwsze wrażenia już za mną. Recenzje na pewno pojawią się po dłuższym stosowaniu, ale takimi pierwszymi wrażeniami z przyjemnością się podzielę.




Biały Jeleń, hipoalergiczny nawilżająco-łagodzący krem do twarzy - krem o dość ciekawym składzie, bez parafiny, parabenów, silikonów, barwników i alergenów. Ma lekką konsystencję, szybko się wchłania i nadaje się zarówno na dzień (pod makijaż) jak i na noc. Naprawdę dobrze nawilża - czuć to od pierwszego użycia. Cena: około 12 zł.




Tołpa, Czarna Róża, odżywczy krem-miód regenerujący - kupiony w Super-Pharm w promocji. Gdybym poczekała tydzień mogłabym kupić go jeszcze taniej w Rossmannie (promocja na kosmetyki do pielęgnacji twarzy), ale ja mam zawsze takie szczęście :) Krem jest bogaty, treściwy w swojej konsystencji, ale nie jest tłusty. Ma przepiękny zapach! Cena: 22 zł (promocja) , regularna cena około 30 zł.




Flos Lek, Arnica , żel arnikowy - również zapakowany w kartonowe pudełeczko, ale niestety moja mama już się dorwała do "śmieci" i wyrzuciła opakowanie. Moja mama nie rozumie co to projekt denko i po co ja właściwie trzymam puste opakowania w pokoju, no po co? A wracając do tematu - żel przeznaczony dla cery z rozszerzonymi naczynkami, zasinieniami, podpuchnięciami i obrzmieniami. Ja mam ostatnio problem z podpuchniętymi okolicami oczu i z zaczerwienioną skórą. Zobaczymy czy ten produkt pomoże :) Cena: około 10 zł.




Etja, Naturalny olejek eteryczny z drzewa herbacianego - produkt o wielu zastosowaniach. Ja kupiłam go z przeznaczeniem do punktowego stosowania na twarz. Mam problem z wielkimi, czerwonymi, bolącymi wypryskami, a ten olejek ma silne działanie przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe. Jest pomocny w zwalczaniu trądziku, ale ma też wiele innych zastosowań - m.in.jest dobry na oparzenia, pęcherze, opryszczkę, katar. Cena: około 11 zł.




Body Club, Balsam do ust truskawkowy - cudo z Biedronki :) Sówki są do wyboru w wersjach: truskawka, pomarańcza i jagoda. Balsam pięknie pachnie i wyglądem przypomina truskawkowy mus :) Cena: około 7 zł.




wtorek, 19 maja 2015

BingoSpa, Kolagenowe serum do mycia twarzy

Dzisiaj o kosmetyku, do którego mam mieszane uczucia. Ma zalety, które dostrzegam i które powodują, że bardzo go lubię. Ma też wady, które niby drobne, ale jednak dość ważne. BingoSpa Kolagenowe serum do mycia twarzy - rozbierzemy na czynniki pierwsze i poznacie moją opinię, która (mam nadzieję) pomoże Wam stwierdzić czy to kosmetyk warty uwagi.




Opakowanie - podłużna, wysoka buteleczka zaopatrzona w pompkę, która działa sprawnie i bez zarzutu. Opakowanie jest przezroczyste, więc widać ile kosmetyku znajduje się w środku. Niewiele informacji o produkcie (w języku angielskim i polskim) oraz skład zawarte na opakowaniu.





Zapach - dość intensywny, mocno wyczuwalny. To zapach mocno mydlany, syntetyczny. Dla mnie osobiście nieco drażniący.


Konsystencja - serum przypomina mleczko, jest kremowe, dość gęste, średnio się pieni.




Pojemność 300 ml.

Cena 7-8 zł.


Działanie
Od producenta:
Zawiera czysty kolagen i kwas mlekowy. Kolagen stanowi 1/3 całkowitej masy białek tworzących tkankę skórną i jest jej najważniejszym składnikiem.
Po 25 roku życia, w komórkach skóry zaczyna ubywać kolagenu, słabną włókna kolagenowe powodując utratę jędrności i elastyczności, pojawiają się zmarszczki. Aby utrzymać skórę twarzy w doskonałej kondycji, zachować jej zdrowy i młodzieńczy wygląd, należy dostarczać skórze kolagenu.
Kwas mlekowy reguluje odnowę komórkową skóry, poprzez usunięcie zbędnych zrogowaciałych komórek, dzięki czemu poprawia się struktura i koloryt skóry, stymuluje produkcję ceramidów w skórze.
Kolagenowe serum do mycia twarzy o kremowej, puszystej konsystencji i subtelnym zapachu, delikatnie myje i pielęgnuje pozostawiając skórę odżywioną, nawilżoną i pachnącą. Do codziennej pielęgnacji.
Sposób użycia: na zwilżonej skórze twarzy (szyi) rozprowadzić mleczko, myć delikatnie kolistymi ruchami. Po zakończeniu skórę dokładnie spłukać wodą, osuszyć ręcznikiem.

Skład:



Moja opinia...
Buteleczka jest prosta i minimalistyczna pod względem wyglądu, ale bardzo praktyczna. Dobrze leży w dłoni, ma sprawny dozownik , który ma opcje "open" i "stop" - wystarczy tylko przekręcić pompkę w odpowiednim kierunku. Buteleczka jest przezroczysta, więc łatwo można kontrolować zużycie.
Zapach dla mnie jest odrobinę drażniący, zbyt intensywnie mydlany.
Konsystencja jest lekka, ale dość gęsta, puszysta - niczym mleczko do ciała. Dobre się rozprowadza, pieni się w niewielkim (ale wystarczającym) stopniu.
Jeśli chodzi o działanie - zacznę od plusów. Serum doskonale oczyszcza skórę twarzy z serum, potu, zanieczyszczeń i makijażu. To dla mnie szczególnie ważne, bo ja lubię zmywać makijaż przy użyciu jakiegoś żelu i z udziałem wody. Tak więc serum doskonale zmywa makijaż, nie zostawia ani grama kolorowych kosmetyków na twarzy. Skóra po jego użyciu rzeczywiście jest lekko wygładzona, bardziej miękka i przyjemna w dotyku. Natomiast kosmetyk ma też wady, o których muszę wspomnieć: po pierwsze - wysusza skórę i po umyciu występuje dość silne i nieprzyjemne uczucie ściągnięcia. Jeżeli dostanie się do oczu to niestety mocno je podrażnia, piecze i szczypie. Raz zdarzyło się, że niewielka ilość dostała się do ust w trakcie spłukiwania - bardzo nieprzyjemne przeżycie, okropnie gorzkie, drażniące, wywołujące odruchy wymiotne.
Produkt jest bardzo wydajny, wystarcza niewielka ilość do dokładnego oczyszczenia twarzy. Mimo zalet jednak ponownie po niego nie sięgnę ze względu na dość znaczące dla mnie wady.

Miałyście, używałyście? :)

niedziela, 17 maja 2015

Sleeping Beauty Tag ! :)

Chyba dawno już nie było żadnego TAGu. Jakoś tak mi z nimi nie po drodze. Jakiś czas temu (ale chyba całkiem nie dawno) popularny był 'Sleeping Beauty Tag', który bardzo mi się podobał i sama nie wiem dlaczego do tej pory nie pojawił się u mnie na blogu.


SLEEPING BEAUTY TAG

Pytania:
1. Jaki jest twój ulubiony sposób zmywania makijażu wieczorem? Chusteczki do demakijażu czy mycie twarzy?
Zdecydowanie mycie. Jestem osobą, która nie wyobraża sobie demakijażu i w ogóle oczyszczania twarzy bez udziału wody. Mój wieczorny "rytuał" wygląda zawsze tak samo (jeżeli mam makijaż) - najpierw używam płynu micelarnego do demakijażu oczu i całej twarzy, następnie myję twarz używając żelu do mycia twarzy i na koniec jeszcze raz przemywam twarz płynem micelarnym tak żeby mieć pewność, że już ani grama makijażu na niej nie ma :)

2. Jaki jest twój ulubiony płyn do demakijażu i/lub chusteczki?
Chusteczek do demakijażu nie używam. Jakoś mi to nie pasuje, mam wrażenie, że tylko rozmazywałabym makijaż po twarzy. Jeśli chodzi o płyny do demakijażu bardzo lubię płyn Garnier do cery wrażliwej (różowa wersja) i płyn micelarny z Biedronki. Bardzo fajne są też płyny z Kolastyny z serii Refresh (szczególnie wersja różowa, delikatna i skuteczna).


3. Twój ulubiony sposób na zmywanie makijażu wodoodpornego?
Bardzo rzadko używam kosmetyków wodoodpornych. Jeżeli już mi się zdarzy to używam płynów dwufazowych. Bardzo lubię płyny dwufazowe z Bielendy i płyn dwufazowy z L'oreal, ale ta stara wersja - ten jest, a właściwie był dla mnie ideałem w tej kategorii.


4. Robisz peeling wieczorem? Jeśli tak to czego używasz - np. szmatki, szczoteczki typu clarisonic?
Robię, ale nie każdego dnia, 2-3 razy w tygodniu. Najczęściej do peelingu używam tylko rąk ;) i peelingu. Do twarzy lubię peeling Soraya i peeling enzymatyczny z Dermiki. Do ciała bardzo lubię peelingi Green Pharmacy - są gęste, zbite, dobrze zdzierają ;) Często do ciała używam rękawiczek do peelingu.

5. W pielęgnacji wieczorowej wolisz kremy czy olejki/oliwki? Które?
Lubię i kremy i olejki. Na noc lubię używać gęstych, treściwych, mocno odżywiających kremów. Natomiast jeżeli chodzi o olejki to moim ulubieńcem jest olej kokosowy. Jego działanie na skórę to dla mnie mistrzostwo.

6. Ulubiony przeciwzmarszczkowy krem pod oczy?
Bardzo lubię nawilżający krem przeciwzmarszczkowy Nivea oraz maść ochronną z witaminą A, która jest moim totalnym ulubieńcem - wspaniale nawilża,odżywia, wygładza i działa przeciwzmarszczkowo.

7. Zdarza ci się nie zmyć makijażu przed snem?
Nie, nigdy. Znam osoby, które niezbyt dokładnie zmywają makijaż z twarzy i stan ich cery jest naprawdę nieciekawy. Zmywając dokładnie makijaż zaoszczędzamy sobie problemów z cerą, wyprysków, podrażnień i wielu innych nieprzyjemnych skutków.

8. Zasypiasz - czy:
a) kładziesz głowę na poduszkę i już śpisz
b) nie możesz zasnąć
c) zajmuje ci to kilka minut
Czasami b, czasami c :) Niestety zdarzają mi się bezsenne noce i duże problemy z zaśnięciem. Jeżeli szczęśliwie nie cierpię na bezsenność to zazwyczaj potrzebuję kilku minut na zaśnięcie.

9. Mówi się że powinniśmy sypiać 8 godzin. Jak to przeciętnie wygląda u ciebie?
Spokojnie przesypiam 8 godzin, bo ja bardzo lubię spać :) Czasami jednak zdarzają się bezsenne noce. No i w czasie sesji tego snu jest mniej, zazwyczaj połowa z tych 8 godzin :/

10. Twój sekret na dobrze przespaną noc?
Przepis na idealny wieczór i idealną noc: ciepła kąpiel z jakimś pięknie pachnącym kosmetykiem, świeżutka pachnąca piżama, dobrze wywietrzony (ale ciepły) pokój, dużo poduszek i jestem w niebie - mogę spać 24 godziny na dobę :)
Ważne jest jeszcze to jaki mamy nastrój, pewnie każdy się zgodzi, że kiedy coś na męczy, mamy jakiś duży stres to z zaśnięciem jest trudno.



A najlepiej spać z kimś ;)




Jak to jest u Was? Chętnie przeczytam Wasze odpowiedzi :)

piątek, 15 maja 2015

Ziaja, Masło Kakaowe krem lekka formuła

Ziaja, masło kakaowe krem lekka formuła figurował na mojej liście kosmetyków do wypróbowania przez bardzo długi czas. Krem jest naprawdę trudno dostępny i kiedy w końcu udało mi się go dostać w sklepie firmowym Ziaja byłam bardzo zadowolona. Dzisiaj kilka słów na temat tego kremiku :)




Opakowanie - brązowy słoiczek z niebieską zakrętką. Opakowanie charakterystyczne dla produktów Ziaja. Opis produktu w języku polskim, napisy nie zdzierają się i są czytelne. Ja mam duże opakowanie, o pojemności 200 ml.


Zapach typowy dla kakaowej serii tej firmy. Dla mnie to bardzo przyjemny, czekoladowo-kakaowy zapach. Jest dość intensywny. Nie każdemu przypadnie do gustu, ale jeżeli lubicie słodkie, apetyczne zapachy to zdecydowanie go polubicie.


Konsystencja przypomina mi budyń. Krem jest nie jest tak tłusty jak klasyczna wersja, rzeczywiście jest lekki i szybko się wchłania.




Pojemność 200 ml.

Cena 9.80 zł - tyle dokładnie zapłaciłam za ten krem :)

Działanie
Od producenta:
Krem regeneruje, odżywia oraz wyraźnie przyspiesza odnowę naskórka. Chroni, zapewnia skórze skuteczną ochronę przed czynnikami zewnętrznymi. Nawilża, przywraca prawidłowy poziom nawilżenia skóry.
Substancje aktywne:
- Oleum cacao - surowiec izolowany z ziaren drzewa kakaowego. Pogłębia naturalny odcień skóry. Posiada skuteczne właściwości ochronne.
- Witamina E - zwana jest "witaminą młodości", skutecznie neutralizuje szkodliwe działanie wolnych rodników. Doskonale nawilża, wygładza i uelastycznia skórę.

Skład:



Moja opinia...
O opakowaniu nie będę za dużo pisać - każdy chyba wie jak wygląda szata graficzna kosmetyków Ziaja. Lubię kremy w słoiczkach, można bardzo łatwo wydobyć odpowiednią ilość kremu i dobrze widać poziom zużycia.
Zapach to kwestia gustu. Zapach kakaowej serii Ziaja bardzo mi się podoba, jest intensywny, słodki,apetyczny, ale nie utrzymuje się na skórze.
Konsystencja jest dużo lżejsza od klasycznej wersji tego kremu. Wyglądem i formułą przypomina budyń, jest lekka i szybko się wchłania.
Działanie tego kremu bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło i bardzo zadowoliło. Krem doskonale nawilża, jest lekki i szybko się wchłania. Stosuję go na twarz i na ciało. Twarz po jego użyciu jest świetnie nawilżona, miękka, gładka i odżywiona. Stosuję go wieczorem, następnego dnia rano twarz jest pięknie nawilżona, jędrna i napięta w pozytywnym znaczeniu. Krem nie zapchał mojej skóry, nie wpłynął negatywne na jej stan pod względem wyprysków. Stosuję go także jako krem do ciała i sprawdza się równie dobrze - ciało jest świetnie nawilżone i gładkie. Nie zauważyłam wyrównania kolorytu ani przyciemnienia skóry, więc jeżeli komuś na tym zależy to niestety może się rozczarować. Krem jest bardzo wydajny. Używam go już trzy miesiące, codziennie i zużyłam około połowy opakowania. Polecam wypróbować, naprawdę warto.

środa, 13 maja 2015

Marion, Błyskawiczna odżywka do włosów łamliwych i z rozdwojonymi końcówkami

Używacie odżywek w spray'u? Ja bardzo je lubię. Pomagają rozczesać moje niesforne i plączące się włosy, a często również dodatkowo nawilżają i wygładzają włosy. Tak jak Marion Błyskawiczna odżywka do włosów łamliwych i z rozdwojonymi końcówkami.





Opakowanie jest typowe dla odżywek w spray'u. Buteleczka zaopatrzona w sprawnie działający atomizer, który rozpyla produkt przyjemną mgiełką. Buteleczka jest przezroczysta, więc dobrze widać ile kosmetyku jest w środku co ułatwia kontrolowanie zużycia. Z tyłu opakowania wszystkie ważne informacje o produkcie w języku polskim (czytelne, nie ścierają się).




Zapach tej odżywki jest bardzo przyjemny. Dla mnie pachnie jak jogurt/galaretka brzoskwiniowa :)


Konsystencja odżywka jest płynna, dwufazowa. Przed użyciem trzeba wstrząsnąć produkt żeby połączyć obie fazy. Mam nadzieję, że te dwie części dobrze będzie widać na zdjęciu.




Pojemność 150 ml.

Cena około 7-8 zł.


Działanie
Od producenta:
Specjalnie opracowana formuła zapobiegająca łamaniu i rozdwajaniu się włosów. Zawiera jedwab i kompleks multiwitaminowy: A, E, H, F i prowitaminę B5, które pomagają zapobiegać rozdwajaniu i łamaniu się włosów, wygładzają i odżywiają włosy bez ich obciążania, ułatwiają rozczesywanie i układnie oraz zapobiegają elektryzowaniu się włosów. Zabezpieczają także przed promieniowaniem UV i wysoką temperaturą, nadają zdrowy wygląd, jedwabistą miękkość i blask, zapewniają skuteczna ochronę przez działaniem czynników zewnętrznych.

Odżywka zapewnia:
- intensywna regeneracje
- błyskawiczne wzmocnienie
- świetlisty połysk

Skład: Aqua, Cyclomethicone, Cetrimonium Chloride, Cyclopentasiloxane(and) Dimethiconol, Propylene Glycol, Glycerin, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer (and) C12-14 Pareth-12, Silk Protein, Panthenol, Phenyl Trimethicone, Parfum, Hydrolyzed Rice Protein, Propylene Glycol (and) Polysorbate 20 (and) Panthenol (and) Linoleic Acid (and) Linolenic Acid (and) Arachidonic Acid (and) Tocopheryl Acetate (and) Retinyl Palmitate (and) Bioflavonoids (and) Biotin (and) Pyridoxine Hci, Benzyl Alcohol (and) Methylchloroisothiazolinone (and) Methylisothiazolinone, Citric Acid, C.I. 16255, C.I. 15985. (05.08.2009)


Moja opinia...
Buteleczka jest przezroczysta dzięki czemu można kontrolować zużycie. Atomizer działa bez zarzutu, lekko, sprawnie, rozpyla odżywkę przyjemną rozproszoną mgiełką, a nie jednym strumieniem.
Konsystencja jest lekka, odżywka składa się z dwóch faz, które trzeba zmieszać przed użyciem. Bardzo podoba mi się to, że fazy łatwo się łączą, nie rozwarstwiają szybko i zużywają się w miarę równo.
Zapach jest śliczny, odżywka pachnie jogurtem brzoskwiniowym. Zapach utrzymuje się na włosach przez kilka godzin. Nie ma nic lepszego wiosną i latem niż włosy pachnące brzoskwiniami :)
Odżywka bardzo ułatwia rozczesanie włosów zarówno po myciu jak i po nocy. Włosy rozczesują się łatwo i komfortowo. Odżywka ujarzmia puszące się włosy, wygładza je i podnosi poziom nawilżenia. Nie obciąża włosów, nadal są lekkie i pełne objętości. Nie odbudowuje włosów,ale na to nie liczyłam. Zauważyłam, że dobrze zabezpiecza włosy na długości i zapobiega elektryzowaniu się. Z końcówkami raczej sobie nie poradzi, zwłaszcza jeżeli ktoś ma delikatne i cienkie włosy, które mocno się rozdwajają. Warto dodać, że odżywka ma filtry przeciwsłoneczne, co przy aktualnej pogodzie i zbliżającym się lecie jest bardzo ważne.
Bardzo fajna odżywka i z pewnością będę do niej wracać :)

poniedziałek, 11 maja 2015

Nowości! Bourjois | Rimmel | Makeup Revolution | Kobo | Essence i inne!

Cześć :)
Promocje w drogeriach (Natura i Rossmann) zbiegły się w czasie z moimi urodzinami, więc w ramach prezentów od bliskich mogłam wybrać sobie coś co kusiło mnie od dawna :) Jest również jedna rzecz z zamówienia z drogerii Cocolita.pl



Rimmel, Stay Matte puder w odcieniu TRANSPARENT 001 - chciałam wypróbować już od dawna, ale nigdy nie mogłam trafić na najjaśniejszy odcień. W końcu się udało :)
Bourjois 123 Perfect CC Cream - ten kosmetyk również chciałam wypróbować od dawna, ale regularna cena (około 46 zł) niestety mnie nie zachęcała. W ramach promocji skusiłam się i wybrałam oczywiście najjaśniejszy odcień, ale i tak obawiam się, że będzie za ciemny.
Manhattan Eyemazing Effect Eyeshadow nr 95R - przepiękna paletka czterech cieni w odcieniach kości słoniowej, kawy z mlekiem, ciepłego miedzianego brązu i chłodnego brązu. Wszystkie cienie są satynowe/lekko perłowe.




Kobo Modeling Illuminator korektor rozświetlający w najjaśniejszym odcieniu oraz Kobo Matt Bronzing & Contouring Powder nr 308 Sahara Sand - nie jestem mistrzem konturowania, dopiero się uczę :)




Essence I <3 Nude, pomadka nr 03 Come Naturally oraz Essence Get Big Lashes, maskara dodająca objętości.




Jedna z pomadek z Makeup Revolution #LIPHUG Lipstick w odcieniu Good fun to przepiękny różowo-koralowy odcień. Pomadka jest kremowa, nawilżająca i bardzo komfortowa w noszeniu na ustach.
Paese Kaszmir Trio nr 681 to zestaw trzech matowych cieni - beżowy, brązowo szary oraz delikatnie różowy.




Paleta Death By Chocolate z Makeup Revolution jest przepiękna! Kusiła mnie od dawna i w końcu postanowiłam zrobić sama sobie prezent na urodziny :)




Z pielęgnacji zaopatrzyłam się w same potrzebne produkty. Green Pharmacy szampon do włosów normalnych i przetłuszczających się z nagietkiem lekarskim - bardzo lubię szampony tej firmy i mam nadzieję, że ten również dobrze się sprawdzi. Pantene Pro-V odżywka 'Gęste i mocne' - nie pamiętam kiedy ostatnio używałam kosmetyków Pantene. Ta odżywka była w dobrej cenie i dużej pojemności. Green Pharmacy peeling cukrowo-solny 'Masło shea i Zielona kawa' - miałam już peeling tej firmy w wersji różanej i był świetny. Mam nadzieję, że ta wersja będzie równie dobra :)

czwartek, 7 maja 2015

Saszetkowe testy - Speick i Alva

Cześć :)

Dzisiaj, tak jak widać w tytule, słów kilka o próbkach produktów które otrzymałam do testów od Bio-beauty. Mimo, że są to saszetki o niewielkich pojemnościach postaram się powiedzieć o każdym z tych produktów kilka słów.

Speick THERMALsensitiv żel pod prysznic oraz balsam do ciała
Alva Sensitive Hydrogel









Opakowania - ja dostałam próbki, więc zapakowane są one w saszetki. Natomiast pełnowymiarowe produkty firmy Speick zapakowane są w tubki stojące na zakrętce (co ułatwia wydobycie produktu), a hydrogel Alva umieszczony jest w eleganckim opakowaniu z pompką.


Zapach oba produkty firmy Speick pachną lekko ziołowo, ale jest zapach miły, orzeźwiający i pobudzający. Natomiast produkt Alva ma lekki, wyrafinowany słodki zapach.


Konsystencja żelu pod prysznic Speick jest dość rzadka, żel jest całkowicie przezroczysty. Tworzy lekką, otulającą pianę. Konsystencja balsamu również jest dość rzadka, lekka, przyjemnie się rozprowadza i szybko wchłania.






Hydrogel Alva ma już nieco gęstszą konsystencję, jest lekko perłowy, żelowy.



Pojemność żelu pod prysznic Speick: 200 ml, balsamu do ciała Speick: 150 ml, hydrogel Alva: 30 ml.

Cena żelu pod prysznic Speick: około 24 zł, balsamu do ciała Speick: około 30 zł, hydrogel Alva: około 120 zł.

Składy
Żel pod prysznic




Balsam do ciała




Hydrogel



Moja opinia
Nie wiele mogę powiedzieć po próbkach jakie otrzymałam (żel 5 ml, balsam 5 ml, hydrogel 2 ml). Jeżeli chodzi o żel pod prysznic to mogę stwierdzić, że ma dość rzadką konsystencję, pieni się dość dobrze tworząc lekką, puszystą i bardzo przyjemną piankę (nie pianę). Zapach ma ziołowy z lekką orzeźwiającą nutą cytrusów. Dobrze umył i nie wysuszył skóry - próbka wystarczyła na 1 użycie.
Balsam ma lekką, delikatną konsystencję (jak mleczko). Jest biały, dość rzadki, ale raczej nie ma obawy, że spłynie z dłoni. Zapach ma podobny do żelu pod prysznic - ziołowy z cytrusową nutą. Przyjemnie i łatwo rozsmarowuje się na ciele, bardzo szybko się wchłania. Po użyciu skóra była miękka, gładka i dobrze nawilżona. Balsam również wystarczył na 1 użycie.
Hydrogel Alva ma piękny zapach, szkoda, że nie utrzymuje się długo (chociaż wiem, że dla większości osób to będzie plus, bo nie wszyscy lubią pachnące kosmetyki do twarzy). Kosmetyk średnio gęsty, biało-perłowy, o żelowej konsystencji. Sprawia, że skóra jest dobrze nawilżona, bardziej jędrna, napięta (w pozytywnym znaczeniu) i gładka. Przyjemny kosmetyk, chociaż nie wiem jak działaby przy dłuższym czasie używania, to śmiało mogę stwierdzić, że już na początku stosowania daje przyjemne rezultaty. Próbka wystarczyła na 3-4 użycia.

Hydrogel Alva można kupić tutaj - klik.
Kosmetyki Speick można kupić tutaj - klik.



Próbki otrzymałam od firmy Bio-beauty.
Fakt otrzymania produktów do testów nie wpłynął na moją opinię.