sobota, 27 czerwca 2015

Ulubieńcy czerwca 2015 :)

Kończy się czerwiec, czas zaczynać comiesięczne podsumowania - ulubieńców i projekt denko. Dzisiaj z wielką przyjemnością opowiem o kosmetykach, które wyjątkowo miło używało mi się przez ostatnie 4 tygodnie lub nawet dłużej.





Zacznę od kosmetyków do makijażu, bo ich jest najmniej - są tutaj tylko dwa produkty.




Lovely Extra Lasting matowa pomadka do ust w formie błyszczyka - recenzja tutaj (klik). Ma bardzo ładny odcień różu i matowe wykończenie. Pomadka zastyga na ustach i naprawdę całkiem nieźle się utrzymuje. Jej cena to około 10 zł.

Kobo Modeling Illuminator to produkt rozświetlająco-modelujący. Ja używam go jako korektora pod oczy i w tej roli sprawdza się świetnie. Rozjaśnia i rozświetla spojrzenie, nie zbiera się w załamaniach skóry, przypudrowany utrzymuje się od rana do wieczora. Ma bardzo lekką formułę, nie obciąża i nie przesusza delikatnych okolic oczu. Będzie recenzja niebawem :)





Bielenda Argan Bronzer,arganowy koncentrat brązujący to cudo. Uwielbiam go za to co robi z moją twarzą, szyją i dekoltem. Jest bardzo lekki, szybko się wchłania. Nie działa natychmiastowo, ale po kilku dniach widać różnicę w wyglądzie skóry. Będzie recenzja już wkrótce, bo mam na jego temat dużo do powiedzenia :)

HiPP delikatny krem pielęgnujący tak bardzo mi się spodobał, że używam go codziennie wieczorem. Ma gęstą, bogatą konsystencję. Przepięknie nawilża i uelastycznia skórę. Rano po przebudzeniu jest miękka, gładka i odżywiona. Nie zapycha porów i nie powoduje wyprysków.

Etre Belle, collagen cream mask to wspaniały produkt. Mam tylko miniaturę o pojemności 15 ml i ubolewam nad tym, że już się kończy. Maseczka kolagenowa działa ekspresowo, po 20 minutach skóra jest wygładzona, bardzo przyjemnie napięta, ujędrniona, jak po delikatnym liftingu :) Zmarszczki są wygładzone i skóra wygląda na młodszą, zadbaną, zdrową. Potwierdza to moja mama. Niestety pełna wersja tego produktu kosztuje ponad 130 zł, więc na pewno jej nie kupię w najbliższym czasie.





Lovena, delikatny kremowy żel do mycia twarzy kupiłam w Netto za 4,49 zł i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona jego działaniem. Kosmetyk ma postać gęstego kremu, nie pieni się na skórze. Jest bardzo delikatny, nie zawiera SLS, SLeS ani ich pochodnych. Jest bardzo łagodny dla skóry, nie przesusza jej, a jednocześnie bardzo dobrze oczyszcza i radzi sobie z makijażem. Uwielbiam go :)

Babydream fur Mama, płyn do kąpieli - recenzja tutaj (klik). Świetny kosmetyk o wielu zastosowaniach. Kremowy, nawilżający - sprawdza się świetnie do mycia całego ciała. Nawilża i pielęgnuje skórę. U mnie rewelacyjnie sprawdza się do mycia włosów - mam przetłuszczającą się skórę głowy, którą ten produkt złagodził i ukoił, dzięki czemu zmniejszyło się przetłuszczanie.



W tym miesiącu zdecydowanie królują kosmetyki do pielęgnacji twarzy. Ich jest najwięcej, ale mam nadzieję, że wybaczycie mi taką małą monotonię - te produkty naprawdę są świetne i dawno nie byłam tak zadowolona z moich ulubieńców :)

czwartek, 25 czerwca 2015

Golden Rose - konturówki do ust z serii Emily i Classics

Lubicie konturówki do ust? Ja bardzo, ale w typowej roli konturówek (czyli do obrysu ust) używam ich rzadko. Zazwyczaj zastępują mi pomadki i spisują się w tej roli świetnie. Dzisiaj opowiem Wam o dwóch świetnych i bardzo tanich konturówkach z Golden Rose.




Obie konturówki mają taką samą średnicę - typowej, standardowej kredki. Ostrzą się bez problemu, nie łamią się, nie roztapiają.

Emily Lipliner
Seria kredek od ust Emily posiada długotrwałą formułę, makijaż ust wykonany kredką długo utrzymuje się na ustach. Miękka konsystencja kredki łatwo się rozprowadza i nie rozmazuje, zapewniając komfort idealnego makijażu przez wiele godzin.

Tak o swoich kredkach mówi producent. Ja mam odcień w nr 202, który jest bardzo wyrazistym różem lekko wpadającym w fuksję. Nie jest to typowo matowy odcień, ma delikatne satynowe wykończenie. Na ustach wygląda bardzo ładnie. Nakłada się przyjemnie, kredka nie jest ani zbyt miękka, ani zbyt twarda. Wspaniale się utrzymuje na ustach i mam pewność, że będzie na nich przez 6 godzin bez żadnego problemu. Picie jej nie straszne, jedzenie też przetrwa (oczywiście to zależy co jemy i jak często).W ofercie producenta jest aż 20 odcieni tych kredek, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie.






Classics Waterproof Lipliner
To wysokiej jakości seria kredek do ust o niezwykle delikatnej strukturze. Bogata kolorystyka daje możliwość doboru odpowiedniego odcienia do typu urody, rodzaju makijażu czy stroju. Łatwe w aplikacji, pozwalają na uzyskanie delikatnej, cienkiej kreski.

Zgadzam się z producentem, ale dodam jeszcze coś od siebie :) Mój odcień nr 317 to pełen mat. Kolor jest piękny, idealny na lato, wspaniale ożywia cerę. Ja określiłabym ten kolor jako koralowy - połączenie różu, oranżu i czerwieni. Konturówka Classics jest już nieco bardziej sucha od poprzedniczki z serii Emily, jest trochę bardziej twarda, ale nie mam problemu z rozprowadzeniem jej na ustach. Ta konturówka to dla mnie mistrzostwo pod względem trwałości - 8 godzin bez problemu utrzymuje się na ustach. Z jedzeniem i piciem sobie poradzi, ale wiadomo że przy bardziej tłustym i częstym jedzeniu może trochę blednąć i tracić kolor. Może je lekko przesuszać, a na pewno podkreśla suche skórki - żeby jej używać trzeba mieć wypielęgnowane i dobrze nawilżone usta. Ta konturówka jest fenomenalna, jeżeli chcę mieć bardzo trwały makijaż ust to sięgam po nią. No i ten kolor, po prostu cudowny. Dostępnych jest aż 29 odcieni, więc można przebierać w nich do woli.







Konturówki na stronie Golden Rose (klik) są w cenie 4,90 zł. Ja miałam szczęście i udało mi się je kupić w małej, osiedlowej drogerii za 3,50 zł za sztukę. Uważam, że za tą cenę nie ma lepszych i trwalszych kredek do ust :)

wtorek, 23 czerwca 2015

Moja pielęgnacja włosów przetłuszczających się u nasady i suchych na końcach

Nie pamiętam kiedy ostatnio pisałam o mojej pielęgnacji włosów. Nie było takich postów ze względu na ich stan. Moje włosy są problematyczne - bardzo mocno przetłuszczająca się skóra głowy i do tego suche włosy na długości. Ostatnio miałam dużo stresów, co niestety negatywnie wpłynęło na ich wygląd. Do tego dochodzi jeszcze niedoczynność tarczycy. Połączenie tych wszystkich czynników sprawia, że czasami moje włosy wyglądają tragicznie. Miesiąc temu musiałam dość mocno skrócić włosy, około 20 cm. Nie żałuję, bo były już naprawdę mocno zniszczone. Oczywiście staram się o nie dbać jak najlepiej, ale na pewne kwestie niestety nie ma się wpływu.




Włosy myję metodą OMO (odżywianie-mycie-odżywianie) od koło 2 lat z przerwami w okresach kiedy moje włosy przetłuszczają się wyjątkowo mocno (wtedy muszę uważać z ilością odżywki, bo dodatkowo obciąża włosy). Do mycia używam Babydream, płyn do kąpieli dla mam - pisałam o nim tutaj (klik). Kosmetyk jest świetny, pomógł mi w walce z przetłuszczającą się skórą głowy. Często jest tak, że przetłuszczające się włosy chcemy dobrze oczyścić używając szamponów z mocnymi detergentami, a to tylko podrażnia i wysusza skórę głowy, która produkuje jeszcze więcej sebum żeby się nawilżyć. W takiej sytuacji warto zrezygnować z silnie oczyszczających szamponów na rzecz czegoś delikatnie myjącego, co ukoi podrażnioną skórę głowy. Ten płyn świetnie się do tego nadaje, dobrze myje, delikatnie nawilża, nie obciąża, włosy są puszyste i miękkie. Raz na tydzień mocniej oczyszczam skórę głowy i włosy - do tego celu używam szamponu do włosów normalnych i przetłuszczających się z nagietkiem lekarskim firmy Green Pharmacy. Szampon bez SLS i SLeS, zawiera SMS (Sodium Myreth Sulfate). Bardzo dobrze oczyszcza włosy, sprawia że lepiej się układają.





Odżywki używam przy każdym myciu włosów (codziennie). Pantene Pro-V, odżywka 'Gęste i mocne' to produkt przeznaczony do włosów cienkich i słabych. Ma gęstą, kremową konsystencję. Ułatwia rozczesywanie włosów, sprawia że są miękkie i lekko wygładzone. Nawilża przeciętnie, na pewno nie wystarczająco dla bardzo suchych włosów. Nie obciąża, więc bez obaw mogą sięgnąć po nią osoby, które tak jak ja mają włosy cienkie i delikatne.
Inecto Pure Coconut odżywka dla włosów suchych i zniszczonych to nowość w mojej pielęgnacji. Użyłam jej dopiero jeden raz, więc nie będę się wypowiadać. Dla fanek kokosowych zapachów :)





Romantic, 'Ochrona koloru' maska do włosów farbowanych lub z pasemkami jest jedną z moich ulubionych masek. Bardzo dobrze nawilża i dociąża (bez obciążenia), a jednocześnie pozostawia włosy pełne objętości. Dodatkowym plusem jest fakt, że poprawia skręt włosów - loki/fale są podkreślone, bardziej zdefiniowane. Maska ma bardzo przyjemny zapach, kojarzy mi się z kosmetykami fryzjerskimi. Cena wynosi około 10 zł za opakowanie o pojemności 500 ml, więc naprawdę bardzo korzystnie :)
Kallos Banana, maska wzmacniająca włosy z kompleksem witamin to kolejna świetna maska w niskiej cenie. Bardzo dobrze nawilża, dodaje blasku włosom, wygładza je i wzmacnia. No i ten piękny bananowy zapach - nie mam nic do dodania :) Recenzja maski tutaj (klik).
Ostatni produkt to Isana, olejek do włosów - recenzja tutaj (klik).Używam go na końcówki po każdym myciu włosów. Bardzo ładnie wygładza, zapobiega łamaniu i rozdwajaniu się końcówek oraz sprawia, że są miękkie. Jeżeli końcówki już są rozdwojone to bardzo ładnie je "skleja" i optycznie poprawia ich wygląd. Produkt bardzo wydajny, mam go już od kilku miesięcy i nie zużyłam nawet połowy.



To już wszystkie kosmetyki. Dużo? Mało? Na pewno są osoby, które mają bardziej bogatą pielęgnację oraz takie, które stawiają na minimalizm. Niestety moje włosy nigdy nie będą idealne, ale trzeba się cieszyć z tego co się ma :) Chętnie poczytam o Waszej pielęgnacji włosów i ulubionych kosmetykach :)


sobota, 20 czerwca 2015

Lovena płyn micelarny - odpowiednik płynu micelarnego z Biedronki?

Lovena to firma kosmetyczna dostępna w sieci sklepów Netto. Będąc na zakupach skusiłam się na płyn micelarny i kremowy żel do mycia twarzy z tej firmy. Kosmetyki są produkowane przez firmę Torf Corporation (czyli Tołpę), tak samo jak Bebeauty z Biedronki. Z ciekawością przetestowałam płyn micelarny - może będzie tak samo dobry jak ten z Biedronki?







Opakowanie to prosta, smukła, przezroczysta buteleczka. Widać ile płynu znajduje się w środku, więc nie ma problemu z kontrolowaniem zużycia. Zamknięcie "na klik" , ale nie jest zbyt mocne i bałabym się, że otworzy się w kosmetyczce podczas podróży. Otwór dozujący jest niewielki, nie ma obaw, że wylejemy za dużo płynu.






Konsystencja jak każdego płynu micelarnego - jak woda.


Zapach bardzo przyjemny, świeży, orzeźwiający.


Pojemność 200 ml.

Cena 4,49 zł.




Działanie
Od producenta:
Hypoalergiczny płyn micelarny do delikatnego demakijażu twarzy i oczu oczyszcza, usuwa makijaż i zanieczyszczenia pozostawiając uczucie świeżości na skórze. Składniki zawarte w płynie dokładnie wyłapują i pochłaniają zanieczyszczenia, poprawiają nawilżenie skóry oraz wzmacniają jej warstwę ochronną. Płyn micelarny jest doskonale tolerowany przez skórę twarzy i oczu.

Skład:




Moja opinia...
Opakowanie jest proste, zwykłe. Plus za to, że widać poziom zużycia. Cieszę się, że otwór dozujący jest niewielki, dzięki temu nie wyleję na wacik za dużo produktu. Zamknięcie nie jest zbyt mocne, więc raczej nie ryzykowałabym zabierając go w podróż.
Zapach jest delikatny, świeży i przyjemny.
Porównałam ten kosmetyk z płynem micelarnym z Biedronki. Skład różni się tylko trzeba pozycjami - płyn micelarny z Bebeauty zawiera dodatkowo pantenol, ekstrakt z torfu i ekstrakt z kwiatów ślazu dzikiego. Płyn micelarny z firmy Lovena jest naprawdę całkiem dobry. Najważniejsza dla mnie kwestia - jest delikatny i nie podrażnia skóry ani wrażliwych oczu. Nie miałam niemiłych reakcji w postaci podrażnienia, pieczenia czy łzawienia. Bardzo dobrze radzi sobie z demakijażem twarzy. Przy demakijażu oczu jest trochę gorzej, tutaj wymaga więcej czasu i uwagi. Jeżeli malujecie się bardzo delikatnie (sam tusz) to owszem, poradzi sobie szybko z jego usunięciem, ale z mocniejszym makijażem z użyciem cieni czy eyelinera będzie trochę trudniej. Da się, oczywiście, ale potrwa to dłużej. W tej kwestii zdecydowanie wygrywa micel z Bebeauty, który po prostu załatwia sprawę szybciej :)
Płyn z Loveny sprawdza się dobrze jako tonik, przyjemnie odświeża twarz, delikatnie ją nawilża i usuwa zanieczyszczenia. Wydajność jest przeciętna, ale u mnie płyny micelarne zawsze szybko się kończą :)
Czy jestem zadowolona? Tak, płyn zmywa makijaż, nie podrażnia, jest bardzo delikatny i sprawdza się również jako tonik. Tą minutkę dłużej na zmycie makijażu z oczu jestem w stanie poświęcić :) Lovena minimalnie różni się od Bebeauty, który szybciej radzi sobie z mocniejszym makijażem oka, poza tym te płyny są tak samo fajne.

środa, 17 czerwca 2015

Babydream fur Mama, płyn do kąpieli - mój hit :)

Dzisiaj będzie o kosmetyku, który zachwycił mnie od pierwszego użycia i możecie się go spodziewać w poście z ulubieńcami miesiąca. Babydream fur Mama, płyn do kąpieli to wspaniały, wszechstronny produkt w niskiej cenie :)






Opakowanie - w stonowanej, biało-fioletowej kolorystyce. Wytłoczony uroczy motyw motylków na buteleczce. Na etykiecie wizerunek kobiety w ciąży, bo jak sama nazwa kosmetyku wskazuje, jest on przeznaczony dla mam (ale nie trzeba się trzymać tego zalecenia :) Zamkniecie "na klik", z dość dużym otworem.


Zapach - bardzo ładny, delikatny i odprężający. W moim odczuciu jest to lekko słodki, delikatnie pudrowy zapach. Bardzo przyjemny, nie drażniący.


Konsystencja - płyn jest biały, kremowy, ale rzadki. Przez sporej wielkości otwór można wylać go za dużo na dłoń - trzeba to robić z wyczuciem. Płyn bardzo delikatnie się pieni i jest łagodny dla skóry.





Pojemność 500 ml.

Cena regularna 9,99 zł, często w promocji za 6,99 zł.




Działanie
Od producenta:
Balsam o działaniu pielęgnującym i relaksującym. Balsam zawiera proteiny serwatkowe oraz duże ilości naturalnych olejów roślinnych o silnym działaniu nawilżającym. Produkt nie zawiera olejów mineralnych i silikonowych, nie zawiera barwników i konserwantów.

Skład:




Moja opinia...
Opakowanie jest bardzo ładne, szata graficzna subtelna, delikatna, urocza (te motylki i serduszka :D ).
Nie podoba mi się sporych rozmiarów otwór, przez który wydobywa się płyn. Biorąc pod uwagę jego rzadką konsystencję, z łatwością można wylać za dużo produktu. Zapach jest kwestią gustu, mi jak najbardziej odpowiada - jest lekki, nie drażniący, subtelnie słodki. Jak już wspomniałam, konsystencja jest rzadka, ale jednocześnie kremowa. Płyn zachowuje się na skórze bardzo łagodnie. Dobrze myje i oczyszcza, ale nie wysusza i nie podrażnia. Konsystencja i formuła płynu są bardzo komfortowe dla skóry - już podczas mycia czuję, że moja bardzo sucha skóra jest zadbana, nawilżona i wypielęgnowana. Po kąpieli jest miękka, zostaje na niej ochronna, nawilżająca warstwa. Czasami jeżeli nie mam ochoty, to po kąpieli nie używam już balsamu, bo po prostu nie muszę - skóra jest odpowiednio nawilżona :)
Ten płyn znalazł u mnie jeszcze jedno zastosowanie - jako produkt do mycia włosów. Mam włosy przetłuszczające się i początkowo obawiałam się tak kremowej konsystencji i oleju sojowego wysoko w składzie. Na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne - płyn świetnie sprawdza się w roli szamponu. Myje dokładnie, ale delikatnie. Pomaga ukoić podrażnioną i wysuszoną skórę głowy. Jeżeli tak jak ja macie problemy z bardzo szybkim przetłuszczaniem się skóry głowy, spróbujcie myć ją czymś nawilżającym - możliwe, że skóra jest wysuszona i kiedy ją nawilżymy i ukoimy, to przestanie nadmiernie produkować sebum. Tak było w moim przypadku, dzięki temu kosmetykowi ograniczyłam przetłuszczanie się skóry głowy i włosów, moje włosy są miękkie, dobrze nawilżone, puszyste i lepiej się układają.
Nie zostaje mi nic innego, jak gorąco polecić Wam wypróbowanie tego płyny :) Myślę, że nie będziecie żałować.

niedziela, 14 czerwca 2015

LAMBRE Satin Trio Eye Shadows

Jakiś czas temu otrzymałam od firmy Lambre cienie do powiek z serii Satin Trio Eye Shadows w ramach współpracy z tą firmą. Dzisiaj przedstawię swoją opinię na ich temat.





Opakowanie - kasetka zawierająca cienie jest bardzo ładnie i elegancko wykonana - z grubego, solidnego plastiku, całość utrzymana w złotej tonacji z przezroczystą oprawą. Zamknięcie "na klik", bardzo solidne, nie otwiera się w kosmetyczce. W środku mamy lusterko wysokiej jakości, nie zniekształca obrazu, można spokojnie wykonać przy nim makijaż. Całość zapakowana jest w złoty kartonik.






Konsystencja - cienie są w dotyku jedwabiste, satynowe, dość miękkie. Można je nakładać palcami (ja często tak robię) i wtedy bardzo szybko zostaje w nich wgłębienie. Cienie nie są od siebie oddzielone, więc pigment jednego cienia może z łatwością przenieść się na drugi (co widać na zdjęciu).





Zapach - brak.


Pojemność - 4,5 g.

Cena - 24,00 zł.





Moja opinia...
Opakowanie bardzo mi się podoba, jest proste i eleganckie, wykonane bardzo solidnie. Plusem jest dobrej jakości lusterko, całkiem przyzwoitych rozmiarów.
Konsystencja cieni jest delikatna, satynowa, pudrowo-kremowa. Przy nabieraniu ich palcami, zwłaszcza większej ilości, potrafią trochę się kruszyć.
Moja paletka jest w odcieniu nr T11, są to bardzo jasne kolory - brzoskwinia, jasne srebro i jasny liliowo-fioletowy kolor. Pigmentacja cieni jest na średnim poziomie. Przy nakładaniu palcami jest większa i można ładnie budować nasycenie koloru, natomiast kiedy nakładamy je pędzlem to zdecydowanie delikatniej wyglądają na powiekach.
Wszystkie trzy cienie z mojej paletki są satynowe, nawet delikatnie perłowe. Nie jest to bardzo mocna perła, nie zawiera żadnych drobinek. Cienie wyglądają na powiekach bardzo ładnie,delikatnie,elegancko,rozświetlają oko i dodają mu blasku. Bardzo dobrze się ze sobą łączą i rozcierają, nie tracą koloru podczas rozcierania.
Trwałość jest bez zarzutu. Cienie utrzymują się w dobrym stanie przez 8 godzin, potem delikatnie zbierają się w załamaniu (mam tłuste powieki), ale nadal ładnie się prezentują. Przy użyciu bazy pod cienie lub korektora w tej roli trzymają się świetnie od rana do nocy.
Jestem zadowolona z cieni, są ładne, wyglądają elegancko (zarówno w opakowaniu, jak i na powiece), trwałość dobra. Dla mnie jednak pigmentacja jest trochę za słaba, jednak może to wynikać z kolorów jakie wybrałam - są dość jasne. Jeżeli jesteście fankami delikatnych cieni lub dopiero zaczynacie malować oko i nie chcecie mocno napigmentowanych,to jak najbardziej polecam. Jeżeli wolicie "coś mocniejszego" to na pewno znajdziecie coś dla siebie. Dostępnych jest aż 14 zestawień kolorystycznych. Aktualnie cienie są w promocji i kosztują 15,40 zł. Tutaj można obejrzeć pozostałe warianty kolorystyczne - klik.

Firma LAMBRE poszukuje konsultantów zajmujących się sprzedażą ich kosmetyków. Jeżeli jesteście zainteresowane, warto zajrzeć do zakładki "Współpraca" na stronie firmy (klik).


Kosmetyk otrzymałam w ramach współpracy z firmą LAMBRE.
Fakt otrzymania kosmetyków do testów nie wpłynął na moją opinię.

środa, 10 czerwca 2015

Lovely Extra Lasting - matowy róż na ustach

Matowe usta to bardzo modny element makijażu. Obecnie na rynku kosmetycznym jest mnóstwo matowych kosmetyków do ust, możemy przebierać w nich do woli i wybrać te, które odpowiadają nam najbardziej.

Lovely Extra Lasting Lip glosss matowy do ust w nr 2 to kosmetyk, który mam w swojej kosmetyczne od dawna. Czy jest godnym uwagi produktem ? Zapraszam do przeczytania recenzji :)






Opakowanie wykonane z grubego plastiku. Niby mocne i powinno być odporne na uszkodzenia, ale nie nazwałabym go dobrze i porządnie wykonanym. Nie trafia w moje gusta, ale jak najbardziej rozumiem, że komuś może się podobać. Opakowanie jest przezroczyste, więc widać ile kosmetyku znajduje się w środku.




Aplikator typowy dla błyszczyków. Mała, wygodna i miękka gąbeczka - można nią dokładnie i precyzyjnie pomalować usta.



Zapach dość chemiczny i sztuczny. Gdzieś w tej całej chemicznej woni wyczuwam odrobinę czegoś owocowego...


Konsystencja jest kremowa, gęsta. Produkt bardzo łatwo i przyjemnie aplikuje się na usta.





Pojemność 6 ml.

Cena około 10 zł.




Działanie
Od producenta:
Trwała matowa pomadka do ust z aplikatorem Lovely Extra Lasting.
Uzupełni makijaż modnym matowym wykończeniem. Dostępne są trzy odcienie: lekkiego różu, przyciągającej czerwieni i pastelowego brązu. Wygodna gąbka umożliwia precyzyjną aplikację szminki/błyszczyka, a nowoczesna formuła Long Lasting zapewnia makijaż na wiele godzin.


Moja opinia...
Tak jak już wspominałam opakowanie nie jest wybitnie ładne. Nie można powiedzieć, że jest brzydkie, ale mnie nie zachwyciło. Plastik, z którego jest wykonane jest gruby i powinien być odporny na uszkodzenia.
Pomadka pachnie bardzo chemicznie i ten zapach jest wyraźnie wyczuwalny. Ja czuję w nim też coś owocowego, ale nie jetem w stanie stwierdzić jaki to konkretnie zapach.
Konsystencja jest bardzo przyjemna, kremowa i gęsta. Produkt z łatwością można nałożyć na usta, sunie po nich gładko i bez problemów. Wygodny, niewielki aplikator w formie gąbeczki jest bardzo praktyczny (można dokładnie i starannie pomalować usta). Pomadce trzeba dać chwilę żeby mogła zaschnąć i wtopić się w usta.
Pigmentacja jest bardzo dobra i nie mam do niej zarzutów. Wystarczy jedna cienka warstwa żeby pokryć usta równym, intensywnym kolorem. Mat jest bardzo ładny, elegancki, pomadka nie wygląda przesadnie "sucho" na ustach. Nie jest nawilżająca (jak wszystkie matowe produkty do ust), ale nie zauważyłam żeby przesuszała usta. Pod tym względem jest raczej neutralna. Ma tendencje do podkreślania suchych skórek i niedoskonałości ust. Żeby jej użyć usta muszą być naprawdę wypielęgnowane i w dobrym stanie.
Trwałość oceniam dobrze. Pomadka utrzymuje się około 4 godzin (z jedzeniem, piciem, częstym rozmawianiem). Bez jedzenia i picia jest w stanie wytrzymać dłużej. Dostępne są tylko trzy odcienie tej pomadki : beżowy nude, róż oraz czerwień. Trochę mało, powinno być zdecydowanie więcej :) Cena jest niewielka, a produkt dobry - myślę, że warto spróbować.
Zostało mi już tylko jedno - pokazać jak pomadka wygląda na ustach :)





Znacie tą pomadkę? Lubicie mat na ustach? :)

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Zakupy pielęgnacyjne :) Ziaja | Bielenda | Evree | Nivea i inne

Skończył się krem z filtrem, balsam, antyperspirant, płyn micelarny, żel do mycia twarzy... Takie pustki mogą oznaczać tylko jedno - ZAKUPY! Oczywiście nie obyło się bez kilku dodatkowych (ale również bardzo przydatnych) kosmetyków.






Zanim jednak przejdę do omawiania zakupów chciałam coś szybko wyjaśnić. Pogoda jest tak piękna, prawdziwie letnia, wszędzie pełno pięknych motyli - dzisiaj nawet jednego miałam w domu - i naprawdę nie mogłam się powstrzymać żeby nie dodać tych motylków do zdjęć :D Mam nadzieję, że to drobne elementy nie będą Wam przeszkadzały. To tyle :)




Lovena, płyn micelarny kupiłam w zastępstwie zużytego płynu z Bebeauty. Co ciekawe jego producentem również jest Tołpa, więc spodziewam się działania podobnego do płynu z Biedronki. Do kompletu kupiłam Lovena, delikatny kremowy żel do mycia twarzy, również produkowany przez wspomnianą już firmę. Zastanawiam się czy te kosmetyki są podobne do znanych mi już produktów z Biedronki. Lovena dostępna jest w sklepach Netto, oba kosmetyki kosztowały 4,49 zł. Nivea 2w1 mleczko i tonik kupiłam z tego względu, że kończy się już mój tonik z Garniera, a ja lubię po umyciu twarzy jeszcze dodatkowo czymś ją przetrzeć, delikatnie ukoić i nawilżyć przed nałożeniem kremu. Cena: 14,99 zł.





Babydream, płyn do kąpieli dla matek - ten produkt jest już dobrze znany w blogosferze, ale ja oczywiście dopiero teraz postanowiłam go wypróbować. Ma bardzo rzadką konsystencję, więc raczej nie będzie wydajny. Używam go do mycia włosów i do kąpieli. Zapłaciłam za niego 6,99 zł w promocji.
Inecto, odżywka Pure Coconut zakupiona w Naturze w cenie 12,99 zł za 500 ml. Z tego co wiem kosmetyki tej firmy dostępne są w drogeriach Hebe, ale niestety w moim mieście tej drogerii nie ma. Tym bardziej ucieszyłam się, że znalazłam tą firmę w jednej z drogerii Natura (nie ma ich we wszystkich). Jak coś jest kokosowe to ja jestem kupiona! Odżywka pachnie ładnie, ale nieco chemicznie. Jeszcze jej nie używałam, ale to tylko kwestia czasu :)
Joanna Jedwab odżywka wygładzająca - pojemność 200 ml, cena około 5 zł. Lubię kosmetyki Joanna przeznaczone do włosów, mam nadzieję, że ten produkt mnie nie zawiedzie.





La Luxe, Gold Argan arganowy jedwab do ciała to balsam, który ma bardzo przyjemny skład. Już na drugim miejscu olej sojowy, na piątym olej arganowy... Zapowiada się całkiem nieźle. Balsam ma pojemność 200 ml, niestety nie wiem ile kosztował (kupiła go moja mama), ale na pewno nie więcej niż 15 zł.
Evree Max Repair, regenerujący krem do stóp - ostatnio głośno jest o kosmetykach marki Evree, więc postanowiłam wybrać coś dla siebie. Potrzebowałam dobrego kremu do stóp, więc skusiłam się na ten przeznaczony do skóry bardzo suchej i szorstkiej. W promocji zapłaciłam 5,99 zł za krem o pojemności 75 ml.
Fa, Pink Passion dezodorant w kulce - bardzo lubię dezodoranty w kulkach. Ten pachnie bardzo ładnie, świeżo, kwiatowo-owocowo. Cena: 5,99.





Nivea Care, lekki krem odżywczy to stosunkowa nowość, którą od niedawna można spotkać na półkach. Moja siostra uwielbia klasyczne kremy Nivea, zakupiła tą wersję i jest zachwycona. Dostałam od niej swój słoiczek o pojemności 100 ml (dostępne są jeszcze 50 ml). Cena wynosi około 10 zł.
Hipp, delikatny krem pielęgnacyjny - kosmetyk dla dzieci, bardzo delikatny, gęsty i treściwy krem. Działa łagodząco i nawilżająco. Świetny na wszelkie przesuszenia, odparzenia, poparzenia słoneczne. Krem o pojemności 75 ml kosztował 13,99 zł.
Ziaja Sopot Sun, krem przeciw zmarszczkom spf 30 - krem z filtrem to niezbędna pozycja w mojej kosmetyczce przez cały rok, ale latem w szczególności. Zużyłam już krem z Lirene, o którym pisałam tutaj (klik), więc trzeba było kupić coś nowego. Padło na Ziaję. Krem kosztował 8,99 zł i ma pojemność 60 ml.
Bielenda Argan Bronzer, arganowy koncentrat brązujący to nowość, w sprzedaży od niedawna. Koncentrat można stosować solo lub dodać 2-3 krople do kremu nakładanego na twarz. Ma zapewniać efekt stopniowej opalenizny. Ja nie opalam twarzy od urodzenia :D . Jednak lato tuż tuż, więc postanowiłam troszkę dodać koloru swojej cerze bez udziału słońca. Koncentrat ma pojemność 15 ml i kosztuje 26,99 zł.


To już wszystko. Trochę się tego nazbierało :D Mam zamiar dzielnie trzymać się z daleka od wszelkich drogerii przez minimum 2 miesiące (chyba, że coś się skończy i trzeba będzie uzupełnić braki). Znacie coś z moich nowości? :)

sobota, 6 czerwca 2015

Marion GOLDEN SKIN CARE serum do twarzy, szyi i dekoltu

Marion, serum do twarzy, szyi i dekoltu z serii Golden Skin Care to produkt, po którym nie spodziewałam się zbyt wiele. Nie potrafię Wam powiedzieć dlaczego, po prostu wkładając go do koszyka w Naturze myślałam "a, tak sobie wypróbuje, może warto". No i wypróbowałam, sprawdziłam i dziś Wam opowiem.





Opakowanie - kosmetyk oryginalnie zapakowany jest w złoto-brązowy kartonik (GOLDEN w nazwie zobowiązuje ;), na którym zamieszczone są wszelkie informacje o produkcie. Samo serum znajduje się w małej, ładnej buteleczce z matowego szkła. Jako aplikator mamy pipetę.









Konsystencja - serum jest praktycznie jak woda, bardzo rzadkie, ciekłe, łatwo przelewa się przez palce.


Zapach - delikatny, przyjemny, ciepły.


Pojemność 20 ml

Cena około 9 zł






Działanie
Od producenta:
Serum uzupełnia ubytki w tkance skórnej, poprawia jędrność i elastyczność skóry, a co za tym idzie zapobiega powstawaniu zmarszczek. Takie działanie przypisuje się silnie skoncentrowanemu kwasowi hialuronowemu oraz komórkom macierzystym PhytoCellTec Argan. Tajemniczy hydrokompleks, na który składają się m.in. gliceryna i mocznik, ma stabilizować i zwiększać poziom nawilżenia skóry.

Skład:




Moja opinia...
Bardzo podoba mi się opakowanie. Matowa, szklana buteleczka jest śliczna w swojej prostocie. Serum wyposażone w pipetę, która jest bardzo wygodną formą aplikacji. Zapach kosmetyku zaliczam do przyjemnych.
Konsystencja jest bardzo wodnista, niemal jak woda. Niestety sprawia to trudności z nałożeniem produktu, bo bardzo łatwo spływa z dłoni, przecieka przez palce.
Serum błyskawicznie się wchłania i zostawia uczucie gładkiej, i miękkiej w dotyku twarzy. Zauważyłam, że przyjemnie nawilża. Nawet po mocniejszym oczyszczeniu cery, kiedy czuć ściągnięcie, ten produkt potrafi zniwelować uczucie wysuszonej skóry. Stosuję go pod krem i w tej roli bardzo dobrze się sprawdza. Współgra z każdym kremem, nie powoduje rolowania się kosmetyków na twarzy. Nie zauważyłam żeby serum wpływało na elastyczność i jędrność skóry, ale ja (z racji wieku) nie mam z tym problemu. Producent obiecuje, że skóra będzie pełna blasku i rzeczywiście, tutaj się zgodzę. Po nałożeniu kosmetyku skóra zyskuje ładny blask, nie jest absolutnie błyszcząca jak cera tłusta, jest to taki blask zdrowej, rozświetlonej cery. Produkt pomaga lekko wygładzić skórę i drobne zmarszczki mimiczne są mniej widoczne. Mam tylko zastrzeżenia co do jego działania na cerze bardzo suchej i odwodnionej. Ja jestem posiadaczką cery mieszanej i u mnie kosmetyk dobrze sobie radzi, natomiast uważam, że dla osób z mocno suchą skórą będzie za słaby.
Serum jest bardzo wydajne. Nie nakładam go codziennie, ale minimum 4 razy w tygodniu. Nabieram do pipety około 1,5 cm produktu i tyle absolutnie wystarczy na dokładne pokrycie mojej twarzy i szyi. Kosmetyk jest bardzo wydajny i mimo niewielkiej pojemności wystarczy na długo.
Serum nie jest drogie, a jego działanie całkiem przyjemne, więc spokojnie mogę polecić jeżeli jesteście ciekawe jak sprawdzi się na Waszej skórze.

czwartek, 4 czerwca 2015

Projekt denko - maj 2015

Witam serdecznie w ten piękny, ciepły, słoneczny dzień :) Mam nadzieję, że u Was pogoda tak samo piękna jak u mnie.
Zapraszam Was dzisiaj na projekt denko z maja.







Z kolorówki jest tylko jedna rzecz, o której opowiem na koniec. Zaczynamy pielęgnacyjnie :)




Ziaja, orzeźwiający żel pod prysznic z limonkowo-cytrusowym koktajlem egzotycznym - męczyłam się z tym produktem. Kupiłam ten żel w zestawie z peelingiem, oba produkty były zafoliowane, więc przed zakupem nie wiedziałam jak pachną. Zapach bardzo mnie rozczarował, przypomina cytrusowy płyn do mycia naczyń. Żel myje i oczyszcza, dobrze się pieni, więc swoje podstawowe zadanie spełnia. Niestety mocno wysuszał moją wrażliwą i suchą skórę. NIE KUPIĘ PONOWNIE

Garnier Fructis, Color Resist szampon do włosów farbowanych lub z pasemkami - pisałam o nim tutaj - (klik). Szampon ma piękny, soczyście owocowy zapach. Jest gęsty, biały, kremowy. Szampon z nazwy jest wzmacniający i rzeczywiście zauważyłam, że podczas jego stosowania moje włosy były wzmocnione i mniej podatne na uszkodzenia. Nadaje włosom blask i dzięki temu ładnie podkreśla kolor włosów. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE

Joanna, Keratyna maseczka do włosów - miniaturka dołączona była do farby Joanna, którą używała moja mama. W sumie miałam dwie takie miniaturki o pojemności 20 g każda, więc mogłam sobie dobrze przetestować tą maseczkę. Jest naprawdę bardzo fajna i muszę kupić pełnowymiarowy produkt. Maseczka jest gęsta, wydajna, taka jedna miniaturka wystarczyła mi na 3-4 razy. Nakładamy ją na 3-5 minut. Moje włosy w czasie mycia bardzo się plączą, kołtunią i stają się szorstkie. Ta maseczka w 3 minuty potrafi je zmiękczyć i wygładzić do tego stopnia, że bez problemu rozczeszę mokre jeszcze włosy palcami. Pięknie wygładza, nawilża, włosy lepiej się rozczesują. KUPIĘ PEŁNOWYMIAROWE OPAKOWANIE



Tak wygląda maseczka jeżeli ktoś byłby zainteresowany :)





Balea Bodycreme Bezaubernde Freude - pisałam o nim w poście z ulubieńcami kwietnia (klik). Jest to lekki, delikatny krem, który bardzo szybko się wchłania. Zapach określony przez producenta to 'Morela i Bazylia' - dla mnie ten krem pachnie gumą balonową z dzieciństwa (niestety nie pamiętam jaką konkretnie). Fajny kosmetyk na lato, przyjemnie nawilża, ale jest naprawdę leciutkim kremem. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE

Isana, zmywacz do paznokci o migdałowym zapachu - o nim również pisałam w poście z ulubieńcami kwietnia (klik). Świetny zmywacz. Szybko i dokładnie zmywa każdy lakier. Wiadomo, przy brokatach potrzebuje trochę więcej czasu, ale nadal świetnie sobie radzi. Zapach jest mniej drażniący niż w przypadku większości zmywaczy. KUPIĘ PONOWNIE

Ziaja, naturalny oliwkowy płyn micelarny - jeden z lepszych płynów micelarnych jakie używałam. Bardzo dobrze zmywa makijaż twarzy i oczu, nie podrażnia, jest wydajny i tani. Zużyłam już wiele buteleczek tego produktu. KUPIĘ PONOWNIE





Lady Speed Stick, PH active antiperspirant - rewelacyjny antyperspirant. Mam wersję 'fresh', która pachnie subtelnie, delikatnie i jednocześnie świeżo. Świetnie chroni przed poceniem się. Używając tego produktu nie martwię się o to, że w czasie wysiłku fizycznego może pojawić się nieprzyjemny zapach. Czuję się komfortowo przez cały dzień, pachy są suche, delikatny zapach dezodorantu utrzymuje się na skórze, ale nie koliduje z perfumami. Mam wersję żelową i jestem naprawdę bardzo zadowolona, produkt nie zostawia śladów na ubraniach. KUPIĘ PONOWNIE

Kallos, Latte maska do włosów - jest to maska proteinowa i mogę jej używać tylko raz na 1-2 tygodnie. Moje włosy nie lubią dużych dawek protein, ale raz na jakiś czas wspaniale na nie reagują. Włosy są miękkie, puszyste, sypkie, pięknie się układają, wyglądają zdrowo, mają piękny połysk. Maska przepięknie pachnie budyniem śmietankowym :) KUPIĘ PONOWNIE

Ziaja, Liście Zielonej Oliwki skoncentrowany krem oliwkowy foto-ochronny - mam mieszane uczucia co do tego kremu. Jest to gęsty krem, ma filtr spf 20 co jest dużym plusem. Bardzo dobrze nawilża i sprawia, że skóra jest miękka i gładka. Niestety w połowie składu znajduje się parafina i ten krem mnie zapycha. Jeżeli nie macie skóry skłonnej do wyprysków i chcecie coś dobrze nawilżającego, z filtrem, nie bielącego skóry to możecie spróbować, ale dla osób ze skórą skłonną do wyprysków nie polecam. NIE KUPIĘ PONOWNIE





Alouette, chusteczki nawilżane 25 sztuk - bardzo fajne chusteczki w niewielkiej cenie. Są odpowiednio nawilżone co do jednej sztuki - nawet ostatnia chusteczka jest odpowiednio mokra. Często używam chusteczek przy wykonywaniu makijażu żeby przetrzeć sobie ręce czy opakowanie kosmetyku. Nosiłam je też w torebce żeby w razie czego wytrzeć sobie ręce (kiedy nie mam dostępu do mydła i wody). KUPIĘ PONOWNIE

Alva hydrogel oraz Speick balsam i żel pod prysznic - recenzja tutaj - (klik). Może recenzja to za dużo powiedziane, bo saszetki są małe i niewiele mogę stwierdzić. Przyjemne produkty. Alva dobrze nawilżała i poprawiała elastyczność skóry. Żel dobrze mył i nie wysuszał. Balsam dobrze nawilżał i szybko się wchłaniał. MOŻE KUPIĘ





Dwa ostatnie kosmetyki przeznaczone są do ust.
Nivea Lip Butter, kokosowe masełko do ust - recenzja tutaj - (klik). To już moje drugie masełko Nivea. Bardzo je lubię i używam z przyjemnością. Kokosowa wersja pachnie delikatnym, lekko słodkim kokosem. Masełko jest gęste, białe, świetnie nawilża i wygładza usta. Nie zużyłam go do samego końca, niewielka ilość jeszcze została. Niestety masełko mi spadło i dobrał się do niego mój pies - chyba chciał sprawdzić czy jest jadalne - więc wyrzucam. KUPIĘ PONOWNIE

Celia, pomadka NUDE nr 602 - pokazywałam tą pomadkę tutaj - (klik). Śliczny delikatny odcień różu. Ładne, nawilżające wykończenie. Pomadka pięknie pachnie winogronami. Niestety jest bardzo miękka i szybko się łamie. Mimo tej wady bardzo ją lubię. KUPIĘ PONOWNIE


To już cały projekt denko. Jestem ciekawa Waszych opinii o tych kosmetykach :)