piątek, 27 listopada 2015

Najlepsza maska do twarzy! Bania Agafii, maska na mleku łosia ''Odmładzająca''

Tytułowa maseczka do twarzy to jeden z pierwszych kosmetyków rosyjskich, na które się skusiłam. Czy żałuję? Absolutnie nie, ta maska to mój ogromny ulubieniec!





Bania Agafii, maska na mleku łosia ''Odmładzająca''
Delikatna maska do twarzy na bazie odżywczego mleka łosia w połączeniu z ziołami syberyjskimi, przeznaczona do odmłodzenia skóry. Ma działanie silnie nawilżające, stymuluje odnowę komórek, podnosi elastyczność skóry i wyrównuje jej koloryt.





Maseczka zapakowana jest w saszetkę. Jak saszetek nie lubię, tak ta bardzo przypadła mi do gustu. Jest duża, zamykana na zakrętkę, ma plastikowy otwór pełniący funkcję dozownika. Szata graficzna utrzymana w odcieniach żółci, napisy na opakowaniu głównie w języku rosyjskim oraz naklejka z informacjami w języku polskim.

Maseczka ma postać białego, bardzo gęstego, a zarazem lekkiego w swojej formule kremu. Z łatwością rozprowadza się na skórze. Zapach to kwestia gustu, ale moim zdaniem jest bardzo przyjemny, mleczno-kremowy.

Pozostawiamy kosmetyk na 10 minut, a następnie spłukujemy. Mam wrażenie, że moja skóra wchłania tą maseczkę jak gąbka. Działanie jest rewelacyjne! Śmiało mogę stwierdzić, że to najlepsza maska do twarzy jaką kiedykolwiek miałam. Wspaniale nawilża skórę i jest to działanie długotrwałe. Maseczka wykazuje ponadprzeciętne działanie odżywcze, przyjemnie koi i łagodzi podrażnioną skórę. Po spłukaniu kosmetyku z twarzy jestem zachwycona efektem pięknej, rozjaśnionej, zdrowo wyglądającej cery. Świetny produkt dla osób z szarą, zmęczoną, pozbawioną blasku cerą. Doskonale sprawdzi się też jeżeli macie skórę z niedoskonałościami! Odświeży, rozjaśni i lekko wyrówna koloryt (mam sporo przebarwień, a po jej zastosowaniu cera jest rozjaśniona i ślady po trądziku mniej widoczne). Nie trzymałabym jej na twarzy dłużej niż wspomniane 10 minut, ponieważ zawiera białą glinkę i przetrzymana dłużej może powodować uczucie ściągnięcia skóry. W składzie znajdziemy również m.in. wspomniane mleko i masło shea.





Maseczka ma pojemność 100 ml, kosztuje 5-7 zł w zależności od tego gdzie kupujecie. Jest bardzo wydajna, a jej działanie po prostu świetne. Koniecznie wypróbujcie! Jestem pewna, że nie pożałujecie tych kilku wydanych złotówek. Kosmetyk nie podrażnia, nie uczula, nie zapycha.





Po tak obiecującym pierwszym spotkaniu z rosyjskimi kosmetykami jestem bardzo zaciekawiona i mam ochotę wypróbować więcej masek i kremów do twarzy.
Znacie tą maskę? Jakie inne kosmetyki rosyjskie do twarzy polecacie?

wtorek, 24 listopada 2015

Ulubieńcy listopada 2015

Cześć dziewczyny!

Listopad jeszcze się nie skończył, ale ja już dzisiaj chcę Wam pokazać moich ulubieńców kosmetycznych tego miesiąca. Wszystkie te kosmetyki spisują się u mnie naprawdę bardzo dobrze i serdecznie mogę je polecić każdemu :) Zapraszam serdecznie!




Ziaja, Ziajka żel do mycia ciała i włosów dla dzieci - dzieckiem już nie jestem, ale kosmetyki przeznaczone dla najmłodszych bardzo lubię. Ten kosmetyk wspaniale sprawdza się w roli codziennego, delikatnego szamponu. Jeżeli macie skórę głowy suchą, wrażliwą, a nawet przetłuszczającą się (jak ja) to serdecznie polecam! Nie przesusza, nie podrażnia, jest bardzo łagodny, świetnie oczyszcza, nie plącze włosów, nadaje fryzurze świeżość i puszystość. Jedyny defekt to trochę kiepska wydajność, ale za działanie i cenę można mu ten mały minus wybaczyć.




GorVita, Aloe Vera żel aloesowy - więcej na temat żelu aloesowego tutaj (klik). Bardzo wszechstronny produkt, który sprawdza się w pielęgnacji ciała, twarzy i włosów. Idealny do cery tłustej, mieszanej, suchej, wrażliwej - po prostu każdej. Jako posiadaczka cery mieszanej z tendencją do trądziku bardzo go sobie chwalę i stosuję często zamiast porannego kremu do twarzy. Pięknie nawilża, nie zapycha, wspomaga gojenie wyprysków, zmniejsza przebarwienia. Cudo!




Sylveco, Odżywcza pomadka z peelingiem - uwielbiam ją i nie wyobrażam sobie jesieni/zimy bez tego produktu. Pomadka jest stworzona na bazie naturalnych składników (zawiera m.in. olejek sojowy i cukier trzcinowy bardzo wysoko w składzie). Doskonale ściera i usuwa martwy naskórek i suche skórki, a jednocześnie bardzo silnie nawilża, odżywia i regeneruje usta. Jest niesamowicie wydajna! Koniecznie spróbujcie :)




Bell, Matte&Nude - stosunkowa nowość firmy Bell, dostępna w Biedronkach. Matowe cienie dostępne są w 4 kolorach, ja wybrałam piękny, chłodny brąz. Cień prasowany, całkowicie matowy. Pięknie wygląda na powiece, rozciera się w bardzo ciekawy sposób (trochę jak gęsty, kremowy produkt). Jest trwały sam w sobie, a na bazie bez problemu wytrzyma od rana do nocy.




Golden Rose, Cat Walk Mascara - kosmetyk, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Nie daje efektu dramatycznych, sztucznych rzęs, ALE naprawdę ładnie wydłuża, pogrubia i co najważniejsze rozdziela rzęsy. Absolutnie nie skleja. Na duży plus zasługuje specyficzna szczoteczka, która umożliwia dotarcie do najmniejszej rzęsy w wewnętrznym kąciku oka. Tusz nie osypuje się, nie rozmazuje. Cena to zaledwie 10 zł, więc jak najbardziej warto.




Revlon Colorstay, kremowo-żelowy eyeliner - najlepszy eyeliner jaki do tej pory używałam. Ma bardzo przyjemną konsystencję, zachowuje się jak masełko - jest gęsty, kremowy, z łatwością nabiera się na pędzelek. Miękko sunie po powiece, zastyga i jest bardzo trwały. Nie rozmazuje się, nie kruszy, nie traci na intensywności, po prostu jak zastygnie tak utrzyma się od rana do wieczora. Kolor, który posiadam to 002 Brown Brun - przepiękny czekoladowy brąz z malutkimi srebrnymi drobinkami. Kolor iście jesienny, cudowny. Eyeliner kupiłam w drogerii internetowej, jeśli kogoś interesuje w jakiej to piszcie :)

Mogłabym Wam pokazać już kilku ulubieńców z kosmetyków, które kupiłam w czasie rossmannowskiej promocji, ale ja zawsze wychodzę z założenia, że nie ma co się spieszyć i lepiej dłużej potestować produkt żeby być w 100% pewnym swojej opinii :)



sobota, 21 listopada 2015

Jesienny niezbędnik - kosmetyki!

Pogoda coraz bardziej jesienna. Coraz częściej dni są zimne i wietrzne. Jesień wymusza na nas zmianę sposobu dbania o skórę, pielęgnację trzeba dostosować do warunków atmosferycznych. Zmiany następują nie tylko w pielęgnacji, ale również w makijażu. Tutaj już na szczęście dobrowolnie :) Coraz częściej mamy ochotę sięgać po kolory wpisujące się w kanon jesiennych barw. U mnie są to najczęściej ciepłe i zimne brązy, bordo, złoto, miedź...

Zapraszam Was dzisiaj na mój "Jesienny niezbędnik", czyli kosmetyki ratujące moją skórę w jesiennym okresie oraz te, które królują w makijażu. 



Krem do rąk to podstawa. Ważne żeby dobrze nawilżał, odżywiał i chronił skórę przed działaniem czynników atmosferycznych. Pamiętajcie żeby w mroźne dni nie nakładać kremu nawilżającego do rąk bezpośrednio przed wyjściem na zewnątrz - wywoła to nieprzyjemne pieczenie skóry. Mój krem pochodzi z nowej serii Świąteczne aromaty firmy Ziaja. Pachnie przepięknie, jak prawdziwy piernik!

Jesienią nosimy coraz cięższe, ciepłe buty. Nasze stopy po całym dniu 'na nogach' proszą o odrobinę troski i pielęgnacji. Warto zdecydować się na bogaty, regenerujący lub odżywczy krem do stóp. Regenerujący krem do stóp MAX REPAIR firmy Evree jest bardzo przyjemnym kosmetykiem, dobrze nawilża, wspomaga regenerację naskórka i pięknie pachnie lawendą (recenzja tutaj klik).



Jesienią i zimą również stosujemy filtry. Nie muszą być tak wysokie jak latem, chociaż ja jestem zwolenniczką używania kremów z wysokim SPF do mojej bardzo jasnej cery. Flos Lek krem zimowy przeciwsłoneczny posiada wysoki filtr SPF 50+, jest bardzo gęstym, tłustym kremem. Bieli twarz, ale tworzy silną barierę ochronną przed mrozem, wiatrem i słońcem. Niezastąpiony jeśli jesienią i zimą uprawiacie sport na zewnątrz. Jest świetny i niedrogi (15-17 zł).

Maść ochronna z witaminą A to absolutna konieczność. Produkt tak wielofunkcyjny, że sprawdzi się u każdego. Można stosować ją na przesuszenia na każdej partii ciała (również na twarzy), jako krem pod oczy, zamiast balsamu do ust. Jeżeli macie naprawdę bardzo mocno przesuszoną i popękaną skórę rąk czy stóp to świetnie sprawdzi się jako kompres na taką wymagającą skórę. Maść z witaminą A dostaniecie w każdej aptece za 3-4 zł.



Skóra w okresie jesienno-zimowym jest bardziej podatna na przesuszenia niż wiosną czy latem. Po kąpieli Twoja skóra jest nieprzyjemnie ściągnięta, swędzi, piecze? Polecam używać gęstych, kremowych żeli pod prysznic. Świetne i bardzo dobrze znane są żele pod prysznic Dove, które nie wysuszają skóry, a nawet delikatnie nawilżają. Mój ulubiony zapach to krem pistacjowy i magnolia, coś cudownego na te chłodne pory roku. 

Jesień to dla mnie czas olejków. Uwielbiam stosować je do całego ciała. Często dodaję odrobinkę olejku do żelu pod prysznic, wzmacnia to właściwości nawilżające żelu i nie trzeba używać balsamu po kąpieli. Bardzo fajne są olejki z serii Oleje Świata firmy Joanna. Buteleczka jest niewielka, ale produkt bardzo wydajny. Pięknie nawilżają, zostawiają skórę miękką i gładką w dotyku. Do tego przyjemny, ciepły i otulający zapach. 



W jesiennym makijażu królują u mnie odcienie brązów (zarówno ciepłe jak i chłodne), złota, bordo, czerwieni, zgaszonego przybrudzonego różu i beżu. Z przyjemnością podkreślam mocniej usta stawiając na wyraziste pomadki o wykończeniu matowym lub kremowym bez drobinek. Jednym z moich ulubionych produktów do ust jest matowa pomadka w płynie Million Dollar Lips firmy Wibo (recenzja tutaj klik). Pomadka w tradycyjnej formie to Bell, kremowa pomadka z serii Creamy Shine. Makijaż oczu zazwyczaj jest stonowany, utrzymany w kolorystyce brązu i beżu. Jednym z moich ulubionych ostatnio cieni jest Bell, Matte&Nude o przepięknym odcieniu chłodnego brązu. Wibo, Baked Mix Bronzer wygląda zachwycająco, ma ładny (aczkolwiek ciepły) odcień. Kosmetyk złożony z kilku dobranych kolorystycznie paseczków sprawdzi się również w roli cieni do powiek :)



Takie oto kolory najczęściej goszczą na moich paznokciach. Pierwszy od lewej, lakier Lovely z serii Luxe Girl nr 6 ma piękny odcień fioletu z domieszką bordo i milionem malutkich złotych drobinek. Inglot nr 115 to cudowny, typowo jesienny kolor. Jasny brąz mieniący się na miedziany odcień z ogromną ilością malutkich opalizujących drobinek - cudo! Ostatni lakier z firmy Cleme Makeup, odcień Oh la la Isabelle to piękna malinowa czerwień.

Bez czego Wy nie wyobrażacie sobie jesieni? Dajcie znać co króluje w Waszych kosmetyczkach. 

czwartek, 19 listopada 2015

Zakupy - makijaż! Promocja -49% w Rossmannie | Drogeria Natura

Zapraszam Was dzisiaj na post zakupowy. Był już taki z pielęgnacją, więc sprawiedliwie musi być też z kolorówką.

Pokażę Wam kosmetyki kupione w Rossmannie podczas trwania promocji -49% oraz kosmetyki z Drogerii Natura (do której mam zdecydowanie bliżej niż do Rossmanna i pewnie dlatego jestem tam częstym gościem ;))









W czasie promocji nie poszalałam, ale bardzo się z tego cieszę. Kupiłam niewiele i (prawie) tylko to co chciałam. Jednym wyjątkiem jest pomadka z Bell, która po prostu niesamowicie mi się spodobała i jakoś tak sama wpadła do koszyka :) Na swoje usprawiedliwienie mam to, że jej cena była naprawdę bardzo atrakcyjna.




Wibo, Baked Mix Bronzer - wypiekany puder brązujący złożony z kilku dobranych kolorystycznie paseczków. Wygląda na lekko rozświetlający, dodający zdrowego blasku cerze, ale czy to prawda to okaże się po pierwszym użyciu. Cena regularna wynosi około 19 zł, w promocji niecałe 10 zł.



Lovely, Luxe Girl lakier nr 6 - skusił mnie kolor. Przepiękny, głęboki odcień bordowo-fioletowy z mnóstwem maleńkich złotych drobinek. Cudownie wygląda na paznokciach, idealny jesienny kolor lakieru. Cena regularna około 7 zł, w promocji około 4 zł.



Miss Sporty, Pump Up Booster Mascara - bardzo lubię żółty tusz z Miss Sporty i korzystając z promocji postanowiłam wypróbować inny. Padło na Pump Up Booster, który ma całkiem dobre opinie. Szczoteczka jest naprawdę spora, tusz ma pogrubiać i nadawać objętości. Cena regularna około 15 zł, w promocji około 8 zł.



Maybelline Color Tattoo, Creme De Rose 91 - to był jeden z najważniejszych punktów na mojej liście zakupowej. Matowe cienie w kremie Maybelline bardzo mnie kusiły, a najbardziej spodobał mi się odcień Creme De Rose. Delikatny, naturalny beż z domieszką brudnego różu. Cena regularna około 25 zł, w promocji około 13 zł.



Sensique, Protein In Action odżywka do paznokci - lubię odżywki i lakiery Sensique dostępne w Naturze, sprawdzają się na moich paznokciach i nie zawierają formaldehydu. Odżywka przeznaczona jest do pękających i rozdwajających się paznokci. Ma nawilżać, wygładzać nierówności płytki, zapobiegać przebarwieniom i łamaniu. Odżywkę kupiłam w cenie regularnej za około 7 zł.



Bell, Creamy Shine pomadka nr 04 - kosmetyki Bell sukcesywnie znikają z Natur (nad czym bardzo ubolewam) i wyprzedawane są za niewielkie kwoty. Ta pomadka kosztowała 6 zł, więc musiałam się skusić. Odcień pięknego beżu z domieszką ciemnego, brudnego różu. Pomadka w idealnej tonacji i kolorystyce jesiennej.

Co Wy kupiłyście w czasie promocji? Chętnie poczytam o Waszych łupach :)

niedziela, 15 listopada 2015

Jak rozjaśnić za ciemny podkład? Biały podkład Makeup Revolution!

Dobór odpowiedniego odcienia podkładu jest bardzo częstym problemem.  Blade osoby, o bardzo jasnej karnacji z pewnością wiedzą o czym mówię - dla nas znalezienie idealnego podkładu to nie lada wyzwanie.

W świetle sztucznych lamp znajdujących się w drogeriach podkład bardzo często wygląda inaczej niż na żywo. Okazuje się, że ten, który w sklepie wydawał nam się odpowiednio jasny w rzeczywistości jest zbyt ciemny.

Kupiłaś ciemniejszy podkład na okres letni i tak bardzo go polubiłaś, że teraz również chciałabyś go użyć? Jest jedna przeszkoda - opalenizna zeszła i podkład jest zbyt ciemny.

Jeżeli chociaż raz miałaś w swoim życiu jedną z opisanych sytuacji to ten post jest właśnie dla Ciebie!



Makeup Revolution, The One Foundation
Podkład The One Foundation dostępny jest aż w 16 wersjach kolorystycznych. Dopasowuje się do odcienia oraz tekstury skóry. Zapewnia dobre krycie i matowe wykończenie. Łatwość aplikacji pozwala na budowanie pożądanego krycia. 




Buteleczka z podkładem jest malutka - dla zobrazowania pokazuję podkład na dłoni. Po otwarciu kartonowego opakowania naprawdę się zdziwiłam. Pojemność wynosi 29,5 ml , czyli praktycznie tyle samo ile mają standardowe podkłady (30 ml). To doskonale obrazuje jak firmy kosmetyczne działają poprzez odpowiednio duże opakowania - mamy złudzenie, że kupujemy sporą ilość kosmetyku.

Podkład jest bardzo wodnisty, przy pierwszym użyciu wylałam zdecydowanie zbyt dużo kosmetyku. Trzeba bardzo uważać i delikatnie naciskać (a najlepiej tylko przechylić) buteleczkę.
Podkład jest biały, całkowicie. Pigmentacja naprawdę mocna.




Kosmetyk ma wysoki stopień krycia. Dzięki delikatnej, bardzo płynnej konsystencji krycie można stopniować bez efektu maski. Podkład daje matowe wykończenie. Posiada właściwości zastygające, jest trwały i odporny na ścieranie. Takie obietnice pochodzą od producenta.

Rzeczywiście podkład jest mocno napigmentowany, ma dobre krycie. Do widocznego rozjaśnienia potrzeba zaledwie 1-2 krople. Kosmetyk nie wpływa negatywnie na właściwości podkładu, z którym go mieszamy. Mam wrażenie, że wpływa pozytywnie na trwałość - rzeczywiście ma delikatne właściwości zastygające i przedłuża trwałość makijażu. Podkład MUR sam w sobie ma ładne, matowe wykończenie (nie jest to płaski, sztuczny mat), a w połączeniu z każdym innym podkładem (z wyjątkiem mocno matującego) daje ładne, matowo-satynowe, naturalne wykończenie. Nie podkreśla suchych skórek, nie zbiera się w załamaniach/zmarszczkach, nie uwidacznia rozszerzonych porów. Nie zauważyłam, aby zapychał skórę i powodował powstawanie wyprysków, nie wysusza skóry.

Kosmetyk jest niesamowicie wydajny. Jego duża pojemność (standardowego podkładu) sprawia, że wystarczy nam naprawdę na bardzo długo. Zwłaszcza, że do rozjaśnienia zbyt ciemnego kosmetyku potrzeba zaledwie kropelkę, maksymalnie 2-3. Cena jest niewielka, zaledwie 20 zł, a produkt na pewno posłuży przez bardzo długi czas.




Po lewej stronie niewielka ilość Bourjois 123 Perfect CC Cream w odcieniu 31 Ivory, po prawej ta sama ilość Bourjois i 2 małe kropelki podkładu Makeup Revolution. Można zauważyć, że kosmetyk MUR wpływa na konsystencję bazowego podkładu - sprawia, że jest ona bardziej płynna, lejąca, natomiast nie zmniejsza krycia!

Pamiętajcie - dodanie kremu do podkładu nie rozjaśni go! Krem wpłynie na to, że podkład stanie się lżejszy,mniej kryjący, stworzymy sobie delikatny krem tonujący. Jeżeli chcemy rozjaśnić podkład zachowując jego krycie (lub nawet je wzmocnić) i trwałość to musimy użyć białego podkładu.



piątek, 13 listopada 2015

Promocja -49% w Rossmannie! Kosmetyki do makijażu twarzy - co warto kupić?

Od 14 listopada, czyli już od jutra rozpoczyna się trzeci i ostatni etap rossmannowskiej promocji na kosmetyki do makijażu. Tym razem możemy kupić taniej o 49%  wszystko co przeznaczone jest stricte do makijażu twarzy (podkłady,korektory, pudry, róże, rozświetlacze, bronzery). Na co zwrócić szczególną uwagę? Zapraszam na moje podpowiedzi :)



Bourjois, 123 Perfect CC Cream - kosmetyk, którego aktualnie używam. Nie jest to produkt bardzo mocno kryjący, ale dobrze sobie radzi z ujednoliceniem cery i zakryciem niewielkich niedoskonałości. Dostępne kolory są bardzo ładne, produkt stapia się ze skórą. Przypudrowany utrzymuje się przez większość dnia. Wygląda na twarzy bardzo ładnie i naturalnie, nie tworzy efektu maski, ale pod jednym warunkiem - skóra musi być nawilżona. Niestety jeżeli macie suchą skórę lub nawet suche skórki on to podkreśli.

Bourjois, Healthy Mix - ten podkład ma wiele zwolenniczek (w tym kilka kobiet z mojej rodziny). To podkład rozświetlający, więc raczej nie spodoba się cerom tłustym/mieszanym. Ma całkiem przyjemne krycie, bardzo ładnie i naturalnie wygląda na twarzy, dostępne kolory są ładne i można znaleźć naprawdę jasne odcienie, trwałość bardzo dobra. 

L'Oreal, True Match - używałam go kiedyś i przyznam, że jest bardzo przyjemny. Gama kolorystyczna bardzo przystępna, można znaleźć ładne, jasne odcienie. Podkład jest delikatny, lekki w swojej konsystencji, a jego krycie średnie. Trwałość bardzo dobra, u mnie przypudrowany utrzymywał się od rana do wieczora.

Maybelline, Affinitone Concealer - korektor o naprawdę dobrym kryciu, można nim zakryć spore cienie pod oczami. Ma bardzo przyjemną, kremową konsystencję. W gamie dostępnych kolorów znajdzie się coś dla jasnych karnacji. Korektora można używać z powodzeniem do rozświetlania wybranych partii twarzy. Trwałość naprawdę świetna, przypudrowany utrzyma się od rana do wieczora.

Rimmel, Match Perfection Concealer - korektor w bardzo wygodnym opakowaniu (tubka z pędzelkiem). Ma dobre krycie, kremową konsystencję, bardzo ładnie stapia się ze skórą, nie wysusza, przypudrowany utrzyma się cały dzień. Najjaśniejszy odcień jest naprawdę jasny, idealny dla bladych cer. 

Bourjois, Healthy Mix, Anticerne Correcteur - korektor w tubce z wąskim aplikatorem. Korektor dostępny jest w 3 naprawdę bardzo ładnych kolorach. Ma dość mocne krycie i jest bardzo trwały, z pewnością przez cały dzień pozostanie na swoim miejscu. Jest bardzo wydajny, wystarczy odrobina do zakrycia niedoskonałości lub cieni pod oczami. Nie polecałabym go do bardzo suchej skóry, bo niestety może ją wysuszać. 




Wibo, Smooth'n wear puder matujący - dostępny bodajże w 3 odcieniach. Puder nie jest wybitnie matujący, po około 4 godzinach wymaga delikatnej poprawki. To za co go lubię to niesamowicie ładny efekt wygładzenia skóry i fakt, że bardzo dobrze dopasowuje się do jej odcienia. W promocji będzie kosztował kilka złotych, warto się skusić.

Manhattan, Soft Compact Powder - ma całkiem sporą gamę kolorystyczną, w której znajdziemy ładne, jasne odcienie. Puder nie daje dużego krycia, jest dość lekki, ale dobrze matuje na kilka godzin. Jest wydajny, w zestawie całkiem przyjemna gąbeczka. 

Rimmel, Stay Matte - puder, którego aktualnie używam. W gamie kolorystycznej są naprawdę ładne odcienie, ja mam transparentny (idealny dla bardzo jasnych karnacji). Na mojej cerze dość długo utrzymuje mat, ale nie jest to sztuczny i płaski efekt. Utrzymuje się przez większą część dnia, wygląda ładnie na skórze, przedłuża trwałość makijażu.

Wibo, Blush Creme - ja i moja mama bardzo lubimy róże Wibo. Ten kremowy jest tylko z nazwy, tak naprawdę to najzwyklejszy prasowany róż. Kolory są śliczne, napigmentowane na tyle żeby ładnie podkreślić policzki, ale nie zrobić sobie krzywdy ;) Róż utrzymuje się kilka godzin w nienagannym stanie, później zaczyna lekko blednąć. 

Maybelline, Dream Touch Blush - posiadam brzoskwiniowy odcień i jestem bardzo zadowolona. Róże mają kilka kolorów do wyboru. Konsystencja bardzo ciekawa, kremowo-żelowa, bardzo ładnie rozprowadza się na policzkach, pięknie rozciera za pomocą palców. Pigmentacja naprawdę dobra, delikatnie rozświetlające, naturalne wykończenie.

Bourjois, Pastel Joues - bardzo znane i lubiane róże do policzków. Mają dużo przepięknych kolorów. Pięknie wyglądają na skórze, delikatnie rozświetlają, są bardzo trwałe i niesamowicie wydajne! Urocze opakowanie zamykane na magnes przyciąga wzrok :)




Astor, Skin Match 4Ever Bronzer - bronzer, który sprawdzi się w każdym makijażu. Ma całkiem dobrą pigmentację, ale daje się z łatwością rozcierać. Trwałość jest świetna, bez problemu utrzymuje się cały dzień na twarzy.

Bourjois, Delice de Poudre, Bronzing Powder - dobrze znana czekoladka od Bourjois. Bardzo wydajny bronzer, trwałość naprawdę dobra (spokojnie utrzymuje się przez większą część dnia na twarzy), a odcień jest idealny do ocieplania cery. Dla chłodnych typów urody może być niestety zbyt ciepły.

L'Oreal, Glam Bronze, Duo Sun Powder - bronzer składający się z dwóch odcieni. Nadaje się do wykonturowania twarzy, ładnie stapia się ze skórą przez co efekt jest bardzo naturalny. Ma delikatne rozświetlające drobinki, ale naprawdę ładnie wygląda na skórze. Jest bardzo trwały i niesamowicie wydajny.

Wibo, Diamond Illuminator - rozświetlacz, który przepięknie wygląda na skórze. Ma delikatnie szampański odcień, będzie pasował do chłodnych i ciepłych typów urody. Daje piękne rozświetlenie, drobinki są naprawdę bardzo mocno zmielone, nie ma w nim grama brokatu! 

Lovely, Gold/Silver Highlighter - rozświetlacz dostępny w dwóch wersjach kolorystycznych - gold (złota, dla ciepłych typów urody) i silver (srebrna, dla chłodnych typów urody). Kosmetyk jest miękki, satynowy, ma lekko szampański odcień. Pigmentacja bardzo dobra, na skórze daje subtelny efekt tafli wody.

Bell, HYPOAllergenic, Face & Body Illuminating Powder - mój faworyt jeśli chodzi o rozświetlacze. Nada się do każdego odcienia cery, jest neutralny. Przepięknie wygląda na skórze, można nim uzyskać efekt mokrej skóry. Niesamowicie wydajny, bardzo trwały.

Źródło zdjęć: Google

To już wszystkie polecane kosmetyki. Na co zwrócicie uwagę? A może nie wybieracie się do Rossmanna? :)

środa, 11 listopada 2015

Zakupy pielęgnacyjne! Ziaja | Isana | Flos Lek i inne

Cześć dziewczyny!

Chciałabym Wam dzisiaj pokazać kilka nowości, które zagościły na mojej łazienkowej półce w przeciągu ostatniego miesiąca. Są tutaj produkty pierwszej potrzeby, bardzo podstawowe oraz takie, które można zaliczyć do kategorii zachcianek.

Dzisiaj pokażę Wam tylko pielęgnacyjne zakupy, kosmetyki kolorowe pojawią się w osobnym poście - zapewne po zakończeniu promocji w Rossmannie.




Timotei 'Moc i Blask' - szampon przeznaczony do włosów normalnych, zawiera wyciąg z alpejskich ziół. Rzeczywiście pachnie ziołowo, bardzo przyjemnie. Kupiłam go z myślą o mocniejszym oczyszczaniu włosów raz w tygodniu. Znalazłam go w Lidlu za niecałe 6 zł.

Ziaja, Ziajka żel do mycia ciała i włosów - produkt hypoalergiczny, skierowany do dzieci powyżej 6 miesiąca życia. Ja bardzo lubię kosmetyki dla dzieci, zwłaszcza te do oczyszczania ciała i włosów. Używam tego żelu jako delikatnego codziennego szamponu. Skład ma ładny, bez SLS, SLeS i pochodnych. Butelka 400 ml była niedawno w promocji w Naturze za 6-7 zł.




Bebeauty nawilżający żel micelarny - używam tego żelu od bardzo dawna, w międzyczasie przeszedł kilka zmian opakowania, ale zawsze był tak samo dobry. Teraz mam jednak wrażenie, że zmienili również formułę. Muszę porównać składy, ale już teraz proszę Was o opinię jeżeli również macie porównanie tego żelu przed i po zmianie opakowania :) 150 ml w cenie 4,99 zł.

Isana zmywacz do paznokci - najlepszy zmywacz, kończę jedną butelkę i kupuję nową. Pewnie większość z Was już go zna, a jeśli ktoś nie próbował to koniecznie musi :) 250 ml kosztuje około 6 zł.




Flos Lek krem pod oczy do skóry wrażliwej - krem pochodzi z serii hypoalergicznej, ma wyciąg z algi morskiej, świetlika lekarskiego i witaminę E. Czytałam sporo pozytywnych opinii i jestem bardzo ciekawa tego kremu. Opakowanie jest bardzo duże jak na krem pod oczy, ma aż 30 ml i kosztuje 15 zł.

Biały Jeleń 'Nawilżające kozie mleko' krem do twarzy - po bardzo dobrych doświadczeniach z innym kremem tej firmy postanowiłam wypróbować kolejne. Ten krem również jest hypoalergiczny, zawiera wysoko w składzie olej ze słodkich migdałów i panthenol. Został przebadany w kierunku atopii, co dla mnie jest bardzo ważne. Kosmetyk ma pojemność 100 ml i kosztował około 16 zł.




Ziaja krem do rąk z proteinami kaszmiru i masłem shea - lekki, codzienny krem do częstego stosowania. Ma delikatną konsystencję i szybko się wchłania. Zapach delikatny, przyjemny. Ta seria kremów Ziaja ma chyba 3 warianty, każdy o pojemności 100 ml i cenie około 3-4 zł.

Ziaja 'Świąteczne aromaty' zimowy krem ochronny - z okazji zbliżających się Świąt Ziaja wypuściła serię o charakterystycznych zapachach. Dostępne są mydła pod prysznic i kremy do rąk w dwóch wersjach zapachowych: czekolada, pomarańcza oraz piernik, imbir, cynamon. Pierwszy zapach nie przypadł mi do gustu, dla mnie zbyt sztuczny. Natomiast wersja piernikowa pachnie obłędnie! Prawdziwym domowym, świątecznym piernikiem - cudo. Tubka 80 ml w cenie około 6 zł.




Ziaja Med, przeciwzmarszczkowy krem do twarzy SPF 50+ - niektóre z Was pewnie się zdziwią, ale ja jestem za profilaktyką przeciwzmarszczkową w młodym wieku - uważam, że wtedy ma największe szanse na powodzenie. Krem kupiłam również ze względu na to, że jestem w trakcie kuracji kwasami. Tubka ma 50 ml pojemności i kosztowała około 22 zł.

Ziaja Pro krem-maska do skóry wokół oczu - krem z serii profesjonalnej, której ceny niestety są już znacznie wyższe (ale nie ma się co dziwić). O tym kosmetyku również słyszałam i czytałam dużo dobrego, mam spore oczekiwania :) Tubka ma pojemność 50 ml, więc z pewnością starczy na bardzo długo. Cena wynosi 30 zł.

To już wszystko, całe moje pielęgnacyjne zakupy. Dajcie znać czego używałyście, co Was najbardziej zainteresowało :)

wtorek, 10 listopada 2015

Najlepsze kryminały! Polecane książki #1

Uwielbiam czytać. Na pewno wiele z Was może podpisać się pod tym stwierdzeniem. Czytam różne książki, ale nade wszystko kocham kryminały. Moment, w którym mogę wygodnie usiąść w fotelu, sięgnąć po książkę i poczuć jej charakterystyczny zapach (Wy też lubicie zapach książek?) to najlepsza chwila po całym ciężkim dniu. Jesień sprzyja czytaniu, aura panująca za oknem coraz bardziej popycha nas w kierunku ciepłego koca, gorącej herbaty i dobrej książki. Właśnie, dobrej. Czasami nie wiadomo po co sięgnąć żeby się nie rozczarować.






Jak już wspominałam, mnie najbardziej pociągają kryminały (może to przez moje wykształcenie, a może po prostu odzywa się ciemna strona mojej osobowości... ;) i to właśnie o tego typu książkach dzisiaj porozmawiamy. Mam Wam do polecenia kilka świetnych książek.




Simon Beckett - to właśnie Beckett i doktor David Hunter (główny bohater cyklu książek) zapoczątkowali moją miłość do kryminałów. Mogę szczerze przyznać, że Beckett przyczynił się do wyboru mojej ścieżki kariery zawodowej - po przeczytaniu jego pierwszej książki w bardzo młodym wieku odkryłam co chcę robić w życiu. Górnolotnie brzmi, ale tak właśnie jest. Czytając te powieści miałam 13 lat i wtedy te książki wydały mi się naprawdę bardzo mocnym opisem drastycznych zbrodni, szczerze mnie zafascynowało ich okrucieństwo. Obecnie niewiele kryminałów mnie rusza, ale nadal książki Becketta miło mi się czyta. Autor dokładnie opisuje zbrodnie i procesy rozkładu ludzkiego ciała (co może na początku trochę odpychać). Doktor Hunter pracuje jako antropolog sądowy, a każde jego zlecenie wciąga go w wir niebezpiecznych wydarzeń. Beckett doskonale tworzy swoich bohaterów, kreuje bardzo rzeczywisty obraz sytuacji, świetnie buduje napięcie. Pierwsza i druga część serii to powieści, w których zdecydowanie więcej jest opisów bestialskich zbrodni i szybsza akcja, w kolejnych częściach mniej jest dosłownego okrucieństwa - mamy tu zdecydowanie więcej analizy psychologicznej przestępców, a to również ciekawa lektura.
Polecam serdecznie całą serię: Chemia Śmierci, Zapisane w kościach, Szepty zmarłych, Wołanie grobu.




Camilla Lackberg to na chwilę obecną moja ulubiona skandynawska autorka. Cała saga kryminalna stworzona przez Lackberg jest rewelacyjna i godna przeczytania. Wątki kryminalne przeplatane są tutaj z obyczajowymi. Główni bohaterowie - policjant Patrick Hedstrom, jego żona Erika wraz ze swoją siostrą Anną i przyjaciółmi - toczą normalne, przyziemne życie. Czytelnik śledzi rozwój śledztwa i odkrywa nowe mroczne tajemnice, ale jest też świadkiem różnych życiowych potyczek bohaterów, ich zwykłego życia, problemów, sukcesów. W książkach Lackberg charakterystyczna jest retrospekcja, rozdziały pozornie nie mające związku z motywem przewodnim powieści. Stopniowo wszystko łączy się w spójną całość, a na końcu odkrywamy wspólnie z bohaterami mroczne tajemnice.Serdecznie polecam książki Camilli Lackberg, czyta się bardzo przyjemnie, niesamowicie wciągają.
Moje ulubione: Fabrykantka aniołków, Kaznodzieja, Niemiecki bękart, Kamieniarz. 





Tess Gerritsen i jej książki to obowiązkowa lektura dla każdego miłośnika kryminałów. Większość twórczości Gerritsen to książki, w których występuje Maura Isles i Jane Rizzoli - lekarz sądowy i policjantka tworzące razem niesamowity duet. Każda książka jest oryginalna, niepowtarzalna i napisana z dużą dbałością o szczegóły. Gerritsen potrafi utrzymać czytelnika w napięciu i oczekiwaniu. Tutaj również mamy do czynienia z przeplataniem się wątków kryminalnych z tymi obyczajowymi, dotyczącymi życia Maury i Jane. Jesteśmy świadkami niesamowitych okrucieństw, strasznych zbrodni, mrocznych zagadek, które próbują rozwiązać główne bohaterki. Szczególnie polecam książkę "Sobowtór", w której okrywamy tajemnicze pochodzenie doktor Maury, poznajemy jej biologiczną matkę, którą można określić tylko jednym słowem - potwór.
Serdecznie polecam: Sobowtór, Milcząca dziewczyna, Ogród kości, Skalpel, Dolina umarłych, Klub Mefista.

Mam nadzieję, że tego typu posty przerodzą się w serię, mam Wam do przedstawienia dużo rewelacyjnych książek (oczywiście głównie kryminałów). Co Wy chętnie czytacie, co polecacie?

poniedziałek, 9 listopada 2015

Żel aloesowy - właściwości i zastosowania

Cześć dziewczyny!

Może niektóre z Was pamiętają, że jakiś czas temu obiecałam zrobić post na blogu na temat żelu aloesowego i jego właściwości. Pojawi się też kilka sprawdzonych pomysłów na zastosowania żelu aloesowego - jedna z Was (przepraszam, nie pamiętam dokładnie kto) wspominała, że poza stosowaniem na twarz nie ma innych pomysłów jak wykorzystać ten wspaniały kosmetyk, więc służę pomocą :)






Ja posiadam żel aloesowy firmy GorVita - świetny polski produkt. Niestety kosmetyk jest słabo dostępny, na pewno znajdziecie go na doz.pl , poza tym polecam szukać w sklepach zielarskich i aptekach.

Skład: Aqua, (modyfikowany roztwór leczniczej wody: wodorowęglanowo-chlorkowo-sodowej-bromkowo-jodkowo-borowej z Uzdrowiska Rabka S.A), Aloe Vera (Aloe Barbadiensis) Extract, Propylene Glycol, Gliceryne, D-Panthenol, Triethanoloamine, Allantoin, Polisorbate-20, DMDM Hydantoin. 

Właściwości:
- nawilżające
- odżywcze
- przeciwzapalne
- bakteriobójcze
- wspomagające regenerację skóry
- przeciwświądowe
- ściągające

Żel ma bardzo lekką, delikatną konsystencję. Wspaniale sprawdza się stosowany na twarz, wchłania się szybko, do matu. Dobrze nawilża skórę, a makijaż lepiej się utrzymuje.
Stosowany na włosy lub skórę głowy w rozsądnej ilości nie obciąży nawet przetłuszczającej się skóry głowy.






Twarz 
Żel świetnie sprawdzi się w pielęgnacji cery tłustej i mieszanej - nawilży, złagodzi stany zapalne, zadziała bakteriobójczo i wspomoże proces gojenia zmian skórnych. Ponadto żel ma właściwości rozjaśniające skórę, więc możemy spodziewać się działania rozjaśniającego przebarwienia potrądzikowe. Spokojnie można go stosować bez obaw o zapychanie, żel jest niekomedogenny. Ma bardzo lekką konsystencję, szybko wchłania się do matu i świetnie nadaje się pod makijaż. Może być dodatkiem do pielęgnacji cery suchej i skłonnej do podrażnień - zadziała łagodząco, nawilżająco, wspomoże proces regeneracji podrażnionej skóry.

Włosy
Żel aloesowy to Wasz sprzymierzeniec jeżeli macie wrażliwą, suchą skórę głowy. Dodany do szamponu sprawi, że będzie on delikatniejszy dla naszej skóry, bardziej nawilżający, a przy tym zachowa swoje właściwości oczyszczające. Warto dodawać go do peelingu skóry głowy, będzie wtedy zapobiegał podrażnieniom, łagodził i nawilżał.
Polecam dodawać żel do masek do włosów lub odżywek - włosy zyskają sporą dawkę nawilżenia, będą bardziej miękkie, a jeśli są falowane lub kręcone to z dużym prawdopodobieństwem skręt zostanie ładnie podkreślony.
Zależy Wam na szybszym wzroście włosów? Aloes jest jak najbardziej wskazany! Poprawia mikrokrążenie skóry, a w połączeniu z masażem (np. podczas mycia) pobudza mieszki włosowe i przyczynia się do szybszego porostu włosów. 
Jeżeli borykacie się z suchym łupieżem, który spowodowany jest wysuszeniem skóry głowy również polecam żel aloesowy. 

Ciało
Jeżeli macie skórę wrażliwą, suchą, atopową, skłonną do podrażnień to koniecznie spróbujcie żelu aloesowego. Polecam wymieszać go z balsamem do ciała (najlepiej w proporcji 1:1). Świetnie złagodzi uczucie ściągnięcia i świądu, który przy bardzo suchej skórze często się pojawia (zwłaszcza po kąpieli). Dodatkowo zadziała łagodząco, ukoi i uspokoi podrażnioną skórę, wspomoże proces regeneracyjny suchego, spękanego naskórka.
Koniecznie wypróbujcie żel aloesowy przy depilacji! A właściwie po ;) Złagodzi i ukoi skórę, będzie zapobiegał podrażnieniom i krostkom. Szczególnie polecam przy depilacji okolic bikini. 






Na blogu na pewno pojawi się przepis na peeling skóry głowy z wykorzystaniem żelu aloesowego - stosuję go regularnie, bardzo lubię i chętnie opowiem o efektach jakie daje.

Przekonałam Was do żelu aloesowego? A może już go używacie?

sobota, 7 listopada 2015

Promocja -49% w Rossmannie! Kosmetyki do oczu - co warto kupić?

Dzisiaj rozpoczęła się promocja w Rossmannie na kosmetyki do makijażu oczu - cienie, kredki, linery, tusze do rzęs. Z przyjemnością przedstawię Wam moje typy, na które zdecydowanie warto zwrócić uwagę.


Z pewnością nie przedstawię wszystkich dobrych kosmetyków, bo jest ich naprawdę sporo. Nie chcę utrudniać Wam wyboru, a go ułatwiać - pokażę i krótko omówię tylko najlepsze moim zdaniem produkty.




Rimmel Scandaleyes Shadow Paint - cienie w kremie, które mają wygodną formę aplikacji w postaci gąbeczki podobnej do tych w błyszczykach. Nie wiem jak zachowują się jasne odcienie, ale ciemne są świetne - mają doskonały pigment i są bardzo trwałe (jak zastygną to się nie ruszą). Nie odbijają się, nie ścierają, nie tracą na intensywności.

L'Oreal Infaillible Eyeshadow - cienie w słoiczkach, aplikacja za pomocą palców lub pędzli. Genialnie napigmentowane, przepiękne kolory (nie są jednowymiarowe, mienią się na różne odcienie), konsystencja pudrowo-kremowa, świetna trwałość.

Maybelline Color Tattoo - cienie, które zna chyba każdy. Teraz szczególnie warto zapolować na matowe cienie. Są dobrze napigmentowane, z łatwością aplikuje się je palcem i wyglądają na powiece przepięknie. Są trwałe, chociaż na bardzo tłustych powiekach mogą się zebrać w załamaniach. Mogą pełnić rolę bazy pod cienie, makijaż będzie trwalszy i bardziej intensywny.

Lovely Nude Make Up Kit - są różne opinie na temat tej paletki. Ja uważam, że za kilka złotych warto ją mieć, bo jest naprawdę przyzwoita. Zawiera matowe i błyszczące cienie (z przewagą tych drugich). Maty są słabo napigmentowane i suche, ale błyszczące cienie mają bardzo dobry pigment, lekko kremową konsystencję i naprawdę bardzo ładnie wyglądają na powiekach.

Eveline Quattro Eyeshadow - piękne cienie o różnych zestawieniach kolorystycznych (z matowymi i perłowymi cieniami). Dobrze napigmentowane, ładnie się rozcierają i łączą ze sobą, są trwałe (na bazie lub korektorze wytrzymują od rana do nocy).

Bourjois Smoky Stories - seria zawierająca kilka bardzo ładnych zestawień kolorystycznych. Paletka zawiera 4 cienie (w tym jeden typowo rozświetlający), które mają przyjemną, miękką konsystencję. Pigmentacja jest dobra, cienie łatwo się blendują i ładnie ze sobą łączą. Trwałość bardzo dobra, na bazie nie do zdarcia.





Eveline Eyeliner Celebrities - eyeliner w kałamarzu z cienkim, precyzyjnym pędzelkiem. Czerń jest naprawdę głęboka, więc jeśli szukacie intensywnie czarnego linera to śmiało mogę polecić ten z Eveline. Nie odbija się, nie rozmazuje, nie kruszy - jest naprawdę bardzo trwały. Można wykonać nim precyzyjną, cieniutką kreskę. W promocji będzie kosztował zaledwie kilka zł.

Maybelline, Eye Studio, Lasting Drama Gel Liner - znany kremowo-żelowy eyeliner. Jest bardzo trwały, spokojnie wytrzyma kilkanaście godzin bez kruszenia się, osypywania i rozmazywania. Aplikacja jest łatwa i przyjemna dzięki żelowej formule. Czerń jest naprawdę bardzo intensywna.

L'Oreal Super Liner Gelmatic - żelowy eyeliner w formie kredki. Będzie dobrą opcją dla początkujących osób. Piękna, głęboka czerń, efekt farbki na oku i kilkunastogodzinna trwałość to z pewnością jego duże plusy.

Eveline, Art Scenic, korektor do brwi 3w1 - świetny jeżeli ktoś lubi naturalny efekt. Ładnie podkreśli i delikatnie przyciemni brwi, zdyscyplinuje włoski i utrzyma je w ryzach. Jest trwały, spokojnie utrzyma się na brwiach od rana do wieczora.

Maybelline Brow Satin - dwustronny produkt: jedna z końcówek zawiera puder w gąbeczce (cień), a druga końcówka to precyzyjna kredka. Można podkreślić brwi zależnie od upodobań. Precyzyjna kredka pozwala na dokładne dorysowanie pojedynczych włosków. Kolory są bardzo ładne, naturalne.

Maybelline Brow Drama - tusz modelujący do brwi. Dostępne są wersje koloryzujące i bezbarwna. Kosmetyk ładnie podkreśla brwi, dodaje im koloru i wyrazistości, optycznie pogrubia włoski i jest naprawdę bardzo trwały.






Miss Sporty Studio Lash 3D Volumythic - świetny tusz! Ma lekko wygiętą, silikonową szczoteczkę. Pięknie podkręca, pogrubia, wydłuża. Nie osypuje się, nie kruszy, zmywa bez problemu. Dla mnie jeden z najlepszych tuszy jakie miałam.

Eveline Volume Celebrity - bardzo ładnie rozdziela, wydłuża i pogrubia. Podkręcenie rzęs nie jest zachwycające, ale daje radę. Nie skleja, nie osypuje się, jest bardzo trwały. Również jeden z lepszych tanich tuszy jakie znam.

Rimmel Extra Super Lash Wow Mascara - jeden z lepszych tuszy Rimmel z tej tańszej kategorii. Świetnie pogrubia i wydłuża. Podkręca delikatnie. Czerń jest piękna, intensywna. Tusz jest trwały, nie osypuje się i nie kruszy. 

Maybelline Colossal Volum' Express - dla mnie wszystkie żółte tusze Maybelline są podobne :) Ma grubą, ale wygodną szczoteczkę. Bardzo ładnie pogrubia i zwiększa optycznie objętość rzęs. Zauważalnie wydłuża i podkręca. Nie osypuje się, nie kruszy, jest bardzo trwały.

Max Factor 2000 Calorie - Max Factor ma w swojej ofercie wiele dobrych tuszy, ja jednak wybrałam ten, który jest już chyba legendą :) 2000 Calorie pięknie pogrubia i wydłuża, sprawdzi się na cienkich i krótkich rzęsach. Jest trwały, nie osypuje się, nie kruszy, odporny na warunki pogodowe. 

L'Oreal Volume Million Lashes So Couture - na rzęsach spisuje się genialnie. Wydłuża, rozdziela, pogrubia, podkręca - przy 2 warstwach jest to efekt przypominający sztuczne rzęsy. Dodatkowo tusz pięknie pachnie, co jeszcze bardziej umila jego stosowanie. Trwałość na najwyższym poziomie, nie ma mowy o osypywaniu czy kruszeniu się.


To już wszystkie moje propozycje z kategorii produktów do oczu (i brwi) ;)  Na co zapolujecie? A może już jesteście po zakupach?

Źródło zdjęć: Google

piątek, 6 listopada 2015

Makeup Revolution, czekoladowa paleta Death By Chocolate

Czekoladowe palety cieni to gorący temat. Pierwowzór, czyli słynne palety Too Faced, doczekały się już swoich tańszych "odpowiedników" w postaci cieni Makeup Revolution. Firma oferuje już trzy czekoladki (deserową, mleczną i białą) z różnymi zestawami cieni.  Posiadam tylko jedną, Death By Chocolate i to o niej Wam dzisiaj opowiem.





Opakowanie jest piękne i bardzo apetyczne. Czekoladka jest ciemna, wygląda na deserową lub gorzką. Jakość opakowania i jego wykonanie jest naprawdę na wysokim poziomie - plastik jest gruby, mocny, nawet po upadku nie powinien ulec uszkodzeniu. Paleta zawiera duże lusterko, które jest wysokiej jakości, nie zniekształca, spokojnie można wykonać przy nim cały makijaż.

Paleta zawiera 16 cieni w odcieniach neutralnych, chociaż znajdziemy tutaj akcent kolorystyczny - lekko liliowy odcień i ciemny brąz, który przy rozcieraniu uwidacznia fioletowe tony.  Do dyspozycji mamy 7 matowych cieni i 9 perłowych. Paleta ma 22 g i kosztuje około 40 zł.




Cienie są przepiękne, idealne do makijażu codziennego i wieczorowego. Myślę, że przy odrobinie fantazji można wyczarować tą paletką prawdziwe działa sztuki na powiekach :)
Cienie matowe są piękne, moim zdaniem wykończenie nie przypomina płaskiego, tępego matu. Osobiście bardzo mi to odpowiada, prezentują się naprawdę wspaniale, elegancko. Cienie perłowe są błyszczące, a ich wykończenie satynowe, przyciągające uwagę. Warto zaznaczyć, że dwa najjaśniejsze (matowy i perłowy beż) mają dwukrotnie większą pojemność niż pozostałe cienie - bardzo przemyślany zabieg, bo te jasne, rozświetlające zużywają się najszybciej.
Paleta zawiera przepiękne ciepłe odcienie złota i czekoladowych brązów, jest tutaj też srebro w różnej postaci, głęboka czerń, piękne beże do rozświetlania kącików (satynowy sprawdzi się też jako rozświetlacz do twarzy), jest też jeden chłodny odcień brązu (z powodzeniem można użyć go do brwi).
Konsystencja jest ciekawa - cienie są prasowane, ale w dotyku pudrowo-kremowe, bardzo mięciutkie. Niestety potrafią się w specyficzny sposób kruszyć. Można z powodzeniem nakładać je palcem i będą pięknie wyglądały. Rozcieranie tych cieni to marzenie - bardzo łatwo, miękko się blendują, poszczególne kolory pięknie się ze sobą łączą i tworzą spójny makijaż.
Nie zauważyłam żeby cienie osypywały się w ciągu dnia. Podczas nakładania i mocniejszego rozcierania zdarza się to ciemnym odcieniom, ale z łatwością można to posprzątać używając puchatego pędzla.






Cienie mają naprawdę bardzo dobrą pigmentację. Jaśniejsze kolory oczywiście są delikatniejsze i trzeba użyć większej ilości żeby kolor był bardzo intensywny. Przy pozostałych brązach, srebrach, złotach, czerni  pigment zachwyca.
Trwałość jak najbardziej na plus - cienie na moich tłustych powiekach utrzymują się bez bazy przez około 8 godzin w stanie idealnym, po tym czasie lekko zbierają się w załamaniu (ale to naprawdę bardzo subtelny efekt, makijaż nadal wygląda dobrze). Z użyciem bazy (często zwykłego korektora) utrzymują się w stanie nienaruszonym od rana do późnego wieczora - praktycznie do demakijażu :)
Na koniec dodam, że paletka bardzo ładnie pachnie - moim zdaniem nie jest to czekoladowy zapach, ale na pewno słodki :)

Podoba Wam się czekoladowa paletka Makeup Revolution? Macie swoją? Która jest Waszą ulubioną?

poniedziałek, 2 listopada 2015

Promocja -49% w Rossmannie! Kosmetyki do ust i paznokci - co warto kupić?

Na pewno słyszałyście już o promocji -49% w Rossmannie, która rozpoczęła się dzisiaj. To świetny moment żeby kupić coś na co od dawna miałyśmy ochotę, ale niekoniecznie uśmiechało nam się wydawać na kosmetyk większą sumę pieniędzy.


Od dzisiaj do 6 listopada promocja obejmuje kosmetyki kolorowe do ust (pomadki, błyszczyki, konturówki) oraz lakiery i produkty pielęgnacyjne do paznokci. Ja jako prawdziwa maniaczka kosmetyków do ust przedstawię Wam dzisiaj moje propozycje, na które warto zwrócić uwagę.







Wibo, Million Dollar Lips - jak wygląda na ustach i co o nim myślę dowiecie się tutaj (klik). Moim zdaniem to rewelacyjna matowa pomadka do ust w płynie. Kolory są tylko 4, ale naprawdę piękne. Trwałość wspaniała (zwłaszcza za taką cenę). W promocji będzie kosztowała zaledwie 5-6 zł, więc po prostu musicie ją mieć :)

Lovely Extra Lasting - jej recenzja również znajduje się na blogu (klik). Tutaj kolorów do wyboru jest niestety jeszcze mniej (tylko 3), ale warto zwrócić uwagę na kolor ''nude'', jest absolutnie przepiękny. Pomadka jest matowa, ładnie się utrzymuje (krócej niż ta z Wibo) i również niewiele kosztuje.

Lovely Perfect Line - konturówka, którą pokazywałam całkiem niedawno tutaj (klik). Od tygodni króluje w moim makijażu ust, jest przepiękna, kremowa i całkiem dobrze się utrzymuje. Wspaniale podkreśli chłodne typy urody. Myślę, że w promocji będzie kosztowała 3 zł, same rozumiecie...

Eveline Lovers Ultra Shine Lipgloss - bardzo fajny błyszczyk. Średnio kryje, ładnie nawilża usta i pięknie pachnie. Do wyboru są warianty bezdrobinkowe i zawierające małe drobinki.

Eveline Color Edition - pomadka, którą lubi moja mama. Gama kolorystyczna jest spora, dużo pięknych kolorów do wyboru. Opakowanie bardzo eleganckie, trwałość przyzwoita, kremowe wykończenie.

Rimmel Lasting Finish by Kate Moss - wszystkie szminki Rimmel z serii Lasting Finish są świetne (posiadam kilka odcieni). Warto zwrócić uwagę szczególnie na te o matowym wykończeniu (czerwone opakowanie). Są piękne, mat nie jest mocny i płaski (coś w stylu matów Golden Rose), a konsystencja przyjemnie kremowa. Trwałość na moich ustach to około 5 godzin. Warto zwrócić na nie uwagę :)




Astor Soft Sensation Lipcolor Butter - to kosmetyk, który łączy w sobie pielęgnację i kolor. Całkiem przyjemnie nawilża, jest kremowy, nie podkreśla suchych skórek (spokojnie można go używać nawet kiedy usta nie są w najlepszej kondycji). Kolor w przypadku tych nawilżających kredek jest lekko transparentny, ale naprawdę bardzo ładny. Widziałam, że dostępne są również matowe wersje o porządnej pigmentacji. Kredki pięknie pachną, dla mnie to ciasteczka waniliowe :)

Bourjois Rouge Edition Velvet - nie posiadam swojego egzemplarza, ale moja mama używa i bardzo zachwala. Kultowe już matowe pomadki. Kremowa, aksamitna konsystencja, łatwa aplikacja, piękna pigmentacja i niesamowita trwałość.

Max Factor Colour Elixir - mam dwa odcienie i je uwielbiam. Do wyboru są pomadki o różnych wykończeniach (delikatna perła,satyna,mat). Bardzo łatwo i komfortowo aplikuje się je na usta, wystarczy jedno pociągnięcie do uzyskania dobrego krycia. Produkty są kremowe (maty mniej), utrzymują się 5-6 godzin. Piękne opakowania i bardzo wydajna formuła.

Max Factor Lipfinity - kolejny produkt zachwalany przez moją mamę. Gama kolorystyczna całkiem szeroka, trwałość jest rewelacyjna (moja mama zapewnia, że 8 godzin). Pigmentacja świetna.  Zestaw zawiera produkt kolorowy i nawilżający (zapobiega wysuszeniu).

L'oreal Rouge Caresse - dostałam kiedyś jedną sztukę w prezencie od chłopaka i bardzo ją sobie chwaliłam. Pomadka nawilża i chroni usta, więc świetnie sprawdzi się na jesienno-zimowy czas. Kolory są bardzo ładne, całkiem nieźle napigmentowane. Ta pomadka nie jest mistrzynią trwałości, ale naprawdę dba o usta i pięknie na nich wygląda.

L'oreal Color Riche Extraordinaire - czytałam dużo dobrego o tych pomadkach w płynie i będę na nie polować. Piękna pigmentacja, komfortowe w noszeniu na ustach, dobra trwałość.




Astor Quick&Shine - dobre lakiery, na które warto zwrócić uwagę. Nie wiem jak zachowują się jasne odcienie, miałam tylko ciemne i byłam bardzo zadowolona. 1-2 warstwy absolutnie wystarczą do dobrego krycia, stosunkowo szybko schną i utrzymują się 3-4 dni.

Eveline miniMAX - jedne z moich ulubionych lakierów. Bardzo szeroki wybór kolorów, szybko wysychają, 1-2 warstwy wystarczą do uzyskania dobrego krycia, trwałość do 5 dni. Świetne :)

Miss Sporty Clubbing Colours - tanie lakiery dobre jakościowo. Ładne kolory, duży wybór, szeroki i wygodny pędzelek, dobra pigmentacja (zazwyczaj 2 warstwy wystarczą), trwałość około 3 dni.

Rimmel by Rita Ora - lakiery z tej serii mają przepiękne kolory (zwłaszcza pastele skradły moje serce) i wygodne pędzelki. 2-3 warstwy do pełnego krycia, szybko wysychają i utrzymują się 3-4 dni.

Miss Sporty odżywka odbudowująca 5w1 - jeżeli ktoś nie ma bardzo dużych problemów z paznokciami to polecam na nią zerknąć. Nie zawiera formaldehydu, zapobiega łamaniu paznokci, delikatnie je wzmacnia, stosowana pod lakier kolorowy zapobiega odbarwianiu płytki.

Sally Hansen Insta-Dri wysuszacz do lakieru - jeżeli znajdziecie go na półce w Rossmannie to bierzcie. Fenomenalnie działa - błyskawicznie wysusza lakier i nadaje mu piękny połysk. Warto mieć ten kosmetyk pod ręką, zwłaszcza gdy brakuje nam czasu i malujemy paznokcie w pośpiechu.


To już wszystkie moje propozycje. Mam nadzieję, że skorzystacie :) Nie pozostaje mi już nic innego niż życzyć Wam szczęścia w Rossmannie - trafiajcie na same niewymacane sztuki! :)


Źródło zdjęć: Google