niedziela, 28 lutego 2016

Projekt denko - styczeń/luty 2016

Cześć Dziewczyny!

W poprzednim miesiącu nie było denka, dlatego dzisiaj pokażę Wam wyjątkowo dużo (jak na mnie) zużytych kosmetyków.  O większości z nich mogłyście już wcześniej poczytać na blogu (niektóre doczekały się własnych recenzji, o innych było tylko kilka słów). Zapraszam na projekt denko :)




Diplona, szampon zwiększający objętość
Recenzja tutaj (klik). Bardzo przyjemny szampon, ale jeżeli ktoś ma skórę głowy przetłuszczającą się to na pewno nie do stosowania na co dzień. Gęsty, kremowy, dobrze myje i oczyszcza, delikatnie zwiększa objętość włosów. Bardzo wydajny. Duża pojemność 600 ml, opakowanie z pompką, cena około 10 zł. To moje drugie opakowanie i na razie robię sobie od niego przerwę. 


Stara Mydlarnia, masło do ciała "Caffe Latte"
Bardzo dobry kosmetyk. Gęste, treściwe - jak przystało na masło. Bardzo dobrze nawilża, moja sucha skóra była usatysfakcjonowana. Zapach to rzecz gustu, dla mnie był przyjemny - pachniał kawą, ale nie zbyt mocno i nachalnie. Wydajność również na plus. W składzie wysoko (na drugim miejscu) olej słonecznikowy, olej sojowy, ekstrakt z arniki, witamina E.





Dove, żel pod prysznic "Krem pistacjowy z magnolią"
Świetny żel. Kremowy, gęsty, bardzo wydajny. Absolutnie nie wysusza skóry, ale niestety ja z moją bardzo przesuszoną nie mogę obyć się bez balsamu do ciała. Ta wersja zapachowa jest wspaniała - zapach jest słodki, ciepły, z delikatną kwiatową nutą. Idealny na jesienne/zimowe wieczory.


Batiste, suchy szampon wersja "Tropical"
Polubiliśmy się, chociaż nie jest to produkt bez wad. Rzeczywiście przywraca fryzurze świeżość i jest bardzo przydatny w awaryjnych sytuacjach. Zostawia biały nalot na włosach, ale ja jestem blondynką i daję radę wyczesać go na tyle, że włosy wyglądają dobrze. Zapach ładny, ale na moich włosach się nie utrzymuje. Minusem jest słaba wydajność, a nie używałam go często i dużo. 





Inecto, odżywka "Pure Coconut"
Recenzja tutaj (klik). Przyzwoita odżywka do codziennego stosowania, ale dla włosów bez dużych wymagań. Na bardzo zniszczonych się nie sprawdzi. Zadowalająco nawilża, wygładza, włosy lepiej się układają i ładnie rozczesują. Przyjemnie pachnie, ma aż 500 ml pojemności, cena około 16 zł. Warto wypróbować.


Ziaja, Intima kremowy płyn do higieny intymnej
To na pewno nie produkt dla każdego, bo ma w swoim składzie SLeS na drugim miejscu. Dla mnie był w porządku. Spełniał swoje zadanie, nie podrażniał, był bardzo wydajny. Czy kupię ponownie? Na razie nie, chcę wypróbować coś innego. 





Johnson's Baby, łagodny płyn do mycia ciała i włosów 3w1
Ten kosmetyk mnie nie zachwycił. Jest łagodny, to mu trzeba przyznać. Nie zwiera SLS ani SLeS. Ma lekką, przezroczystą konsystencję, pieni się przeciętnie. Myje, oczyszcza, ale jednak zabrakło uczucia jakie dają mi inne szampony - świeżej, czystej fryzury. Włosy nie układały się dobrze po użyciu tego kosmetyku. Był wydajny, zapach bardzo delikatny. Ja raczej nie skuszę się na niego ponownie.


Organique, olej kokosowy
Recenzja tutaj (klik). Mój ogromny ulubieniec i wszechstronny produkt. Cudownie nawilża, zmiękcza, wygładza skórę. Często używałam go zamiast kremu pod oczy/do twarzy lub też dodają do kremów kilka kropli tego olejku. Sprawdziłam go również na włosach - nie ma miłości, ale końcówki są po nim gładkie i nie rozdwajają się. Na pewno kupię ponownie, ale raczej już z innej firmy (Organique ma dość wysoką cenę, ponad 40 zł za 100 ml). 





Soraya Clinic Clean, delikatny płyn micelarny
Bardzo dobry płyn micelarny, dla mnie porównywalny z różowym Garnierem. Dobrze radzi sobie z demakijażem twarzy i oczu (z użyciem tuszu, cieni, kredek, eyelinerów). Jest bardzo łagodny i jeszcze nigdy nie podrażnił moich wrażliwych oczu. Świetnie sprawdza się też do porannego odświeżenia i ukojenia skóry po mocniejszym oczyszczaniu. Zużyłam dwa opakowania tego kosmetyku, na pewno kupię kolejne.


Ziajka, żel do mycia ciała i włosów
Świetny kosmetyk, jeden z moich ulubieńców do codziennego mycia włosów. Delikatny, lekki żel, który świetnie i przede wszystkim łagodnie oczyszcza. Nie zawiera SLS ani SLeS, pieni się przeciętnie. Włosy są po nim czyste, uniesione u nasady, mają objętość, ładnie się układają. Opakowanie z pompką, pojemność 400 ml , często w promocji za około 6 zł. Z pewnością będę do niego wracać.





Garnier Intensywna pielęgnacja, regenerujące mleczko do ciała
Jeden z lepszych kosmetyków do nawilżania ciała jakie miałam przyjemność używać. Mleczko ma w składzie parafinę, ale ja uważam, że osoby z bardzo suchą, atopową, pękającą skórą nie powinny się jej wystrzegać - może naprawdę pomóc i ukoić cierpiącą skórę. Mleczko ma delikatną konsystencję, ale naprawdę świetnie nawilża, łagodzi podrażnioną i przesuszoną skórę, szybko się wchłania i pięknie pachnie. W okresie jesienno-zimowym będę mu wierna.


Ziaja, krem "Ogórek"
Bardzo dobry krem do codziennej pielęgnacji cery mieszanej i tłustej. Jest leciutki, szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż. Nawilżenie dobre, wystarczające dla cer tłustych i mieszanych. Nie matuje, ale też nie wzmaga świecenia się cery. Skóra jest po nim przyjemna w dotyku, miękka i gładka. Pomógł mi w walce z podskórnymi grudkami, których swego czasu miałam naprawdę sporo - w trakcie używania tego kremu pozbyłam się połowy uporczywych wyprysków :)





Isana, zmywacz do paznokci
To już stały bywalec mojej łazienki. Świetny, tani zmywacz. Upora się z każdym lakierem, chociaż oczywiście przy brokatach potrzebuje więcej czasu. Jest bardzo wydajny, nie robi żadnej krzywdy moim paznokciom. 


Bebeauty, nawilżający żel micelarny
Zużyłam już wiele opakowań tego kosmetyku, w tym czasie przeszedł on zmiany opakowań i zawsze był tak samo dobry, do czasu... Zużywając ten egzemplarz miałam wrażenie, że coś się w nim zmieniło. Jest mniej wydajny, skóra jest oczyszczona, ale brakuje mi uczucia świeżości, które wcześniej odczuwałam. Nie wiem czy wrócę do niego ponownie.


Czekam na Wasze opinie o tych produktach. I oczywiście na Wasze denka!

wtorek, 23 lutego 2016

5 niezbędników w pielęgnacji włosów!

Cześć Dziewczyny!

Włosy mogą być naszą najpiękniejszą ozdobą, ale żeby tak było muszą być zadbane i wypielęgnowane. Niestety nie ma uniwersalnych produktów, które sprawdzą się u każdego. Są jednak takie kosmetyki i metody pielęgnacji, które w większości przypadków świetnie się sprawdzają. Ja z przyjemnością opowiem Wam dzisiaj o moich niezbędnikach w pielęgnacji włosów, o tym co pomogło mi w walce o ładniejsze i zdrowsze włosy. 




1. Łagodny szampon
Delikatny szampon do codziennego mycia włosów to była jedna z najlepszych włosowych zmian. Wcześniej używałam typowych drogeryjnych szamponów napakowanych SLS i SLeS. Moja skóra głowy reagowała przesuszeniem, pojawiały się dość często zmiany AZS na skórze głowy, dodatkowo włosy bardzo mocno się przetłuszczały (w reakcji na wysuszenie wydziela się jeszcze więcej sebum). Kosmetyki bez SLS, SLeS, mydła, produkty przeznaczone dla dzieci to był jeden z kluczy do sukcesu. Obecnie moje włosy mniej się przetłuszczają, od roku praktycznie nie pojawiła się żadna, najmniejsza atopowa zmiana na skórze głowy, zero podrażnienia i wysuszenia. Moje ulubione łagodne szampony to właśnie ten z Babydream, Żel do mycia ciała i włosów również Babydream (recenzja tutaj) oraz Ziajka żel do mycia ciała i włosów. 




2. Mocniejsze oczyszczanie
Włosy i skórę głowy trzeba też czasami mocniej oczyścić. Ja robię to wtedy kiedy czuję, że mam taką potrzebę. Zazwyczaj 2 razy w tygodniu. Sięgam po coś mocniej oczyszczającego, ale również bogatego w dobroczynne dla włosów składniki. Czasami są to drogeryjne szampony (tylko sprawdzone i lubiane, np. Green Pharmacy) lub ostatnio odkryte i absolutnie uwielbiane przeze mnie Naturalne, ziołowe, czarne mydło Trawy i Zioła Agafii (pełna recenzja tutaj). Poza SLeS mydło ma również sporo ekstraktów roślinnych i ziołowych. Znajdziemy tutaj m.in. krwawnik pospolity (dobry dla skóry wrażliwej), pokrzywę, rumianek (oczyszcza i zmiękcza), szałwia (tonizuje, zmniejsza wypadanie włosów), mydlnica (oczyszcza), olej sojowy i lniany, wosk pszczeli (nadaje miękkość, blask, ułatwia rozczesywanie). Po umyciu włosów tym mydłem moja fryzura zdecydowanie lepiej się układa, nie potrzebuję żadnych stylizatorów, włosy są miękkie i ładnie błyszczą.




3. Dobra, sprawdzona odżywka/maska
Bardzo lubię testować nowości kosmetyczne - zwłaszcza te przeznaczone do włosów - ale zawsze muszę mieć w łazience swoją sprawdzoną odżywkę/maskę. To taki kosmetyk, który daje pewność, że po zastosowaniu włosy będą wyglądały dobrze. Dla mnie takim produktem jest Tradycyjny syberyjski balsam wzmacniający na cedrowym propolisie od Babci Agafii - zdecydowanie najlepsza z odżywek jaką kiedykolwiek używałam. Moje włosy kochają ten kosmetyk. Pięknie się po nim błyszczą, mają objętość (ale nie są w najmniejszym stopniu spuszone), skręt jest cudownie podkreślony i utrzymuje się przez cały dzień. Nie potrzebuję żadnego stylizatora po użyciu tego balsamu, wystarczy że uczeszę rano włosy i mam pewność, że przez cały dzień będą wyglądały rewelacyjnie. To jedyny kosmetyk, który tak na nie działa :) Osobiście zauważyłam działanie wzmacniające, włosy nie są już tak podatne na uszkodzenia, łamanie i rozdwajanie się.




4. Oleje
Moje włosy lubią oleje, ale w niewielkiej ilości. Nie częściej niż 2 razy w tygodniu i maksymalnie łyżkę stołową :) Bardzo lubię olej ze słodkich migdałów - włosy są pięknie nawilżone, dociążone, błyszczą niesamowicie. Ostatnio testuję polecony przez przyjaciółkę (serdecznie Ci dziękuję raz jeszcze!) kosmetyk z Orientany, Ajurwedyjska terapia do włosów 'Wzmocnione, gęste włosy'. Wcieram w skórę głowy na kilka godzin przed myciem i włosy następnego dnia są pięknie uniesione u nasady i dłużej zachowują świeżość. Używam go zbyt krótko żeby stwierdzić czy wzmacnia, ale na pewno dam znać po dłuższym testowaniu. Ogromnym atutem tego olejku jest zapach - trochę jak Raffaello, trochę jak migdały. Cudowny!




5. Zabezpieczanie końcówek
Dzięki zabezpieczaniu końcówek włosów udało mi się zapuścić względnie satysfakcjonującą długość. Moje włosy są cienkie, delikatne i bardzo podatne na łamanie, rozdwajanie się. Niczym niezabezpieczane musiałam je często podcinać żeby były zdrowe i dobrze wyglądały. Od ponad roku codziennie nakładam serum z silikonami lub olejek na dolne partie włosów (około 10 cm). Dla mnie bardzo ważne jest żeby produkt nie zostawiał obciążonych włosów, wyglądających po prostu na tłuste. Uwielbiam jedwab z Green Pharmacy i olejek z Isany - te kosmetyki mogę Wam serdecznie polecić. Aktualnie testuję Serum błyskawicznie scalające rozdwojone końcówki z Pantene. Z tym scaleniem końcówek to bym nie szalała. Bardzo ładnie pachnie, rzeczywiście chroni końcówki, sprawia że są miłe i gładkie w dotyku. Więcej informacji pojawi się jak przetestuję dokładnie ten produkt.


Jeżeli macie sprawdzone olejki do włosów cienkich, delikatnych, przetłuszczających się - proszę o rady i wskazówki. Wszystko chętnie poczytam :)

niedziela, 21 lutego 2016

Isana, żel do mycia twarzy

Cześć Dziewczyny!


Jeszcze przez chwilę pozostaniemy w temacie pielęgnacji twarzy. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tą chwilową monotonię - chcę Wam polecić naprawdę dobry i dodatkowo tani kosmetyk. Pewnie część z Was już go zna, a dla tych które jeszcze nie wypróbowały żelu do mycia twarzy Isana ten post może być małą zachętą.




Opakowanie

Żel znajduje się w biało-różowej, miękkiej tubce stojącej na zamknięciu. To bardzo praktyczne rozwiązanie, ponieważ w trakcie użytkowania kosmetyk sukcesywnie spływa w dół i nie ma problemu z jego wydobyciem. Tubka nie jest przezroczysta, ale dość miękka i łatwo można wyczuć poziom zużycia. Nie będzie również problemu z rozcięciem opakowania w celu wydobycia resztek produktu.
Zamknięcie na "klik", porządne, jeszcze nie zdarzyło mu się otworzyć w niepożądanym momencie. Producent poskąpił informacji o kosmetyku. Żel ma usuwać zanieczyszczenia i pozostałości makijażu (również oczu) bez podrażnienia.
Pojemność 150 ml, ważność 12 miesięcy od otwarcia.



Zapach

Oczywiście to kwestia indywidualna. Dla mnie zapach tego żelu jest przyjemny, delikatny, typowo kosmetyczny, subtelnie orzeźwiający. Nie powinien nikogo drażnić, bo jest naprawdę delikatny i na skórze nie jest prawie wcale wyczuwalny.




Konsystencja

Kosmetyk ma formę przezroczystego żelu. Jest dość gęsty, ale z łatwością można go wydobyć z opakowania i rozprowadzić na twarzy. Nie pieni się przesadnie, ale delikatną piankę można zauważyć.



Działanie

Moja mieszana cera bardzo polubiła ten kosmetyk. Żel jest gęsty, wytwarza bardzo delikatną piankę, spłukuje się bez problemu. Dużym plusem tego produktu jest fakt, że nie wysusza skóry, po umyciu zostawia ją w naprawdę komfortowym stanie. Kosmetyk świetnie radzi sobie z usuwaniem zanieczyszczeń, sebum (w moim przypadku dużej ilości) i resztek makijażu. Zawsze przed myciem twarzy wykonuję wstępny demakijaż, a pozostałości kosmetyków kolorowych zmywam przy użyciu żelu i wody. Isana świetnie radzi sobie z usuwaniem resztek makijażu. Kilka razy przetestowałam go również bez uprzedniego demakijażu i też dobrze sobie poradził. Nie podrażnia oczu, nie powoduje szczypania/pieczenia/łzawienia.
Cera jest oczyszczona, miękka i przyjemna w dotyku. Nie zauważyłam żadnego działania w kwestii zmian trądzikowych, z którymi się borykam. Cieszę się, że nie wpłynął na pogorszenie stanu cery. Żel sprawdza się świetnie w te dni, kiedy zmiany skórne są nasilone, pojawiają się czerwone i ropne wypryski - przez swoją delikatność nie podrażnia i dodatkowo nie zaostrza stanów zapalnych. 




Skład

 Aqua, Coco-Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Alcohol Dent., Acrylates/10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Caprylyl/Capryl Glucoside, Sodium Benzoate, Sodium Chloride, Glycerin, Parfum, Sodium Hydroxide, Propylene Glycol, Disodium EDTA, Butylphenyl Methylpropional, Benzyl Salicylate, Alcohol, Rubus Idaeus Fruit Extract, Tris (Tetranethylhydroxypiperidinol) Citrate, Passiflora Edulis Fruit Extract, Potassium Sorbate, CI 16035, CI 60730.

Brak wysuszających właściwości i względna łagodność produktu to z pewnością wynik niezastosowania przez producenta silnych detergentów typu SLS i SLeS. Mamy co prawda w składzie Cocamidopropyl Betaine działający oczyszczająco, ale z pewnością łagodniej niż wspomniane wcześniej substancje. Podobnie działa Coco-Glucoside. W składzie jest też alkohol denat., który może (aczkolwiek nie musi) działać wysuszająco na cerę (zwłaszcza suchą). Na plus zasługuje brak parabenów.


Podsumowując mogę stwierdzić, że to naprawdę dobry żel do codziennego użytku. Nie działa agresywnie na skórę, nie powinien wysuszać, dobrze oczyszcza i nadaje się również do demakijażu. Polecam wypróbować, cena to około 8 zł. Jeżeli macie naprawdę bardzo wrażliwą, przesuszoną i alergiczną skórę to radziłabym jednak poszukać czegoś innego. 

czwartek, 18 lutego 2016

Sylveco, oczyszczający peeling do twarzy

Cześć Dziewczyny!


Firma Sylveco cieszy się ostatnio bardzo dużą popularnością. Moja przygoda z kosmetykami tej firmy rozpoczęła się od odżywczej pomadki z peelingiem (recenzja tutaj). Po takim przyjemnym pierwszym spotkaniu z Sylveco postanowiłam wypróbować więcej produktów i takim sposobem w moje ręce trafił oczyszczający peeling do twarzy.








Opis producenta:
Hypoalergiczny, kremowy peeling z korundem przeznaczony do oczyszczania skóry ze skłonnością do przetłuszczania, z rozszerzonymi porami. Drobinki ścierające są mocne i doskonale złuszczają martwy naskórek. Peeling zawiera ekstrakt ze skrzypu polnego o działaniu normalizującym pracę gruczołów łojowych, łagodzącym podrażnienia i przyspieszającym regenerację. Stosowany systematycznie dotlenia skórę, poprawia jej ogólny stan, zmniejsza pory i reguluje wydzielanie sebum. 



Opakowanie

Peeling zamknięty jest w prostym, zakręcanym słoiczku. Ten z kolei umieszczony został w kartonowym opakowaniu, które oryginalnie zabezpieczone jest naklejką - ma to być dla nas gwarancja, że nikt wcześniej nie otwierał kosmetyku.
Na kartonowym opakowaniu znajduje się dużo cennych informacji o działaniu, składzie i głównym składniku kosmetyku. W przypadku tego peelingu jest to skrzyp polny, który został opisany pod kątem dobroczynnych dla skóry właściwości.
Ponadto na opakowaniu znajdziemy opis stosowania i datę ważności.


Zapach

Peeling ma wyrazisty i dość mocno wyczuwalny zapach. Kosmetyk pachnie mocno ziołowo, naturalnie. Można wyczuć, że skrzyp jest tutaj ważnym składnikiem :)
Nie jest to zapach drażniący, przeciwnie - dla kogoś kto lubi takie naturalne, ziołowe aromaty powinien być przyjemny. 




Konsystencja

Peeling ma postać delikatnego kremu. Drobinki są niezauważalne na pierwszy rzut oka. W dotyku jednak są wyczuwalne, przypominają delikatny piasek. Są małe, ale jest ich sporo i przy spłukiwaniu produktu z twarzy trzeba się troszkę napracować żeby wszystko dokładnie usunąć. Drobinki szczególnie lubią osadzać się na brwiach.


Działanie

Zacznę od krótkiego opisu mojego aktualnego stanu cery. Mam duże problemy z rozszerzonymi porami, zaskórnikami, wypryskami w okolicy żuchwy i nadmiernym przetłuszczaniem się skóry. Peeling sprawdza się dobrze pod względem usuwania martwego naskórka. Po jego użyciu cera jest gładka, bardzo miękka i przyjemna w dotyku. Jest też matowa, co bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Przy regularnym stosowaniu rzeczywiście peeling wpływa normalizująco na gruczoły łojowe i delikatnie zmniejsza wydzielanie sebum - nie jest to jednak spektakularny efekt i nie radzę takiego oczekiwać. Na policzkach pory są minimalnie mniej widoczne, z czego również jestem zadowolona. Nie zauważyłam żadnego pozytywnego wpływu na problemy z wypryskami czy zaskórnikami. Niestety wągry (głównie na nosie) jak były tak są nadal. Wypryski pojawiają się z taką samą częstotliwością jak wcześniej. Tutaj cenna uwaga - jeżeli macie wypryski w stanie zapalnym, duże, bolące, ropne to nie polecam używać tego peelingu (żadnego peelingu z drobinkami), bo może on niestety rozsiać wypryski na niezmienione chorobowo partie skóry.
Producent zaleca wykonywać peeling przez około 2 minuty. Moja skóra po takim masażu jest delikatnie podrażniona, miejscami zaczerwieniona. Mimo iż drobinki nie są duże, to jednak spora ich ilość może spowodować delikatne podrażnienie, zwłaszcza u wrażliwych cer. Radzę na to uważać.




Skład

Na pewno na uwagę zasługuje ładny, naturalny skład produktu. Mamy tutaj m.in. tlenek glinu odpowiadający za działanie ścierające, olej sojowy zmiękczający i odżywiający skórę, wyciąg ze skrzypu polnego działający tonizująco, kojąco i ściągająco.


Mam mieszane uczucia co do tego peelingu. Jest w porządku, ale nie zachwycił mnie. Na plus fakt, że bardzo dobrze wygładza cerę, która staje się miękka i gładka, pory są minimalnie mniej widoczne, sebum wydzielane w nieco mniejszym stopniu, a sam produkt nie wysusza skóry. Kosmetyk nie wpłynął jednak w żaden sposób na zaskórniki czy wypryski, nie łagodził podrażnień (zdarzało się, że sam podrażniał) i nie wspomagał regeneracji naskórka. Powinien sprawdzić się świetnie do cery normalnej, ale niestety nie do problematycznej.
Produkt jest wydajny, na pewno wystarczy na kilka miesięcy. Pojemność to 75 ml, cena około 20 zł.




niedziela, 14 lutego 2016

Kosmetyki Bjobj - naturalna pielęgnacja!

Cześć Dziewczyny!


Chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o dwóch produktach naturalnych, które testowałam dzięki uprzejmości sklepu internetowego Bio-beauty. Kosmetyki są z firmy Bjobj - przyznam szczerze, że wcześniej nigdy nie słyszałam o tej firmie.
Bjobj to marka włoskiej firmy San.Eco.Vit, działającej aktywnie w sektorze kosmetyków i produktów ekologicznych. Firma podchodzi bardzo rozsądnie, poważnie i odpowiedzialnie do produkcji swoich kosmetyków, w wyniku czego powstają produkty bezpieczne, zdrowe, bogate w dobroczynne składniki.

Ja testowałam dwa produkty - cytrynową pastę do zębów z szałwią i białą glinką oraz maskę na bazie białej glinki.




Bjobj, cytrynowa pasta do zębów z białą glinką i szałwią
Pasta oryginalnie zapakowana jest w kartonowe pudełeczko. Data ważności to 6 miesięcy od otwarcia. Ja używam jej 2 razy dziennie w dość dużej ilości i mogę ocenić, że wystarczy mi na około 1,5 miesiąca używania. 

Pasta jest delikatnie żółta, dość rzadka, o lekko żelowej konsystencji. Pasta pieni się bardzo słabo, przez co używam jej więcej niż zwykłej pasty do zębów (ma to negatywne odzwierciedlenie w wydajności).




Zapach jest przyjemny, delikatny, dla mnie to mieszanka ziołowego i cytrynowego aromatu. Bardzo ładny zapach. W smaku pasta jest słodka.
Pasta dobrze oczyszcza zęby. W dotyku są gładkie, śliskie, świeże. Dla mnie małym minusem jest fakt, że nie daje takiego orzeźwienia i uczucia świeżości jak zwykłe, drogeryjne pasty. Oddech nie jest tak mocno odświeżony i do tego musiałam się długo przyzwyczajać. 




Pasta ma mieć właściwości wybielające, oczyszczające, ochronne. Jeżeli spodziewacie się, że zęby będą śnieżnobiałe to niestety możecie się rozczarować. Pasta przywraca naturalną biel zębów, pomaga w usuwaniu osadu nazębnego, przebarwień (w moim przypadku od herbaty, której dużo piję) i w takim zakresie mogę stwierdzić, że tak - działa wybielająco, ale jaką biel osiągną Wasze zęby to zależy od naturalnego ich koloru. Pasta jest łagodna, działa kojąco na nadwrażliwe dziąsła i dla osób z takim problemem powinna być bardzo przyjemnym produktem.
Pojemność tubki 75 ml, cena około 20 zł.






Bjobj, maska na bazie białej glinki
Maska również zapakowana jest oryginalnie w kartonowe pudełeczko. Termin ważności to 6 miesięcy od otwarcia. Produkt polecany jest do głębokiego oczyszczania skóry (twarzy i całego ciała). Aktywne składniki to m.in. biała glinka, ekstrakt z łopianu i macierzanki.

Maska ma postać bardzo gęstego, białego kremu. Zapachu nie wyczuwam. Bardzo łatwo i przyjemnie rozprowadza się na skórze. Nie wysycha, nie zastyga - tak naprawdę nie ma na to czasu, ponieważ trzymamy ją na skórze 1-2 minuty i zmywamy. Naprawdę nie radzę wydłużać tego czasu, bo maska może podrażnić skórę. Dla mnie taka ekspresowa maska to duże ułatwienie, zdecydowanie częściej chcę po nią sięgać - łatwo, prosto i przyjemnie.




Efekt działania maseczki widzimy od razu po jej spłukaniu. Skóra jest delikatnie rozjaśniona i bardzo miękka, gładka w dotyku (jak po zastosowaniu peelingu enzymatycznego). Dodatkowym plusem jest efekt matowej cery. Maseczka ma oczyszczać i w początkowej fazie używania (pierwsze 2-3 zastosowania) możemy zaobserwować pojawienie się większej liczby wyprysków (jeśli oczywiście cera ma do tego tendencje). To naturalne, bo skóra się oczyszcza. Przy regularnym stosowaniu widzę poprawę stanu cery, wypryski pojawiają się rzadziej i w mniejszej ilości, są mniejsze i nie tak bolesne jak kiedyś.




Na skórę ciała maska działa równie dobrze. Nie mam problemów z trądzikiem na innych partiach ciała poza twarzą. Po zastosowaniu maski skóra całego ciała jest niesamowicie miękka, gładka, nie zauważyłam żadnego wysuszenia.
Nie polecam jej do stosowania tylko przy naprawdę bardzo suchej skórze, bo może być zbyt mocna.
Wydajność jest bardzo dobra, przez gęstą i treściwą konsystencję potrzeba niedużej ilości do pokrycia całej twarzy czy ciała. Naprawdę serdecznie polecam, dobry produkt w niewielkiej cenie.
Pojemność tubki 150 ml, cena około 30 zł.


Kosmetyki Bjobj można kupić tutaj (klik).

Kosmetyki otrzymałam do testów od firmy Bio-beauty. Fakt otrzymania kosmetyków do testów nie wpłynął na moją opinię.

środa, 10 lutego 2016

Zakupy! Sylveco | Tołpa | Holika Holika | Ziaja i inne

Cześć dziewczyny!

Brak regularnych postów był spowodowany sesją, ale teraz powinno być już coraz lepiej i aktywność na blogu będzie sukcesywnie wzrastać.

Bardzo Wam dziękuję za wsparcie odnośnie egzaminu pod ostatnim postem!

Dzisiaj pokażę Wam kilka nowości z zakresu pielęgnacji. Mam nadzieję, że Was zaciekawią - możecie się spodziewać, że w najbliższym czasie będzie o tych kosmetykach więcej i dokładniej na blogu :)




Sylveco, łagodzący krem pod oczy
Na ten krem miałam ochotę już od dłuższego czasu. Krem jest hypoalergiczny, przeznaczony do skóry suchej i wrażliwej. Zawiera ekstrakt z kory brzozy, chabru bławatka i świetlika, które działają łagodząco, kojąco i zmniejszają cienie. Jestem bardzo ciekawa jak sprawdzi się w kontakcie z moimi wrażliwymi i suchymi okolicami oczu. Krem ma dużą pojemność 30 ml, a jego cena wynosi około 30 zł.

Sylveco, arnikowe mleczko oczyszczające
Nie przepadałam do tej pory za mleczkami, aż do miłej przygody z mleczkiem Tołpy. Teraz przyszedł czas na Sylveco. Kosmetyk jest hypoalergiczny, przeznaczony do każdego rodzaju skóry (w szczególności wrażliwej, cienkiej, przesuszonej). Zawiera wyciąg z kwiatów arniki górskiej i kory brzozy białej. W składzie jest również olej rycynowy, który ma wzmacniać brwi i rzęsy. Buteleczka o pojemności 150 ml kosztuje około 18 zł.




Natur Planet, Shea Butter
Po prostu masło shea, bez żadnych dodatków :) Bardzo uniwersalny produkt, który sprawdzi się tak naprawdę u każdego. Dla posiadaczek przesuszonej, atopowej skóry będzie wybawieniem. Ja używam go na każdej części ciała, na której mam wyjątkowo przesuszone partie skóry - twarz, łokcie, kolana, dłonie... Uniwersalna i bardzo przydatna rzecz. 100 ml około 10 zł.

Holika Holika, Honey Sleeping Pack (maseczka całonocna rodzaj 'Blueberry')
Bardzo ciekawy produkt, co do którego mam spore oczekiwania. Maseczka nakładana na całą noc, ma bardzo przyjemną żelową konsystencję. Pachnie i wygląda jak miód! Ma mocno odżywiać i nawilżać skórę, a wyciąg z czarnej jagody odpowiada za szybszy proces gojenia zmian trądzikowych. Jest kilka rodzajów tych maseczek, w zależności od potrzeb skóry. Pojemność 90 ml, cena około 40 zł.




Pasta cynkowa, maść nagietkowa
Mój zestaw do walki z wypryskami i trądzikiem. Dwa niezawodne produkty dostępne w aptekach. Pasta cynkowa jest przeznaczona typowo do stosowania na wypryski - punktowo, na duże, bolące wykwity. Ma właściwości wysuszające.
Maść nagietkowa również sprawdza się w walce z wypryskami, ale ma też inne zastosowanie. Ma właściwości przeciwzapalne i gojące, więc sprawdzi się w przypadku różnych łagodnych stanów zapalnych skóry, można też stosować ją pomocniczo przy gojeniu niewielkich zranień.
Pasta cynkowa 20g/około 4 zł, maść nagietkowa 25g/około 7 zł.




Ziaja, Kozie Mleko maska do rąk i paznokci
Przy moich problemach ze skórą dłoni krem nie wystarcza :) Maska jest bardzo gęsta, treściwa, do stosowania 1-2 razy w tygodniu. Przepięknie pachnie, jak klasyczny krem Nivea lub Dove. Po kilku użyciach mam bardzo pozytywne wrażenia, skóra dłoni jest nawilżona, miękka, gładka.
Pojemność 75 ml, cena około 8 zł.

Babydream, szampon ułatwiający rozczesywanie włosów
Szampon dla dzieci to podstawa mojej codziennej pielęgnacji, wróciłam do jednego z ulubionych. Babydream dobrze myje i oczyszcza, ale robi to delikatnie (nie podrażnia i nie przesusza skóry głowy). Włosy są miękkie, pełne objętości, ładnie się układają. W moim przypadku nie ułatwia rozczesywania, ale przynajmniej nie plącze włosów - a to duży plus.
250 ml w cenie około 5 zł.




Tołpa, Green, wzmacniająca odżywka do włosów osłabionych
Odżywka do włosów ma przywrócić im siłę, witalność oraz wzmacniać i regenerować. Zawiera ekstrakt z owoców granatu, ekstrakt z owoców rokitnika i ocet owocowy. Odżywka dodatkowo ma również chronić włosy przed szkodliwymi promieniami UV.
Tubka ma pojemność 150 ml, cena około 20 zł.

Pantene Pro-V, serum błyskawicznie scalające rozdwojone końcówki 
Oczywiście nie wierzę w to błyskawiczne scalenie rozdwojonych końcówek, ale produkt zabezpieczający włosy zawsze się przyda. Moje są podatne na uszkodzenia mechaniczne, delikatne, cienkie i każdego dnia używam produktów ochronnych na końcówki. Serum ma chronić włosy przed uszkodzeniami, odżywiać i nadawać blask. Pojemność 75 ml, cena 20 zł.


Coś Was zainteresowało? Co Wam ostatnio wpadło do drogeryjnego/internetowego koszyka?