wtorek, 29 listopada 2016

Makijaż z Eveline

Witam serdecznie :)

Chciałabym Wam dzisiaj pokazać makijaż jaki stworzyłam przy użyciu kosmetyków Eveline. Z przyjemnością podpowiem Wam na co warto zwrócić uwagę - znalazło się kilka perełek :)

Jak już wielokrotnie powtarzałam, nie jestem szczególnie utalentowana i moje makijaże to nic odkrywczego. Nazwałabym to delikatnym podkreśleniem urody :)








Bardzo lubię pudry sypkie. Ucieszyłam się, że mogę przetestować matujący puder w odcieniu transparentnym - zazwyczaj tylko takie nie są zbyt ciemne dla mojej jasnej cery. Puder jest bardzo drobno zmielony, gładki i aksamitny w swojej konsystencji. Przy nakładaniu delikatnie pyli, ale nie jest to bardzo uciążliwe. Dla mnie on ma w sobie troszkę kolorku, nie jest biały, ale rzeczywiście bardzo jasny. Ładnie wygląda na twarzy, rzeczywiście jest to matowe wykończenie i trzeba używać go w niewielkiej ilości (nie lubię zbyt matowego, płaskiego efektu na twarzy). Na mojej problematycznej cerze mat utrzymuje się przez 4-5 godzin - dla mnie bardzo dobry efekt.

Zestaw składający się z różu, bronzera i rozświetlacza wygląda przecudownie! Jak tylko go zobaczyłam to już miałam dobre przeczucie. I nie zawiodłam się! Pigmentacja jest dobra i trzeba wyczucia przy nakładaniu (szczególnie jeżeli dopiero zaczynacie przygodę z tego typu kosmetykami), ale ogromnym plusem jest fakt, że te produkty pięknie się rozcierają. Przy pierwszym użyciu delikatnie przesadziłam, ale z łatwością roztarłam wszystko dużym pędzlem. Bronzer ma delikatnie ciepłe tony, które można zminimalizować poprzez rozcieranie. Sprawdzi się też u osób z chłodnym typem urody. Róż to typowy róż :) Przepiękny, idealny na każdą okazję. Pięknie ożywia twarz dodając jej świeżości. Rozświetlacz utrzymany w chłodnych tonach, ma delikatnie widoczne malutkie drobinki. Nie jest to jednak efekt brokatu, można tym produktem uzyskać piękny efekt przypominający taflę wody. Wszystkie kosmetyki utrzymują się w świetnym stanie przez cały dzień. Nie mam uwag.

Baza pod cienie 8w1 ma przedłużać trwałość makijażu, wzmacniać intensywność cieni, odżywiać, nawilżać, ujędrniać, napinać, regenerować, wygładzać zmarszczki i zapobiegać powstawaniu nowych. Naprawdę sporo obietnic! Tubka zawiera 12 ml bazy o dość rzadkiej konsystencji i jasnym, beżowym odcieniu. Nie ma dużej pigmentacji, więc raczej tylko delikatnie wyrówna koloryt powieki. Jest mokra, cienie fajnie się do niej przyczepiają. Delikatnie podbija ich kolor i zapobiega zlewaniu się w jedną niezidentyfikowaną barwę. Niestety na moich tłustych powiekach cienie z tą bazą nie utrzymują się w idealnym stanie od rana do wieczora. Po około 8-9 godzinach delikatnie zbierają się w załamaniach. Nie zauważyłam działania pielęgnacyjnego, nie jestem w stanie powiedzieć czy baza nawilża, regeneruje, ujędrnia i wygładza zmarszczki, ale nawet tego od niej nie oczekuję. Od tego są kremy pod oczy :)










Tusz do rzęs o wdzięcznej nazwie All In One ma nam zapewniać wszystko czego tylko można chcieć - podkręcenie, wydłużenie i objętość. Od razu zaznaczę, że moje rzęsy są z natury podkręcone. Maskara jest całkiem przyjemna, wydłuża i pogrubia bardzo przyzwoicie. Moje rzęsy są cienkie i delikatne, nie jest ich dużo. Na tle innych maskar ta wypada naprawdę dobrze. Dla mnie ogromnym plusem jest też fakt, że silikonowa szczoteczka jest na tyle precyzyjna, że bez problemu mogę pomalować każdą rzęsę. Maskara nie skleja (a o to u mnie łatwo) i nie osypuje się.

I na sam koniec mój hit i ogromny ulubieniec - matowa pomadka :) A w zasadzie dwie pomadki. Jednak to odcień 501 skradł moje serce. Przepiękny jesienno-zimowy odcień brązu z domieszką czerwieni. Druga propozycja to boski odcień fuksji. Bardzo twarzowa, przyciągająca uwagę. Szminki niesamowicie napigmentowane, już jedno pociągnięcie zapewnia głębię koloru. Wykończenie i konsystencja bardzo podobne do słynnych pomadek Golden Rose - aksamitne, welwetowe, nakładanie ich nie jest problemem. Pomadki utrzymują się na ustach bardzo długo, u mnie spokojnie 6-7 godzin. W kontakcie z jedzeniem i piciem nie znikają z ust, nie ścierają się, jedynie kolor traci troszkę na intensywności. Pomadka barwi usta, więc kolor pozostanie na nich naprawdę długo. Odcienie są przepiękne i planuję zaopatrzyć się w inne kolory.













Coś Was zainteresowało? Skusicie się na kosmetyki Eveline?



niedziela, 27 listopada 2016

Niezbędniki w pielęgnacji twarzy!

Witam wszystkich bardzo serdecznie!
Każda z Nas ma swoje niezbędniki w pielęgnacji twarzy - to takie kosmetyki, bez których nie wyobrażacie sobie dnia. Dla mnie takim 'must have' jest produkt, który delikatnie oczyści twarz i (co bardzo ważne!) jej nie wysuszy. Od jakiegoś czasu jestem też ogromną fanką peelingów do ust - używam ich regularnie i naprawdę dostrzegam różnicę.

Dziś chciałabym przedstawić Wam kosmetyki, które dostałam do testowania. Oba pochodzą z firmy Eveline i spodobały mi się na tyle, że wprowadziłam je do swojej codziennej pielęgnacji.






Krem do twarzy pod prysznic 5w1

Zacznę od kosmetyku przeznaczonego do twarzy. Wszyscy znamy już balsamy pod prysznic, o których swego czasu było bardzo głośno. A czy znacie krem do twarzy pod prysznic? Taką nowość proponuje nam Eveline. Ja otrzymałam wersję do cery mieszanej i tłustej.

Kosmetyk możemy używać na dwa sposoby: jako krem oczyszczający (czyli po prostu myjemy nim twarz jak typowym żelem do mycia twarzy) lub jako maseczkę z peelingiem (rozprowadzamy na suchej lub zwilżonej skórze i zmywamy po upływie 5 minut).








Kosmetyk rzeczywiście ma konsystencję bardzo podobną do kremu do twarzy. Jest gęsty, nie spływa z dłoni. Jednocześnie jest na tyle lekki w swojej formule, że można go bez problemu rozprowadzić na twarzy. Pachnie bardzo delikatnie, a jest to zapach z gatunku męskich (i bardzo przyjemnych) - ale tak jak mówię, zapach jest bardzo subtelny i tylko nieznacznie wyczuwalny. Jako produkt do oczyszczania twarzy sprawdza się naprawdę dobrze - ładnie myje, oczyszcza twarz z makijażu (lub jego resztek, jeżeli wykonujecie wcześniej demakijaż), nie podrażnia, nie wywołuje uczulenia i nie wysusza skóry. Nie powiem, że po umyciu twarzy nie nałożę już kremu - ja go potrzebuję i lubię porządnie nawilżyć twarz. Jednakże trzeba przyznać, że krem nie wysusza skóry, zostawia ją w komfortowym stanie i nie muszę biec z prędkością światła po krem nawilżający.

Jako maseczka z peelingiem również sprawdza się bardzo fajnie. Kosmetyk ma w sobie malutkie drobinki, ale stosujemy go jak peeling enzymatyczny. Działa - po zmyciu produktu od razu widzę efekt, cera jest miękka i gładka, martwy naskórek usunięty. Czasami zdarza się, że po zmyciu mam delikatnie zaczerwienioną skórę, ale zdarza mi się to teraz bardzo często (jestem w trakcie kuracji dermatologicznej). Nie podrażnia, nie uczula, nie pogarsza stanu cery, nie zapycha.
Dostępne są również wersje dla cery normalnej, suchej i wrażliwej.




Delikatny peeling do ust 8w1

W peelingach do ust zakochałam się za sprawą bardzo znanej pomadki peelingującej z Sylveco. Z przyjemnością przetestowałam peeling z Eveline i chętnie przedstawię Wam swoją opinię.






Peeling występuje w formie pomadki do ust. Pięknie wyglądający różowy sztyft sprawia, że aż chce się jej używać. Drobinki są niewielkie i sam peeling nie należy do mocnych, ale wcale nie oznacza to, że nie jest skuteczny. Wręcz przeciwnie! Bardzo dobrze i delikatnie usuwa martwy naskórek, usta są gładkie i miękkie - idealnie przygotowane do nałożenia kolorowej pomadki.
Peeling nakładam na usta i masuję je delikatnie przez 2 minutki. Nie powiem, że kosmetyk napina i ujędrnia usta, bo nie wierzę żeby mógł mieć takie działanie po 1,5 miesiąca użytkowania.
Jeżeli szukacie dobrego, ale delikatnego peelingu (usta są wrażliwe, wskazana delikatność) o dobrym działaniu wygładzającym i nawilżającym - polecam serdecznie.

Znacie? Używacie?

poniedziałek, 21 listopada 2016

Eveline, Luksusowy balsam głęboko nawilżający

Witam wszystkich po długiej przerwie. Mam nadzieję, że czas pozwoli mi pisać częściej i bardziej regularnie.

Chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć o jednym z moich ostatnich ulubieńców. Jako posiadaczka bardzo suchej skóry potrzebuję mocnego nawilżenia. W kosmetykach pielęgnacyjnych do ciała bardzo cenię sobie konsystencję i szybkość wchłaniania się produktu - na pewno przyznacie mi rację, że jest to ważny aspekt, zwłaszcza w chłodne pory roku. 


Przez ostatnie tygodnie z przyjemnością używam luksusowy balsam głęboko nawilżający z firmy Eveline. Moja wersja zapachowa to pistacja i migdał. 




Balsam zamknięty jest w miękkiej tubie stojącej na zakrętce. Szata graficzna bardzo estetyczna i przyjemna dla oka.
Zapach jest absolutnie piękny. Jeżeli jesteście fanami ciepłych, otulających i delikatnie słodkich aromatów - będziecie zadowoleni :) Na skórze można wyczuć subtelny zapach przez kilka godzin od aplikacji. 







Konsystencja jest dość lekka. Na skórze balsam rozprowadza się bardzo sprawnie i bez problemu. Wchłania się praktycznie natychmiast. Jestem bardzo zadowolona z właściwości pielęgnacyjnych. Balsam przynosi ukojenie mojej suchej skórze, która po kąpieli jest bardzo wysuszona i podrażniona. Dzięki temu kosmetykowi praktycznie od razu czuję ulgę i porządne nawilżenie. Przy regularnym stosowaniu skóra jest wyraźnie gładsza i bardziej miękka, przyjemna w dotyku. Nawilżenie jest naprawdę na wysokim poziomie. Kosmetyk zawiera masło shea, olej sojowy (już na drugim miejscu w składzie), mocznik, olej kokosowy i wiele innych składników, które naprawdę zauważalnie dbają o skórę.

Serdecznie polecam wypróbować. Balsam ma 250 ml, kosztuje w granicach 15 zł.